28 marca

Bentley Organic - żel do mycia ciała

Bentley Organic - żel do mycia ciała
Do niedawna Bentley był dla mnie samochodem - a tu taka niespodzianka - nie miałam pojęcia, że istnieje taka marka kosmetyczna :D Być może uświadomię którąś z was tym postem :)

Bentley Organic - żel do mycia ciała
z lawendą, aloesem i jojobą

Pojemność : 50 ml
Cena : 13 zł

Skład :
Produkt zawiera w 80% organiczne składniki :)

Żel ma przyjemny lawendowo-ziołowy zapach. Gęsta, żelowa konsystencja trochę utrudnia wydobycie resztek produktu z opakowania, które nie ma dozownika, ale za to ma całkiem duży otwór. Ogólnie, żel bardzo dobrze się pieni i oczywiście przypadł mi do gustu - nie ma zbyt wygórowanej ceny, a jest to produkt organiczny :) 
Co do jego działania - świetnie oczyszcza skórę, delikatnie ją napinając. Nie powoduje żadnych podrażnień ani nie uczula. Szkoda tylko, że słabo nawilża skórę - ale w końcu od czegoś są balsamy ;) 

Ogólna ocena: 5/6
Znałyście wcześniej tą markę?
A może miałyście okazję wypróbować ten żel?

27 marca

Niebezpieczny szampon do włosów ;(

Niebezpieczny szampon do włosów ;(
Jakiś czas temu pokazywałam wam moją ulubioną mgiełkę do włosów z Radicala - byłam dosłownie tak zakochana w jej działaniu, że gdy zobaczyłam w Rossmanie szampon z tej samej serii, to bez wahania go kupiłam - i okazało się to wielkim błędem z mojej strony ...

Radical - szampon wzmacniający do włosów zniszczonych i wypadających
Pojemność : 300 ml
Cena : około 10 zł

Od producenta :

Jedyną zaletą jaką zauważyłam, jest fakt, że świetnie oczyszcza włosy, jest tani i wydajny. Poza tym zawiera SLES :| Nieziemsko plącze mi włosy (producent zapewnia, że powinny się one dobrze rozczesywać?!)  i je wysusza, przez co źle się układają i wyglądają dosłownie jak siano! Faktycznie, niewielka ilość piany jest i szampon ma przyjemny, ziołowy zapach ... ale - nie ma dozownika, tylko duży otwór - co jest baaaardzo niepraktyczny, zwłaszcza, że szampon jest bardzo rzadki - wręcz płynny i nawet wylewa się przez palce, a nałożenie go na głowę graniczy z cudem ... 

Najgorszy jednak jest fakt, że buteleczka jest niepraktyczna, a zakrętka niebezpieczna! Przy otwieraniu buteleczki rozcięłam sobie palec :(  ... Same zobaczcie, jak fatalna jest ta zakrętka: 


Na pewno nigdy więcej go nie kupię! Wam również odradzam!
Ogólna ocena : 1/6


Używałyście go kiedyś, albo miałyście zamiar kupić?

26 marca

Ochronny sztyft do ust - Neutrogena

Ochronny sztyft do ust - Neutrogena
No cóż ... jestem niemile zaskoczona - wcześniej skończył się mój ulubiony sztyft ochronny do ust niż zima! Choć zawsze lubiłam śnieg, to w tym roku mam go już po dziurki w nosie i tęsknię za słoneczkiem, które dostarczyłoby mi dawkę pozytywnej energii ... ale niestety :( 

W każdym razie - dzisiaj czas na Ochronny sztyft do ust z Neutrogeny

Pojemność : 4,8 g
Cena : około 10 zł

Skład :

Balsam jest świetny na każdą porę roku - zimą doskonale nawilża usta i chroni przed pierzchnięciem, a latem chroni przed promieniowaniem - zawiera filtr ochronny SPF 20 :) Ma delikatny zapach - porównałabym go do wanilii. Jest trwały - utrzymuje się na ustach mniej więcej do 5 godzin. Wydajność również jest zaletą. Sztyft jest bezbarwny - nadaje jedynie połysku ustom :) Ogólnie, nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu tego balsamu, a więc mogę go wam polecić! Nie jest co prawda tak świetny jak Carmex, ale zasługuje na wysoką ocenę - 5/6

Miałyście kiedyś produkty z Neutrogeny?
A może używałyście tego sztyftu?

25 marca

Zea Mays

Zea Mays
Zea Mays - brzmi tak tajemniczo a zarazem fachowo, a któż by pomyślał, że chodzi o kukurydzę zwyczajną :) Dziś, co prawda nie o kukurydzy mowa - a o świetnym kremie pielęgnacyjnym marki BingoSpa, który w swoim składzie zawiera olejek z tego właśnie warzywa :)


Pojemność : 100 g
Cena : 14 zł
Dostępny : TUTAJ

Skład :
Skład trochę przeraża parabenami, alkoholem cetylowym i stearylowym oraz ciekłą parafiną (która sprzyja niestety powstawaniu zaskórników). Mało tutaj naturalności ...

Od producenta :
Krem pielęgnacyjny z Zea Mays zawiera olej z kukurydzy. Polecany dla cery mieszanej, tłustej oraz problematycznej.
  • olej z kukurydzy zawiera 55-65% kwasu linolowego, 12-14% kwasu palmitynowego, 4% kwasu stearynowego, 29% kwasu olejowego oraz dużą ilość witaminy E. Polecany zarówno dla skóry tłustej, mieszanej, dojrzałej, jak i suchej, wrażliwej czy zmęczonej. Posiada właściwości odżywcze, uelastyczniające, łagodzące, poprawia mikrokrążenie w skórze.
  • Pheohydrane - kompleks wyciągów z Laminaria Digitata i Chlorella vulgaris; głęboko nawilża, odbudowuje obecny w skórze NMF i restrukturyzuje płaszcz hydrolipidowy; wspomaga utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia na długi czas. Jest jednym z najefektywniejszych kompleksów algowych; ma działanie nawilżające jeszcze przez 7 dni po zakończeniu stosowania.



Moim zdaniem :
Mimo że skład kremu trochę mnie zniechęcił, to nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków podczas używania :) Krem ma bardzo przyjemny zapach. Najbardziej zaskoczyła mnie mega wydajność - zapewne jest to spowodowane średniej gęstości, delikatną i lekko wodnistą konsystencją :) krem szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustych śladów. Na mojej mieszanej cerze świetnie się sprawdził - gładkość i nawilżenie było czuć od razu, szkoda tylko, że na ujędrnienie twarzy musiałam długo czekać, a efekt był słaby, jednak mimo wszystko polubiłam ten krem :)

Ogólna ocena: 5/6

Zwracacie uwagę na skład kosmetyków?
Może któraś z was miała okazję go testować?

25 marca

Chabrowa kreska :)

Chabrowa kreska :)
Ostatnio wybrałam się na kosmetyczne łowy. Moim 'must have' był chabrowy eyeliner - ostatnio musiałam się pozbyć mojego jednego jedynego linera o tym właśnie kolorze :( 

By zdobyć linera - odwiedziłam kilka małych sklepów z kosmetykami, ale nic nie znalazłam ... Udałam się do Rossmana i znów nic - co prawda jeden mi się nawinął, jednak miał kolor, który określiłabym jako brudny niebieski ... W każdym razie, moje rozpaczliwe poszukiwania zakończyły się w Drogerii Natura - co prawda eyelinera nie znalazłam, ale za to kupiłam kredkę do oczu o chabrowym kolorze :)


Wcześniej miałam już czarną kredkę z Pierre Rene, dlatego wiedziałam, czego mogę się spodziewać po kolejnej - długotrwały efekt, świetna jakość i przystępna cena (9,90 zł za jedną). 


Kredki są bardzo miękkie, więc nie trzeba się siłować i podrażniać oka, by namalować kreskę - a to dla mnie jest najważniejsze! Jednak suma sumarum - eyelinery są jeszcze bardziej miękkie i delikatne, dlatego je preferuję :) 

W każdym razie, czas jeszcze zaprezentować kredkę w akcji:
I to jest właśnie mój ulubiony makijaż :)

Wy też wolicie kolorowe kreski od stylowych - czarnych?
A może też używacie kredki z Pierra Rene?

23 marca

Znajdź swój ideał z Vichy! Zestaw darmowych próbek

Znajdź swój ideał z Vichy! Zestaw darmowych próbek

Chyba każda blogerka wie już o akcji "Znajdź swój ideał z Vichy", dlatego nie będę się o tym rozpisywać :) Prawdę powiedziawszy, to zdobycie takiego zestawu było nie lada wyczynem - odkąd dowiedziałam się o akcji, co jakiś czas zaglądałam do apteki pytając o próbki i ... ciągle słyszałam odpowiedź - że o takiej akcji nic nie wiadomo ... Dopiero po tygodniu panie aptekarki zostały poinformowane i w końcu mogłam odebrać zestaw :) Teraz zabieram się za testy, a ich wynikami z pewnością podzielę się z wami na blogu za jakiś czas. 

Macie już swoje zestawy?
A może ideał już się odnalazł?

23 marca

Termoaktywny duet dla stóp - Marion SPA

Termoaktywny duet dla stóp - Marion SPA
Wiosny, choć na dworze jeszcze nie widać - to z pewnością kiedyś nadejdzie (oby jak najszybciej) :) A wtedy już porzucimy zimowe buty i odkryjemy nasze stopy, a więc już teraz czas o nie zadbać, bo później może być za późno!

Z pomocą przychodzi termoaktywny duet dla stóp - marki Marion SPA
który znaleźć można w sklepie internetowym abc-uroda.com


Pojemność : 8g + 5 ml
Cena : 2,10 zł

Od producenta + skład :

Peeling z naturalnymi łupinami z moreli bardzo przypadł mi do gustu. Ogólnie cały zestaw ma śmiesznie niską cenę, bo tylko 2,10 zł, a więc każdy może sobie pozwolić na chwilę przyjemności ;) Peeling jest gruboziarnisty i wcieranie go w stopy jest świetnym masażem. Przy okazji czujemy piękny zapach tego preparatu - nie wiedzieć czemu, ale mi pachnie on pomarańczami :) Po kilkuminutowym zabiegu, moje stopy od razu wyglądały o niebo lepiej - były odżywione, wygładzone i nawilżone! Szkoda tylko, że peeling raczej słabo rozgrzewa stopy, ale to tylko drobna wada :)

Drugą częścią duetu jest kremowe serum:

Uwielbiam cynamon i imbir, a wąchanie tego zapachu podczas aplikacji serum, było dla mnie naprawdę świetnym doznaniem :) Samo serum, wygląda jak średniej gęstości biały krem. Trochę długo się wchłania, ale za to daje zadowalające efekty - skóra jest jeszcze bardziej nawilżona, miękka i odżywiona, dlatego bardzo gorąco polecam ten duet! Cena jest bardzo niska, a efekty na pewno każdego zadowolą :)

Ogólna ocena:
6/6

Ciekawi mnie, czy lubicie cynamon i imbir?
No i pochwalcie się, jak wy dbacie o stopy przed 'nadejściem wiosny' :)

23 marca

Peeling błotny z kwasami owocowymi AHA

Peeling błotny z kwasami owocowymi AHA
Jakiś czas temu rozstałam się z peelingami, jednak muszę przyznać, że nie umiem bez nich żyć ... Gdy tylko zobaczyłam peeling błotny z kwasami owocowymi AHA - od BingoSpa, wiedziałam, że to właśnie jego muszę mieć! I tak też się stało - dlatego dziś czas na podsumowanie testowania: 


Pojemność : 100 g
Cena : 12 zł

Od producenta :
Drobnoziarnisty peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi AHA delikatnie usuwa martwy naskórek. Zawiera 10% naturalnego błota z Morza Martwego, 2% mielonych pestek z oliwek i 50% kwasy owocowe. W przypadku cery tłustej i mieszanej, błoto z Morza Martwego oczyszcza zatkane pory skóry oraz zapewnia działanie bakteriobójcze. Bardzo istotne dla osób z cerą tłustą i mieszaną jest to, iż błoto powoduje istotne zwężenie porów skóry. Kwasy owocowe złuszczają naskórek. Zwiększają poziom nawilżenia skóry czego efektem jest poprawa elastyczności i wyglądu zewnętrznej warstwy skóry. Po starannie wykonanym peelingu skóra jest oczyszczona i wygładzona, bardziej podatna na działanie aktywnych substancji zawartych w innych preparatach kosmetycznych BingoSpa.

Skład : 
Przy okazji - pozdrowienia dla Poczty Polskiej, która tak właśnie dba o przesyłki!

Moim zdaniem:
Parabeny w składzie to nie jest dobre rozwiązanie, ale to chyba jedyne zastrzeżenie jakie mam do tego produktu. Ma małe ziarenka, które bardzo dobrze peelingują i oczyszczają skórę, która staje się wygładzona i maksymalnie nawilżona - po takim zabiegu, żadne kremy nie są już potrzebne :) Poprawia się również koloryt skóry i ogólnie, twarz wygląda młodziej :) 
Peeling ma średniej gęstości konsystencję, a jego zapach jest delikatny - lekko owocowy z nutką zapachu ziemi, jednak w niczym to nie przeszkadza :) Wydajność bardzo mnie zachwyciła - stosuję go od miesiąca (przeważnie 2-3 razy w tygodniu), a zauważyłam tylko drobny ubytek w plastikowym pojemniczku :)
Ogólnie, peeling błotny z kwasami owocowymi mnie zachwycił - w dodatku ma bardzo przystępną cenę, dlatego śmiało mogę go polecić! Ocena: 6/6 
Lubicie peelingi?

22 marca

Mała czarna w Las Vegas :)

Mała czarna w Las Vegas :)

Po ostatnim nieudanym water marble, który drażnił moje oczy, przyszła kolej na coś stylowego - tym razem wybrałam czerń i czarny brokat z sześciokątnymi blaszkami, które mienią się kolorami tęczy :) Ogólnie, to trudno było zepsuć ten manicure - choć przyznam szczerze, że irytowałam się niezmiernie długością schnięcia wszystkich warstw ... Przez kilka godzin lakier na paznokciu był na tyle miękki, że łatwo można było go uszkodzić :)

Co to warstw - na początku użyłam odżywki, którą kładę zawsze jako bazę (Vitamin Bomb, Silcare), później przyszedł czas na czerń z Wibo i oczywiście brokacik z Delii :) na koniec - by podkreślić brokaty, nabłyszczyć, no i oczywiście, by utrwalić cały manicure - użyłam Top Coat'a z Silcare :)


A tak prezentowały się moje paznokcie zaraz po pomalowaniu:

Niedługo będzie czekać mnie nie lada wyzwanie - zmycie brokatów nigdy nie należało do łatwych, prostych i przyjemnych czynności :D 

Ciekawe czy wy lubicie brokaciki na paznokciach? :)

20 marca

Water Marble po raz trzeci

Water Marble po raz trzeci
Skłamałabym, pisząc, że mi się nudzi - ciągle mam coś do roboty ... zwłaszcza, że coraz bardziej odczuwam zbliżające się zło konieczne - MATURĘ ... Jednak w końcu znalazłam czas, by coś zmalować - co prawda ... wyszło tragicznie - choć niektórzy nazwaliby to 'artystycznym nieładem' :D


Na paznokciach zmiksowałam 4 kolory - perłowy jako bazę, ciemny niebieski, turkusowy i żółty ... Nie pomyślałam jednak, że lakiery brokatowe nie będą nadawać się do water marble i niestety :( manicure nieudany! 


W prawej ręce paznokcie wyszły całkowicie inne niż w lewej :D


Nie wiem dlaczego, ale ten mani kojarzy mi się z piórami pawia :)
Niestety po dwóch dniach miałam już dosyć patrzenia na te niezbyt udane, wodne poczynania, dlatego już niedługo zaprezentuję nowy manicure :)


Też sądzicie, że mi nie wyszedł?
A może jednak komuś podobają się takie różnorodne wzory?

19 marca

Arabian Glow + The Rocket, czyli naturalnie, choć z akcentem :)

Arabian Glow + The Rocket, czyli naturalnie, choć z akcentem :)
Całe wieki temu prezentowałam wam jakiś mój makijaż - teraz jednak postanowiłam pokazać wam nowiuteńką mascarę od Maybelline - czyli The Rocket oraz jedną z moich ulubionych kredek do oczu -  Arabian Glow, która pochodzi z Avonu. 


Makijaż nie jest skomplikowany i robi się go dosłownie w dwie minuty - chodziło mi tu bardziej o zaprezentowanie kredki i tuszu, niż stworzenie jakiegoś dzieła sztuki na powiekach ;)


Kredka, jak już wcześniej wspomniałam, to Arabian Glow (soft and sleek) z Avonu 
Regularna cena to 23 zł za 1,2 grama
Mój kolorek nosi nazwę Turquoise Hues - jest to metaliczny turkus :)


Jest bardzo miękka, więc zrobienie kreski na powiece nie wymaga siłowania się z kredką :) Trwałość również jest wielką zaletą - cały dzień przetrwa bez najmniejszego uszczerbku - jednak ... choćbym nie wiem co robiła, to zawsze się odbija :( Ale ogólnie i tak ją polecam - szkoda tylko, że dawno nie widziałam już jej w katalogu z Avonu :(


Mascara The Rocket od Maybelline jest nowością na polskim rynku
10 ml kosztuje ponad 30zł, a kolor to oczywiście czerń :)


Ma szczoteczkę z baaardzo krótkimi wypustkami, ale mimo to, świetnie się nią aplikuje tusz :) Rzęsy są pięknie rozdzielone, pogrubione i całkiem ładnie wydłużone :) Mascara jest bardzo trwała - nie rozmazuje się, nie kruszy. Przy zmywaniu stawia opór, ale z płynem do demakijażu i tak nie ma szans :) Jedyną wadą, jest fakt, że przy drugiej warstwie tuszu - zaczyna sklejać rzęsy :) Ogólnie - zaklasyfikowałabym ją do przeciętnych mascar ... nie jest zła, ale jakaś szczególnie dobra też nie, dlatego nie mogę polecić, ale odradzać również nie będę - być może u kogoś innego sprawdzi się lepiej :)

Na koniec - wszystko, czego użyłam do makijażu:

Lubicie tego typu makijaże?
Miałyście do czynienia z kredką z Avonu lub tuszem z Maybelline?
Macie zamiar kupić?
Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger