piątek, 31 stycznia 2014

Projekt Denko : Styczeń 2014

Projekt Denko stał się już tradycją na tym blogu - i mimo że sesja już tuż tuż, to wydobyłam resztki mojego wolnego czasu na napisanie podsumowania stycznia :)

Od razu uprzedzam, że początek lutego, a więc czas sesji spędzę raczej z nosem w książkach, dlatego moja aktywność na blogu spadnie do poziomu zerowego :( ale po sesji wszystko Wam wynagrodzę - i to dosłownie :D

A teraz zapraszam do oglądania pustaków :


  1. Henna Wax (Pilomax) - RECENZJA
  2. Mydło pod prysznic Blubel (Ziaja) - RECENZJA
  3. Maseczka Turkish Thermal Bath (Avon) - RECENZJA
  4. Krem liftingujący do ciała (Pulanna) - RECENZJA
  5. Kwas kojowy (BioCosmetics) - RECENZJA
  6. (próbka) Krem na noc redukujący niedoskonałości (Iwostin) - krem był całkiem dobry, jednak starczył na dwa razy, więc nic ciekawego o nim napisać nie mogę - bo wszystkie efekty mogą być złudne, jednak z chęcią kiedyś do niego wrócę :) 


  1. Próbki kremów (Bewell) - używałam ich dawno temu, teraz odnalazłam i postanowiłam wyrzucić, więc tyle mam do powiedzenia na ich temat :)
  2. Błyszczyk Wild Rose (Lumene) - RECENZJA
  3. Ochronny krem przeciw odparzeniom (Johnson's Baby) - ma ładny zapach, poza tym trochę nawilża skórę i strasznie ją bieli. Nie jest mi potrzebny taki specyfik, więc wątpię, bym wróciła do niego :)
  4. Lawendowy żel pod prysznic (Treffina HK) - napis 'Made in China' trochę mnie przeraził, ale w końcu to tylko żel - co najwyżej mnie uczuli ... Ale na szczęście tak się nie stało :) 50 ml lawendowej przyjemności - oj, aż przypomniały mi się stare, dobre czasy w Chorwacji :)
  5. Kremowe mydło w płynie 'Witaminy & Jogurt' (Isana) - różne opakowania, ale działanie identyczne do żelu - RECENZJA
  6. Peeling do ciała Tutti Frutti (Farmona) - RECENZJA
  7. Tusz do rzęs The most wanted (Delia) - RECENZJA
  8. Maska do włosów - krok 2 (Pilomax) - RECENZJA
  9. Maseczka błotna do twarzy z kolagenem (BingoSpa) - RECENZJA
  10. Aloesowe chusteczki oczyszczające do demakijażu (Equilibra) - bardzo mi się spodobały! Mają przyjemny zapach, ale ich największą zaletą jest poziom oczyszczenia - potrafią usunąć nawet najtrwalszy z moich eyelinerów, dlatego mam ochotę na więcej!
  11. Emulsja matująca (Iwostin) - krem starczył na 2 aplikacje, po których mogę stwierdzić, że cera jest bardziej matowa, dlatego być może kiedyś do niego wrócę i przyjrzę się dokładniej jego działaniu :)
  12. Kokosowy szampon do włosów farbowanych (Balea) - RECENZJA
  13. Żel pod prysznic Dusche&Creme Grapefruit (Balea) - RECENZJA
  14. Próbki perfum Puma Sync - świeży, przyjemny zapach oraz Givenchy Ange ou demon - słodkie, kwiatowe nuty <3 Myślę, że za jakiś czas zdecyduję się na Sync'a, bo jego cena jest całkiem przystępna, a kojarzę te perfumy dodatkowo z Rossmanna :)
  15. Perfumy Hawaiian Shores (Avon) - 50 ml rozkosz, a zarazem jedne z moich ulubionych perfum ever!

Pochwalcie się w komentarzach Waszymi denkami :)
Gdy znajdę czas, to z chęcią poczytam :)

czwartek, 30 stycznia 2014

Nowości miesiąca : Styczeń 2014 + Przeżyć za 50 zł

Czas na podsumowanie nowości miesiąca - a zarazem rozliczenie się z noworocznego, blogowego postanowienia, a więc kosmetycznej akcji "Przeżyć miesiąc za 50zł" :


W tym miesiącu nie było to trudne, ponieważ mam spory nadmiar kosmetyków, więc więcej zużywam niż kupuję - dlatego zmieściłam się w limicie :) Zobaczcie, co kupiłam :


1. Intima - kremowy płyn do higieny intymnej (Ziaja)  -  6,99 zł
2. Repair & Fullness szampon intensywnie regenerujący (Syoss)  -  15,90 zł
3. Kremowe mydło o zapachu owoców mango i pomarańczy (Isana)  -  2,99 zł
4. Rossmannowskie papcie Soxo (niekosmetycznie, ale z Rossa, więc warto je pokazać :))

ŁĄCZNIE : 25,88 zł

Ponadto, od Kornelii dostałam - Żel pod prysznic 'my coconut island' (treaclemoon), a na spotkaniu blogerek w Wadowicach - KLIK - całą masę różności kosmetycznych i nie tylko :)

A Wy obłowiłyście się w tym miesiącu, czy tak jak ja 
- kupiłyście tylko najpotrzebniejsze kosmetyki? :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Scandaleyes Rimmel - test mascary i eyelinera, czyli uwaga na buble!

Makijaże na blogu to u mnie rzadkość. Co jak co - ale nie będę cały czas prezentować typowych nudziaków, bo każdemu by się to znudziło, a niestety - kolorowo, to jest u mnie tylko na paznokciach :)
Oczywiście, do wykonania mojego codziennego makijażu używam cieni w nude kolorach, kredki bądź eyelinera i najczęściej - czarnego tuszu, a ponieważ mam kilka "starych nowości" w kosmetyczce, to czas napisać kilka słów na ich temat :)

Tak więc, przedstawiam Wam mascarę Scandaleyes Retro Glam oraz tusz do kresek (eyeliner w pisaku) Scandaleyes Thick&Thin - marki Rimmel London


Kilka informacji o tuszu: 
Cena : 29,99 zł
Pojemność : 12 ml
Dostępność : Drogerie Rossmann


Ciężko będzie mi znaleźć następcę Lash Architecta 4D, który dawał efekt sztucznych rzęs ... Scandaleyes jest tuszem jak wiele innych - daje głęboką czerń, nie kruszy się i nie rozmazuje, ale też nie jest uciążliwy podczas zmywania. Ma poręczną szczoteczkę o kształcie elipsy. Myślę, że 30 zł za taki tusz to za drogo - tak, tak ... liczy się marka ... Ale taki sam efekt da większość tuszów za niecałe 15 zł :)


Kilka informacji o eyelinerze w pisaku :
Wodoodporny, czarny
Cena : 23,99 zł
Pojemność : 1,1 ml
Dostępność : Drogerie Rossmann

BUBEL! Kocham wszelkiego rodzaju eyelinery, ale z tym się nawet nie polubiłam ... Na powiekach daje piękny efekt ... taaa, przez pierwsze pół godziny od pomalowania, a później to tragedia :| Niby jest wodoodporny - faktycznie, polewając go wodą nie spłynie ... Ale wystarczy dotknąć go palcem, a nie daj Boże potrzeć delikatnie oko i katastrofa murowana - bo nigdy nie zasycha, a tylko czeka na nasz błąd i chwilę zapomnienia ... Kilka miesięcy temu siedząc sobie na wykładzie, lekko potarłam oko - nieświadoma tego, że eyeliner się rozciera i po wyjściu z wykładu wyglądałam jak Kleopatra  o.O

