piątek, 4 października 2013

Jestę studentę - czyli Kraków wita!

W zeszłą niedzielę, czyli na dwa dni przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego, nastał czas przeprowadzki do Krakowa. Z jednej strony, bardzo się cieszyłam - bo w końcu zaczęłam nowy rozdział w moim życiu - nowi ludzie, nowe możliwości ... ale z drugiej strony, obawiałam się, czy sobie poradzę i czy przywyknę do wielkomiejskiego życia. Kraków to piękne miasto - tak ... Ale równie niebezpieczne, co piękne - tu dzieją się naprawdę dziwne rzeczy ...


W ciągu ostatniego tygodnia mało miałam czasu - ciągłe bieganie między mieszkaniem na Azorach, a uczelnią jest męczące - zwłaszcza, że "spacerek" w jedną stronę trwa ok. 40 minut. Gorzej, gdy przychodzi mi samotnie wracać po 21 - a wtedy osiedle pełne jest zataczających się osób, które pół dnia stacjonują w okolicach Lewiatana - z tej perspektywy Kraków mnie przeraża. Wszystko jednak wynagradza mi studenckie życie, w które właśnie się wdrażam - choć nie lubię imprezować, to codzienne poznawanie nowych miejsc i osób, sprawia mi nie lada frajdę :)

Wielką przyjemnością będzie dla mnie również jutrzejsze spotkanie blogerek w krakowskiej Helladzie - nareszcie będę miała okazję poznać koleżanki po fachu :D W każdym razie, już teraz zapraszam na niedzielną relację z sobotniego spotkania :)

18 komentarzy:

  1. Nie ma to jak studenckie życie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swoje czasy studenckie bardzo fajnie wspominam. I tez miałam takie same obawy jak to będzie.
    Głowa do góry. Jak Ci nauka dobrze wchodzi do głowy to reszta będzie jak bajka ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kraków to piękne miasto ale mam do niego uraz po tym jak włamano nam się do samochodu i okradziono :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ach to studenckie życie :D
    obserwuję i będę zaglądać częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach to studenckie życie ;) I fajnie, że w Krakowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mieszkam na Azorach, mam widok z okna na Lewiatan xD Zazdroszczę ci jutrzejszego spotkania :(( Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. 40 minut to faktycznie sporo, aż się cieszę, że na uczelnię mam 5 minut

    OdpowiedzUsuń
  8. oj szkoda, że tak na razie widzisz Kraków :) witam Cię u nas!
    ja mam na szczęście na cuzelnie 10min

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja Warszawa, także :) Trzeba spróbować czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pamiętam te studenckie czasy, ja studiowałam w Łodzi i mieszkałam nieco w akademiku :) tam to się się działo :) na studiach mozna poznać wiele ciekwaych osobliwości z różnych stron kraju i nawet świata :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też bym się bała tak żyć w wielkim mieście, ale w końcu przecież ludzie sobie radzą :) Ty też dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Studia to najlepszy czas w życiu! Będzie dobrze!
    Zapraszam na nową notkę http://red-and-black-life-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja za rok zaczynam studenckie życie :) A można wiedzieć, co studiujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja już zaczynam czwarty rok w Toruniu i z roku na rok rzeczy przybywa a samochód niestety nie staje się większy:) tez jestem ciekawa jaki kierunek wybrałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D chyba trzeba będzie kupić większy samochód za rok XD
      Ja studiuję zarządzanie i inżynierię produkcji :)

      Usuń
  15. Ja też rok temu studiowałam poza domem, pamiętam że ciężko miałam na początku się wdrożyć w studenckie życie. Powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się już nie mogę doczekać kiedy zacznę ostatni semestr podyplomówki, bo już się stęskniłam za ludźmi i samymi wykładami:)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)