Projekt Denko: Lipiec 2018

Projekt Denko: Lipiec 2018

Lipiec dobiegł końca, więc już najwyższa pora na podsumowanie zużytych kosmetyków. W czerwcu udało mi się zdenkować sporo buteleczek, więc lipiec upłynął mi na otwieraniu i poznawaniu nowości, dlatego tym razem Projekt Denko nie ma zbyt pokaźnych rozmiarów, ale co nieco i tak wylądowało w koszu. Jeśli ciekawi Was które kosmetyki będę miło wspominać, a o których wolałabym zapomnieć - to koniecznie zajrzyjcie 😊



Pielęgnacja i demakijaż twarzy

Projekt Denko: Lipiec 2018

Niedawno przedstawiałam sodowy puder do mycia twarzy Evree, który mnie zachwycił, więc odsyłam Was do pełnej recenzji tego poziomkowego cuda. Polubiłam również upiększający olejek do ust Caring Lip Oil AA, choć nie zamierzam do niego wracać, bo znam wiele lepszych pomadek pielęgnacyjnych do ust.

Żel micelarny Lirene i mgiełka tonizująca Delia to dwa kosmetyki, które nie sprawdziły się do demakijażu i pielęgnacji mojej mieszanej cery. Jeśli ciekawi Was dlaczego się z nimi nie zaprzyjaźniłam to szczegóły znajdziecie w podlinkowanej recenzji 😉



Projekt Denko: Lipiec 2018

Powyższe trio kosmetyków nie doczekało się pełnej recenzji, więc czas nadrobić zaległości 😊 Zacznę od Product Remover - Ekert Nails, czyli płynu do zdejmowania hybryd i zmywania zwykłego lakieru, który zaskoczył mnie swoją delikatnością i dosyć znośnym zapachem. Większość acetonowych preparatów mocno przesusza moje paznokcie i skórki, a ten pozostawia delikatnie oleistą powłoczkę, która odżywia płytkę i skórki, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że poprawia ich stan po kilkunastominutowym moczeniu hybryd w removerze. Polecam i chętnie kupię go ponownie 👍

Peeling pod prysznic 'odżywiona skóra' Tołpa (200 ml) miał świeży zapach, dokładnie oczyszczał skórę i delikatnie ją nawilżał, ale nie pozostawiał po sobie tłustego filmu, więc go polubiłam. Co do drobinek peelingujących - były słabo wyczuwalne, więc masaż nimi nie dawał spektakularnych efektów wygładzenia skóry. No cóż, zły nie był, ale niczym szczególnym mnie nie zachwycił, więc nie zamierzam do niego wracać.

Regenerum regeneracyjny szampon do włosów Aflofarm (150 ml) - muszę przyznać, że irytują mnie opakowania Regenerum. Szampon znajdował się w wielkim, tekturowym kartoniku - jego tubka wygląda na 200-250 ml, a w środku znajduje się jedynie 150 ml płynu. Tak, tubka jest wypełniona tylko do połowy (sprawdzałam patrząc pod światło)! Dla mnie to trochę wizualne oszustwo 😉 Dla porównania obok położyłam peeling Tołpy, który ma 200 ml i też nie był wypełniony pod sam wierzch.

Niemniej jednak, gdy już zapłaci się 20 zł za pół tubki wypełnionej powietrzem, to chociaż świetny skład i działanie ratują sytuację. Moje włosy polubiły ten delikatny szampon, który wytwarzał gęstą piankę, świetnie oczyszczał, a przy okazji nawilżał i nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów, które po umyciu wyglądały dosyć zdrowo, a także były lśniące i miękkie 👍

Skład szamponu Regenerum: Macadamia Integrifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil/Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Silica, Citrus Limon Peel Extract/Helianthus Annuus Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Ethylhexylglycerin, Parfum.



Makijaż

Projekt Denko: Lipiec 2018

Postanowiłam zrobić przegląd moich kosmetyków kolorowych i pozbyć się tych przeterminowanych lub starych. Na pierwszy ogień poszły czerwone pomadki, których ze względu na kolor używałam bardzo rzadko, bo na moich ustach gości najczęściej fuksja albo odcienie nude. Wibo Million Dollar Lips - to matowa pomadka w płynie, która po zaschnięciu jest nie do zdarcia! Ma idealną trwałość, ale też jedną, zasadniczą wadę - wysusza usta. Szminka LUXE Couture creme lipstick 'Designer red' Avon zachwyciła mnie chłodną czerwienią, dzięki której zęby stawały się optycznie bielsze i właśnie za to ją polubiłam. Poza tym, nie wysuszała ust, ale utrzymywała się średnio 3-4 godziny. Podobną trwałość miała pomadka Glam Art Rouge Missha Signature, jednak jej odcień był ciepły i nie przypadł mi do gustu. Pół transparentny błyszczyk z tej samej serii przyzwoicie nawilżał usta, jednak szybko się ścierał, więc rzadko po niego sięgałam.

Paese Brow Setter Wax cień do brwi z woskiem - FATALNY! Na co dzień stosuję cienie do brwi, a to coś było brązowym woskiem, który nigdy nie zasychał i nie miał nic wspólnego z cieniami... Wystarczyła chwila nieuwagi w ciągu dnia, by mieć brązowe smugi na całej twarzy. Poza tym, kolor był bardzo nietrwały i po kilku godzinach zaczynał zanikać, a brwi wyglądały bardzo nieestetycznie i sztucznie. Zdecydowanie nie polecam!

Lavera płynny eyeliner - jako naturalny kosmetyk do makijażu bardzo szybko stracił swoją przydatność do użycia i jedynie raz zdążyłam pomalować nim powieki. Muszę przyznać, że był dosyć trwały, nie rozmazywał się w ciągu dnia, nie kruszył się, a co najważniejsze - nie podrażniał oczu. Nie przypadł mi do gustu jego aplikator - dosyć sztywny i spiczasty, a ja zdecydowanie bardziej wolę elastyczne pędzelki.


Miałyście okazję poznać któryś z powyższych kosmetyków? 😊
Jakie są Wasze kosmetyczne hity i koszmary ostatniego miesiąca?


You May Also Like

22 Dodaj swój komentarz

  1. I tak ładne denko :D ja też robiłam przegląd kolorówki w lipcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to denko jest skromniutkie, a do Ciebie to w ogóle mi daleko, bo zużywasz 10x więcej wszystkiego :D

      Usuń
  2. Uwielbiam tonik z Delii oraz pomadki Million Dollar Lips, zawsze mam ją w torebce :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tonik niestety się nie sprawdził :( ale za to żel do mycia twarzy z tej samej serii polubiłam :)

      Usuń
  3. znam mgiełkę Delia i pomadkę Wibo ;) Ja biorę się za przegląda swoich kosmetyków kolorowych i jakoś zebrać się nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, znam to! Ja tak mam z balsamami do ciała, bo pewnie połowa jest przeterminowana, ale nie chce mi się każdego sprawdzać, więc jak trafię na jakiś przeterminowany to dopiero wtedy wyrzucę :D

      Usuń
  4. Nie ma to jak czystki w kolorówce :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładne denko, duże zużycie, ale nic nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wszystkich zużytych kosmetyków jedynie soda do mycia twarzy mnie zachwyciła w 100%, więc jeśli lubisz tego typu kosmetyki, to polecam :)

      Usuń
  6. Spore denko:) Dla mnie to same nowości, choć o niektórych kosmetykach czytałam u Ciebie na blogu:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się recenzować co nieco przed publikacją Projektu Denko :D

      Usuń
  7. Niestety nic nie znam, ale jestem pełna podziwu ile kolorówki zużyłaś. Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chciałabym tyle kolorówki zużywać, a to to były po prostu porządki :D

      Usuń
  8. Szampon Regenerum u mnie z kolei szybciej przetłuszczał włosy - zużyłam go bo nie chciałam wyrzucać, ale raczej sama z siebie go nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo łagodny szampon i dominują w nim olejki, więc nie dziwię się, że przetłuszczał Ci włosy :) U mnie na szczęście dobrze się spisywał, ale do moich ulubieńców mu daleko :D

      Usuń
  9. U mnie ostatnio tez pielgnacja schodzi nagminnie hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pielęgnacja to zawsze mój pewnik w denku :D Chociaż w sierpniu będzie bardziej różnorodnie, bo już zużyłam flakonik perfum :)

      Usuń
  10. Całkiem niezłe denko :) Ja już dawno zrobiłam porządki w kolorówce, ale i tak mam tyle produktów, że niektóre oddałam po prostu mamie, żeby się nie zmarnowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mamie oddaję tylko kremy do twarzy, bo kolorówki nie używa :D

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)