czwartek, 13 lutego 2014

Leżę i pachnę, czyli o ulubionym zapachu Tooty Musk

Od zawsze przyzwyczajona byłam do perfum z atomizerem, dlatego bardzo zaciekawiły mnie perfumy w kremie, bo z takimi do czynienia jeszcze nigdy nie miałam :)


Arabskie perfumy w kremie Tooty Musk trafiły do mnie podczas październikowego spotkania w Krakowie, a ponieważ wyglądały tak niepozornie i miały arabskie szlaczki na opakowaniu, to zabrałam się za ich testowanie dopiero po zdenkowaniu moich ulubieńców :)

Trochę faktów o nich :
Producent : Al-Rehab
Cena : około 20 zł
Pojemność : 10 g
Dostępność : TUTAJ

Skład : Vaseline, Perfume
Wyprodukowano w : Arabii Saudyjskiej
Data ważności : 36 miesięcy od otwarcia


Moim zdaniem : Opakowanie jest bardzo lekkie, bo plastikowe - niestety wygląda trochę tandetnie, ale za to skrywa w sobie orientalny skarb. Perfumy mają obłędny zapach - tajemniczy, słodki, ale nie mdlący. Przypomina on malinę z delikatną nutą róży, a więc zakwalifikowałabym go do owocowo-kwiatowych :)

Perfumy w kremie, a dokładniej w wazelinie - nie podrażniają skóry i nie uczulają. Są mega wydajne, a trwałość zapachu jest zadowalająca - utrzymują się nawet cały dzień i pachną tak samo intensywnie, jak zaraz po aplikacji :) 

Po prostu, tego nie da się opisać - to trzeba poczuć! 


20 komentarzy:

  1. pierwszy raz spotykam sie chyba z taką wersją perfum :) Zapach też musi być ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jest! I to bardzo - nie ma to jak soczysta malina :)

      Usuń
  2. Chętnie bym wypróbowała takie kremowe perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że w niewielu sklepach można je kupić :(

      Usuń
  3. Ciekawe. Nigdy się z takim czymś nie spotkałam, ale pamiętam, że kiedyś miałam balsam perfumowany i również byłam bardzo z niego zadowolona. Pachniałam intensywnie cały dzień :) Bez perfum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam balsam z Bath & Body Works i też pachnie cały dzień :)

      Usuń
  4. Ciekawy produkt, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że jest orientalny :)

      Usuń
  5. Ania mi dała powąchać swoje - Sabaya i odpłynęłam w krainę orientu, koniecznie je muszę kupić :) mają ogromny plus - nie rozbiją się ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze się zastanawiałam czy takie zapachy nie są zbyt duszne, orientalne. Ale jak widać podobają się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orientalne zawsze kojarzyły mi się z kadzidełkami, dlatego wcześniej nie interesowały mnie takie zapachy, a szkoda :)

      Usuń
  7. Pierwszy raz spotykam się z tym produktem, ale zainteresowałaś mnie ;) Jestem strasznie ciekawa tego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele nie kosztuje, więc może się skusisz :D A wierz mi, że żałować nie będziesz :)

      Usuń
  8. Pierwsze co widzę :) Ciekawe, ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie mało ciekawe, ale ten zapach <3

      Usuń
  9. ojezu! taki zapach dla mnie byłby idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem, gdy się spotkamy, to ci je z pewnością pokażę :D

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)