09 grudnia

Projekt Denko - Listopad 2023

Projekt Denko - Listopad 2023

Cześć! Listopad już za nami, więc przychodzę do Was z kolejnym, ale ostatnim w tym roku podsumowaniem kosmetycznych zużyć. Na szczęście, większość bohaterów dzisiejszego odcinka się u mnie sprawdziła, ale i tak nie obyło się bez rozczarowań 😉


MUJU Vegan under eye mask APIS Exotic Home Care enzymatyczna pianka do mycia twarzy

MUJU Vegan under eye mask, wegańskie płatki pod oczy z kolagenem i aloesem - duże, materiałowe płatki były dobrze nasączone i nie zsuwały się spod oczu. Nie powodowały swędzenia czy pieczenia i nie podrażniały oczu. Od razu przynosiły ulgę chłodząc, a po ich zdjęciu skóra była wyraźnie odżywiona i nawilżona. W dodatku, delikatnie wygładzały i rozjaśniały skórę. Nie pozostawiały po sobie lepkiej czy tłustej warstwy, więc chętnie po nie sięgałam i mam ochotę na kolejne 30 sztuk 👍

APIS Exotic Home Care, enzymatyczna pianka do mycia twarzy - miała cudownie egzotyczny zapach, a sprawnie działająca pompka dobrze spieniała płyn, przez co pianka była niesamowicie wydajna i starczyła mi na 3-4 miesiące codziennego używania. Byłam z niej zadowolona, bo dobrze domywała makijaż i nie powodowała ściągnięcia cery czy jej przesuszenia. Nie miałam też problemu z przetłuszczaniem się strefy T, a przy cerze mieszanej często się z tym zmagałam, więc śmiało mogę polecić tę piankę 👍



CALVIN KLEIN woda toaletowa CK in2U her

CALVIN KLEIN woda toaletowa CK in2U her - całe wieki temu miałam ich odpowiednik i zakochałam się w tym zapachu, a gdy od męża w prezencie dostałam oryginał pokochałam ten zapach jeszcze bardziej. Perfumy mają świetną trwałość - przez cały dzień utrzymują się na skórze, a na ubraniach czuję je jeszcze kolejnego dnia. Mają świeży, kwiatowo-cytrusowy zapach, który dodaje energii. Z pewnością kupię kolejny flakonik CK in2U 💖

Nuty głowy - bergamotka sycylijska, różowy grapefruit, liście czarnej porzeczki
Nuty serca - kaktus, orchidea
Nuty bazy - bursztyn, cedr, wanilia

NIVEA Antyperspirant w sztyfcie Stress protect - miał przyjemny, kremowy zapach i nie podrażniał ani nie przesuszał skóry. Świetnie chronił przed potem i nieprzyjemnym zapachem przez cały dzień. Jedyną wadą było minimalne bielenie czarnych ubrań, ale za wysoki poziom ochrony byłam w stanie wybaczyć mu odbijanie się na ubraniach 👍



BIELENDA MakeUp Academie eco fluid SORAYA Just Glow, upiększające serum z efektem glow + witamina C

BIELENDA MakeUp Academie eco fluid, wegański płynny fluid naturalny, 01 jasny beż - aż 97% składników jest pochodzenia naturalnego i z jednej strony to fajnie, a z drugiej daleko mu do standardowych podkładów. Za każdym razem musiałam potrząsać buteleczką, bo podkład był rozwarstwiony, a jego intensywny zapach kojarzył mi się ze stęchlizną, którą ktoś potraktował pudrowo-kwiatowym odświeżaczem powietrza. Datę ważności miał dobrą, więc sięgnęłam po niego kilka razy i na skórze wyglądał dosyć naturalnie - poprawiał jej koloryt bez efektu maski, ale szybko utleniał się na pomarańczowo. Miał lekką, nietłustą konsystencję, której trwałość na skórze pozostawiała wiele do życzenia, bo pod koniec dnia mało co zostawało na twarzy, która w dodatku szybciej niż zwykle zaczynała się przetłuszczać. No cóż, po tych kilku użyciach postanowiłam wyrzucić go do kosza i więcej do niego nie wracać 👎👎👎

SORAYA Just Glow, upiększające serum z efektem glow + witamina C - lubię subtelnie rozświetlające kosmetyki, ale to serum miało mocno przesadzony efekt. Moja skóra wyglądała tak, jakbym wysmarowała ją dużymi kawałkami złotego brokatu... Na plus był fakt, że serum nie zapychało porów skóry i nie przesuszało jej, choć miało słabe właściwości nawilżające. Poza tym, wygładzało skórę, więc podkład dłużej się utrzymywał i wyglądał lepiej (pomijając fakt, że cała się świeciłam od brokatu). Do Just Glow na pewno nie wrócę 👎, natomiast jestem zakochana w siostrzanej wersji - rozświetlającej bazie Soraya Plante 😍



BIELENDA FACEBOOM Seboom, normalizująco-oczyszczające chusteczki do demakijażu THE BEAUTY DEPT I gotta peeling Woohoo

BIELENDA FACEBOOM Seboom, normalizująco-oczyszczające chusteczki do demakijażu do cery tłustej i mieszanej - miały bardzo intensywny, kwiatowo-owocowy zapach i były mocno nasączone płynem, a ich wielkość była wystarczająca, by zmyć makijaż z całej twarzy. Z demakijażem radziły sobie nieźle - zmywały wodoodporny podkład i nie rozmazywały tuszu do rzęs po całej twarzy. Poza tym, nie zauważyłam, by miały jakikolwiek negatywny wpływ na cerę, dlatego chętnie kupię je ponownie 👍

THE BEAUTY DEPT. I gotta peeling Woohoo, Anti Acne Exfoliating Face Wash & Scrub - to już kolejna zużyta tubka i zapewne nie ostatnia. Kupiłam go w Action za około 7 zł i bardzo przypadł mi do gustu, bo drobinki przyjemnie masowały skórę - nie robiąc jej krzywdy. Cera po umyciu była dokładnie oczyszczona, ale nie była ściągnięta, przesuszona czy podrażniona. Nie miałam po nim problemu z przetłuszczaniem się skóry, a szczególnie strefy T 👍



DERMEDIC Capilarte szampon wzmacniający do włosów Cien smoothie morela

DERMEDIC Capilarte szampon wzmacniający do włosów - wróciłam do niego po 5-ciu latach przerwy i nadal zachwyca mnie swoim działaniem 😍

CIEN smoothie do mycia ciała "Morela" - żel miał przepiękny, morelowy zapach, a w dodatku dobrze się pienił i dokładnie oczyszczał skórę. Nie powodował przesuszenia czy nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. W dodatku, jest bardzo tani i wydajny, więc chętnie skuszę się na kolejne opakowanie 👍



NEESS Extremely Hard Base Lovely curling pump up mascara Bielenda Sparkly Lips

NEESS, Extremely Hard Base, hybrydowa baza - kiedyś byłam nią zachwycona, zwłaszcza gdy przyszło mi ratować złamany paznokieć, albo gdy chciałam któryś przedłużyć. Niestety, trochę czasu już u mnie gości i chyba straciła swoje właściwości, bo baza stała się krucha, więc najwyższy czas się rozstać 👍

LOVELY Curling Pump Up Mascara, czarny tusz do rzęs - gdybym miała zliczyć zużyte tusze do rzęs, to zdecydowanie ten przodowałby pod względem ilości. Jest to zdecydowanie moja ulubiona mascara, bo pięknie podkreśla rzęsy, ładnie je rozdziela, nie osypuje się, nie rozmazuje i nie odbija na górnej powiece. W zapasach mam jeszcze Stars from the Stars i Max Factor, ale do Lovely na pewno wrócę 😍

BIELENDA Sparkly Lips, Mermaid, brokatowy balsam do ust - miałam wszystkie 3 wersje tego balsamu, a tą pokochałam najbardziej. Pod koniec używania złamał mi się sztyft, więc postanowiłam się z nią rozstać 😍


4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe denko. Szampon Dermedic też polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam jedynie żel pod prysznic z Cien i tusz do rzęs z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super denko, znam jedynie tusz do rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szampon i płatki też mi się super sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger