sobota, 6 czerwca 2015

Technologia 4DX & Mad Max: Na drodze gniewu 3D, czyli na co warto wybrać się do kina


Do kina chodzę raz na ruski rok. Filmy, które równie dobrze mogę obejrzeć na laptopie mnie nie fascynują, 3D też mi się znudziło, bo gdy zakładam okulary i mam czytać latające po ekranie napisy, to momentalnie zasypiam ... 

Co więc sprawiło, że kino nagle zaczęło mnie intrygować?! 
Otóż początkiem tego roku pojawiła się nowa, kinowa technologia - zwana 4DX. Niestety, w sale Škoda 4DX™ wyposażone są tylko 2 kina w Polsce - Cinema City Bonarka i Arkadia.

Na szczęście, do Bonarki mam niedaleko, więc szukając oryginalnego prezentu urodzinowego dla ukochanego - postanowiłam zabrać go do kina (na film! :D). W końcu, wspólne wyjście, to zawsze lepsza opcja, niż kolejny bibelot, który będzie stał i zbierał kurz ;) 

Patrząc na zapowiedź przeżyć 4DX (filmik poniżej) - po prostu chciałam tam być!



Jedynym filmem godnym uwagi (końcem maja) był Mad Max : Fury Road, który wydawał mi się być całkiem ciekawy, gdy czytałam opis na filmwebie, czy na stronie Cinema City :
Prześladowany przez demony przeszłości Mad Max uważa, że najlepszym sposobem na przeżycie jest samotna wędrówka po świecie. Zostaje jednak wciągnięty do grupy uciekinierów przemierzających tereny spustoszone przez wojnę nuklearną (Wasteland) w pojeździe zwanym War Rig, prowadzonym przez Imperatorkę Furiosę. Uciekają z Cytadeli sterroryzowanej przez Immortana Joe’ego, któremu odebrano coś wyjątkowego. Rozwścieczony watażka zwołuje wszystkie swoje bandy i wytrwale ściga buntowników, podczas gdy na drogach toczy się wysokooktanowa wojna.

Choć nie oglądałam poprzednich części, to Mad Max wciągnął mnie już od pierwszych sekund. Przez całe 2h filmu, fotele poruszały się w pełni zsynchronizowane z akcją na ekranie, więc bynajmniej nie dało się zasnąć, a ja wręcz nie mogłam wyjść z podziwu. Gdy samochody pędziły po pustyni, to wiatr rozwiewał mi włosy, które wcześniej zmokły, bo mieszkańcy Cytadeli cieszyli się z wody. Gdyby ktoś nie chciał jednak zmoknąć podczas oglądania, to tę opcję dało się wyłączyć poprzez przycisk na fotelu ;)


Błyskawice podczas burzy piaskowej były doskonale odwzorowane poprzez lampy stroboskopowe, rozmieszczone na brzegach sali kinowej. Nie obyło się także bez mgły i zapachów ;) Z walki nie można było zrezygnować - gdy ktoś strzelał do bohatera, to strużki powietrza uderzały delikatnie w głowę lub przelatywały obok niej. Podczas walki, fotel atakował nasze plecy bądź nogi, więc cały czas czułam. jakbym uczestniczyła w tym filmie i była zarazem jego częścią.


Po Mad Maxie musiałam zbierać szczękę z podłogi, bo zarówno film, jak i technologia 4DX wprawiły mnie w taki zachwyt, że ani trochę nie żałuję wydanych pieniędzy, a seans do tanich nie należy, bo bilet normalny jest w cenie 43 zł. Ale naprawdę warto, dlatego już nie mogę się doczekać, gdy do kin wejdzie Park Jurajski w 4DX ♥

Lubicie chodzić do kina? :)

4 komentarze:

  1. Ja cieeeee, też chcę to dej sali! My byliśmy na Mad Maxie ale w 2D. Ja nienawidzę 3d-bardzo bolą mnie po tym oczy, a poza tym mam wadę wzroku, więc nigdy nie mogę cieszyć się 3d w pełni. Ale film mi się meeega podobał!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z tymi efektami super, chętnie bym się wybrała na taki seans :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaa kiedyś pamietam byly takie pomieszczemia na paredziesiąt osob i dzialalo to dokladnie tak jak mowisz. Zawsze chcialam obejrzec film w takim wydaniu, ale cena mnie odstraszała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post. Jeśli ci się spodoba mój blog to zapraszam do obserwacji.

    Zapraszam :http://angelikao-blog.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)