poniedziałek, 31 marca 2014

Projekt Denko : Marzec 2014

Luty - pod względem zdenkowanych kosmetyków był ubogi, bo wtedy właśnie otworzyłam większość nowych kosmetyków, które zużyłam w marcu, dlatego też w tym miesiącu uzbierało się całkiem spore denko. Poza tym, w końcu zabrałam się za zużywanie próbek, w których dosłownie tonę ...

Nie będę przedłużać, bo post i tak będzie długi - tak więc, oto co udało mi się zdenkować :

1. Gruboziarnisty peeling do twarzy 3w1 z kwasem hialuronowym bioHyaluron4D (Eveline) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

2. Purifying Mask - maseczka oczyszczająca do cery mieszanej i tłustej (Skincode) - jej koszt to aż 106 zł za 75 ml, a więc sporo ... Maseczka jest gęsta i szybko zasycha, ma ziemisty zapach. Efekt daje całkiem dobry - wygładza i rozjaśnia cerę, przy okazji dobrze ją nawilżając.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

3. Multifunkcyjna maseczka-peeling do twarzy, szyi i dekoltu 5w1 (Eveline) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

4. Daily Calming Facial Lotion (Palmer's) - kremik okazał się całkiem dobry, szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustego filmu na skórze, a przede wszystkim - całkiem dobrze nawilżał. Cena za 100 ml to około 40 zł.
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

5. 2x Szamponetka Cameleo (Delia) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK (inny kolor)

6. Henna do brwi (Delia) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

7. Kajal (Hashmi) - dobrze, że mam dwa opakowania tego kajala, bo pierwsze niestety było zaschnięte i narysowanie kreski było wręcz niemożliwe ... Zobaczę, jak sprawdzi się świeży kajal ...
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

8. Żel pod prysznic - słodkie migdały & biała glinka (Bingo Spa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

9. Krople nawilżające ReNu (Bausch&Lomb) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

10. Krem nawilżający Care&Control (Soraya) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

11. Neonowy, zielony lakier do paznokci (Dor) - mimo iż buteleczka była mini, to i tak nie udało mi się zużyć tego lakieru do końca przed jego wyschnięciem. A ponieważ był tani i całkiem dobry, dlatego w przyszłości skuszę się jeszcze na inne wersje :)
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

12. Próbki kremów : Green Tea Day Cream, Phytosilver Moisturizing Cream, Belamcanda Day Cream, Bio-Gold & Grape Advanced Day Cream (Pulanna) - każda z próbek starczyła mi na 2 - 3 razy, a więc mało mogę o nich napisać - w każdym razie, moja cera się z nimi polubiła, więc byłabym skłonna w nie zainwestować w przyszłości :)  
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

13. 2x Plastry na nos (Revitale) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

14. Próbka : Delikatny fluid intensywnie kryjący, SPF 20, kolor nr 02 - Sand (Pharmaceris) - z reguły nie lubię tego typu kosmetyków, bo wolę kremy BB, dlatego nie będę na siłę kupować fluidu. Mimo wszystko, podkład dobrze dopasował się do mojej cery i nie dał efektu maski. Poza tym, zauważyłam też lekkie nawilżenie i brak świecenia skóry.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

15. Szampon regenerujący Silk Therapy (Biosilk) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

16. Żel pod prysznic Bali (BeBeauty) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

17. Żel do mycia twarzy Daily Cleansing Gel; cocoa Butter Formula (Palmer's) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE


1. Herbal Conk Mask (Gerou) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

2. Henna Treatment Wax (Beauty Formulas) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

3. Maseczka nawilżająca (Tołpa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

4. Antybakteryjny żel do rąk (Oriflame) - 68% objętości stanowi alkohol, dlatego chyba nikogo nie powinien dziwić fakt, że ten żel mega wysusza skórę. Poza tym, dłonie "pachną" przez długi czas pomarańczami z wódką ... Mimo wszystko, takie żele przydatne są w podróży, bo bez dostępu do wody można umyć, a raczej odkazić dłonie.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE 

5. Wygładzające mleczko do włosów No Inhibition (z.one concept) - mleczko nazwałabym raczej perfumami do włosów, bo jeszcze nigdy nie spotkałam się z kosmetykiem, który miałby tak nahalny zapach. Mleczko oczywiście spełnia swoją rolę i wygładza włosy, przez co się nie puszą i wyglądają na dużo zdrowsze.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

6. Pękający lakier do paznokci Graffiti (Golden Rose) - SWATCH
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

Uff, nareszcie dobrnęłam do końca :)
Pochwalcie się linkami do denek w komentarzach :)

niedziela, 30 marca 2014

Nowości miesiąca : Marzec 2014 + Przeżyć za 50zł

Jak co miesiąc - nadszedł czas kosmetycznych rozliczeń. Tym razem przeżyłam miesiąc nie za 50 zł - a za niecałe 10 zł! ... Oczywiście, pomijając fakt, że wydałam 69 zł na zabiegi kosmetyczne. W końcu miałam ograniczyć kupowanie samych kosmetyków, a raczej "kupować je z głową" i umiarem :)

Tak więc oto moje zdobycze w marcu :

Henna brązowa (Delia)                            2,49
2x Szamponetka ciemny brąz (Delia)   2x 2,99
ŁĄCZNIE :                                           8,47

Poza zakupami udało mi się również wygrać rozdanie u amore-cosmetici.blogspot.com i w moje ręce wpadły takie oto cudeńka :
A dokładniej :
2x Pędzel Kozłowski EB 507 i LB 36, Gerou Herbal Conk Mask, Pomadka Catrice Ultimate Colour 010 Be Natural!, Kredka do oczu Essence Longlasting 11 Go Wild, Lakier Ouqian, Mimididi cień do powiek nr 06

A Wam co ciekawego przybyło w tym miesiącu? :)

piątek, 28 marca 2014

Borowinowy relaks - nie tylko dla kobiet!

Moja przygoda z BingoSpa zaczęła się ponad rok temu - właśnie od borowinowego produktu, a był nim szampon do włosów. Wtedy jeszcze kosmetyki były bez dozowników - zamykane nieporęczną, aluminiową zakrętką, a na opakowaniu naklejona była papierowa etykieta, która szybko się ścierała. Widać, że przez ten rok wiele się zmieniło - i to na lepsze!


Tym razem, nie szampon - a borowinowy żel pod prysznic zagościł na mojej łazienkowej półce.
Producent : BingoSpa
Cena : 7,50 zł
Pojemność : 300 ml
Dostępność : Sklep internetowy, Auchan

Od producenta : Borowina nie tylko leczy, ale również wspaniale pielęgnuje skórę. Przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry i zapewnia zachowanie pięknego wyglądu na długie lata. Borowina w zabiegach modelujących sylwetkę, likwidujących cellulit oraz rozstępy ma zasadnicze znaczenie odtoksyczniania tkanek objętych cellulitem, a co za tym idzie znacznemu zmniejszeniu skórki pomarańczowej oraz utracie centymetrów poprzez przyspieszenie metabolizmu komórkowego. Poprawia jędrność skóry, która staje się napięta i gładka.

Skład (INCI) :

Konsystencja : Żelowa, średniej gęstości
Zapach : podobny do męskich perfum

Moim zdaniem : Ze względu na zapach ten żel jest uniwersalny - pachnie jak perfumy mojego chłopaka, więc myślę, że większość mężczyzn nie miałaby zastrzeżeń do używania go pod prysznicem. A ponieważ lubię wąchać męskie zapachy, to ten żel bez problemu oczarował mnie pod prysznicem. Tym razem jednak - na szczęście - jego zapach szybko się ulatnia z ciała. No cóż, to chyba normalne, że lubię wąchać ale niekoniecznie pachnieć jak mój facet.

Ale dosyć już rozwodzenia się nad zapachem borowiny, bo żel ma wiele innych zalet :) Przede wszystkim, jest tani i wydajny - nie potrzeba go wiele, by wytworzyło się dużo piany, która świetnie oczyszcza ciało. Żel delikatnie nawilża i nie podrażnia skóry. Nie powoduje również uczuleń, a o to u mnie bardzo łatwo :) Tak więc - polecam wypróbować :)


A Wy lubicie męskie zapachy? :)

Zupa grzybowa na twarzy

Po ostatniej, całkiem udanej przygodzie ze wzmacniająco-łagodzącą maską od Tołpy, postanowiłam, że tym razem wypróbuję maskę-peeling hydroenzymatyczny na twarz, szyję i dekolt - z serii Dermo Face, Hydrativ. Przyznam szczerze, że wiązałam z nią wielkie nadzieje. 
Jesteście ciekawe, czy bohaterka dzisiejszego odcinka podołała wysoko postawionej poprzeczce?! 

Hypoalergiczna maska przeznaczona jest do skóry : wrażliwej, odwodnionej, podrażnionej, szorstkiej i o szarym kolorycie.