Ilekroć dawałam mu szansę, tylekroć razy byłam zawiedziona ... Po 4-5 aplikacjach pisak zaczął szwankować i trzeba już było się namęczyć, żeby cokolwiek zmalować :( Oj, daleko mu do raz tańszego eyelinera z MissSporty, który zasycha i się nie rozciera (nawet mimo tarcia po oku) ... Ten lajner w pisaku daje po prostu SKANDALICZNY efekt - no cóż ... jaka nazwa, taki pisak :)


Miałyście okazję używać już tych kosmetyków?!
Jak u Was się sprawdziły? :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozkosz dla włosów, ale nie dla nosa - Balea o zapachu kokosa


Choć zapach kokosa jest jednym z moich ulubionych, tym razem jednak nie przypadł mi do gustu i prawdę powiedziawszy, trochę mnie mdli na samą myśl o nim ... Stety, albo i nie - szampon świetnie działał na moje włosy, dlatego żal mi było go odstawiać - więc męczyłam się z mdłym zapachem - Colorglanz Shampoo Cocos & Tiareblute, czyli Szamponem do włosów farbowanych z kokosem i kwiatem Tiare

Producent : Balea
Cena : ok 6 zł
Pojemność : 300 ml
Dostępność : trudno dostępny, Drogerie DM
Przeznaczenie : do włosów farbowanych

Od producenta : Delikatny szampon do włosów farbowanych i przyciemnianych intensywnie chroni kolor, nadaje włosom blask, sprawia, że włosy są miękkie aż po same końce. Włosy nie blakną, nie matowieją, kolor jest zachowany dzięki formule z aktywnymi filtrami UV , ekstraktem z kokosa i polinezyjskich kwiatów tiara. Natomiast kompleks odbudowujący z witaminą B3 i prowitaminą B5 sprawia ,że włosy są gładkie. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry głowy dla wszystkich rodzajów włosów. Utrzymuje prawidłowe PH skóry. 

Skład :

Zapach : mdły, kokosowy
Konsystencja : rzadka, ale nielejąca

Moim zdaniem : Gdyby nie zapach, to ten szampon z pewnością stałby się moim ulubieńcem, bo trudno jest znaleźć 300 ml, dobry specyfik za 6 zł, który w dodatku jest mega wydajny, świetnie się pieni i w dodatku idealnie oczyszcza włosy, nie obciążając ich przy tym :) A gdyby tego było mało, to włosy po umyciu są gładkie i nie ma problemu z ich rozczesaniem. Po kilku użyciach, włosy wyglądają na dużo zdrowsze, mocniejsze i są z pewnością bardziej lśniące :)

Jak widać, ten szampon jest prawie idealny - prawie robi jednak wielką różnicę ... Niestety zapach i brak możliwości zakupu w Polsce bardzo utrudniają sprawę :(


Słyszałyście już o tym szamponie? :)

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdanie urodzinowe #5

Już za niecały miesiąc (dokładnie 24 lutego) będę świętować okrągłą 20-stkę, z tej okazji przygotowałam dla Was małe, kosmetyczne co nieco do makijażu oraz pielęgnacji twarzy :) Poza tym, zbliża się sesja, więc chcę Wam wynagrodzić to, że do połowy lutego moja aktywność na blogu znacznie spadnie.

Nie będę już przedłużać - dodam tylko, że zasady z poprzednich rozdań pozostają niezmienne, czyli należy publicznie obserwować tego bloga i już macie szansę na wygraną - a do wygrania jest taki oto zestaw :

(to zdjęcie jest zarazem banerem konkursowym)

W skład nagrody wchodzi :
- Tołpa - Kosmetyk dobrze dopasowany
- Delia - Czarny tusz do rzęs The Most Wanted
- Argan Oil - Leczniczy Olejek z ekstraktem arganowym (50 ml)
- Soraya - Make Up HD, podkład kryjący, Nr 01 - beż (odcień jasny)
- Delia - Baza silikonowa pod makijaż (35 ml)
- Eveline - Błyszczyk Lovers Ultra Shine z olejkiem arganowym, nr 614
- Deni Carte - Cień perłowy nr 55
- Eveline - Maseczka intensywnie odmładzająca do twarzy, szyi i dekoltu 3w1
- BjuSPA - Intensywnie przeciwzmarszczkowe płatki hydrożelowe pod oczy
- Pulanna - 3 próbki kremów do twarzy
- Arkana - 3x 2ml Bioodnawiający krem z aminokwasami
- Arkana - 2ml Biomimetyczny krem liftingujący
- Palmer's - 3x 5ml Masło oraz mleczko do ciała
- Madame Lambre - 2x 2ml Podkład Make Up 1 & Make Up 2

Zbliżenie na kolorówkę :

Jeśli chcecie zgarnąć te nagrody, to obowiązkowo należy :
- zostać publicznym obserwatorem tego bloga (1 los)
- dodać komentarz pod tym postem

Aby zwiększyć szanse na wygraną dodatkowo można :
- Polubić FanPage bloga na FB (2 losy)
- Publicznie udostępnić post z rozdaniem na FB (2 losy)
- Dodać baner w pasku bocznym z linkiem do tego rozdania (3 losy)
- Napisać post o rozdaniu na własnym blogu (4 losy)

Top komentatorzy z dnia dzisiejszego i dnia zakończenia rozdania otrzymują po 3 losy:

Regulamin rozdania :
1. Wyłącznym fundatorem nagród jestem ja (Chelsea Lena). Nagrody są nowe, nieużywane.
2. Rozdanie trwa od dnia dzisiejszego do 28.02.2014 do północy.
3. W rozdaniu nie mogą brać udziału blogi stworzone tylko na potrzeby rozdań/konkursów.
4. Warunkiem wzięcia udziału jest publiczne obserwowanie bloga. Dodatkowa aktywność zwiększa szansę na wygraną.
5. Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). Wyniki pojawią się w nowym poście, do 7 dni od zakończenia (czyli max. do 7 marca), a zwycięzca ma 3 dni czasu na odpowiedź i podanie danych adresowych do wysyłki.
6. Nagroda zostanie wysłana na mój koszt na terenie Polski.



Wzór zgłoszenia :

Obserwuję jako :
E-mail :

Na FB jako : (imię + pierwsza litera nazwiska)
Udostępnienie : (dokładny link)
Baner : (link do bloga)
Notka : (bezpośredni link do posta)


Życzę powodzenia! :)

piątek, 24 stycznia 2014

Nerd glasses, czyli mądrzej przed sesją :)


Odkąd wiele lat temu zaczęłam moją przygodę z okularami, zawsze od nich stroniłam, dlatego soczewki stały się moim wybawieniem, a okulary zakładałam tylko wtedy, gdy zachodziła taka konieczność ... Co prawda, owy przedmiot na nosie mi nie przeszkadzał, jednak mój wygląd - już tak! Dlatego też broń Boże, żeby ktokolwiek zrobił mi zdjęcie w okularach ...

Wszystko ostatnio jednak się zmieniło - a mianowicie, po mailu od Laury z Firmoo.com. Zdaję sobie sprawę z tego, że blogosfera przesiąkła już współpracami z tą firmą - ale mimo wszystko bardzo mnie ona ucieszyła, gdyż mogłam spróbować zmienić coś w swoim życiu :) 


Tym razem postanowiłam zaszaleć! W końcu, okulary nie muszą być tylko koniecznością, ale mogą również być modnym dodatkiem, który wzbogaci nasz wygląd - szkoda, że tak późno do tego doszłam :) Wcześniej miałam ohydne, niebieskie okulary, obecnie postawiłam na typowe nerdsy, w końcu sesja już niedługo i trzeba sobie sprawić bardziej inteligentny wygląd - czyż nie?! :) 


Wybrałam taką oto wersję - http://www.firmoo.com/eyeglasses-p-2302.html#3516 i czekałam zaledwie tydzień na dostawę - co jest nieziemsko ekspresowym tempem, gdyż nawet na soczewki czekam około dwóch tygodni ze względu na moją wysoką wadę :)


