piątek, 21 października 2016

Wypadanie włosów przy niedoczynności tarczycy - moja włosowa historia

wypadanie-wlosow-niedoczynnosc-tarczycy

Niedoczynność tarczycy w znacznym stopniu zrujnowała mi życie, bo przez problemy z hormonami (o których do niedawna nie wiedziałam) włosy wypadały mi garściami. Dopiero od lutego, po operacji, dostałam dożywotni wyrok na Euthyrox, który odmienił moje życie... i włosy!



Moje włosy aktualnie prezentują się tak (long bob z 5 miesięcznym odrostem):
wypadanie-wlosow-niedoczynnosc-tarczycy-euthyrox-hormony

Włosy niewyprostowane, na drugi dzień po umyciu delikatnym szamponem z Pilomax'u do włosów jasnych oraz wtartym w końcówki odżywczym eliksirem z L'Oreal/Elseve i po 1,5-miesięcznej kuracji Hairvity (drugie tyle kuracji jeszcze przede mną).

wypadanie-wlosow-niedoczynnosc-tarczycy-euthyrox-hormony

Wypadanie włosów przy niedoczynności tarczycy


Jako dziecko miałam naprawdę piękne i mega gęste włosy, których objętość zmniejszyła się o połowę jakieś 6 do 8 lat temu. Wtedy nie przywiązywałam do tego wagi, a wręcz jeszcze bardziej rujnowałam moje włosy bawiąc się farbowaniem i prostowaniem. Dopiero, gdy podjęłam się świadomej pielęgnacji i odbudowy zniszczonych włosów, zauważyłam, że wypada mi ich o wiele więcej niż powinno.

Po pewnym czasie włosy udało się zregenerować i zaczęły wyglądać przyzwoicie, jednak nie mogłam poradzić sobie z ich wypadaniem, bo oleje, maski czy odżywki działały tylko na chwilę. Gdy zaczęłam przyjmować witaminy (MegaKrzemBelissę, Priorin Extra, Belissę Intense) ilość wypadających włosów się zmniejszyła, jednak niedługo po odstawieniu którychkolwiek tabletek wypadanie znów się nasilało. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że mam problemy z tarczycą...




Wyniki TSH, FT3 i FT4 a wypadanie włosów


Problemy z tarczycą są u mnie rodzinne, więc już jako dziecko miałam kontrolowany poziom tsh, ft3 i ft4. Wyniki zawsze mieściły się w normie, dlatego lekarz rodzinny wykluczył u mnie choroby tarczycy. Dopiero 2 lata temu, gdy ledwo dałam radę oddychać przez guza (wole tarczycy) wielkości 4 cm x 6 cm i przesuniętą tchawicę, okazało się, że cierpię na niedoczynność.
W oczekiwaniu na operację miałam kilka (o ile nie kilkanaście) razy pobieraną krew do badań tsh, ft3 i ft4, a mimo że tarczyca mocno szwankowała, to wyniki za każdym razem wychodziły idealne, a włosy oczywiście spadały mi z głowy jak liście z drzew jesienią... Tak więc badania hormonów nie do końca są dobrymi wyznacznikami, jednak warto je robić!




Hormony (Euthyrox) a wypadanie włosów


W lutym, po operacji tarczycy, zaczęłam przyjmować Euthyrox 50 oraz samą witaminę D. Pielęgnacja włosów zeszła na dalszy plan, bo z poderżniętym gardłem każde mycie głowy było dla mnie nie lada wyzwaniem, więc maski, oleje i mgiełki zaczęły zbierać kurz. Z witamin także zrezygnowałam, bo miałam już wystarczająco dużo tabletek do przełknięcia. Przy zerowej pielęgnacji stan moich włosów powinien się więc pogarszać, ale stało się wręcz odwrotnie - z upływem każdego kolejnego tygodnia widziałam, że podczas mycia i czesania gubię coraz mniej włosów.
Na wiosnę, po kilku miesiącach przyjmowania Euthyroxu 50, na szczotce znajdowałam co najwyżej kilka włosów, a nie potężny kłębek jak wcześniej. W ciągu ostatnich kilku lat żaden kosmetyk czy witaminy nie dały takiego efektu jak uregulowanie hormonów Euthyroxem.



Czy włosy odrosną?


Kiedy już wypadanie włosów stało się przeszłością - zamarzyło mi się, by znów mieć tak gęste i piękne włosy jak w dzieciństwie, dlatego pierwszym krokiem, który podjęłam, było ścięcie długich włosów, by odciążyć skórę głowy. Po ponad pół roku widzę przy skroniach całą masę kilkucentymetrowych "baby hair", których odstawanie trochę mnie irytuje, ale też niezmiernie cieszy, bo włosy zaczęły odrastać, a ich objętość przy skórze głowy jest już całkiem zadowalająca, więc czeka mnie jeszcze rok albo dwa, by móc pochwalić się bujną czuprynką. Najważniejszy jest jednak fakt, że zażegnałam wypadanie włosów i jestem na dobrej drodze, by osiągnąć cel. Oczywiście, powróciłam do witamin (Hairvity) i intensywnej pielęgnacji (olejów, masek, mgiełek itp. itd.), by przyspieszyć porost włosów i jeszcze bardziej poprawić ich kondycję :)


To tyle mojej włosowej historii - oczywiście, ciąg dalszy nastąpi :)


15 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam robionego badania poziomu hormonów tarczycy, u mnie nie ma w rodzinie takiego obciążenia. świetnie, że Euthyroxem Ci pomógł. moja przyjaciółka po ciąży miała go zapisanego ale nie zdecydowała się na przyjmowanie. leczy się tylko naturalnymi, ziołowymi metodami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wiesz może, jakie to zioła?

      Usuń
    2. Też jestem ciekawa co to za ziółka :D Ja kiedyś piłam pokrzywę i siemię lniane na włosy :)

      Usuń
  2. Mi włosy wypadały ponad rok temu przez jakiś miesiąc, a potem samo minęło. Wydaje mi się, że to właśnie przez tarczycę. Dla mnie niestety Euthyrox nie jest zbawcą, bo mimo brania leków i świetnych wyników, czuję się fatalnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :( Mi Euthyrox bardzo pomaga i nie odczuwam już problemów związanych z niedoczynnością tarczycy :)

      Usuń
  3. Super :D Cieszę się, że walka przynosi pozytywne rezultaty :D Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam szczerze, że mi zawsze włosy wypadają na jesień, ale nigdy nie miałam robionych badań takich jak Ty. Ważne, że radzisz sobie z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzmożone wypadanie włosów na jesień pojawia się u większości osób, a mi niestety włosy wypadały bez względu na porę roku, ale teraz nawet jesień im nie straszna :)

      Usuń
  5. Tarczyca potrafi dać w kość - wiem coś o tym, u mnie to niestety rodzinne... Cieszę się, że Tobie udało się dojść do włosowej równowagi :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w rodzinie też jest sporo przypadków niedoczynności tarczycy ale nigdy nie miałam żadnych badań w tym kierunku. Może powinnam je zrobić dla pewności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam je wykonać, bo lepiej się upewnić niż dowiedzieć po fakcie :) Ja miałam robione badania - dobre wyniki i myślałam, że wszystko jest ok... a i tak o niedoczynności dowiedziałam się za późno, bo w momencie, gdy operacja była konieczna.

      Usuń
  7. Miałam kiedyś podejrzenie choroby tarczycy, ale regularne badania (usg i krew) wykluczyły chorobę. Nie mniej jednak badać się powinno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, powinno się robić badania! Choć u mnie badania nie odzwierciedlały rzeczywistości to jednak u wielu osób, poprzez badania krwi, można wykryć problemy z tarczycą :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)