Producent : Tołpa
Cena : 8 zł
Pojemność : 2 x 6 ml
Dostępność : Apteka

Dodatkowe informacje : bez sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i bez donorów formaldehydu.

Od producenta :

Konsystencja : gęsta, nielejąca, kremowa
Zapach : przypomina zupę grzybową (pieczarkową)

Skład (INCI) :

Moim zdaniem : No cóż, zapach niestety nie jest zaletą tejże maski - a szkoda, bo w końcu przez te kilkanaście minut trzeba go wąchać. Skoro już zaczęłam od wad, to warto dodać, że trochę trzeba się namęczyć, by zmyć ją z twarzy. 

Poza tymi dwoma wadami, maska ma już same zalety - przede wszystkim, daje długotrwały efekt nawilżenia. Bardzo dobrze wygładza i ujednolica kolor cery, więc muszę przyznać rację producentowi, a nieczęsto mi się to zdarza ;)

Co do składu - to zdecydowanie dominuje gliceryna, która jednak nie szkodzi mojej twarzy. Poza tym, skład bogaty jest w olejki i ekstrakty. Szkoda tylko, że daje to marne odzwierciedlenie w rzeczywistości, bo maska mimo że jest dobra, to niczym szczególnym mnie nie urzekła ... Poznałam już zbyt wiele tańszych i lepszych odpowiedników.


Miałyście okazję ją wypróbować? :)

czwartek, 27 marca 2014

Dietetyczna czekolada 0 kcal!

Nie znam osoby, która nie uległaby czasami czekoladowej pokusie. Szkoda tylko, że to dosyć kaloryczna zachcianka i nie wszyscy mogą sobie na nią pozwolić. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy przed maturą nałogowo jadłam duże ilości gorzkiej czekolady, by się uspokoić, poprawić sobie humor i zwiększyć efektywność zapamiętywania materiału, ale to niestety odbiło się na mojej wadze.

Obecnie, chęć na czekoladę zastępuję jej zapachem - wierzcie mi, że na mnie to działa - wystarczy, że wokoło czuję aromat czekolady i przechodzi mi chęć sięgnięcia po nią. 


Ostatnimi czasy delektowałam się świecą 'Chocolate paradise', która przenosiła mnie do czekoladowego raju, w którym pozostawałam przez długi, długi czas, bo aromat w pokoju utrzymywał się jeszcze przez pół dnia. 


W dodatku, świeca jest stosunkowo tania, bo kosztuje tylko 5 zł, a pali się łącznie ponad 30 godzin. Muszę przyznać, że po woskach YC, to właśnie świece marki Bartek Candles najbardziej mnie zachwyciły i z pewnością do nich wrócę, gdy tylko wypalę cały mój arsenał rossmann'owskich Bolsius'ów i apetycznie pachnących podgrzewaczy z Carrefour'a :)

Ciekawi mnie, jakim zapachem Wy chciałybyście się delektować?! :)

środa, 26 marca 2014

Apetyczne pierniczki z lukrem

Ostatnimi czasy sporo się u mnie dzieje, a do tego jest coraz ładniejsza pogoda, dlatego więcej czasu spędzam na dworze - odkrywając uroki Krakowa. Przede wszystkim jednak, odkrywam nowe kosmetyki :)

Muszę się pochwalić, że ostatnio natrafiłam na niezwykłą perełkę, która z pewnością na stałe zagości w mojej łazience, sercu i liście Kosmetyków Wszech Czasów (KWC). Tak więc, moją nową miłością jest pierniczkowy peeling cukrowy do ciała (gingerbread sugar body scrub) z serii Sweet Secret od Farmony


Producent : Farmona
Cena : 12,50 zł
Pojemność : 225 ml
Dostępność : ogólnodostępny, Drogerie Rossmann

Skład (INCI) : Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Sucrose, Sodium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Petrolatum, Caprylic/Capric Triglyceride, Silica, Propylene Glycol, Zingiber Officinalis (Ginger) Root Extract, Mel Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane), Inulin Lauryl Carbamate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Parfum (Fragrance), Benzyl Alcohol, Eugenol, Cinnamal, Caramel Colour E150d, CI 16255, CI 19140

Od producenta : Wyjątkowy kosmetyk o niezwykle gęstej, aksamitnej konsystencji i wspaniałym, korzennym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie ekstraktu z miodu i imbiru doskonale nawilża i wygładza ciało, a kryształki cukru trzcinowego usuwajązanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając dotlenienie i pobudzając skórę do odnowy.

Konsystencja : gęsta, nielejąca, z dużymi drobinkami

Zapach : obłędny! słodki, piernikowy ♥

Moim zdaniem : Ten peeling powalił mnie na kolana - nie tylko swoim uwodzicielskim zapachem, w którym zakochałam się już od pierwszego powąchania, ale przede wszystkim - świetnym działaniem! 

Peeling ma spore, nieścieralne drobinki, które świetnie masują ciało podczas mycia. Oczywiście, dookoła unosi się przepiękny, korzenny zapach - przez co fundujemy sobie pełen relaks pod prysznicem bądź w wannie. Dodatkowo, przyjemna woń utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin na ciele ♥ Po takiej kąpieli, nie dość, że zyskujemy oczyszczone i mega gładkie ciało, to w dodatku jest ono natłuszczone i nawilżone przez długi czas. Poza tym, peeling jest wydajny, stosunkowo tani i można go znaleźć w większości sklepów. 

Co do wad, to nie mam się do czego przyczepić, bo scrub nie podrażnił mojego ciała, ani mnie nie uczulił (a o to łatwo - przy moim uczuleniu na detergenty). Tak więc, ten kosmetyk ma w sobie wszystko, czego potrzebuję :)


Miałyście okazję go poznać?

sobota, 22 marca 2014

Herbal Conk Mask - koreańskie cuda na zaskórniki


Walczycie z zaskórnikami na nosie i brodzie?! Ja, przez długi czas też walczyłam, a potem zafundowałam sobie hardcore'ową kurację Atredermem (co polecam jedynie desperatom lub osobom, które uwielbiają mocne wrażenia podczas eksperymentowania i testowania). 

Od czasu do czasu - obecnie, w ramach profilaktyki - funduję sobie różnego rodzaju maseczki czy też plastry na zaskórniki i rozszerzone pory. 

Tym razem trafiłam na bardzo ciekawy produkt - koreańska, ziołowa maseczka typu peel off Herbal Conk Mask 

Producent : Gerou
Cena : około 60 groszy/szt.
Pojemność : 6g / 1 saszetka
Dostępność : eBay

Niestety, języka koreańskiego nie znam, więc składu ani opisu od producenta nie udało mi się rozszyfrować :(

Konsystencja : kleista, gęsta
Zapach : charakterystyczny - trudno go określić, jednak nie przeszkadza

Moim zdaniem : Maskę aplikuje się bardzo łatwo - poza tym, nie spływa, a w ciągu 10 minut całkowicie zasycha i tworzy coś w rodzaju mocnej, czarnej folii, więc bez problemu da się ją oderwać w całości. Oczywiście, podczas tego odrywania - z porów wyciągają się wszelkiego rodzaju niedoskonałości, a więc pory stają się oczyszczone i bardzo zmniejsza się ich widoczność. Poza tym, nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu tej maski na cerę - nie stała się przesuszona, ściągnięta i obyło się również bez uczulenia. Szkoda tylko, że nie można kupić jej w Polsce - nawet na allegro, a dostępna jest na eBay'u.

Co lepsze - Maska czy plastry oczyszczające?!
Zdecydowanie maska! Plastry nie dolegają idealnie do skóry i mają mniejszą skuteczność niż maska, która podczas wysychania wyciąga zaskórniki, które odrywają się razem z nią. Poza tym, plastry podczas schnięcia powodują uczucie dyskomfortu i lekko utrudniają oddychanie.


Lubicie takie peel-off'y?

czwartek, 20 marca 2014

Fioletowe trio - Bell & Ouqian & Miss Sporty

Choć z fioletami na paznokciach nie czuję się zbyt dobrze i mam bardzo marny lakierowy zbiór w tym kolorze (który sukcesywnie pomniejszam), to - co dziwne - coraz częściej sięgam właśnie po ten kolor.


Obecnie (poza odżywką) na moich paznokciach zagościły :
- Bell; Glam Wear nr 408
- Ouqian; Nr B078 
- Miss Sporty; Oh My Gem nr 003


Powyższy mix lakierów na paznokciach dał taki oto efekt :

Trochę żałuję, że użyłam brokatu z Ouqian, bo choć sam w sobie jest ładny, to niestety zepsuł efekt tego mani :) Z drugiej strony, jestem ciekawa, jak wyglądałby Oh My Gem na czarnym lakierze, bo bez podkładu jest mega prześwitujący - z pewnością takie zestawienie jeszcze kiedyś wypróbuję :)


A Wy jakie kolorki lubicie nosić na paznokciach? 

środa, 19 marca 2014

Puszące się włosy?! Znalazłam na nie sposób!

Odkąd sięgam pamięcią, to miałam problem z puszącymi się włosami, które po umyciu wyglądały jak siano i niewiele preparatów było w stanie temu zaradzić, dlatego prostownica szła w ruch i wygładzała moje włosy, które pozornie wyglądały lepiej - pozornie ... bo coraz bardziej się niszczyły. 

Większość masek, olejków, balsamów itd. dawało tylko chwilowy efekt ujarzmienia włosów, które po kolejnym myciu wracały do puszenia się. Z bohaterem dzisiejszego odcinka było jednak inaczej, dlatego z przyjemnością przedstawiam Wam głęboko odżywiający wosk Henna Treatment Wax - Beauty Formulas.

Producent : Drammock International
Cena : 10 - 15 zł
Pojemność : 150 ml
Dostępność : sklepy internetowe
Przeznaczenie : do włosów suchych, zniszczonych i po koloryzacji, ze skłonnością do wypadania

Skład : Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethoxydioglycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Propylene Glycol, Methylparaben, 2-Bromo 2 - Nitropropane-1,3-Diol,Butylene Glycol, Lawsonia Inermis, Ethylparaben,Butylparaben,Latic Acid, Propylparaben, Isobutylparaben,Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 17200, CI 19140,CI 42090

Od producenta :

Zapach : kwiatowo-owocowy
Konsystencja : gęsta, nielejąca 

Moim zdaniem : Skład co prawda szału nie robi, ale liczy się działanie, a to w 100% mnie zadowoliło. Wosk stosowałam w różny sposób - nakładałam przed myciem na kilkanaście minut, a innym razem, trzymałam na włosach przez kilka godzin pod ręcznikiem. Ponieważ mam długie włosy, to wosk starczył mi na 5 aplikacji, co i tak jest dobrym wynikiem :) 

Jeśli chodzi o rzeczy mało ważne, to opakowanie było wygodne i łatwo było wycisnąć resztki wosku. Kwiatowo-owocowy zapach był ładny - na szczęście - bo utrzymywał się jeszcze przez kilka godzin na włosach. 

Co do efektów, to przerosły one moje oczekiwania - włosy po każdej aplikacji wyglądały coraz to lepiej - były nawilżone i wygładzone. Pięknie lśniły, ale nie były obciążone i nie przetłuszczały się szybciej niż normalnie. Wosk stosowałam przeważnie raz na 2-3 tygodnie, a mimo to, w międzyczasie włosy się nie puszyły i choć od zużycia wosku minęło już sporo czasu, to efekt nadal się utrzymuje :) 

Jest tylko jedno "ale" - ten wosk jest trudno zdobyć i choć jest tani, to niestety ponosimy dodatkowe koszty przesyłki, by go nabyć, ale mimo wszystko jest warto!


A Wy macie niezawodny sposób na puszące się włosy?

niedziela, 16 marca 2014

Balsam pachnący wiosną

Z utęsknieniem wyczekuję wiosny, a zamiast bezchmurnego nieba i pełnego słońca, zaczął padać śnieg i znów zrobiło się biało, buro i ponuro. Jedynym pocieszeniem jest dla mnie balsam, który zapachem przypomina mi o świeżej, zielonej trawie skropionej poranną rosą - tak więc, z przyjemnością przedstawiam Wam koncentrat balsamu nawadniający skórę - z serii Hydrain3 Hialuro :


Producent : Dermedic 
Cena : około 20 zł
Pojemność : 200 g
Dostępność : Apteki
Przeznaczenie : do skóry suchej i odwodnionej

Skład :

Od producenta :

Zapach : świeży, kojarzący się z trawą
Konsystencja : gęsta, nielejąca

Moim zdaniem : Ten preparat już od samego początku mnie intrygował, bo pierwszy raz spotykam się z koncentratem balsamu, a jak na koncentrat przystało, ma on zbitą konsystencję, ale nie traci przez to na wydajności, bo starcza na długo - choć zależy to oczywiście od obszaru i częstości używania. Poza tym, balsam nie bieli ciała ani ubrań, nie pozostawia tłustego filmu na skórze i szybko się wchłania, dlatego jego stosowanie nie jest uciążliwe. 

W tym kosmetyku bardzo spodobał mi się również skład - wysoka zawartość masła Shea i mocznika (urea), które powodują długotrwałe i głębokie nawilżenie skóry (a nie tylko pozorne i krótkotrwałe - jak po większości balsamów). 

Nawilżenie to nie wszystko! Po około tygodniu od rozpoczęcia stosowania zauważyłam, że moja skóra stała się bardziej ujędrniona i aksamitna w dotyku. Oczywiście, nie wystąpiły żadne skutki uboczne w postaci alergii czy podrażnień. 

Warto też dodać, że ten balsamik jest uniwersalny - działał na moje stopy i dłonie lepiej, niż kremy do tego przeznaczone - świetnie zmiękcza i nawilża pięty :) 


Jedyną wadą tego kosmetyku może okazać się wysoka zawartość gliceryny, a wiem, że wiele osób źle toleruje ten składnik - mi na szczęście krzywdy nie robi :)

Słyszałyście już o tym koncentracie balsamu? :)

sobota, 15 marca 2014

Zdrowe tosty w wersji light

Uwielbiam tosty, ale te niestety należą do wysokokalorycznych przekąsek, więc pozostaje mi jedynie ograniczenie ich spożywania lub przyrządzanie odchudzonych wersji, a ponieważ lubię eksperymentować w kuchni, to ostatnio odkryłam nowy, świetny smak :)


Składniki : chleb graham, pomidor, ogórek, rzodkiewka, szczypiorek, ser kanapkowy półtłusty Favita + z warzyw można dodać czego tylko dusza zapragnie (choć może to zaburzyć smak)

Ciemne pieczywo + warzywa, czyli wszystko co dobre i zdrowe - a nie standardowy chleb tostowy z tłustym, żółtym serem i szynką :) 


Jest kolorowo i apetycznie, a w dodatku maksimum witamin i o połowę mniej kalorii, a smak dla kogoś kto lubi szczypiorek i serek o smaku podobnym do feta taka wersja tostów powinna naprawdę zasmakować! 


Skusiłybyście się na takie tosty? :)

piątek, 14 marca 2014

Sparkle in Paris

Jeszcze do niedawna miałam fioła na punkcie Paryża, dlatego kupowałam przeróżne rzeczy z motywem wieży Eiffel'a, a na wieść o serii "Sparkle in Paris" dostałam małpiego rozumu i po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok kosmetyków w stylowych opakowaniach, które bardzo skutecznie mnie kusiły :)


Akurat byłam na etapie kupowania nowego 'ochraniacza', dlatego skusiłam się na dezodorant antyperspitacyjny 24h - Sparkle in Paris

Producent : Oriflame
Cena : 13 zł
Pojemność : 50 ml
Dostępność : u konsultantek


Skład (INCI) : Aqua, Aluminum Chlorohydrate, Steareth-2, Ppg-15 Stearyl Ether, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Steareth-21, Cyclohexasiloxane, Parfum, C12-13 Alkyl Lactate, Allantoin, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Citronellol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone.

Od producenta : Antyperspirant o eleganckim zapachu, zapewniający długotrwałą, skuteczną ochronę. Zachwyca kobiecą kompozycją wytwornych nut szampana, jagody i wetiweru. Będziesz czuła się pięknie i pewnie przez cały dzień! Bez alkoholu. 50 ml

Konsystencja : lejąca
Zapach : kwiatowo - owocowy

Moim zdaniem : Zanim jeszcze go użyłam, to zakochałam się w jego delikatnym zapachu, choć dla niektórych wydawać by się mógł nieco mdły. Po pierwszych zachwytach - nadszedł czas na rozczarowanie z powodu zacinającej się kulki, która irytowała mnie aż do samego końca ... 

Niestety, to nie jedyne wada tego antyperspirantu, który choć świetnie maskuje przykry zapach, to robi to nie na 24h - jak obiecał producent - a maksymalnie na 1/4 tego czasu, w dodatku pozostawiając białe plamy na ubraniach :( Na szczęście nie podrażnia i nie wysusza skóry pod pachami, a nawet dało się odczuć delikatne nawilżenie. 

Co do wydajności, to ta z pewnością jest zmniejszona przez lejącą konsystencję antyperspirantu, który ścieka do rowków i tam zasycha, przez co - przy każdym odkręcaniu i zakręcaniu - po prostu się kruszy ... 



No cóż, Sparkle in Paris zachwycił mnie tylko swoim zapachem, a ponieważ sprawuje się jak zwykły przeciętniak, to szkoda na niego tracić czas :(

czwartek, 13 marca 2014

Bali Beauty House, czyli gdzie byłam jak mnie nie było :)

Wczoraj, pomiędzy zajęciami na uczelni, postanowiłam wybrać się do Bali Beauty House, o którym już wcześniej wspominałam. Nietrudno było tam trafić, bo idąc wzdłuż Krowoderskiej szyld Bali rzuca się w oczy. Po wejściu do środka przywitały mnie trzy uśmiechnięte, miłe Panie, a więc już na wstępie wizyta zapowiadała się pozytywnie :)

Muszę przyznać, że wystrój wnętrza również zrobił na mnie wielkie wrażenie - jest tam bardzo przytulnie i stylowo. Samo przebywanie w Bali Beauty House jest bardzo odprężające - zresztą same zobaczcie :


W oko wpadły mi jeszcze rzędy kolorowych O.P.I. ustawionych obok stanowisk do manicure i świetnie wyposażony salon fryzjerski - a wszystko to, co zobaczyłam na własne oczy, Wy możecie obejrzeć TUTAJ.

To miejsce ma naprawdę niepowtarzalny klimat, a to dopiero połowa sukcesu, bo przede wszystkim liczą się wykwalifikowani pracownicy. Oczywiście, na profesjonalizm narzekać nie mogę, bo na wstępie zostałam zaproszona na konsultację przed zabiegiem do takiego oto pokoju :


I tak mój dylemat pt. "mikrodermabrazja czy peeling kawitacyjny" został rozstrzygnięty. Stety albo i nie - ze względu na rozszerzone naczynka mikrodermabrazja nie wchodziła w grę :)

Tak więc pozostał mi peeling kawitacyjny, z którego efektów i tak byłam bardzo zadowolona, bo moja skóra stała się bardzo gładka i przyjemna w dotyku, wyrównał się jej koloryt i zmniejszyła się widoczność zaskórników. Odświeżenie wyglądu twarzy zauważyły nawet moje współlokatorki, a więc różnica musiała być widoczna.

Jeśli chodzi o cały zabieg, to uzupełniony był o wcześniejszy demakijaż i późniejsze serum, maseczkę z zielonej glinki oraz lekki krem koloryzujący, no i przede wszystkim - otrzymałam wiele cennych rad. Wiedza kosmetyczki była naprawdę bardzo obszerna, dlatego ani przez moment nie obawiałam się efektu końcowego :)

No cóż, był to mój pierwszy raz w Bali Beauty House, ale z pewnością nie ostatni - po tak pozytywnym dniu, z pewnością za jakiś czas zafunduję sobie powtórkę :)


poniedziałek, 10 marca 2014

Oy, Another Polish Joke!

Czyli poniedziałek na bogato ze złotkiem od O.P.I. i piaskiem Bałtyku od Lovely :


No cóż ... Wiem, że jestem bardzo na czasie, skoro prezentuję lakier pochodzący z ubiegłego sezonu wiosna/lato 2013 :P No ale lepiej późno niż wcale! W końcu, złoto to klasyka, a więc nigdy nie wyjdzie z mody. 


Mój O.P.I. czyli Oy, Another Polish Joke! pochodzi z kolekcji Euro Centrale, która zapadła mi w pamięć ze względu na bardzo oryginalne nazwy lakierów - m.in. "Hands off my Kielbasa!" czy "My Paprika is hotter than yours!" :D


Producent : O.P.I.
Kolekcja : Euro Centrale
Kod : NLE78
Pojemność : 15 ml
Cena : waha się od 35 - 50 zł


Co do samego lakieru, to ze względu na jasny kolor nawet przy dwóch warstwach tworzy prześwity, ale za to jest mega trwały - czasami wytrzymywał ponad tydzień bez odpryśnięć. Szybkość schnięcia jest również zadowalająca :) Niestety, ze zmywaniem trzeba się trochę pomęczyć - i to nie ze względu na brokat, bo ten jest mikroskopijnych rozmiarów, ale dlatego, że ta emalia po prostu mocno trzyma się paznokcia :)

Baltic Sand, czyli piaskowiec od Lovely ma intensywniejszy kolor - przez co nie prześwituje. Poza tym, również jest trwały, szybko schnie, ale łatwiej się go zmywa - no i przede wszystkim - w porównaniu do OPI jest dużo tańszy :) Mimo wszystko, nie potrafię jednoznacznie stwierdzić - który z tych lakierów bardziej przypadł mi do gustu, bo oba mają w sobie "to coś" :)

A Wam która wersja podoba się bardziej? :)

niedziela, 9 marca 2014

Druga szansa dla Dermedic'a


Od dawna szukałam kosmetyku, który tak dobrze współpracowałby z moją cerą - i znalazłam prawie ideał ... Prawie, bo miał jedną wadę - nie radził sobie z demakijażem :(

Nie dawało mi to jednak spokoju, bo przecież "efekt pandy" nie zawsze musi być przewinieniem kosmetyku, dlatego zmieniłam nieco taktykę demakijażu podczas podejścia do drugiej buteleczki Płynu micelarnego Hydrain 3 Hialuro i dało to dużo lepsze efekty :) 


Zresztą same zobaczcie :


Trwały tusz, wodoodporny eyeliner i czarny cień w kredce, czyli wytoczyłam przeciw Dermedic'owi ciężkie działa ... Po wielu próbach - w końcu doszłam do tego, co robić, żeby ten płyn micelarny radził sobie z demakijażem :) 


Ciekawe, ile płatków kosmetycznych zużywacie do demakijażu oczu? 
Przeważnie zużywałam 3 - na lewe & prawe oko + 3-ci płatek na poprawki ...
Przy Dermedic'u 3 płatki zużyłam na jedno oko, a więc łącznie 6 - ale za to pozbyłam się "efektu pandy" i w końcu spokojnie mogę powiedzieć, że ten płyn micelarny w pełni spełnił moje oczekiwania :)


sobota, 8 marca 2014

Welcome to Bali



Pogoda na dworze nie rozpieszcza, dlatego rozpieścić muszę się sama, a nic tak świetnie nie relaksuje, jak podróż w egzotyczne miejsce, a jednym z nich jest mała indonezyjska wysepka Bali, której klimat udało mi się odnaleźć w pewnym ogólnodostępnym kosmetyku, który zniewolił mnie swoim obłędnym, rajskim zapachem - a mowa o : 

SPA; Żel - peeling pod prysznic BALI z ekstraktem z owoców egzotycznych

Producent : BeBeauty / Forte Sweden
Cena : 5 zł
Pojemność : 300 ml
Dostępność : Biedronka

Skład : 

Od producenta : Ekstrakt z awokado doskonale regeneruje skórę, a nasiona moreli mają właściwości peelingujące. Minerały z wód termalnych oraz ekstrakt z owoców egzotycznych odżywia i nawilża skórę. 
Produkt przebadany dermatologicznie z pH przyjaznym dla skóry

Konsystencja : średniej gęstości żel z delikatnymi drobinkami peelingującymi
Zapach : kwiatowo-owocowy, egzotyczny; Tego nie da się opisać - to trzeba poczuć!

Moim zdaniem : Bądźmy szczerzy - kosmetyki do mycia ciała kupuję dla zapachu, a nie dlatego, że ma np. właściwości nawilżające (bo w końcu od czegoś są balsamy). Ten żel jest obłędny - ma zapach lekko cytrusowy, podobny do pomarańczy połączonej z brzoskwinią - ogólnie jednak określiłabym go jako egzotyczny. 

Nazwa tego kosmetyku jest nieco myląca, ponieważ jest to peeling o nieścieralnych drobinkach średniej ostrości, który świetnie oczyszcza ciało. Oczywiście, bardzo dobrze się pieni :) Ale ma jedną wadę - ulotny zapach ... Mimo wszystko jednak zakochałam się w tym żelu ♥ i z pewnością będę do niego wracać nie raz!


Znacie ten żel, a raczej jego zapach?

Prezent na Dzień Kobiet + zapowiedź rozdania

Ten tydzień minął mi niesamowicie szybko, ale też był bardzo wykańczający - a ponieważ we własnym mieszkaniu byłam gościem, dlatego praktycznie nie miałam czasu (ani siły) na zajęcie się blogiem. 

Postanowiłam również, że uszczęśliwię dziś jedną z Pań i dlatego z wynikami czekałam po dziś dzień ;) Przyznam szczerze, że trochę irytowało mnie słynne 'kiedy wyniki' - skoro zawsze podaję kiedy one się pojawią ... Tym razem info pojawiło się w poście zaraz po zakończeniu rozdania i widniało również pod banerem rozdaniowym - ale mniejsza z tym ...

Przypomnę jeszcze, co było do wygrania :

A nową właścicielką tego zestawu zostaje :

CAMILLE - GRATULACJE!
(zaraz wyślę maila)

Powoli szykuję już kolejne rozdanie z okazji nadchodzącej wiosny, dlatego jeśli teraz nie udało się Wam wygrać - to jeszcze nic straconego :) W końcu, lubię dzielić się z Wami kosmetykami :)

Przy okazji, BingoSpa przyszykowało dla Was bon wartościowy 50 zł :)