Zawsze nosiłam metalowe oprawki, tym razem wybrałam plastikowe - i wcale nie żałuję, bo są lekkie i nie wyglądają tandetnie, a stylowo ♥ Na początku było mi ciężko przywyknąć do nowych okularków, więc szybko męczyły mi się oczy, ale po dwóch dniach przywykłam i teraz nie odczuwam wcale zmęczenia :)

Poza tym, już nie boję się wyjść do ludzi w okularach, bo wiem, że nie wyglądam tak tragicznie, jak w moich poprzednich - kupowanych ponad 5 lat temu :) Po prostu, w końcu podobam się sobie w okularach - i o to chodziło! 

A jeśli i wy chcecie zgarnąć dla siebie darmową parę, to zapraszam do zapoznania się z ciekawą ofertą - www.firmoo.com/free-glasses.html i wypróbowania okularów na sobie poprzez wirtualną przymierzalnię :)

Podobają się Wam takie okulary?

środa, 22 stycznia 2014

Regenerująca maska, czyli Pilomax po raz 2.

Niedawno przedstawiałam Wam poprzednika tegoż preparatu - czyli Krok 1. - Henna Wax, który na moich włosach poczynił cuda, a idąc za ciosem - zaczęłam stosować Krok 2. - Regenerująca maska do włosów jasnych, farbowanych

Producent : Laboratorium Pilomax
Cena : 13 zł
Pojemność : 70 ml
Dostępność : Apteki
Przeznaczenie : do włosów jasnych, farbowanych i po dekoloryzacji

Od producenta : Maska z olejkami eterycznymi, intensywnie regeneruje włosy farbowane.Jej niezwykle skuteczne działanie, wynika z zawartości keratyny, ekstraktów ze skrzypu polnego i henny. Maska do włosów ciemnych dodatkowo zawiera ekstrakt z parzonej kawy. Maski pozbawione są parabenów, SLS i SLES.

Sposób użycia / Skład : 

Konsystencja : gęsta, nielejąca
Zapach : kwiatowy, przyjemny

Moim zdaniem : Opakowanie tej maski spodobało mi się bardziej, niż wosku, gdyż lepiej wydobywało mi się preparat, który w dodatku był wydajniejszy od Henny Wax. Mimo wszystko jednak, to wosk lepiej działał, choć maska i tak sporo dobrego poczyniła - z pewnością łatwiej było mi rozczesać włosy po kąpieli i były one bardziej błyszczące. Poza tym, wygładziły się i nie przetłuszczały się zbyt szybko. Dodatkowo, trochę poprawił się ich stan - jednak szału nie było, to też Henna Wax nadal pozostanie moim faworytem, a ta maska, to tylko jednorazowa przygoda :)


Znacie tą maskę? :)

wtorek, 21 stycznia 2014

Spotkanie blogerek - Wadowice 2014 cz. II

W końcu znalazłam chwilę wytchnienia, bo w okresie przedsesyjnym na uczelni atmosfera jest naprawdę gorąca :) Lecz nie samą nauką człowiek żyje, więc czas na coś przyjemnego, co nieziemsko cieszy moje oko - a mianowicie, upominki ze spotkania blogerek w Wadowicach :)

A oto nasi hojni sponsorzy :

Przyznam szczerze, że cieszyłam się jak dziecko na Bożonarodzeniową Gwiazdkę :) A było z czego, bo zostałyśmy wręcz obsypane prezentami - między innymi przez http://tolpa.pl/ & http://denicarte.pl/pl/ & http://www.soraya.pl/ & http://www.mojedekorowanie.pl/


Do mojej kolekcji świec dołączyła aromatyczna czekolada. Poza tym, w końcu będę miała okazję wypróbować produkty Tołpy i Deni Carte, a moja mama już cieszy się z Sorayi :) Nasze spotkanie uświetnili również : http://eveline.pl/ & http://khadindia.pl/ & http://www.manufaktura-apteczna.pl/ & http://www.lemaxkosmetyki.pl/


Nie obyło się też bez słodkości, które zagwarantowała http://www.eu4ya.pl/ - oj, wiedzą, czym pocieszyć studenta przed sesją :D Tak samo jak http://www.negozio.pl/ & www.pierrerene.pl/ & http://www.euro-zakupy.pl/


Prezenty z nutą orientalizmu otrzymałyśmy od http://www.skarbyafryki.pl/ :) Piękną biżuterię od http://www.jubileo.pl & http://laduca.pl/ & http://www.kalait.pl/. Za to http://www.colyfine.com/ przypomniało mi, że termin egzaminu z chemii się zbliża i czas przypomnieć sobie redoksy, a gdy już to zrobię, to zadbam o dłonie z http://www.lambre.eu/


Dodatkowo, będę miała w czym wyprać i pozmywać naczynia, bo sporą paczkę chemii zafundował http://www.superkoszyk.pl/ :) http://argan24.pl/ postawił na kosmetyki z olejem arganowym, a BjuSPA zafundował nam domową odnowę :)


Największą niespodzianką było jednak zaproszenie do SPA od www.balibeautyhouse.com na darmowy relaks, który po sesji szczególnie mi się przyda :)

Była już któraś z Was w Bali Beauty 
House i może polecić jakiś zabieg? :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Spotkanie blogerek - Wadowice 2014 cz. I

Tak jak już wcześniej wspomniałam - wczoraj (18.01.2014r.) miałam tę przyjemność uczestniczenia w spotkaniu blogerek w Wadowicach, które zostało świetnie zorganizowane przez Basię w przytulnej kawiarni Galicjanka :)


Na spotkaniu tłumów nie było - ale może to i lepiej, bo z każdą z dziewczyn mogłam się lepiej poznać i osobiście poplotkować :) Ale do rzeczy - w takim oto gronie się spotkałyśmy :

Przyznam szczerze, że w Galicjance byłam pierwszy raz, mimo że dwa razy w tygodniu przeważnie obok niej przejeżdżam :) Teraz już wiem, że będę tam częściej zaglądać, bo serwują najlepsze cappuccino z miodem i cynamonem, a ceny są tam całkiem rozsądne.


Oczywiście, czas spędziłyśmy na dyskusjach na temat kosmetyków :D Szczególnie burzliwe rozmowy toczyły się na temat perfum - oceniania i porównywania ich zapachów :) Podczas tego spotkania znalazłam swojego boskiego faworyta, za którego oddam wszystko <3 A jest to woda toaletowa Delicacy z Oriflame :)


Mojego nowego ulubieńca wywąchałam dzięki Iwonie, która jest managerem w Oriflame i zaszczyciła nas swoją obecnością, podczas której przedstawiała swoich ulubieńców i opowiadała o dodatkowych zarobkach i pracy w Ori :)


Muszę przyznać, że dawno tak miło nie spędziłam czasu :) Teraz niestety czeka mnie powrót do szarej rzeczywistości i zakuwanie na jutrzejsze kolokwium z matematyki, tak więc zostawiam Was z pierwszą częścią relacji - a kolejna pojawi się zapewne we wtorek :)


Zdjęcia wykonał Krzysztof Cabak (Cabak Design):
Więcej jego prac fotograficznych znajdziecie tu: Flickr, Facebook, OnePhoto

sobota, 18 stycznia 2014

Na fioletowo :)

Dziś dzień, na który od dawna czekałam - spotkanie blogerek przy kremówce w Wadowicach - w kawiarni Galicjanka :) Z rodzinnego domu do Wadowic mam naprawdę niedaleko, więc jest mi niezmiernie miło, że będę mogła w końcu poznać blogerki z moich okolic :)

A skoro już zaczęłam temat spotkania, to muszę się przyznać, że dziś, to nie niebieski, a fioletowy będzie moim motywem przewodnim - dlatego z lakierowego pudełka wyciągnęłam wszystkie moje fiolety (a nie mam ich dużo, ponieważ ten kolor jakoś nie jest moim faworytem). 


I na moich naturalnych - nareszcie zregenerowanych i odbudowanych paznokciach (chwalę się!)

Zmalowałam standardowe, fioletowe mani przy pomocy Golden Rose - Rich Color - o numerku 31

Niestety, ten kolorek długo u mnie nie zagości, bo fiolet, to nie moja bajka :)

A Wy jakie macie plany na sobotę? :)

piątek, 17 stycznia 2014

Mój ulubiony Yankee Candle - Beach Walk i trochę info :)

Stety albo i nie - zbliża się sesja, a przed nią cała masa zaliczeń i wszelkiego rodzaju utrudnień życia ... W szczególności powalczę z geometrią i grafiką inżynierską, gdzie do zaliczenia zostaje przekrój bryły, a w lutym czeka mnie egzaminowe trio : matma, chemia i mikroekonomia ... Ale co by nie - jakoś dam radę!

Poza tym, od prawie 3 dni walczę z zatruciem pokarmowym (na szczęście, to nie grypa żołądkowa), dlatego moja aktywność na blogu osiągnęła poziom krytyczny - ale powoli wracam do świata żywych, dzięki kroplom na żołądek :)

Mimo wielu przytłaczających spraw, wieczory przeznaczam na relaks przy zapachach Yankee Candle - obecnie, namiętnie topię 'Beach walk' - który zyskał miano mojego ulubieńca :)


Producent : Yankee Candle
Waga : 22g
Cena : 6 - 8 zł
Dostępność : TK Maxx, Kraków - Kazimierz ul. Miodowa, Goodies.pl
Zapach : piżmo, bryza morska, pomarańcz

Moim zdaniem : Zapach tego wosku jest dosyć kontrowersyjny - ostatnim razem, do mojego pokoju weszła współlokatorka i zapytała 'Co tu tak śmierdzi?!" ... No cóż, jedni lubią tajemniczy zapach piżma, a inni nie - kwestia gustu :) W każdym razie, zapach dopełniony jest jeszcze świeżą bryzą morską i delikatną słodyczą pomarańczy - gdy wszystkie te nuty się przenikają, daje to naprawdę uwodzicielską mieszankę, która przywodzi na myśl spacer po plaży z ukochaną osobą o wschodzie słońca ♥ Tak więc, ten zapach można kochać albo nienawidzić :)

A jaki jest Wasz ulubiony YC?

wtorek, 14 stycznia 2014

Blue is the colour ... of my nails :)


W moim lakierowym zbiorze, to właśnie niebieskości jest najwięcej - dlatego też, to właśnie one najczęściej goszczą na moich paznokciach :) 

Przeważnie preferuję ciemniejsze wersje - tym razem sięgnęłam po niebiański odcień od Marizy (o numerku 62), którego do tej pory nie miałam jeszcze okazji zaprezentować - ale tak to bywa, gdy cierpi się na nadmiar lakierów i niedomiar wolnego czasu :)


W każdym razie, 5 mililitrowy mini-lakier przypadł mi do gustu, bo nie smuży i ma dobre krycie - do stworzenia idealnego manicure potrzeba 2 cienkich warstw, które schną w ekspresowym tempie. 


Poza tym, lakier nie odbarwia płytki paznokcia i utrzymuje się do 3-4 dni bez odpryśnięć - a co najlepsze - to wszystko mamy za jedyne 2,50 zł, a więc śmiesznie niską cenę! 


Podoba się Wam taki kolorek?
Macie jakieś lakiery tejże marki?

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Lifting ciała po chińsku

Przeważnie, wszelkiego rodzaju kosmetyki atakują nas kolorowymi opakowaniami z całą gamą obietnic od producenta, które w większości i tak dalekie są od rzeczywistości ... Tym razem zaintrygowała mnie prostota, dlatego z wielu balsamów do ciała - sięgnęłam właśnie po ten, by odkryć jego niezapisaną tajemnicę :) A gdy ją poznawałam, to tak mnie wciągnęła, że zdążyłam jedynie zrobić zdjęcie opakowania, bo cała zawartość wchłonęła się w moje ciało :)

Body lifting cream, czyli krem liftingujący do ciała - z serii Body Care, który zawiera chińskie zioła (chinese herbs).

Producent : Pulanna
Cena : 25 zł
Pojemność : 150 g
Dostępność : trudno dostępny

Od producenta :

Dodatkowo, znalazłam info o Bupleurum Chinensis - roztwór hydroglikolowy zawierający kofeinę, koenzym A i wyciąg z chińskiej rośliny Bupleurum chinensis. Zwalcza cellulitis poprzez stymulowanie katabolizmu lipidów - jest to proces, który powoduje usuwanie nadmiaru tłuszczu zgromadzonego w adypocytach. Synergiczne działanie składników pobudza rozszczepienie tłuszczu. Bupleurum chinensis i kofeina zwiększają pulę CAMP dla stymulowania rozszczepiania tłuszczu, a koenzym A aktywuje spalanie kwasów tłuszczowych.

Skład :

Konsystencja : przypominająca mleczko, rzadka, lejąca
Zapach : podobny do zielonej herbaty

Moim zdaniem : Ten kremik już od samego początku przypadł mi do gustu, bo wchłaniał się w ekspresowym tempie (1-2 minut i gotowe!) i nie bielił ubrań, a jego rzadka konsystencja znacznie podniosła wydajność, dlatego spędziłam z nim cały miesiąc :) W ciągu tego czasu moja skóra stała się dużo jędrniejsza - a więc krem faktycznie liftinguje! Poza tym, nawilżenie na wysokim poziomie utrzymuje się całą dobę - skóra przez ten czas jest miękka, gładka, ale zarazem napięta :) Naprawdę, więcej mi nie potrzeba! Szkoda tylko, że ten krem nawet przez internet ciężko jest zakupić, dlatego moja przygoda z nim dobiegła końca :(


Znacie sklepy stacjonarne, w których 
można zakupić kosmetyki Pulanny?

sobota, 11 stycznia 2014

Ciasto mandarynkowe z cynamonem i polewą czekoladową - czyli weekendowe wypieki :)


Od Bożego Narodzenia minęło już sporo czasu, a u mnie nadal panuje świąteczny klimat - lampki, choinki, mandarynki ... No właśnie - mandarynki! 

Przypomniał mi się przepis, który tydzień temu widziałam u CookingByFaksiu. na świetne mandarynkowe ciasto. Oczywiście, nieco zmodyfikowałam przepis - bo nie byłabym sobą, gdybym do ciasta nie dodała cynamonu :P



Składniki :
- mandarynki (ile dusza zapragnie)
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
- 3 łyżki cukru
- 4 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka sody
- 180 ml jogurtu naturalnego
- 15 łyżek mąki
- 3/4 szklanki oleju
- 3 duże jaja lub 4 małe


Sposób przygotowania :
Do głębokiego naczynia wsypujemy cukry, cynamon, sodę, olej oraz jaja - dokładnie mieszamy. Mąkę łączymy z jogurtem naturalnym i dodajemy do wcześniej przygotowanej masy - wszystko miksujemy. Mandarynki rozdzielamy i kroimy na połowę - dodajemy do masy delikatnie mieszając.


Podłużną brytfannę smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą - a następnie wlewamy przygotowaną masę i pieczemy w 180'C przez około 45-50 minut.




Polewa czekoladowa :

Czekoladę kruszymy i wsypujemy do garnuszka, który wstawiamy do wrzącej wody - czekamy aż czekolada się rozpuści i możemy rozprowadzić ją na ostudzonym wcześniej cieście mandarynkowym. 




SMACZNEGO! :)