14 czerwca

Moje "kolorowe" kredki do oczu - mini recenzje

Moje "kolorowe" kredki do oczu - mini recenzje
Ostatnio postanowiłam zrobić mały przegląd moich kredek do oczu (nie wliczając w to płynnych eyelinerów) - nie mam ich zbyt wiele, bo tylko 14 sztuk i - o zgrozo! - aż 6 z nich ma niebieski odcień, kolejne 5 sztuk jest czarnych ... Niestety, sama nie wiem, dlaczego kolekcjonuję czarne kredki - skoro jedna dobra w zupełności by mi wystarczyła :o


  1. Brązowa kredka do oczu nr 09 (Madame L'Ambre) - cena : 15 zł ; bardzo miękka, więc łatwo nią pomalować oczy, w dodatku jest trwała i ma intensywny kolor, nie podrażnia oczu (5/6)
  2. Chabrowa kredka nr 10 (Pierre Rene) - cena : 9,90 zł ; kupiłam ją ze względu na wyrazisty kolor, który idealnie pasuje do mojego żakietu; ta kredka bardzo szybko stała się moją ulubienicą; jest miękka i trwała, choć czasami lubi się odbijać na górnej powiece; nie podrażnia oczu (6/6)
  3. Ciemnoniebieska kredka do oczu z brokatem Twilight Sparkle - Glimmerstick diamonds (Avon) - cena : 20 zł ; wysuwana, twarda kredka o bardzo wysokiej trwałości - z którą większość płynów do demakijażu ma problem; nie podrażnia oczu (5/6)
  4. Czarna kredka Color Riche Le Khol nr 101 (L'Oreal Paris) - cena : 21 zł ; piękna, intensywna czerń, która ma tendencję do odbijania się na górnej powiece i bardzo łatwo się rozmazuje ... niestety nie mam do niej zaufania, bo często sprawia mi niemiłe niespodzianki (2/6)
  5. Czarna kredka nr 1 (Pierre Rene) - cena : 9,90 zł ; miękka i trwała - jednak niczym szczególnym mnie nie urzekła (5/6)
  6. Metaliczny turkus Arabian Glow, Soft & Sleek - Turquoise Hues (Avon) - cena : 23 zł ; pokochałam jej kolor i miękkość, ale niestety - zawsze odbija się na górnej powiece, choć kolor należy raczej do trwałych (5/6) 
  7. Jasny turkus z brokatem Longlasting Eyepencil 09 Cool Down (Essence) - cena : 6,99 zł ; kolejny kolor, który się wyróżnia i jest mega trwały, z tą kredką nie miałam żadnego problemu - jest miękka i nie podrażnia oczu (6/6)
  8. Granatowa kredka nr 012 (Quiz) - cena : 2,45 zł ; aż dziwne, że za tak śmiesznie niską cenę dostajemy kredkę niezłej jakości i trwałości, w dodatku miękka i nie podrażniającą oczu (6/6)
  9. Podwójna kredka do oczu Color Trend, Kajalstick Double-Ended, Turquoise&White (Avon)cena : 
  10.  13,90 zł ; z bieli byłam bardzo zadowolona - ale jasny turkus szybko znikał z powiek ... Moje oczy niestety nie polubiły tej kredki i po każdym jej użyciu były trochę podrażnione (3/6) 
  11. Czarna kredka (Manhattan) - cena : ? ; niewiele wiem o tejże kredce, ale ostatnimi czasy namiętnie ją molestuję, ma intensywnie czarny kolor, jest miękka i trwała (5/6)
(pominęłam czarne kredki)

Po powrocie do domu znalazłam jeszcze 4 kredki :
  1. Czarny kajal (Hashmi) - pełna recenzja - klik (5/6)
  2. Brązowa kredka z brokatem Brown Glam Linea Automatic Eyeliner (Paese) - cena : 19,99 zł ; kredka jest miękka i w dodatku wodoodporna, więc jej zmycie przysparza trochę problemu, ale mimo wszystko bardzo ją polubiłam (5/6)
  3. Metaliczny róż Longlasting Eyepencil 11 Go Wild (Essence) - cena : 6,99 zł ; czułam się trochę jak czerwonooki królik, ale do kredki żadnych zastrzeżeń nie mam (5/6)
  4. Czarna kredka & cień w jednym Black Maniac! (MIYO/Pierre Rene) - cena : 7,69 zł ; jako cień spisuje się średnio - ściera się i wchodzi w załamania powiek ... jako kredka - ma słabą intensywność koloru, dlatego niestety nie jest to mój faworyt (3/6)

Miałyście którą z tych kredek?!
Jak u Was się spisywała? :)


13 czerwca

Białe kwiaty - czyli demakijaż z Tołpa Botanic

Białe kwiaty - czyli demakijaż z Tołpa Botanic
Kolejny, ciężki tydzień za mną ... Egzamin z podstaw projektowania inżynierskiego wykończył mnie psychicznie i fizycznie - dlatego dzisiejsze, piątkowe popołudnie przeznaczam na regenerację sił przed poniedziałkowym egzaminem z logistyki i kolejnymi kolokwiami :) 

W końcu znalazłam trochę czasu, by przedstawić Wam mojego demakijażowego ulubieńca, którego poziom sięga już niestety dna - delikatny płyn micelarny z serii Botanic - Białe Kwiaty


Producent : Tołpa Torf Corporation
Cena : 22,99 zł
Pojemność : 200 ml
Dostępność : np. Drogerie Rossmann

Od producenta : Płyn micelarny jest komfortowy i ma subtelny zapach. Delikatnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i usuwa makijaż twarzy, oczu i ust. Nawilża i odświeża. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort. Przeznaczony jest do stosowania bez użycia wody. Nie zawiera sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu. Składniki: torf tołpa, ekstrakt z białych płatków róży stulistnej, jaśminu i stokrotki.

Skład : Aqua, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Polysorbate 20, Propylene Glycol, Sodium Hydroxide, Glycerin, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Peat Extract, Sodium Chloride, Citric Acid, Rosa Centifolia Flower Extract, Jasminium Officinale Flower Extract, Bellis Perennis Flower Extract, Xanthan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid

Konsystencja : płynna
Zapach : delikatny, bardzo przyjemny, kwiatowy

Płyn naprawdę jest bardzo delikatny, a mimo to świetnie oczyszcza skórę i bez problemu radzi sobie z wszystkimi moimi tuszami, kredkami i eyelinerami - przy okazji nie dając "efektu pandy". Oczywiście, nie podrażnia i nie uczula. Pozostawia skórę delikatnie nawilżoną (nienatłuszczoną) i nie powoduje efektu ściągnięcia :)

Jego cena może początkowo odstraszać, jednak całkiem dobry skład - pełen kwiatowych ekstraktów - powinien wszystko zrekompensować. Na wydajność również nie mogę narzekać, bo 1,5 miesiąca to dobry wynik - zwłaszcza, że zostało mi go jeszcze na kilka użyć :)

A tak prawdę powiedziawszy, to jego działanie bardzo przypomina mi słynnego, biedronkowego micela - do którego zamierzam teraz wrócić. Jednak skład, zapach i nieco lepsze działanie - i tak działają na korzyść Tołpy :)


Miałyście okazję poznać już ten płyn? :)

07 czerwca

Szampon w kostce, czyli mydło do włosów :)

Szampon w kostce, czyli mydło do włosów :)
W tym tygodniu moja aktywność na blogu drastycznie zmalała - niestety, studenckie życie nie jest usłane różami, a zwłaszcza przed sesją, kiedy to finiszują wszelkie półroczne projekty, nagle pojawia się cała seria kolokwiów i egzaminy w zerowym terminie ... Ale nie o tym chciałam dziś napisać! 

Otóż ostatnio wpadł mi w ręce nietypowy kosmetyk, którego byłam mega ciekawa, bo wcześniej nie zdawałam sobie nawet z tego sprawy, że istnieje coś takiego jak Szampon w kostce. Od zawsze byłam przyzwyczajona do płynnej formy - a tu taka niespodzianka!

Solid Shampoo Bar
Wersja : To Be Sheer
Producent : Bomb Cosmetics
Cena : £3.79 = ok. 19 zł
Pojemność : 50g
Gdzie kupić : Lawendowa Mydlarnia w Krakowie, drogerie internetowe

Skład :  Sodium Lauryl Sulfate, Aqua (Water), Parfum, Polyquaternium 10, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Olea Europeae (Olive) Seed Oil, Coumarin, Eugenol, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, CI 19140, CI 42090.

Konsystencja : stała
Zapach : podobny do męskich perfum


Od producenta :

Choć po pierwszym umyciu moja współpraca z nim nie zapowiadała się ciekawie, bo włosy dziwnie na niego zareagowały i (niesłusznie zresztą) podejrzewałam go o powrót uczulenia na detergenty, to przy kolejnych podejściach było coraz lepiej :) 

Obecnie, po 1,5 miesiąca używania - praktycznie nie zauważyłam ubytku kostki, która początkowo (jeszcze zafoliowana) wyglądała tak :

Tak więc wydajność jest mega wysoka - kostka praktycznie nie do zdarcia :D Poza tym, po potarciu o mokre włosy, wytwarza obfitą ilość piany, która wręcz idealnie je myje - nie obciąża włosów, a wręcz przeciwnie - wydłuża czas ich świeżego wyglądu. Niestety, męski zapach to kwestia sporna - mi on nie przeszkadzał, a wręcz bardzo go polubiłam ... i nie tylko ja :)

Co do efektów, to włosy po umyciu wcale nie były splątane - dało się je bez problemu rozczesać. Wątpię, by szampon wpłynął w jakikolwiek sposób na ich kondycję, bo działał raczej neutralnie - mył, nie pielęgnował, ale też nie szkodził :) Spodobała mi się jednak forma kostki, więc trudno będzie mi teraz powrócić do zwykłych, płynnych szamponów :)


Miałyście już do czynienia z szamponem w kostce? :)

02 czerwca

Prawdziwy olej arganowy - Złoto Maroka

Prawdziwy olej arganowy - Złoto Maroka
Sklepowe półki aż uginają się od arganowych produktów, które obok prawdziwego arganu tak naprawdę nie leżały ... Substancje czynne w tymże oleju rozkładają się pod wpływem światła, dlatego pełnowartościowego oleju w jasnym czy plastikowym opakowaniu nie znajdziemy!

Z przykrością muszę stwierdzić, że do tej pory miałam bardzo wiele pseudo-arganowych kosmetyków, które nie dawały spektakularnych efektów - zwłaszcza na włosach ... Na szczęście, w moje ręce wpadł prawdziwy olej, którego jakość potwierdzona jest przez certyfikaty EcocertUSDA Organic i EU Organic farming

100 % olej arganowy

Producent : Manufaktura Apteczna
Cena : 35 - 40 zł
Pojemność : 100 ml
Dostępność : tutaj

Wyprodukowany w : Maroko
Skład : Argania Spinosa Kernel Oil
Konsystencja : płynna, oleista
Zapach : praktycznie niewyczuwalny



Od producenta :

Więcej informacji - tutaj

Moim zdaniem : Gdybym miała jednym zdaniem opisać ten olejek, to nazwałabym go po prostu wielofunkcyjnym i uniwersalnym kosmetykiem pielęgnacyjnym, który zachwycił nie tylko mnie, ale i moją mamę, która systematycznie mi go podbiera ;)

Pod względem konsystencji i cech ogólnych - podobny jest do zwykłego, kuchennego oleju. Ma nawet żółtawe zabarwienie :
Wydajność ma również mega wysoką. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak w nim to, że nie posiada żadnego zapachu, ale uznałabym to za zaletę niż za wadę - w końcu, produkt ma naturalny skład, a nie jest napakowany sztucznymi aromatami :)

Na początku, używałam go zamiast kremu do rąk i stóp, ponieważ dużo lepiej nawilża i regeneruje skórę. Co prawda, przeszkadzało mi jego natłuszczanie - ale dla wspaniałych efektów warto było się poświęcić!

Niestety, na twarzy z olejkiem długo wytrzymać nie mogłam ... Krzywdy jej nie zrobił, a wręcz przeciwnie - jednak nie przepadam za oleistymi substancjami, które sprawiają, że moja mieszana cera świeci się jeszcze bardziej ;)

Ostatnio, gdy miałam trochę więcej czasu, postanowiłam naolejować włosy na ponad 3 godziny. Po dwukrotnym myciu - bez problemu pozbyłam się olejku, a włosy wcale nie zaczęły się szybciej przetłuszczać, a wręcz przeciwnie! Ich stan znacznie się poprawił - z puszących się i bardzo suchych, przemieniły się w całkiem zdrowo wyglądające, miękkie i błyszczące. Nie miałam żadnego problemu z ich rozczesaniem, czy ułożeniem, bo włosy po raz pierwszy od dawna były skłonne do współpracy :) Po drugim, 3-godzinnym olejowaniu kondycja moich włosów znów uległa poprawie, dlatego postanowiłam częściej serwować im takie zastrzyki nawilżenia :)


A Wy stosujecie jakieś oleje w codziennej pielęgnacji?! :)

01 czerwca

Sernik malinowy - słodkości na Dzień Dziecka

<center>Sernik malinowy - słodkości na Dzień Dziecka</center>

SERNIK Z MALINOWYM MUSEM

SKŁADNIKI :
Spód : duże opakowanie herbatników

Masa serowa :
- 3 łyżki skrobi ziemniaczanej
- 5 całych jajek + 2 żółtka
- 1,5 szklanki cukru
- 500 g twarogu półtłustego
- 500 g mascarpone
- skórka z cytryny

Mus malinowy :
- 450 g malin
- cukier waniliowy
- 8 łyżek cukru pudru
- 1 łyżka żelatyny
- 500 ml śmietanki 30% lub 36%

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA :
Piekarnik nagrzewamy do 180'C. Spód brytfanny wykładamy herbatnikami i zabieramy się za masę serową. Twaróg mielimy aż do uzyskania gładkiej konsystencji, dodajemy mascarpone, skrobię, cukier, startą skórkę z cytryny i jajka oraz żółtka - wszystko to dokładnie miksujemy i ostrożnie wylewamy na herbatniki. Temperaturę zmniejszamy do 120'C i pieczemy przez pół godziny.


W międzyczasie, gdy piecze się sernik - zabieramy się za mus. Maliny miksujemy, a następnie przecieramy przez drobne sitko, by pozbyć się pestek. Do malin dodajemy cukier waniliowy oraz żelatynę, którą wcześniej moczymy w kilku łyżkach wody aż do całkowitego rozpuszczenia.

Śmietankę ubijamy z cukrem pudrem na sztywną masę i dodajemy do malin - wszystko to miksujemy, a następnie wylewamy na ostudzony sernik. Całość odstawiamy do lodówki na kilka godzin.


Sernik możemy pokryć polewą z białej czekolady (co zamierzałam na początku zrobić) - ostatecznie jednak wolałam przetestować pisaki cukrowe, których nietrudno było nie zauważyć na sklepowej półce :D


SMACZNEGO !

31 maja

Projekt Denko : Maj 2014

Projekt Denko : Maj 2014
W tym miesiącu jestem zadowolona z mojego denka, bo nazbierało się sporo pełnowymiarowych kosmetyków i dużo próbek, a także kilka umilaczy kąpieli, które wyparowały przed zrobieniem zdjęć :)

Ale do rzeczy - oto majowe denka :


1. Szampon pielęgnacyjny do włosów jasnych (Pilomax) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

2. Odżywka pielęgnacyjna do włosów jasnych (Pilomax) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

3. Perfumy Woman no 1 (Betty Barclay) - 15 ml falkonik przywieziony z Niemiec, który kosztuje ok. 100 zł, ale jest wart swojej ceny, bo perfumy są przepiękne, kwiatowo-owocowe i długotrwałe 
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

4. Płyn micelarny Hydrain3 Hialuro (Dermedic) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

5. Antyperspirant w żelu (Lady Speed Stick) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

6. Antyperspirant Sparkle in Paris (Oriflame) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

7. Próbka : Hydrolipidowy krem ochronny z SPF 50+ (Pharmaceris) - po zużyciu takiej małej saszetki niewiele mogę napisać na temat tego kremu. Jak na pierwszy raz, to wywarł całkiem dobre wrażenie :)
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

8. Szampon Repair&Fullness - bez silikonów, parabenów i parafiny (Syoss) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

9. Odżywczy żel pod prysznic Botanic, Czarna róża (Tołpa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

10. Delikatny peeling enzymatyczny do skóry alergicznej (Pharmaceris) - jego zadaniem jest wygładzenie i rozjaśnienie naskórka - i z tym świetnie sobie radzi. Poza tym nawilża. Szkoda tylko, że w składzie występuje duża zawartość gliceryny, parafiny i alkoholu :(
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

11. Próbka : Krem nawilżający Lait-Creme Concentre (Embryolisse) - 5 ml próbka, która niezbyt przypadła mi do gustu. Z parafiną i gliceryną na czele składu ... Moja twarz świeciła się jak żarówki na choince, ale poziom nawilżenia był całkiem dobry :)
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

12. Maska arganowa do włosów (Andra) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE


1. Borówkowy żel pod prysznic (Balea) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

2. Normalizujący żel-peeling oczyszczający (BeBeauty) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

3. Zmywacz do paznokci (Isana) - od ponad dwóch lat nie kupuję żadnego innego zmywacza - dla mnie to po prostu bezkonkurencyjny ideał!
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

4. Czarny tusz do rzęs (Gosh) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

5. Próbka : Cold krem intensywnie łagodzący Angio Therapy (Dermedic) - w tym miesiącu przetestowałam kolejne dwie próbki tegoż kremiku i niestety - miłości z tego nie będzie, bo nie lubię świecącej się cery ...
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

6. Mleczko do demakijażu ze srebrem (Pulanna) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

7. Peeling orzechowo-morelowy So Pretty (Soraya) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

8. Maska do twarzy 100% oleju winogronowego (BingoSpa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

9. Próbka : Natłuszczająco-łagodzący krem (Pharmaceris) - nie lubię tego typu kremów, więc trudno jest mi oceniać, bo do cery mieszanej nie nadają się preparaty natłuszczające :)
KUPIĘ PONOWNIE : NIE


Standardowo - pochwalcie się swoimi denkami w komentarzu :)

29 maja

Nowości miesiąca : Maj 2014 + Przeżyć za 50 zł

Nowości miesiąca : Maj 2014 + Przeżyć za 50 zł
W tym miesiącu mój limit wydatków został nieco przekroczony - i to nie przez Rossmannowskie -49%! Tym razem, to Biedronkowa oferta najbardziej mnie zaintrygowała, a w szczególności takie małe urządzenie do pielęgnacji twarzy, które przewinęło się już przez dziesiątki blogów, bo w końcu aż żal było go nie kupić :)


Poza tym kupiłam jeszcze :

1. Żel peeling do twarzy (BeBeauty) 4,99 zł
2. Zmywacz do paznokci (Isana) 5,99 zł
3. Antyperspirant Sport Ultimate Dry 96h (Fa) 5,69 zł
4. Płatki kosmetyczne (Lilibe) 2,99 zł
5. Krem do rozjaśniania włosów (Delia) 2x 3,99 zł
6. Lakier do paznokci Et voila (Miss Sporty) 3,56 zł
7. Urządzenie do pielęgnacji twarzy 19,99 zł

ŁĄCZNIE :     51,19 zł

Poza limit wykroczyłam tylko o 1,19 zł, więc nie jest źle - ale oczywiście postanawiam się poprawić :D Przy okazji, chciałam się pochwalić przepięknymi perfumami Manila Bond - Tight, wygranymi u Maggie z paagpapaganda.blogspot.com :)

A Wy zaszalałyście w tym miesiącu na promocjach w Rossie? :)

28 maja

Argan Oil Serum od Bioelixire - czyli tani, a dobry olejek do włosów

Argan Oil Serum od Bioelixire - czyli tani, a dobry olejek do włosów
Uwielbiam wcierać we włosy wszelkiego rodzaju olejki, więc nie dziwne, że i ten w końcu musiałam wypróbować - zwłaszcza, że w blogosferze coraz częściej pojawia się nowe doniesienia na jego temat, a zdobyć go nietrudno :)

Tak więc bohaterem dzisiejszego odcinka zostaje Serum do włosów z olejkiem arganowym :

Producent : Bioelixire
Cena : 4,99 zł - 9,99 zł
Pojemność : 20 ml
Dostępność : Biedronka / Rossmann, argan24.pl

Od producenta / Skład (INCI) :

Konsystencja : typowy, rzadki olejek
Zapach : bardzo ładny - kwiatowy, słodki

Moim zdaniem : Olejek już na początku bardzo przypadł mi do gustu, bo efekty widoczne były już po pierwszym użyciu. Włosy bez problemu się po nim rozczesują - nawet, jeśli po umyciu natworzy się kilka kołtunów. Szkoda tylko, że przepiękny zapach utrzymuje się tylko przez niecałą godzinę - ale nie można mieć wszystkiego! 

Co najważniejsze - olejek nie obciąża włosów ... no chyba, że wylejemy sobie na głowę całą buteleczkę ;) Poza tym, wydajność ma całkiem dobrą - używam go od miesiąca po każdym myciu, a zużycie prezentuje się tak jak na zdjęciu. Cena również do wysokich nie należy - zwłaszcza, że często bywa na promocji :)

Jeśli chodzi o działanie, to również jestem zachwycona. Po odstawieniu prostownicy, moje włosy często bywają niesforne, a dzięki serum bez problemu mogę je ułożyć. Poza tym, olejek nadaje włosom miękkość i blask, a z każdym kolejnym użyciem włosy wyglądają coraz zdrowiej, dlatego polecam go wypróbować :)


Wypróbowałyście go już? :)

25 maja

Jak przedłużyć trwałość lakieru & manicure?!

Jak przedłużyć trwałość lakieru & manicure?!
Prawie każda z nas chciałaby mieć idealny manicure na dłużej - zwłaszcza, jeśli malowanie paznokci nie sprawia przyjemności ... Chyba, że ktoś lubi inhalować się chemicznym zapachem lakierów ;)

Jak wiadomo, zmywacze nie gwarantują nam dobrej przyczepności lakieru - bardzo często zawierają substancje natłuszczające, dlatego (gdy nie miałam jeszcze pomocników) po prostu myłam dłonie szarym mydłem i zaraz po tym brałam się za malowanie. 

Obecnie, po zmywaczu - przemywam paznokcie Cleaner'em, który odtłuszcza płytkę lub Primer'em akrylowym, który działa na podobnej zasadzie. Gotowy manicure pokrywam dodatkowo warstwą Top Coat'a. Taka metoda w połączeniu z lakierem typu "longlasting" daje 1-2 tygodni trwałości bez odpryśnięć :)

A Wy macie jakieś swoje sposoby na trwały mani? :)

24 maja

Nawilżający peeling do dłoni zamiast kremu :)

Nawilżający peeling do dłoni zamiast kremu :)
Należę do osób, które nienawidzą tłustego filmu na skórze czy dłoniach, dlatego wszelkie natłuszczające kremy do rąk od razu idą w kąt, bo już zbyt wiele razy zdarzyło mi się wziąć do ręki książkę / notatki etc. i przy okazji utłuścić kartkę - a co gorsza ubranie, z którego trudno jest sprać plamę ...


Znalazłam jednak doskonały sposób na szybką i intensywną pielęgnację dłoni, a mianowicie Nawilżający peeling do rąk z ekstraktem z wanilii 8w1 - z serii Młode Dłonie

Producent : Eveline Cosmetics
Pojemność : 75 ml
Cena : 6 zł
Dostępność : Drogerie Natura / Rossmann

Od producenta : Kompleksowe działanie 8w1 :
- skutecznie i delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka,
- niweluje suchość i szorstkość skóry,
- wygładza nierówności,
- głęboko nawilża i odżywia,
- intensywnie regeneruje i odmładza,
- przywraca sprężystość i elastyczność,
- rozjaśnia przebarwienia i poprawia koloryt,
- koi i łagodzi podrażnienia


Skład (INCI) :

Konsystencja : gęsta, nielejąca - z ostrymi drobinkami peelingującymi 

Zapach : waniliowo-kwiatowy, bardzo przyjemny :)

Moim zdaniem : Peeling zauroczył mnie swoim zapachem, który jeszcze przez jakiś czas po zmyciu preparatu, utrzymuje się na dłoniach. Co prawda, drobinki są ostre - jednak krzywdy sobie nimi zrobić nie można. Po takim masażu, dłonie są mega delikatne, gładkie - a co najważniejsze - świetnie nawilżone i nienatłuszczone!

Peeling doskonale nadaje się również do stóp, gdyż złuszcza naskórek. Poza tym, jest mega wydajny i całkiem niedrogi, więc polecam w niego zainwestować, bo naprawdę warto! 


Miałyście okazję go już wypróbować? :)

22 maja

Wyniki rozdania + The Impossible OPI

Wyniki rozdania + The Impossible OPI
Alergia skutecznie utrudnia mi funkcjonowanie, a zwłaszcza ciągłe migreny i niekończący się katar. Odczulacze przestały na mnie działać, więc unikam wychodzenia na dwór, gdzie wszystko pyli, ale z drugiej strony aż żal gnić w mieszkaniu w tak piękną pogodę ;)

Wczoraj, podczas sprawdzania zgłoszeń, postanowiłam pomalować paznokcie - tym razem wybrałam piaskową czerwień :


Skorzystałam z dwóch ulubionych lakierów :
* O.P.I. Mariah Carey Collection - The Impossible Liquid Sand Nail Lacquer (NL M48)
* Lovely Baltic Sand - Lakier o piaskowej fakturze nr 1


Wcześniej skorzystałam już z połączenia Lovely&OPI, gdy tworzyłam złoty manicure - KLIK; natomiast czerwony OPI solo można zobaczyć - TUTAJ

Zbliżenie na piaskową fakturę :

Nie będę przedłużać, bo zapewne wszyscy czekają na wyniki TEGO rozdania lakierowego :) Muszę przyznać, że liczba losów w notatniku była baaardzo długa, a szczęściarą, która zgarnia 10 lakierów jest :


Faustynka1987 - GRATULACJE!
Jeszcze dziś spodziewaj się maila ode mnie - masz 3 dni czasu na odpowiedź :)

A wszystkich tych, którym nie udało się wygrać - zapraszam na kolejne rozdanie :)


Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger