środa, 31 lipca 2013

Projekt Denko - lipiec 2013

Tak jak przypuszczałam miesiąc temu - lipcowe denko jest obfite, a zwłaszcza we wszelkiego rodzaju próbki, których chciałam się pozbyć przed przeprowadzką :) Bez zbędnego przedłużania - oto moje denka :


  1. Krem do skóry wrażliwej Hydreane Riche (La Roche-Posay) - RECENZJA
  2. Szampon (L'Occitane) - RECENZJA
  3. Serum kolagenowe, ujędrniające (BingoSpa) - RECENZJA
  4. Serum do mycia ciała i włosów (BingoSpa) - RECENZJA 
  5. Płyn do demakijażu oczu (Avon) - RECENZJA
  6. Krem przeciwgrzybiczy Oliprox (Boderm) - RECENZJA
  7. Preparat do demakijażu 3w1 (Vichy) - RECENZJA
  8. Balsam do ciała (Bentley) - RECENZJA
  9. Pasta do zębów Sensitive Pro-Relief (Colgate) - 22 ml próbka pasty z fluorem, która teoretycznie miała przeciwdziałać nadwrażliwości zębów - a działała wręcz odwrotnie! Po kikunastokrotnym jej użyciu, moje zęby stały się bardziej wrażliwe na ciepło i zimno ... Po prostu bubel jakich mało!
  10. Krem-żel do twarzy (Avon) - Kupiłam go dawno temu, ale bardziej mi szkodził niż pomagał, dlatego stał w łazience i zbierał kurz ... Ostatni raz używałam go chyba z rok temu, dlatego niewiele mogę o nim powiedzieć, ale jedno z pewnością - to bubel! Obecnie, krem się przeterminował, a jego zużycie sięgnęło może 10-20%
  11. Serum do włosów (Avon) - RECENZJA
  12. Balsam do ciała (L'Occitane) - RECENZJA
  13. Krople do oczu ReNu (Bausch&Lomb) - RECENZJA
  14. Płyn micelarny do demakijażu oczu (Bioderma) - RECENZJA
  15. Brokat w żelu do włosów i ciała - służył mi głównie do jakichś ekstra stylizacji, zużyłam go w 75% :) Wątpię, by przydał mi się do czegokolwiek jeszcze, dlatego wylądował w koszu.
  16. Lakier Flash (Vollare) - RECENZJA
  17. Lakier (Hean) - RECENZJA
  18. Lakier szybkoschnący (Miss Sporty) - RECENZJA
  19. Krem do twarzy (Thalgo) - wpadł w moje ręce jakiś rok temu podczas rozdania i leżał z resztą próbek aż się przeterminował :)
  20. Krem do twarzy, do skóry wrażliwej Aqualia Thermal (Vichy) - 3 ml próbeczka kremu, która znalazła się w zestawie "Znajdź swój ideał z Vichy". Przyznaję, że między nami zaiskrzyło :) Krem ma przepiękny zapach - trochę żałuję, że nie mam takich perfum ... Poza tym, szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu i co najważniejsze - świetnie nawilża skórę przez cały dzień :) Gdyby nie jego cena, to miałabym ochotę na zakup pełnowymiarowego opakowania :)
  21. Peeling błotny do twarzy (BingoSpa) - RECENZJA
  22. 3x próbka Cellular Cream (SkinCode) - krem bardzo dobrze współgrał z moją cerą - nawilżał ją i był świetną bazą pod makijaż. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuję ponad 200 zł - dlatego w niego nie zainwestuję :)
  23. Krem Sudomax (Sudopharma) - jest po prostu genialny! Świetnie leczy moje uczulenie na detergenty, a jego cena jest bardzo przystępna
  24. Olejek do włosów - nie był opisany, więc dokładnie nie wiem cóż to, ale wzmacnia i nabłyszcza włosy - szkoda tylko, że bardziej się przetłuszczają ...
  25. Hydrożelowe płatki pod oczy (Marion) - RECENZJA

    + 28 próbek w saszetkach - te, o których miałam coś do napisania, to zostały już opisane - uznałam, że reszta raczej nie będzie nikogo ciekawić - poza tym z 1 ml trudno cokolwiek wywnioskować :)

A wam ile kosmetyków udało się zdenkować w tym miesiącu? 
Jeśli prowadzicie "Projekt denko", to podeślijcie link - z chęcią zobaczę, co ciekawego u was można znaleźć :)

wtorek, 30 lipca 2013

Mleczko do ciała z masłem Shea - L'Occitane & Łagodzące mleczko z lawendą i rumiankiem - Bentley

Długo mi zajęło zabranie się za balsamowe "miniaturki" z dwóch ShinyBox'ów - ale co się odwlecze, to nie uciecze ;) W końcu są wakacje - palące słońce, a więc trzeba czymś nawilżyć skórę :)

Cóż może być najgorszego w balsamie?! Jak dla mnie jest to właśnie długi czas wchłaniania ... To czekanie aż się wchłonie i w końcu będę mogła się ubrać. Pod tym właśnie względem organiczne, łagodzące mleczko do ciała z lawendą i rumiankiem marki Bentley Organic było dla mnie istnym koszmarem - nawet, gdy stosowałam je w małej ilości, to i tak czekałam w nieskończoność ... Poza tym, na długi czas bieliło skórę :| Jedyne, co mi się spodobało - to całodniowe nawilżenie i wygładzenie skóry. Co do zapachu - to też bez rewelacji ... wydawało mi się, jakbym wąchała siano.

Zaskoczona byłam ceną! 13 zł za 50 ml - przecież to kosmetyk naturalny, w 90% wyprodukowany ze składników z upraw organicznych - jak twierdzi producent ...

Jako że miałam możliwość wypróbowania pełnowymiarowego produktu, to ocenię również opakowanie - plastikowe, lekkie i z dużym otworem, który bardzo utrudnia życie - bo balsam jest dosyć gęsty, więc trudno go wydobyć, a gdy już jakimś cudem udało mi się go wydostać, to zawsze w za dużej ilości :( 

Skład: Aqua (Water), Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Cetearyl Alcohol, Coco-Glucoside, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil*, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil*, Pelargonium Graveolens (Rose Geranium) Flower Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Alcohol Denat*, Linalool*, Limonene*, Citronellol*, Sodium Benzoate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Extract, Citrus Tangerina (Tangerine) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Tocopherol, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Citric Acid 

Ogólna ocena : 1/6 - BUBEL!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zanim jednak sięgnęłam po Bentley'owski nawilżacz, to na moim ciele zawitało przyjemne mleczko do ciała z masłem Shea marki L'Occitane. 

Tym razem niestety miałam okazję przetestować jedynie "miniaturkę" o pojemności 75 ml :) Pełnowymiarowy produkt ma 250 ml, a jego cena sięga 100 zł!

Przeszukałam oficjalne strony L'Occitane (polską, amerykańską i francuską), by znaleźć informacje o tym produkcie, ale poszukiwania spełzły na niczym ... Znalazłam co prawda kilka podobnych produktów, ale tego - ani śladu :( 

Balsam jest przeznaczony do suchej skóry i zawiera 15% masła Shea, a więc jego głównym zadaniem jest nawilżanie - i z tym akurat radzi sobie świetnie - daje długotrwały efekt i przy okazji ujędrnia i wygładza skórę :) Poza tym, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu - przez co nie brudzi ubrań. Jego zapach jest delikatny, słodki i kojarzy mi się z migdałami :) Ogólnie, zakochałam się w tym produkcie - gdyby nie jego wysoka cena, która akurat usprawiedliwiona jest organicznym składem :


Ogólna ocena : 5/6

Miałyście możliwość testowania któregoś z tych produktów?

poniedziałek, 29 lipca 2013

Krople do oczu ReNu MultiPlus Lubricating & Rewetting drops [opinia]

Makijaż : cienie - Virtual, eyeliner - Miss Sporty, tusz - Maybelline, kredka - Madame Lambre


W dzisiejszym poście nie skupię się na makijażu, bo ten jest ot taki - najzwyklejszy na świecie, a więc nawet nie ma co pokazywać. Jednak chciałam zwrócić uwagę na kondycję naszych oczu, do której przeważnie nie przywiązujemy większej wagi ...

Niestety, z powodu mojej dużej wady wzroku - już do końca życia towarzyszyły będą mi okulary, które od niepamiętnych czasów uprzykrzały mi życie - na szczęście, wybawienie znalazłam w soczewkach (jeśli się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie je na powyższym zdjęciu). Niestety, czasami moje oczy są bardzo przemęczone - bolą, pieką itd.                                                                            Jakiemu więc produktowi zaufałam?! 


Krople do oczu ReNu MultiPlus Lubricating & Rewetting drops - marki Bausch&Lomb

Pojemność : 8 ml
Cena : 12 - 20 zł
Ważność : 1 miesiąc po otwarciu

Skład : Sterylny konserwowany roztwór zawierający povidon, kwas borny, chlorek potasu, boran sodu i chlorek sodu: konserwowany EDTA dwusodowym 0,1% oraz kwasem sorbinowym 0,1%.

Moim zdaniem : Nauka, czytanie książek i spędzanie kilku godzin przed monitorem ... Oj, katowałam moje oczy niemiłosiernie - przez co były bardzo podrażnione. Zaraz po zakropieniu oczu czułam przez kilka minut nasilające się pieczenie, które ustawało - później było już tylko lepiej :) Ogólnie, krople stosowałam w zależności od potrzeby - co jakieś 3-4 dni. 

Po dłuższym czasie użytkowania - znikły wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia. Oczy bardzo rzadko już mnie pieką, jednak krople stosuję profilaktycznie - by nawilżyć soczewki i oczy (zwłaszcza podczas takich upałów). Poza tym, jestem alergikiem, a maj to dla mnie istny koszmar - muszę przyznać, że te krople świetnie niwelują wszelkie alergiczne podrażnienia :)


Ogólnie, stosowałam już wielu rodzajów kropli, ale dopiero te zadowoliły mnie w 100%, dlatego szczerze polecam - wszystkim stosującym i nie stosującym soczewek :)


I na koniec - pewna rada ... Krople kupowałam w Optyku za 19,90 zł - przez internet można je zakupić nawet za 12 zł :) Podobnie sprawa ma się co do soczewek - przez internet (a dokładniej - na stronie sklep.visionexpress.pl) kupuję za 120 zł na pół roku, a w salonie okulistycznym wydaję, a raczej wydawałam 250 zł za ten sam produkt !!! 


niedziela, 28 lipca 2013

Organiczny, dobry i stosunkowo niedrogi, ...

... czyli co nieco o moim nowym ulubieńcu - kremie do rąk Sanddorn marki Alva.


Od producenta : 
Ten bogaty krem do rąk zapewnia perfekcyjną i głęboką pielęgnację dłoni. Regeneruje zniszczoną i wysuszoną skórę dłoni, przywracając jej elastyczność. Dzięki zawartemu w kremie wyciągowi z nagietka i olejkowi z rokitnika, dłonie stają się gładkie, a paznokcie błyszczące. Delikatny, wyciskany na zimno olej z owoców rokitnika jest jednym z najbardziej wartościowych roślinnych olejków na świecie. Owoce rokitnika zawierają duże ilości witamin z grupy B, karotenoidy, witaminę C i E, flawonoidy, sterydy, antocyjany, cukry, garbniki, sole mineralne, kwasy organiczne i kilka procent oleju. Olej z owoców rokitnika działa gojąco na oparzenia, odleżyny, stany zapalne narządów rodnych oraz uszkodzenia i choroby skóry. Dodatkowo chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV oraz wolnymi rodnikami. Wszystkie te wartości i widoczne działanie sprawiają, że krem do rąk Sanddorn stanowi optymalną pielęgnację dla wymagającej skóry.

Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert:
w 100% naturalny zapach, bez parabenów, bez glikolu, bez sztucznych barwników, bez silikonu, bez Phenoxyethanolu, bez PEG i SLS, bez składników GMO, fizjologiczne pH, hypoalergiczny

Pojemność i cena : 75 ml - 35 zł

Skład : Aqua, Simmondsia Chinensis Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Stearate SE, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Butter, Cera Alba, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Fragrance (Parfum), Citrus Nobilis Oil, Cymbopogon Martini Oil, Xanthan Gum, Algin, Sodium Phytate, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Potassium Sorbate, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral, Farnesol.


Moim zdaniem : 18 ml miniaturkę tego kremu zdobyłam dzięki sierpniowej (2012) edycji ShinyBoxa. Wtedy jednak zajęta byłam kremem z Ziaji, więc ten czekał na swoją kolej i się doczekał. Po 2 tygodniach wieczornego stosowania, Sanddorna zostało mi już na dnie - muszę przyznać, że ma bardzo dobrą wydajność, poza tym szybko się wchłania i nie jest tłusty. Na dłonie nakładam go zawsze 5-10 minut przed pójściem spać, a rano budzę się z pięknymi, niesamowicie wygładzonymi i nawilżonymi dłońmi. Taki efekt utrzymuje się przez około pół dnia - no chyba, że cały czas będę myła ręce szarym mydłem ... Co do zapachu - to również bardzo przypadł mi do gustu - mogłabym go porównać do imbirowo-rumiankowej mieszanki :)

Ogólnie, krem bardzo przypadł mi do gustu - mimo iż jest organiczny, to jednak jego cena nie jest jakoś bardzo wygórowana - dlatego szczerze polecam!


Ogólna ocena : 5/6 

czwartek, 25 lipca 2013

Ciekawy kolorek o nieciekawej trwałości

Z dna pudełka wydobyłam kolejny lakier, którego godziny są już policzone. Służył mi długo, ładnie wyglądał na paznokciach i ... się skończył! Przez ciekawy kolor, uznałam, że zasłużył na post


Jego resztki wyciągałam patyczkiem do szaszłyków - to mój niezawodny "przyrząd" do wydobywania końcówki lakieru, do której pędzelek już nie dosięga. Jak widać - lakier bardzo ładnie połyskiwał, a jego opalizujący kolor przechodził z mocnego różu w pomarańcz. Kupiłam go dawno temu, a mimo wszystko konsystencja była jeszcze w miarę do malowania paznokci :)


Lakiery marki Vollare (tak jak i reszta kosmetyków) do drogich nie należą, a cechują się dosyć dobrą jakością i od dawna mam do nich zaufanie :) Jednak nie ma rzeczy bez wad - ten lakier niestety wolno schnie i po 2 dniach zaczyna odpryskiwać (był taki odkąd pamiętam, więc jego 'wiek' tu nie ma raczej nic do rzeczy). Poza tym zabarwia płytkę paznokcia - na szczęście w niewielkim stopniu, więc nie jest to jakoś szczególnie uciążliwe :) 


Z tego co się orientuję, to lakiery Vollare z serii Flash można jeszcze zakupić w małych sklepikach kosmetycznych i kioskach :)

A wy miałyście jakieś lakiery z tej serii?

środa, 24 lipca 2013

Taki sobie micel i nieco lepszy jego kolega ...

Ostatnio popadłam w manię - zużywania próbek i denkowania wszystkiego, co od dawna  zalegało mi w kosmetyczce. Muszę przyznać, że taki minimalizm mi się spodobał - nie dość, że zaoszczędziłam sporo pieniędzy, bo zużywam to, co mam, to w dodatku nic się nie marnuje :) 

Dziś mam dla was recenzję płynu micelarnego od Biodermy - Hydrabio H2O.

Pojemność pełnowymiarowego produktu : 500 ml
Cena : około 45 zł

Skład : WATER (AQUA), GLYCERIN, PEG-6 CAPRYLIC/CAPRIC GLYCERIDES, POLYSORBATE 20, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PYRUS MALUS (APPLE) FRUIT EXTRACT, RHAMNOSE, MANNITOL, XYLITOL, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, PROPYLENE GLYCOL, CUCUMIS SATIVUS (CUCUMBER) FRUIT EXTRACT, HEXYLDECANOL, SODIUM HYDROXIDE, CITRIC ACID, NIACINAMIDE, DISODIUM EDTA, CETRIMONIUM BROMIDE, FRAGRANCE (PARFUM)

Moim zdaniem : Płyn ma bardzo dobrą wydajność - 20 ml próbka starczyła mi na kilkanaście aplikacji. Skóra była bardzo dobrze oczyszczona i delikatnie nawilżona. Ten micel jest bardzo delikatny, a więc można go stosować bez obawy o jakieś podrażnienia. Niestety z makijażem już słabo sobie radzi - cienie zmyje, tusz rozetrze, a eyelinera nie tknie, dlatego mogę polecić go jedynie do odświeżania skóry. Ogólnie, jestem z niego zadowolona, jednak dużo bardziej wolę tani, biedronkowy micel z BeBeauty - dlatego wątpię, że będę inwestować w Biodermę.


Kolejna spora próbka, to Purete Thermale - preparat do demakijażu twarzy i oczu 3 w 1 od Vichy.

Pojemność : 200 ml 
Cena : około 60 zł

Skład : Aqua, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, Potassium Phosphate, Carbomer, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Dipotassium Phosphate, Disodium EDTA, Disodium Cocoamphodiacetate, Myrtrimonium Bromide,Butylene Glycol, Butyrospermum Sparkii Seedcake Extract, Parfum.

Moim zdaniem : 3 w 1 - czyli mleczko, tonik i płyn do demakijażu oczu. Preparat wyglądał na bardzo uniwersalny, ale niestety - tak jak poprzednik, dobrze oczyszczał, ale z makijażem nie mógł sobie poradzić. O ile był w stanie usunąć tusz do rzęs, tak z eyelinerem przegrywał walkę. Dawał efekt delikatnego nawilżenia i natłuszczenia skóry. Ogólnie, cieszę się, że miałam darmową 30 ml próbkę, bo wydając 60 zł na produkt o średnim działaniu - byłabym raczej bardzo zawiedziona ...

poniedziałek, 22 lipca 2013

Jak wyczyścić pierścionek z cyrkonią?

Wczoraj postanowiłam w końcu odświeżyć wygląd mojego pierścionka i zrobić z tego post typu DIY - ponieważ baardzo mało takiej tematyki na blogu. 

Od czasu, kiedy dostałam to cudeńko, to praktycznie się z nim nie rozstaję, więc cyrkonia bardzo szybko się zanieczyszcza - dzieje się tak przeważnie po kilku tygodniach. Czyszczę ją jednak po 2-3 miesiącach, kiedy pierścionek przestaje cieszyć oko i wygląda wtedy tak, jak na zdjęciu po lewej stronie.

Jak wyczyścić pierścionek z cyrkonią?

Co prawda, srebro bardzo pięknie czyści się specjalnym płynem jubilerskim, to nie działa on już jednak na cyrkonię, dlatego używam pasty do zębów - założę się, że większość z was zna tą metodę. Jak dla mnie efekty są zadowalające! Ale po kolei ...

Na cały pierścionek nakładam pastę do zębów i zostawiam go tak na kilka minut, po czym biorę starą, bezużyteczną szczoteczkę do zębów (koniecznie z miękkim włosiem - żeby nie porysować cyrkonii) i delikatnie szczotkuję pierścionek


Później pozostaje już tylko dobrze wypłukać pastę i voilà! Pierścionek lśni jak nowy!


A wy macie jakieś niezawodne sposoby na wyczyszczenie biżuterii?
Może któraś z was zamiast pasty stosuje sodę?

sobota, 20 lipca 2013

Pat&Rub vs. Love Me Green - saszetkowe kremy do rąk

Dziś mam dla was dwie, krótkie recenzje - bo w końcu o miniaturkach dużo powiedzieć się nie da, ale jednak myślę, że warto zaznaczyć, że takowe produkty istnieją :)

Pat&Rub - naturalny, rewitalizujący balsam do rąk z żurawiną i cytryną

Pełnowymiarowe opakowanie: 100 ml za około 40 - 50 zł

Balsam ma nieziemsko energetyzujący zapach - najbardziej wyczuwalna jest oczywiście cytrynka, a żurawina bardzo ładnie ją dopełnia. Niestety, balsam jest tłusty - co zawsze niezmiernie mnie irytuje, bo czego się dotknę, to od razu ubrudzę ... Mimo że wchłania się stosunkowo szybko, to jednak nie do końca.


Od producenta + składniki  ->

Ogólnie, użyłam go tylko raz (na noc). Rano wygląd moich dłoni bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - były wygładzone, a skóra dużo bardziej elastyczna. Efekt taki utrzymał się niestety tylko do czasu pierwszego umycia rąk - podkreślam, że stosowałam tylko 2 ml, więc nie wiem jak długotrwały byłby efekt po wielokrotnym i systematycznym używaniu tego preparatu :)

Podsumowując, balsam ma bardzo dobry wpływ na moje dłonie, poza tym jest organiczny - stąd zapewne jego wysoka cena. Nie sądzę jednak, bym inwestowała w krem do rąk 50 zł - skoro mogę kupić coś dużo lepiej działającego i co najważniejsze - nie natłuszczającego, za kilka zł ;)



Czas na drugiego bohatera 'dzisiejszego odcinka' - jest to 4 ml próbka organicznego kremu rewitalizującego od Love Me Green.

 Pełnowymiarowe opakowanie: 75 ml za 49,90 zł

Jestem osobą, która najpierw zwraca uwagę na zapach - a dopiero później na szczegóły i całą resztę. W wypadku tego kremu - zapach był dramatyczny (choć to delikatnie powiedziane). Gdy powąchałam tego kremu, to mdliło mnie przez kolejne 10 minut ... Niestety na dłoniach zapach utrzymywał się dużo dłużej, co doprowadzało mnie do szału, dlatego z 4 ml zużyłam może 1 ml, a reszty wcale nie było mi żal wywalić do kosza!




Co do właściwości tego kremu - to z pewnością szybko się wchłania, wygładza i nawilża dłonie. Na szczęście nie jest tłusty, ale pozostawia po sobie uczucie lepkości ... i ten zapach ... Jestem przekonana na 100%, że nigdy w niego nie zainwestuję.

czwartek, 18 lipca 2013

O dwóch takich, co ukradli ...

a raczej - skradli moje serce wiele lat temu! Jeszcze w czasach uczęszczania do podstawówki czy gimnazjum, czyli całe wieki temu, zauroczyłam się w delikatnych odcieniach różowego. Niestety możliwość malowania paznokci miałam jedynie weekendami. Kuriozalne było dla mnie to, że w szkole mając paznokcie pomalowane bezbarwnym lakierem - lądowało się na dywaniku u dyrektorki, ponieważ na bezbarwny lakier trzeba było mieć zaświadczenie od lekarza, że paznokcie wymagają leczenia ... 

Na szczęście - te czasy minęły już bezpowrotnie, ale pozostały mi po nich nieliczne już pamiątki. Prawdę powiedziawszy, to jestem w szoku, że idąc na studia, wyrzucam sprawne (niczym nie rozcieńczane) lakiery, które zakupiłam będąc w podstawówce. A oto one :


Miss Sporty, Quick Dry 'n 1 min, Szybkoschnący lakier do paznokci, o pojemności 7 ml
&
HEAN, Mega Colour, 6 ml, nr koloru 413 - perłowy z glitterem


Z Quick Dry jestem (a raczej byłam) bardzo zadowolona, bo lakier wysychał w błyskawicznym tempie, a jego trwałość to mniej więcej 4-6 dni. Poza tym 1 warstwa miała świetne krycie. Ten lakier zdecydowanie był najładniejszą perełką w mojej kolekcji - miał idealny jak dla mnie kolor. Niestety, nic co dobre nie trwa wiecznie - lakieru zostało już niewiele, więc postanowiłam zużyć go do końca i zrobić miejsce na nowe ;)


Co do Hean'a - lakier również był bardzo trwały i szybko schnął. Jak widać na zdjęciach - zawierał delikatne drobinki brokatu, jednak nie były one uciążliwe podczas zmywania. 


Przyznam szczerze, że jestem z siebie dumna, ponieważ udało mi się zdenkować już 2 lakiery. Przed przeprowadzką do Krakowa chciałabym zrobić wielki porządek w kosmetykach - wykończyć to, co już się kończy, zabrać to - co będzie mi potrzebne, a oddać to, co nowe i u mnie się zmarnuje :) 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Golden Rose - Jolly Jewels

Co tu dużo pisać - kolekcja lakierów Jolly Jewels zachwyciła chyba każdą lakieromaniaczkę. Zawsze, gdy odwiedzam sklepy z kosmetykami bądź drogerie, to brakuje w nich moich 'must have', czyli lakierów z numerkami 110 i 115. Od jakiegoś czasu poluję też na 114, ale nie wiedzieć czemu ... zawsze nie ma tego, co chcę kupić - tak samo sprawa ma się z lakierami holograficznymi :(


Tak oto prezentuje się cała kolekcja Jolly Jewels :


Macie jakieś z tych lakierów?
Które się wam najbardziej podobają?

niedziela, 14 lipca 2013

Grafitowy lakier

AVON, Nailwear Pro
12 ml za około 25 zł

Obecnie na moich pazurkach zagościł grafit z Avonu. Choć nie przepadam za ciemnymi kolorami, to ten odcień jakoś szczególnie mi się spodobał :) No cóż, nie będę się rozwodzić nad wadami i zaletami tego lakieru, bo każdy, kto miał do czynienia z Avonem, to wie, jak nietrwałe, słabo kryjące, wolno schnące i odpryskujące są to lakiery - jednak gama kolorystyczna jest naprawdę świetna :)


W dużym przybliżeniu :

Zapomniałam jeszcze dodać, że lakier nie ma numeru koloru - za to jego nazwa to Gunmetal


sobota, 13 lipca 2013

Kolejny włosowy bubel z Avonu


Serum wygładzająco-nawilżające do każdego rodzaju włosów (Smoothing serum) z serii Advance Techniques Moisture Sleek - marki Avon.

Pojemność : 50 ml
Cena: 20 zł

Skład : Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Dimethicone, Crambe Abyssinica Seed Oil, Isododecane, Bis-Hydroxypropyl Dimethicone/SMDI Copolymer, Parfum, Phenoxyethanol, Amodimethicone, Caprylyl Glycol, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Silicone Quaternium-18, Aqua, Creatine, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Amyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Coumarin, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone

Moim zdaniem : Zużycie całej tej buteleczki zajęło mi prawie rok - i to nie dlatego, że serum ma dobrą wydajność ... To dlatego, że jest to kolejny włosowy bubel z Avonu. Jego równie nieudanym poprzednikiem (jakieś 2-3 lata temu) było serum wygładzające do włosów puszących się (pomarańczowy design buteleczki). Mając nadzieję, że niebieskie okaże się lepsze - zakupiłam właśnie tego bubelka ... 

No cóż, miał wygładzać, nadawać połysk, wzmacniać, odżywiać, nie przetłuszczać włosów i .... i na obietnicach producenta się skończyło! Co prawda, po aplikacji tego serum włosy są wygładzone i mają ładny połysk - jednak są również bardzo obciążone i po 1 dniu wyglądają tak, jakbym włosów nie myła przez 3-4 dni. Wzmocnienia czy odżywienia nie zauważyłam nawet minimalnego ... Ogólnie, przez ostatnie kilka miesięcy, serum stosowałam tylko i wyłącznie na końcówki, bo codzienne mycie włosów w moim wypadku nie jest konieczne, a wręcz dla mnie uciążliwe. Co do końcówek - to nie zauważyłam, by ich stan się poprawił, dlatego NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDĘ KATOWAĆ WŁOSÓW PREPARATAMI Z AVONU!!! Robiłam to już kilkadziesiąt albo kilkaset razy kilkunastoma preparatami za dużo!

Ogólna ocena : 2/6

piątek, 12 lipca 2013

La Roche-Posay, Krem Hydreane Riche (opinia) + emulsja spf 50


Na dworze coraz to cieplej i aż żal spędzać ten czas w domu, dlatego zakup emulsji do opalania był koniecznością - zwłaszcza, że moja skóra (w szczególności na twarzy) jest teraz uwrażliwiona na światło słoneczne, dlatego też zakupiłam filtry najwyższe z możliwych - spf 50+


Nie mogłam znaleźć żadnego dobrego kremu do twarzy z tak wysokim filtrem, więc zdecydowałam się na  wodoodporną emulsję dla dzieci z serii Ziajka. Na półce zaraz obok Ziajki znalazłam co nieco do ciała. 


Jak na razie miałam niewiele okazji, by przetestować te preparaty, dlatego niewiele o nich mogę powiedzieć, ale myślę, że pod koniec wakacji na blogu pojawi się obszerna recenzja :)

Na koniec - czas jeszcze na mini recenzję kremu do skóry wrażliwej Hydreane Riche od La Roche-Posay

Moja próbka ma 15 ml - pełnowymiarowe opakowanie zawiera 40 ml kremu, a jego koszt waha się od 40 do 60 zł.

Krem starczył mi na kilkanaście aplikacji - ogólnie, ma dobrą wydajność i średniej gęstości konsystencję. Szybko się wchłania i bardzo dobrze nawilża skórą - nie powodując przy tym żadnych podrażnień. Niestety, krem dla mojej cery chyba okazał się za 'ciężki' - po 2-3 godzinach moja skóra zaczynała strasznie się świecić, dlatego już więcej do niego nie wrócę .

czwartek, 11 lipca 2013

BeneFitowy nawilżacz


Total moisture facial cream - krem do twarzy z hydro-kompleksem od BeneFit Cosmetics

Muszę przyznać, że opakowanie próbki, to jedno z ładniejszych, jakie kiedykolwiek wpadło mi w ręce :) 3,5 grama starczyło mi na 5 aplikacji - po których mogę stwierdzić, że poziom nawilżenia był długotrwały i w pełni mnie zadowolił. Krem ma gęstą konsystencję i szybko się wchłania - nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Poza tym, ładnie pachnie i to chyba na tyle z zalet ... Krem ten ma jedną mega wadę - CENA! Za 48,2 g - bo tyle ma pełnowymiarowe opakowanie - normalnie trzeba zapłacić 129 zł, a więc sporo, dlatego wątpię bym kiedykolwiek zdecydowała się na zakup pełnowymiarowego produktu. 
<= Skład
Od producenta : Krem do twarzy z hydrokompleksem – pożegnaj się z suchą skórą i wprowadź w swoje nawyki „całkowite nawilżenie”. Krem do twarzy Total Moisture jest natychmiast wchłaniany przez skórę i nawilża jej głębokie warstwy dzięki kompleksowi tri-radiance opracowanemu przez markę Benefit i będącym jej wyłączną własnością. Kompleks ten zapewnia natychmiastowe nawilżenie poprzez przechwytywanie i utrzymanie na powierzchni skóry. Wzmacnia nawilżanie oraz rozwija zapasy wody w skórze, a tym samym zapewnia jej długotrwałe nawilżenie. Zawiera masło z mango, które jest naturalnym składnikiem zmiękczającym o właściwościach nawilżających.

wtorek, 9 lipca 2013

Zobaczyć mnie w pełnym makijażu - to jak zobaczyć wodę na pustyni.

Moje makijaże na tym blogu nie pojawiały się całe wieki, a to dlatego że rzadko mój make-up wykracza poza tusz do rzęs, korektor i błyszczyk lub balsam ochronny do ust - więc za bardzo nie ma czego pokazywać. 

Choć zawsze mam czas na wykonanie jakiegoś kreatywnego makijażu i sprawia mi to wielką przyjemność, to jednak rzadko to robię. Dlaczego? Hmm, sama nie wiem - do tego przyzwyczaił mnie mój chłopak, na którego mój makijaż działa jak płachta na byka :D



Dziś chciałam pokazać wam makijaż, który zmalowałam już jakiś czas temu, jednak o zdjęciach przypomniałam sobie dopiero niedawno. Makijaż inspirowany był lazurowym morzem i złocistym piaskiem, a więc wszystko utrzymane w bardzo wakacyjnym klimacie :)



I tak oto powstał ten make-up :
I mój odwieczny dylemat - czy moje oczy są szare czy niebieskie ... 

poniedziałek, 8 lipca 2013

I znów płatki ...


Ostatnio, choć stosunkowo długo śpię i dobrze się wysypiam, to moje oczy i skóra wokół nich nie jest w najlepszej kondycji ... Żeby temu jakoś zaradzić sięgnęłam ostatnio po hydrożelowe płatki pod oczy od MarionSpa, które zawierają kolagen, kwas hialuronowy i ekstrakt z ogórka. Mają one w ciągu 30 minut - wygładzić, rozjaśnić i nawilżyć skórę wokół oczu.


Ich poprzednikami były krystaliczne płatki, które całkiem dobrze się spisały -> recenzja <-


Cena : 3,50 zł
W opakowaniu : 2 płatki 



Od producenta / Skład :

A tak oto wyglądają bohatery dzisiejszego odcinka :

Moim zdaniem : Co do aplikacji - nie mam żadnych zastrzeżeń - było szybko prosto i ... i nieprzyjemnie! Po nałożeniu płatków przez chwilę było nawet miło, ale po około 10 minutach - skóra pod oczami tak mnie zaczęła swędzieć, że długo z płatkami już nie wytrzymałam ... Uczucie chłodu nie pojawiło się ani przez moment, co prawda nic nie piekło ani nie bolało ... Efekty? Hmm, po kilkunastu minutach zauważyłam jedynie delikatne nawilżenie i ściągnięcie skóry. 

Tego swędzenia nie wybaczę! -> Ogólna ocena : 2/6

niedziela, 7 lipca 2013

Ujędrnienie w niskiej cenie

Czas na mój hit ostatnich miesięcy, czyli serum kolagenowe od BingoSpa na uda, pośladki i brzuch z zieloną herbatą, l-karnityną, masłem shea i brzoskwinią. 

Pojemność : 280 g
Cena : 16 zł
Dostępność : BingoSpa

Od producenta : Zawartość ekstraktu z zielonej herbaty, L-karnityny i masła Shea wspomagawyszczuplanie ciała, pomaga wygładzić skórę oraz przywraca jej elastyczność i optymalne nawilżenie. Składniki te działają intensywnie wygładzająco, detoksykująco, dzięki czemu efektywnie mogą zwalczyć nawet zaawansowany cellulit. Wchłonięte składniki usprawniają mikrokrążenie, co sprzyja usuwaniu toksyn, wody i tłuszczów z tkanki podskórnej.

Dodatkowo brzoskwinia stymuluje przemianę materii i przyczynia się do usuwania złogów tłuszczu, a także ze względu na efekt drenażu tkanek działa wyszczuplająco i detoksykująco. Poprawia mikrokrążenie krwi w tkankach skóry, zwiększa jej sprężystość.

Skład :

Moim zdaniem : Muszę przyznać, że to serum bardzo szybko zdobyło moje serce, bo równie szybkim tempie było widać pierwsze efekty wcierania tego preparatu. Najpierw urzekł mnie zapach dojrzałych brzoskwiń, który nie tylko można było wyczuć na moim ciele, ale także cały mój pokój przesiąkł tym uroczym zapachem. Jeśli chodzi o opakowanie, to jest ono bardzo praktyczne - przezroczyste, a więc nie musiałam się domyślać ile jeszcze zostało w nim serum, a po drugie - ma świetną pompkę, dzięki czemu można kontrolować ilość nabieranego preparatu. Pompka działa bardzo sprawnie - nie miałam z nią żadnego problemu. No i jeszcze bardzo dobrym rozwiązaniem jest zaworek open&close, dzięki czemu serum zachowuje swoją jakość i nie wylewa się.

Poza tym, serum bardzo szybko się wchłania , nie jest lepkie i co najważniejsze - nie brudzi ubrań. Pierwsze efekty, jakie zaobserwowałam, to bardzo dobre i długotrwałe nawilżenie. Później doszło do tego jeszcze wygładzenie, dzięki czemu moja skóra stała się przyjemna w dotyku. Po trochę dłuższym czasie stosowania zauważyłam, że moja skóra jest dużo bardziej jędrna, napięta i wygląda o niebo lepiej niż na początku :) Ogólnie, bardzo dobre działanie, wysoka wydajność i niska cena - to chyba te najważniejsze aspekty, które zadecydowały o tym, że to serum stało się moim ulubionym kosmetykiem :)

Ogólna ocena : 6/6

sobota, 6 lipca 2013

Koralowy Colour&Go


Paznokcie maluję praktycznie co kilka dni - tym razem nie bawiłam się jednak wymyślnymi wzorkami. Po prostu pomalowałam je lakierem Essence z kolekcji Colour&Go. Co do samego lakieru - kosztuje on 7zł, ma dosyć szeroki pędzelek, więc łatwo się nim nakłada lakier, jednak potrzeba 2-3 warstw, by nie było prześwitów. Poza tym schnie całe wieki i łatwo go uszkodzić, jednak jak już porządnie wyschnie to przez 3-4 dni nie odpryskuje :)


Macie jakieś lakiery z serii Colour&Go?

piątek, 5 lipca 2013

Nieco odmieniony kształt paznokci :)


Od niepamiętnych czasów nie miałam aż tak długich paznokci. Zawsze któryś się łamał i automatycznie skracałam wszystkie. Tym razem testowałam sporo odżywek i udało się wyhodować twarde jak diament paznokcie u obu dłoni - najwięcej zasług przypisuję tutaj odżywce Eveline, która pomimo paru skutków ubocznych - zdziałała cuda. 

Jednak nic co dobre nie trwa wiecznie - moje długie pazurki zaczęły mi bardzo przeszkadzać, dlatego nie wahałam się, by je skrócić. Postanowiłam w końcu zmienić ich kształt :

Na początku ciężko było mi się przyzwyczaić, bo prawie zawsze moje paznokcie wyglądają jak te z nr 4 lub 5 :) Przeszłam na razie na nr 2, ale planuję zmienić ich kształt na całkowicie kwadratowy :)


A wy jakie preferujecie kształty paznokci? Bardziej owalne, czy może stawiacie na kwadraty?


czwartek, 4 lipca 2013

Tańsza alternatywa

Kupno jednej paletki Sleek, to wydatek rzędu niecałych 40 zł - nie licząc przesyłki. Firma Technic już dawno temu wypuściła kilka paletek, które od wewnątrz są prawie identyczne - od Sleek'a różnią się jedynie kolorem cieni i dużo niższą ceną, bo za te drugie płacimy około 12 zł, a więc różnica jest spora :)

TECHNIC Electric Beauty Bright

TECHNIC Electric Beauty Ultra Violet

TECHNIC Electric Beauty Metalix

Tutaj nie mam tak dużego dylematu jak przy wyborze paletki Sleek'a. W końcu mały wybór = mały dylemat :) Zastanawiam się nam Bright i Metalix. A wam która bardziej przypadła do gustu?

środa, 3 lipca 2013

Love Me Green? Yes, I love you!


Muszę przyznać, że każdy kolejny kosmetyk tej marki podbija moje serce. Mimo iż nie jestem jakąś zagorzałą fanką organicznych preparatów, to po zużytej próbce - mam ochotę na więcej. Nie przeraża mnie nawet wysoka cena, bo w końcu lepiej jest mieć jeden porządny krem, niż 10 beznadziejnych ...

W każdym razie - dziś chciałam zaprezentować wam dwie próbki. Pierwsza, jak widać, to regenerujący krem na dzień z olejkiem z granatów.

4 ml starczyły mi na 5 aplikacji, a więc krem ma dosyć dobrą wydajność. Ogólnie, szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Zauważyłam też efekt delikatnego matowania skóry i bardzo dobrego, długotrwałego nawilżenia. Poza tym, krem jest świetną bazą pod makijaż i ma przepiękny, kwiatowo-owocowy zapach.

Organiczny peeling do twarzy z olejkiem z pomarańczy i pudrem z ziaren agranu. No cóż, typowego pudru te ziarenka nie przypominają, jednak są na tyle małe, że peeling zaliczyłabym do tych delikatnych. Ogólnie, jestem zadowolona z wygładzenia i oczyszczenia twarzy po zastosowaniu tego peelingu - jednak mimo wszystko nie kupiłabym jego pełnowymiarowej wersji, gdyż znam wiele preparatów o lepszym działaniu i dużo niższej cenie. Dla maniaczek organicznych kosmetyków byłby z pewnością udanym zakupem :)