wtorek, 30 kwietnia 2013

Projekt Denko - kwiecień 2013


Kwiecień - pod względem zdenkowanych produktów, był naprawdę udany! Udało mi się zużyć kilka bubli, no i niestety - moich ulubieńców również :) ale niedługo uzupełnię zapasy, więc na myśl o tym, od razu poprawia mi się humor :D

Czas na szybkie podsumowanie:
~ denko marca liczyło 9 kosmetyków
~ denko kwietnia liczy ich aż 18!

A oto kosmetyki, z którymi przyszło mi się pożegnać:


Maseczka (Barwa) - 5/6

Poza tym - kilka produktów, których na blogu nie recenzowałam:

Pianka do golenia (Isana) - może nie jest jakoś mega świetna, ale ułatwia golenie i jest bardzo wydajna i tania (kosztuje 5,30 zł).     4/6

Odświeżający żel do higieny intymnej (Oriflame) - żel kosztuje około 20 zł za 300 ml - cena jest co prawda średnia, ale żel ma świetną wydajność i spełnia swoje zadanie :) ma naturalne pH - nie podrażnia i ma całkiem ładny zapach... Jednak skład jest fatalny - Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Glucoside, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Glyceryl Oleate, Methylparaben, Polyquaternium-67, Propylparaben, Parfum, Lactic Acid, Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract, Propylene Glycol, Sodium Lactate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-DIOL - 4/6

Zmywacz "Anet" - zawsze negatywnie wpływał na moje paznokcie! Jest dobry dla osób malujących paznokcie raz na miesiąc ... Ja często je maluję, a więc i zmywam, dlatego od zmywacza wymagam dużo więcej, niż tylko samego usunięcia lakieru!     2/6

Próbka zapachu od Givenchy - muszę przyznać, że ten zapach bardzo przypadł mi do gustu, dlatego jeśli będziecie miały okazję - to polecam sprawdzić, jak pachnie :D  5/6

Miałyście jakieś z tych kosmetyków?
Jak się u was sprawowały?

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Chabrowe baleriny i mini zakupy w Naturze


Nic tak nie poprawia humoru - jak zakupy! Niedługo czeka mnie matura, więc musiałam uzupełnić swoją szafę kilkoma ubraniami i dodatkami :) Najmniejszy problem miałam z balerinami w chabrowym kolorze, które będą idealnie pasowały do mojego ulubionego żakietu :) Czarna spódniczka z baskinką też szybko się odnalazła ... Za to znalezienie białej , galowej bluzki było koszmarem - albo nie było ich w ogóle, a jak były - to w rozmiarach 40 wzwyż, z ćwiekami i innymi ozdóbkami, a ceny niektórych białych bluzek sięgały ponad 200 zł - po prostu koszmar ... Pewnie, gdybym była szafiarką - podążającą za trendami, to i ćwieki by mi nie przeszkadzały - ale temu mówię stanowcze nie! Nie lubię się podporządkowywać modzie i nawet nie mam takiego zamiaru :)

Oprócz ubrań, kupiłam parę kosmetyków ...
Nie wiedzieć czemu - tym razem padło na markę Essence.
Odwiedziłam jeszcze Rossmana - ale oprócz szamponu na promocji - nie znalazłam nic ciekawego. Oczywiście odebrałam również maszynkę - z akcji na Facebooku :)

Obecnie biorę się za ponowne przymierzanie i testowanie moich zdobyczy :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

L'Occitane - Odżywka odbudowująca do włosów [opinia]

W jednym z ShinyBox'ów znalazłam odbudowującą odżywkę do włosów suchych i zniszczonych od L'Occitane en provence. Co prawda - jest to wersja mini, bo tylko 75 ml, jednak starczyła na 5 aplikacji - to dosyć dużo, przy moich długich włosach :)

Pojemność : 250 ml
Cena : 65 zł

Od producenta : Odbudowująca, pobudzająca i regenerująca odżywka, która wygładza strukturę włosa. Ułatwia rozczesywanie, zmiękcza i dodaje połysku. Naturalny kompleks 5 eterycznych olejków - Dzięgiel, Lawenda, Geranium, Ylang-ylang i Paczula - w połączeniu ze słodkim olejkiem migdałowym, wzmacnia i zmiękcza suche i zniszczone włosy. Włosy stają się zdrowe i przyjemne w dotyku. 
Produkt wolny od parabenów, syntetycznych barwników, aldehydu mrówkowego i jego roztworów, składników pochodzenia zwierzęcego, triklosanu.

Skład :

Moim zdaniem :
Wysoka cena tego produktu może ograniczyć grono kupujących tą odżywkę - bo w końcu 65 zł to dużo - w porównaniu do odżywek, które przy takiej samej pojemności kosztują mniej więcej 20 zł :) Jednak mimo wszystko sądzę, że ta odżywka jest warta swojej ceny - wystarczy popatrzeć na skład - pełen olejków i naturalnych dobroci dla naszych włosów! Poza tym, ma nieziemski zapach - znajdzie się coś dla osób lubiących lawendę i słodkie migdały :) Jeśli chodzi o działanie - to muszę przyznać, że włosy po użyciu odżywki są bardzo miękkie i świetnie się je rozczesuje. Zdrowiej wyglądają i faktycznie - mają ładny połysk, co na moich włosach jest trudno uzyskać, bo ciągle są matowe :( Ponadto, zapach utrzymuje się przez cały dzień na włosach i nie są one oczywiście obciążone - nie ma problemu z szybszym przetłuszczaniem się po użyciu odżywki :)
Jedyną wadą, jaką zauważyłam - jest fakt, że wydobycie odżywki pod koniec jej użytkowania jest bardzo trudne. Ma gęstą konsystencję, więc czekanie, aż ścieknie po ściankach - trwa wieczność ... Samo opakowanie jednak jest bardzo wygodne i praktyczne w użyciu - 

Ogólna ocena : 5/6

Macie dostęp do ShinyBox'ów?
A może miałyście przyjemność testowania tej odżywki?

piątek, 26 kwietnia 2013

Herbata z cytryną szkodzi zdrowiu! Szkodliwe połączenia jedzenia



Jeszcze do niedawna tytuł tego posta wydawałby mi się śmieszny - no bo w końcu herbata jest zdrowa, a cytryna tym bardziej ... Nie wiem, jak mogłam żyć w takiej nieświadomości! I aż boję się pomyśleć, o ilu rzeczach nadal nie wiem :| W każdym razie - chciałabym podzielić się z wami tym, co tam bardzo mnie zszokowało - może uda mi się uświadomić którąś z was i zaczniecie komponować zdrowe posiłki :)

Czego zatem nie wolno łączyć?!

1. Herbata z cytryną
Znajdujący się w listkach herbaty glin łączy się z sokiem z cytryny. W ten sposób tworzy się cytrynian gliny, który odkłada się w mózgu i może prowadzić m.in., do choroby Alzheimera.

2. Herbata z ciastem drożdżowym
Zawarte w herbacie garbniki ograniczają wchłanianie witaminy B1, która znajduje się w cieście drożdżowym. Witamina B1 korzystnie wpływa na układ nerwowy.

3. Pomidor z ogórkiem
Zielony ogórek zawiera enzym, który utlenia zawartą w pomidorze witaminę C (wzmacnia odporność). To samo dzieje się w połączeniu ogórka z: papryką, cebulą, cykorią, natką pietruszki czy sałatą.

4. Pomidor z twarogiem
Pomidor zawiera silne działające kwasy. Kiedy połączymy go z białym serem, to zawarty w nim wapń wejdzie w reakcje z tymi kwasami i wytworzą się nierozpuszczalne kryształki. Odkładają się one w stawach, blokują je a także przysparzają bólu podczas poruszania się.

5. Kawa i herbata z nabiałem
Zawarty w kawie i herbacie kwas szczawiowy łączy się z wapniem znajdującym się w twarożku, jogurcie i serze żółtym. W ten sposób tworzą się szczawiany, które odkładają się w postaci kamieni w drogach moczowych. Natomiast wapń nie może być wykorzystany przez organizm, gdyż zostaje związany.

6. Warzywa kapustne z rybami
Ryby morskie jak i owoce morze są źródłem jodu. Nie należy łączyć ich z warzywami kapustnymi (m.in. kalafior, brokuł, kapusta, brukselka), ponieważ wiążą jod i uniemożliwiają jego wchłanianie.

7. Olej z rybami
Korzystne działanie kwasów omega-3 mogą zaburzyć kwasy omega-6, których najwięcej znajduje się w oleju słonecznikowym i kukurydzianym. Kwasy omega-6: wzmacniają układ nerwowy, odżywiają skórę, włosy i paznokcie. Jednak podczas smażenia mogą zredukować działanie omega-3.

8. Mięso z czerwonym winem
Zawarte w winie garbniki uniemożliwiają dobre wchłonięcie żelaza, które znajduje się w mięsie (szczególnie w wieprzowinie, wołowinie, dziczyźnie czy wątróbce). Garbniki te znajdują się także w kawie i herbacie i dlatego nie warto nimi popijać jedzenia w ogóle. 

Wiedziałyście o tym, że niektórych produktów nie można łączyć?
Ja bezkarnie łamałam podpunkty : 1,2,3,4,5 i 6 :(

Źródło: www.makelifefit.pl

czwartek, 25 kwietnia 2013

Regenerujące mleczka do ciała z syropem z klonu - Garnier


Ten produkt jest wam zapewne znany - bo któż nie zna słynnego Regenerującego mleczka do ciała z syropem z klonu? Produkty do pielęgnacji od Garniera to już klasyka :) 

Po zimie - baaardzo długiej - moja skóra potrzebuje wyjątkowo intensywnego balsamu, żeby zaczęła wyglądać normalnie - dlatego dziś kilka słów o moim ulubieńcu :)

Pojemność : 250 ml
Cena : 12 zł

Akurat moja wersja jest próbką - o pojemności 75 ml - a więc dosyć spora, jak na testerek :) Prawdę powiedziawszy, to nawet nie wiem skąd ją mam, bo zawsze używałam pełnowymiarowego opakowania :D

Od producenta + skład :

W każdym razie - czas na moją opinię :
Skład tego mleczka okazał się bardzo przyjazny dla mojej skóry - zwłaszcza, że można w nim znaleźć wiele dobroci - jest nawet masło shea! :) Ogólnie, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustych śladów :) Uczucia lepkości również nie zaznamy - no może na chwilę, zaraz po aplikacji. Jeśli chodzi o zapach, to jest bardzo przyjemny - pachnie jak syrop z klonu :) Efekty - widać zaraz po wchłonięciu się balsamu - skóra staje się bardziej nawilżona i miękka - a efekt jest długotrwały :) Po dłuższym czasie widać również poprawę sprężystości skóry. Poza tym - cena jest niska, pojemność duża, a wydajność to już w ogóle największa zaleta - dlatego z czystym sumieniem mogę wam polecić to mleczko! Ja od dawna jestem w nim zakochana :)

Ogólna ocena : 6/6
Miałyście kiedyś to mleczko?
A może macie zamiar kupić?

środa, 24 kwietnia 2013

Początki zawsze bywają trudne :(


W niedzielny wieczór zabrałam się do pracy - zanim opanowałam sztukę odciśnięcia na stemplu dobrej jakości obrazka ... minęły chyba ze dwie godziny - ciągle czegoś brakowało. Jednak w końcu (a raczej pod koniec - malowania paznokci) opanowałam sztukę ścierania nadmiaru lakieru za pomocą szpatułki - właśnie tu tkwił mój problem ... nie umiałam odpowiednio zetrzeć lakieru, by na stemplu wyszedł czysty, dobrej jakości obrazek. Ale - jak to mówią - trening czyni mistrza ... co prawda do tego poziomu jeszcze mi bardzo daleko, ale w końcu każdy zaczynał od poziomu zerowego :D 

Nie będę już przedłużać - oto efekt mojej nauki :
Jak na pierwszy raz - najgorzej nie jest, ale z pewnością czeka mnie jeszcze dużo pracy, by dojść do wprawy :) na pewno co jakiś czas będę wam pokazywała nowe, ostemplowane paznokcie ;)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Nie ma to jak relaks! Perełki do kąpieli Brise

Przygotowania do matury pochłaniają mnie bez końca, ale nie samą nauką człowiek żyje, a więc czasami warto się zrelaksować, by zregenerować ciało i umysł. 

Niedawno zafundowałam sobie długą kąpiel z perełkami od Brise. Każde z tych przemiłych zwierzątek miało inny, niesamowity zapach. Na początku myślałam, że to zwykły aromatyczny umilacz kąpieli, ale po wyjściu z wanny zauważyłam niesamowite efekty - moja skóra stała się bardziej nawilżona, niż po stosowaniu najlepszego z moich balsamów do ciała :D Przyznam szczerze, że czegoś takiego się nie spodziewałam :)

Jednak jest jedna rzecz, która mnie nurtuje ... Kangur, rybka i żółw - te zwierzaki można rozpoznać bez problemu, ale czym jest ten pomarańczowy stworek?! Macie może jakieś pomysły?

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Żel pod prysznic eliminujący cellulit? Dermedic



Dziś co nieco o CELLUEND EXPERT - marki Dermedic, czyli żelu pod prysznic eliminującym cellulit. 

Ogólnie - napis 'zalecany przez dermatologów' powoduje u nas - konsumentów - zaufanie, bo w końcu fachowcy się znają ;) Jednak w niektórych wypadkach jest to tylko chwyt marketingowy - kawałek tekstu dodany, by zwiększyć sprzedaż ... Niestety myślę, że tak jest i w tym wypadku ... 

Pojemność : 100 g
Cena : 39 zł
Przeznaczony do każdego rodzaju skóry.




Od producenta + skład :

Moim zdaniem :
Jako zwykły żel pod prysznic - sprawdza się nieźle - bardzo dobrze oczyszcza skórę i wytwarza się przy tym sporo piany o przyjemnym zapachu. Aplikacja jest bardzo łatwa - produkt ma średniej gęstości żelową konsystencję, więc nie spływa - jest przy tym bardzo wydajny ... i z zalet to by było na tyle ... Produkt miał poprawiać elastyczność skóry - stosowałam go przez 3 tygodnie i nic takiego nie zauważyłam! Jak dla mnie, ten żel ma tylko jedną funkcję - myjącą ... A umycie ciała żelem za 40 zł - to jak dla mnie porażka ... marnotrawstwo pieniędzy!!! Pewnie moja opinia byłaby jeszcze bardziej krytyczna, gdyby nie fakt, że produkt dostałam za darmo w jednym z ShinyBox'ów. W każdym razie - tego żelu nie polecam i sama w przyszłości na pewno go nie kupię!

Ogólna ocena : 2/6

Miałyście kiedykolwiek z nim do czynienia?
A może stosujecie inne preparaty Dermedic?

piątek, 19 kwietnia 2013

Nareszcie je zdobyłam - Essence nail art, Stampy set!


Tak długo na nie czekałam ... Zawsze, gdy odwiedzałam Naturę, to nie mogłam znaleźć mojego wymarzonego zestawu do stempelków ... Widocznie rozchodziły się jak świeże bułeczki - no ale nareszcie byłam na czas! Co prawda zostały dwie ostatnie sztuki, więc wszystko co lepsze już ktoś mi podkupił ;) 

Wczoraj kupiłam sam zestaw za 13,99 zł - w jego skład wchodzi : 
- szablon z 9 wzorkami
- stempel
- szpatułka

Dziś nie mogłam wytrzymać i wróciłam jeszcze po kolejny szablon - koszt takiej jednej płytki ze wzorkami, to 6,99 zł, a więc wcale nie tak dużo - zwłaszcza, że metalowe płyteczki posłużą na długi czas (a przynajmniej taką mam nadzieję). 

Póki co, stempelki czekają na swoją premierę, więc już niedługo dokładniej wam je przedstawię i zdam relację, jak się sprawują :) Może któraś z was ma już swój zestaw do ozdabiania paznokci? :)

środa, 17 kwietnia 2013

Czas na włosy - aktualny wygląd

Ostatnio wolnego czasu mam niewiele - na moim biurku piętrzą się stosy książek, repetytoriów, zeszytów i innych pomocy naukowych ... Za niecałe 20 dni czeka mnie zło konieczne - maturki ... 6 pisemnych i dwie ustne :( ale na szczęście jest też dobra wiadomość - za miesiąc o tej porze będę miała święty spokój :) 

Obecnie nie mam głowy do pisania recenzji, tworzenia manicure - prawdę powiedziawszy, to kilka dni temu wzięłam nożyczki i pilniczki ... w efekcie czego, moje paznokcie ze stosunkowo długich, sięgają teraz zerowego poziomu i wcale nie jest mi z tym źle - w końcu jest czas na regenerację :D

Dziś jednak, czas na moje włosy - z którymi od roku prowadzę zaciętą walkę. Maseczki, mgiełki, odżywki, olejki, szampony + witaminy - dały bardzo dobry efekt :) Jednak wizyta u fryzjera jest nieubłagana - co prawda, poradziłam sobie nawet z rozdwojonymi końcówkami, ale niestety ... przydałoby się wyrównać włosy :) Zastanawiam się nad zrobieniem boba - z jednej strony trochę szkoda mi ścinać 3/4 długości moich włosów, ale z drugiej strony - potrzebuję zmian, a bob, to swego czasu moja ukochana fryzurka :) Dlatego potrzebuję waszej rady - co zrobiłybyście na moim miejscu? :)

Jak widać - lampa błyskowa przeinacza kolor włosów. Te dwa zdjęcia zostały wykonane w tym samym czasie ;) Jest to oczywiście mój naturalny kolor włosów - który tak naprawdę wygląda jak połączenie kolorów z dwóch zdjęć :D

sobota, 13 kwietnia 2013

The Body Shop po raz kolejny zachwyca! Tea Tree Oil - Olejek z drzewa herbacianego


Jakiś czas temu odnalazłam zakopaną wśród moich kosmetyków małą buteleczkę olejku z drzewa herbacianego do twarzy z The Body Shopu. Prawdę powiedziawszy, to nie wiem, dlaczego nie używałam tego olejku od razu, tylko wrzuciłam go do pudełka i dopiero po kilku miesiącach ujrzał światło dzienne - i moją twarz :D

Tea Tree Oil - The Body Shop
Pojemność : 10 ml
Cena : około 20 zł

Skład : Water, Alcohol Denat., PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polysorbate 20, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Limonene, t-Butyl Alcohol, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Citral, Leptospermum Petersonii (Lemon Tea Tree) Oil, Denatonium Benzoate, Tocopherol


Moim zdaniem :
Buteleczka z olejkiem ma małą pojemność, bo tylko 10 ml, ale na szczęście ma kroplomierz, dlatego można zaaplikować go tyle, ile się chce :) Ogólnie, nie mam zastrzeżeń co do wydajności - 2 tygodnie codziennego używania, to całkiem niezły wynik. Bardzo spodobał mi się również zapach - taki ziołowy, typowy dla olejku z drzewa herbacianego.

Jeśli chodzi o działanie, to z pewnością doznałam bardzo pozytywnego zaskoczenia! Olejek świetnie łagodził wszelkie podrażnienia i przy tym sam nie podrażniał mojej skóry. Po dwóch aplikacjach wszystkie zaczerwienienia znacznie się zmniejszyły. Bardzo dobrze radził sobie również z pojedynczymi wypryskami - wysuszał je i po 2-3 dniach problem z głowy :D Co prawda, w składzie ma trochę alkoholu, ale nie wpłynęło to jakoś negatywnie na moją skórę - zauważyłam nawet delikatny efekt nawilżenia. Jedyną wadą tego olejku jest chyba mała pojemność przy cenie rzędu 20 zł  :) Ogólnie, olejek z drzewa herbacianego świetnie sprawdził się na mojej mieszanej cerze, dlatego śmiało mogę go polecić (jednak u osób o wrażliwej skórze może całkowicie odmiennie zadziałać - ze względu na alkohol w składzie).

Ogólna ocena : 6/6

środa, 10 kwietnia 2013

Śródziemnomorski olejek do włosów

Czasami zastanawiam się, dlaczego jestem taka naiwna ... Ciągle wierzę w to, że Avon mnie czymś zaskoczy - i wciąż efekt jest taki sam ... Brak zadowolenia i pieniądze wyrzucone w błoto :(

Odkąd mam dostęp do katalogów Avonu - kupiłam już kilka szamponów do włosów, maseczkę, dwie odżywki, serum, mgiełkę i ten nieszczęsny olejek ... W ciągu kilku lat sporo się tego nazbierało, ale co gorsza - z niczego nie byłam zadowolona, choć nie należę do osób wybrednych :)

Olejek, o którym dziś mowa, kupiłam prawie 2 lata temu ... Mimo małej pojemności - 50 ml - nadal sporo go zostało, ale w końcu zmotywowałam się, by go zużyć i wyrzucić, bo tylko niepotrzebnie zajmuje miejsce ...


Avon, Planet Spa
Hot Oil Hair Treatment - Mediterranean Olive Oil

Skład :

Cena : około 20 zł

Moim zdaniem :
Płacąc 20 zł za dosyć małe (50ml) opakowanie, miałam nadzieję, że olejek będzie działał pozytywnie na moje włosy, ale niestety ... Poza tym, że włosy były bardziej błyszczące i lepiej się rozczesywały, to żadnych pozytywów nie zauważyłam - olejek strasznie przyspieszał przetłuszczanie się włosów - po jednym dniu wyglądały tak, jak po 3-4 dniach :| Włosy wcale nie były ani odżywione, ani nawilżone - a jedynie natłuszczone! Sama aplikacja była bardzo czasochłonna - bo olejek wymagał wcześniejszego podgrzania, a gdy i z tym się przesadziło, to można było sobie nieźle sparzyć dłonie :( 

Co do zapachu - tutaj akurat było bardzo pozytywnie - delikatny, ziołowy i przyjemny dla nosa, jednak bardzo szybko się ulatnia i po godzinie od umycia głowy w ogóle go nie czuć. W każdym razie - śródziemnomorskiego olejku nie polecam! Efekt jest minimalny - utrzymuje się do pierwszego mycia, a włosy wymagają go po pierwszym dniu (ewentualnie po 2 dniach). Poza tym, olejek jest niewydajny, a jego cena do niskich nie należy - na rynku jest wiele tańszych i lepszych preparatów :)

Ogólna ocena : 2/6

Wiedziałyście o istnieniu tego olejku?
A może miałyście okazję go stosować?
Lubicie olejki do włosów?

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Cztery pory roku - Balsam do ciała

Zaczął się kwiecień, a tu dalej zima ... Ostatnio czytałam artykuł, że za kilka lat mają być 3 pory roku - lato ma zaczynać się w maju, jesień ma być dłuższa ... no i zima jak obecnie :( aż strach się bać! Zresztą same poczytajcie - LINK.

Dzisiejszego wpisu, co prawda, nie poświęcę pogodzie 
- ale balsamowi do ciała z serii Cztery Pory Roku :)

Pojemność : 250 ml
Cena : około 10 zł
Marka : Pharma C Food

Skład + info od producenta :

Moim zdaniem : 
Balsam miałam w swoim posiadaniu od bardzo dawna - dostałam go bodajże w prezencie urodzinowym ... Jakoś nieszczególnie przypadł mi do gustu, więc leżał i zbierał kurz :) Ale projekt denko motywuje - dlatego w końcu zabrałam się za zużycie go do końca. Ogólnie, jest bardzo wydajny, a jego cena jest stosunkowo niska. Konsystencja jest średniej gęstości, dlatego łatwo się go aplikuje. Poza tym, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustych śladów na ubraniach. Jedyne, co nie przypadło mi do gustu, to mdły zapach - kwiatowy, a dokładniej różany ... Co do działania - balsam faktycznie ma świetne właściwości nawilżające i wygładzające. Po pewnym czasie widać nawet delikatne poprawienie się elastyczności skóry :) Balsam jest dobry i mogę go polecić - jednak mi nie przypadł do gustu - zapewne przez zapach.

Ogólna ocena : 4/6

Miałyście kiedykolwiek produkty z serii 4 pory roku?
A może używałyście tego balsamu?
Boicie się, że już niedługo będą tylko 3 pory roku (bez wiosny)?

sobota, 6 kwietnia 2013

MARION Termoochrona - 60 sekundowa maseczka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury

Z produktami do włosów marki Marion miałam już wiele razy do czynienia i przeważnie produkty mnie nie zachwycały, ale też złe nie były - więc taką wyrobiłam sobie o nich opinię. Poza tym alkoholowy skład trochę mnie zniechęcał - oczywiście tak było i tym razem ... Co prawda wiedziałam, że moim włosom nic złego się nie stanie, ale też nie liczyłam na jakieś cudowne działanie i ... czekała mnie niespodzianka - ale o tym już za chwilę!
MARION Termoochrona - 60 sekundowa maseczka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury - dla każdego rodzaju włosów, szczególnie narażonych na działanie wysokiej temperatury - miałam okazję ją przetestować dzięki abc-uroda.com

Pojemność : 15 ml
Cena : 2,10 zł
Skład :
Niestety znów dużo alkoholi występujących zaraz na wstępie :(

Od producenta :

Moim zdaniem : 
Niecałe dwa tygodnie wcześniej używałam podobnej maseczki z Marion, dlatego miałam zarys tego, czego mogę się spodziewać ... Na wstępie zaskoczył mnie zapach - delikatny, podobny do migdałów :) a więc od razu mi się spodobał! Po bardzo łatwej aplikacji i zmyciu maseczki przeżyłam szok! Jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu :) Włosy stały się bardzo miękkie i faktycznie dobrze się rozczesywały (od razu uprzedzam, że włosy myłam tym samym szamponem, co przy testowaniu wcześniejszej maseczki). W każdym razie puszenia i elektryzowania się włosów również nie było, a więc producent miał 100% rację :) Dodatkowo, nie zauważyłam również szybszego przetłuszczania się włosów, a więc to kolejny + :) Moje włosy były bardziej nawilżone, lepiej się układały i prostownica praktycznie nie była mi potrzebna - jedynie do drobnych poprawek :) Szkoda tylko, że włosy były dalej matowe. Jednak za tak niską cenę i wysoką jakość - naprawdę opłaca się kupić tą maseczkę i z pewnością, jeszcze nie raz do niej wrócę! :)

Ogólna ocena: 6/6


Ciekawi mnie, jakiej cechy brakuje wam w waszych włosach?
Moje, niestety są matowe i jedynie Biosilk potrafi je nabłyszczyć :)

środa, 3 kwietnia 2013

Liftactiv nie dla mnie!


Wiem, że po próbce nie ocenia się produktu, jednak po jednym użyciu można określić, czy jest sens w ogóle kupować dany produkt ... Nie wiedzieć czemu, ale moje poszukiwania idealnego kremu Vichy zaczęłam właśnie od LIFTACTIV. Próbka ma 1,5 ml, a producent pisze o niej tak :


Mam skórę mieszaną, więc krem teoretycznie powinien być idealny 
- jednak poczynił więcej szkód, niż pożytku :( 

- krem na alkoholowy zapach, który bardzo mi się nie spodobał
- po aplikacji wywołał u mnie mega pieczenie skóry - bolało :(
- skóra staje się lepka, co niesamowicie mi przeszkadza ... długo męczyłam się, by zasnąć z liftactivem na twarzy, który niestety długo się wchłania 
- bezpośrednio po nałożeniu skóra wygląda dużo gorzej - zaczyna się czerwienić :|
- efekt liftingu był widoczny, ale bardzo słabo ... tak, wiem - po jednej próbce nie ocenia się produktu, jednak krem działa tak fatalnie na mnie, że nigdy więcej nie będę dręczyć nim mojej twarzy!!!

Skład:

Testowałyście już tą próbkę?
Jak u was się sprawdziła?

wtorek, 2 kwietnia 2013

7 efektów - tylko jakich?! MARION - 60 sekundowa maseczka z olejkiem arganowym

Wiele czytałam na temat świetnego wpływu olejku arganowego na włosy, dlatego byłam bardzo ciekawa efektów, jakie ta maseczka daje. Marion już kilka razy mnie zawiódł jeśli chodzi o włosy - a to ze względu na alkoholowy skład ... Tym razem, zaraz po wodzie pojawiają się nieszczęsne alkohole, a listę zamyka alkohol benzylowy - który jest potencjalnym alergenem ... a więc już na wstępie - ciekawie się nie zapowiada.

do każdego rodzaju włosów, szczególnie suchych i zniszczonych

Można zakupić : abc-uroda.com
Pojemność : 15 ml
Cena : 2,10 zł

Od producenta : 

Moim zdaniem :
To, co pisze producent, wydaje się aż za piękne, by mogło być prawdziwe - taka świetna maseczka do włosów i kosztuje tylko 2 zł? Faktycznie, zdarzają się tanie i bardzo dobre produkty - jednak ten zaliczyłabym do przeciętnych! 
Muszę przyznać jednak, że opakowanie ma świetne - produkt saszetkowy z bardzo praktycznym dozownikiem. Żeby odłamać końcówkę - naprawdę nie trzeba być siłaczem :) Zamknięcie po pierwszej aplikacji jest bardzo szczelne, więc maseczka na pewno się nie wyleje i nie straci swoich właściwości :)
Maseczka ma dosyć gęstą konsystencję, ale mimo to jest bardzo wydajna i 15 ml faktycznie starcza na dwa razy - nawet przy moich długich włosach. Poza tym, gęstość wpływa również na ułatwienie aplikacji, bo produkt się nie rozlewa i nie spływa z włosów :) Najbardziej zaskoczył mnie jednak zapach! Producenci przyzwyczaili nas do tego, że środki do pielęgnacji włosów przepięknie pachną - ta maseczka jest wyjątkiem ... Myślę, że w tym wypadku nie jest to kwestia gustu, bo są zapachy, które raczej nikomu by się nie spodobały ;) 
W każdym razie - czas na efekty ... Z listy, którą podał producent - maseczka na pewno chroni przed działaniem czynników zewnętrznych - a to przez zawarte w niej emolienty. Szkoda tylko, że połysk był, ale marny - czyli taki, jakie moje włosy miały bez maseczki. Wygładzenie czułam - podczas nałożenia maseczki na włosy, ale po jej spłukaniu, gładkość nagle znikła :( Włosy splątane co prawda nie były i dosyć dobrze się je rozczesywało, jednak gdy wyschły były niesamowicie napuszone - wyglądały jak siano, więc trudno tu również mówić o nawilżeniu. Ogólnie, maseczka z olejkiem arganowym jest przeciętna - ale czego można się spodziewać za niską cenę?! Nie zachwyciła mnie, ale też nie mogę powiedzieć, że jest fatalna, bo pozytywny wpływ na włosy ma :) Być może u was sprawdziłaby się lepiej ...

Skład : 

Ogólna ocena: 3/6

Macie jakieś produkty z olejkiem arganowym?
Może któraś z was miała okazję testować tą maseczkę?

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Inspiracja stara jak świat - kostka do gry na paznokciach


Water Marble na razie sobie odpuściłam, choć pewnie w kwietniu pojawi się na moich paznokciach ;) Jednak tym razem wybrałam biel w stylowym połączeniu z czernią - inspiracja kostką do gry, czy też dominem jest chyba powszechnie znana, ale u niektórych moich znajomych kilka kropek na białym tle wywołało efekt 'wow' :D 
Taki manicure robi się bardzo szybko - jak zawsze u mnie Vitamin Bomb jako witaminowy podkład, później dwie warstwy białego lakieru  do french'a z Vollare i na koniec kropeczki - malowane moim czarnym ulubieńcem z Wibo :)

A oto efekt mojej zabawy :

Podoba się wam taki manicure?
A może miałyście już go na paznokciach?