Projekt Denko: Sierpień 2018

Projekt Denko: Sierpień 2018

Wrzesień dobiega końca, więc nadrabiam zaległości i przychodzę do Was z poprzednim - jeszcze z sierpniowym denkiem, w którym pojawiło się sporo nowości i na szczęście, obyło się bez większych rozczarowań kosmetycznych. Jest też mini denko z Madery, czyli próbki i kosmetyki, które zabrałam ze sobą w wakacyjną podróż i nie wróciły już ze mną do Polski.



Projekt Denko: Sierpień 2018

O tych dwóch peelingach od Tołpy opowiadałam Wam przy okazji serii 'Umilacze kąpieli'. Choć z niebieską wersją polubiłam się bardziej niż z zieloną, to mimo wszystko nie zamierzam do niej wracać, ponieważ lubię mocniej zdzierające (masujące skórę) peelingi, a te dwa niestety do takich nie należą.



W ubiegłym miesiącu zużyłam perfumetkę o zapachu inspirowanym CKIN2U i teraz wiem, że koniecznie muszę kupić oryginalny flakonik Calvina Kleina, na który już od dłuższego czasu mam ochotę. Po raz kolejny w denku wylądowała czerwona pasta Red Dabur, którą pokochałam za mocne odświeżanie oddechu i wybielanie zębów. Postanowiłam wyrzucić w połowie zużytą pomadkę Lovers Rouge (Eveline Cosmetics) w moim ukochanym kolorze fuksji, która długo mi służyła i byłam z niej zadowolona, bo długo utrzymywała się na ustach i nie przesuszała ich.

W koszu wylądował też emolientowy krem A-derma Exomega, który stosowałam do rąk i stóp. Krem dobrze nawilżał i delikatnie natłuszczał skórę. Poza tym, przyzwoicie wygładzał i odżywiał suchą skórę, a przy okazji zapobiegał podrażnieniom. Niestety, skład miał średni, bo bazował na parafinie, dlatego nie zamierzam do niego wracać.


Projekt Denko: Sierpień 2018

Kolejne dwa kosmetyki, o których już wcześniej wspominałam na blogu, to moja ulubiona sól do stóp Bingo Spa, do której co roku wracam w okresie letnim oraz termopeeling myjący do ciała Eva Dermo. Nowością były dla mnie plastry do depilacji Aloe Epil Body Wax Stripes (Elfa Pharm), które kupiłam z czystej ciekawości, bo moja pierwsza przygoda z plastrami do depilacji kilka lat temu była bardzo nieudana. Na szczęście, tym razem było lepiej, bo plastry (po odpowiednim rozgrzaniu) świetnie usuwały włoski i sprawiały mniej bólu niż depilator, ale depilacja i tak do przyjemnych nie należała i była bolesna. Plastry nie spowodowały podrażnień, a jedynie chwilowe zaczerwienienie skóry po wyrwaniu włosków. Myślę, że jeszcze kiedyś do nich wrócę 👍


Projekt Denko: Sierpień 2018

Peeling gommage od Flos-Leka to mój hit tego roku w pielęgnacji twarzy! Miał naprawdę nieziemską skuteczność i na pewno kupię go ponownie, a Was odsyłam do pełnej recenzji. Odżywkę Anti Damage z serii Cameleo od Delii również polubiłam i niedawno przedstawiałam ją na blogu. Natomiast ziołowa farba do włosów Khadi to kolejny kosmetyk wszech czasów. Henna wylądowała już drugi raz w tym roku na moich włosach i jestem nią oczarowana, bo nie tylko nadaje włosom piękny kolor, ale także je odżywia 💗


przyspieszacz opalania Maxi Tan Bronze z serii Care Sun+ od Avon

Zanim wyjechałam na wakacje postanowiłam się trochę opalić, więc stosowałam przyspieszacz opalania Maxi Tan Bronze z serii Care Sun+ od Avon, dzięki któremu osiągnęłam piękną, brązową opaleniznę, a moja skóra była dobrze nawilżona i obyło się bez najmniejszych podrażnień i poparzeń słonecznych, więc jestem bardzo zadowolona 👍 Jedyna wada tego przyspieszacza to żółty kolor balsamu, który brudził jasne bikini.

Indigo Nails Lab, Suchy olejek arganowo-migdałowy do ciała, Argan & Almond Alluring Body Oil - miał piękny zapach, który długo utrzymywał się na skórze. A jak na suchy olejek przystało - szybko wchłaniał się w skórę i nie pozostawiał po sobie tłustej warstwy, a poziom nawilżenia był zadowalający. Olejek stosowałam najczęściej do opalania oraz po opalaniu i bardzo go polubiłam 👍


Projekt Denko: Sierpień 2018

Uwielbiam nawilżane chusteczki i zawsze noszę je w torebce, a podczas wakacji były szczególnie przydatne, więc zużyłam całe opakowanie chusteczek odświeżających Lula, które nie pozostawiały na dłoniach lepkiej warstwy, dobrze oczyszczały i delikatnie nawilżały skórę. Świetnie sprawdziły się również antybakteryjne chusteczki do higieny intymnej Lactacyd, które odświeżały i nie powodowały podrażnień.

Equilibra, Fango Termale - antycellulitowe błoto termalne z aloesem - występuje najczęściej w plastikowym słoiku (650 g w cenie około 40 zł), ale są też dostępne duże saszetki o pojemności 80 ml. Długo zabierałam się za to błotko, a okazało się tak cudowne, że w ubiegłym miesiącu zafundowałam sobie dwie kuracje antycellulitowe. Po nałożeniu "błotnej maski" o zapachu mentolu odczuwałam przyjemne chłodzenie skóry. Kremowe błoto po upływie kilkunastu minut zaschło, jednak łatwo można było go zmyć za pomocą ciepłej wody. Moja skóra stała się niesamowicie gładka - nawet niektóre peelingi nie są w stanie jej tak przyjemnie wygładzić. Poza tym, zauważyłam natychmiastowe napięcie skóry, która była dobrze nawilżona, ale nie natłuszczona. Godny pochwały jest również skład - na bazie szarej glinki i świetna wydajność, bo 80 ml saszetka bez problemu starczyłaby mi na dwa razy. Koniecznie muszę kupić pełnowymiarowy słoiczek 💗



Denko z wakacyjnego wyjazdu

Tołpa, Dermo face, physio, Płyn micelarny w chusteczce do oczyszczania twarzy i oczu

Tołpa, Dermo face, physio, Płyn micelarny w chusteczce do oczyszczania twarzy i oczu - zabrałam je ze sobą na wakacje i niestety to był błąd, bo chusteczka miała mikroskopijny rozmiar i słabo zmywała lekki, niewodoodporny makijaż. Nie radziła sobie nawet ze zwykłym tuszem do rzęs i w dodatku powodowała lekkie pieczenie oczu. Na szczęście, miałam tylko 2 sztuki, więc szybko je zużyłam i nie chcę więcej do nich wracać 👎 

Equilibra, Argan Make-up Remover Wipe, Face and Eyes, arganowe chusteczki do demakijażu twarzy i oczu - te chusteczki były dobrze nasączone płynem i świetnie radziły sobie nawet z wodoodpornym makijażem. Nie powodowały podrażnień, ani pieczenia oczu i z chęcią kupię większe opakowanie na kolejne wyjazdy 👍


Equilibra, Aloe Dermo-gel, żel aloesowy

Equilibra, Aloe Dermo-gel, żel aloesowy - choć żel miał niezbyt przyjemny zapach, to okazał się niezastąpiony przy zwalczaniu zaczerwienień i swędzenia po ugryzieniu komarów. Drugiego dnia pobytu na Maderze spiekłam sobie kark i ramiona, które do końca pobytu smarowałam tym żelem i na szczęście obyło się bez łuszczenia się skóry i większych podrażnień 👍 


No 36, jedwab w spray'u do stóp

Beaver, Hydro nutritive moisturizing shampoo & repairing conditioner - 10 ml próbki odżywki i szamponu starczyły mi na jedno użycie, po którym zakochałam się w tych kosmetykach 💗 Moje włosy lśniły, pięknie się układały i wyglądały niesamowicie zdrowo. W dodatku, były mięciutkie, pachnące i nie puszyły się. Koniecznie muszę wypróbować pełne opakowania szamponu i odżywki Beaver!

No 36, jedwab w spray'u do stóp - cudo! Miałam go od dawna i nie doceniałam, a podczas długich, pieszych wycieczek uratował moje stopy przed otarciami i pęcherzami. Tworzył na skórze delikatną, jedwabistą powłoczkę, która zmniejszała tarcie. Poza tym, nie wysuszał skóry i zapobiegał poceniu się stóp, które mimo że były jedwabiste, to "nie pływały" w butach 👍


Elfa Pharm, Vis Plantis, 01. Basil Element Shampoo, Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów

Le Cafe de Beaute, Cafe mimi, Soft velvet shower gel, żel pod prysznic 'miękki aksamit' z ekstraktem z orchidei i magnolii - kupiłam go zaraz przed wyjazdem, bo spodobała mi się płaska saszetka o pojemności 250 ml. Żel bardzo dobrze oczyszczał skórę, ale nie nawilżał jej, choć też nie wysuszał. Świetnie się pienił, jednak jego zapach był taki ... nijaki. No cóż, do tej wersji już nie wrócę, ale z chęcią kupię inne wersje żeli Cafe mimi.

Elfa Pharm, Vis Plantis, 01. Basil Element Shampoo, Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów - miniaturka wystarczyła mi na cały wyjazd i byłam bardzo zadowolona z wyglądu moich włosów po umyciu. Szampon wytwarzał dużo piany, która świetnie oczyszczała włosy i delikatnie je nawilżała. Mokre włosy nie plątały się i bez problemu można było je rozczesać, a po ułożeniu wyglądały zdrowo, były błyszczące i nie puszył się. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie 👍


Znacie któryś z moich zużytych kosmetyków?
Co najbardziej Was zaciekawiło i chciałybyście wypróbować? 😊


You May Also Like

9 Dodaj swój komentarz

  1. Spore denko, a ja niczego nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odżywkę z delii mam w wersji dla kręconych włosów i jest bardzo przeciętna :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne denko, a z szamponem Vic Plantis bardzo się polubiliśmy

    OdpowiedzUsuń
  4. wow denko niezłe. Używalam tylko peelingu niebieskiego z Tołpy. W summie jeszcze go meczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tylko te chusteczki z Lula ;) Bardzo je polubiłam, chyba muszę do nich wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo tego - najbardziej zainteresowałaś mnie tym jedwabiem do stóp, to chyba zdecydowanie coś dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukam właśnie jakiegoś niepodrażniającego wosku - mam z joanny, ale zaczerwienienie skóry utrzymywało się dobre kilka dni...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam zużywać miniatury na wakacjach !:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tych chusteczek z Lula nic nie przebije, najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)