10 stycznia

Jak czysta skóra - to Garnier!

Jak czysta skóra - to Garnier!
Ten żel kupiłam początkiem sierpnia, by wypełnić luki po moich ulubieńcach z Dermedic i The Body Shop. Prawdę powiedziawszy, to nie wiem czemu akurat na niego padło - weszłam do Rossmanna i brałam, co widziałam, a że najpierw widzę wszystko, co niebieskie, to wyszło jak wyszło ... 

W każdym razie, dziś chcę Wam przedstawić mrożący krew w żyłach ... a raczej skórę na twarzy - Antybakteryjny żel oczyszczający z serii Skin Naturals - Czysta Skóra

Producent : Garnier 
Cena : 15 zł
Pojemność : 200 ml
Dostępność : np. Drogerie Rossmann
Typ skóry : mieszana, tłusta

Od producenta / Sposób użycia :

Konsystencja : średniej gęstości żel
Zapach : świeży, delikatnie ogórkowy

Skład :

Moim zdaniem : Moja miłość do niebieskości tym razem mnie nie zawiodła, bo żel stał się moim ulubieńcem. Ale po kolei ... Zamknięty jest w szczelnym opakowaniu z pompką, którą możemy zablokować i odblokować, dzięki czemu nie zasycha i nie robią się 'gluty'.

Gdy nakładamy go na zwilżoną twarz, to wytwarza się sporo piany - jeśli ktoś lubi wersję bez spienienia, to wystarczy go wmasować w suchą skórę i zmyć :) Gdy jednak pozostawimy go na twarzy przez dłużej niż pół minuty, to odczujemy przyjemne, chłodzące działanie :) Żel, poza tym, że świetnie oczyszcza skórę - to dodatkowo znacznie zwęża pory, które z każdym kolejnym myciem są coraz bardziej odblokowane.

Jeśli chodzi o wady tego produktu, to po 5 miesiącach stosowania - negatywnego wpływu nie zauważyłam, bo nie pamiętam, by kiedykolwiek piekła mnie po nim skóra czy była w jakiś sposób podrażniona :) Po prostu, żel jest całkiem dobry do skóry mieszanej i gdy go zdenkuję (a nastąpi to niedługo), to świadomie sięgnę po niego w Rossmannie kolejny raz - a teraz, nie pozostaje mi nic innego, jak wpisać go na listę KWC :)


A Wy lubicie kosmetyki Garniera? :)

09 stycznia

Prawdziwy olej winogronowy na twarzy

Prawdziwy olej winogronowy na twarzy
... czyli pokrótce o tym, co zauroczyło mnie w asortymencie BingoSpa.


Do tej pory miałam już okazję wypróbować sporo kosmetyków tejże marki - raz się sprawdzały, a innym razem nie. Przyznam szczerze, że byłam trochę zaskoczona, gdy znalazłam tą maskę w listopadowym ShinyBoxie, ale z przyjemnością przystąpiłam do testowania i ponad miesiącu czas podzielić się moimi spostrzeżeniami :) 

Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym
Producent : BingoSpa
Cena : 12 zł 
Pojemność : 120 g
Dostępność : Auchan, sklepy internetowe

Skład :

Od producenta : Maska do twarzy zawiera 5% czystego oleju winogronowego oraz kompleks ujędrniający. Olej winogronowy jest dobrze absorbowany przez skórę i nie zatyka porów. Oferuje bardzo dobre właściwości zmiękczające, przeciwalergiczne, ochronne, regeneracyjne i przeciwstarzeniowe. Działa lekko ściągająco, co wygładza skórę i nadaje jej sprężystości.

Sposób użycia : Nanieść na oczyszczoną skórę i pozostawić na 15 minut. Zmyć letnią wodą.
Konsystencja : bardzo gęsta, kremowa, nielejąca

Zapach : delikatny, winogronowy - przyjemny :)

Moim zdaniem : Ta maska jest do złudzenia podobna do zwykłego kremu do twarzy i gdyby nie napis, to zapewne stosowałabym ją w ten sposób :) Muszę przyznać, że od samego początku bardzo przypadła mi do gustu - dlatego po ponad miesiącu już w połowie ją zdenkowałam :) 

Ogólnie, maska nie zasycha na twarzy do końca - podczas zmywania ma dalej kremową postać, a zmywa się ją niestety trochę ciężko, ale za to efekty po jej aplikacji są zadowalające, gdyż skóra staje się mega nawilżona, wygładza się i wyrównuje się jej koloryt - przez co wizualnie wygląda dużo lepiej :) Poza tym, maska nie zatyka porów. Po ponad 10 aplikacjach nie zauważyłam, by miała jakikolwiek negatywny wpływ na cerę, dlatego szczerze polecam :)


Miałyście również okazję wypróbować ją dzięki ShinyBox'owi? :)

08 stycznia

Noworoczne postanowienia + podsumowanie 2013 roku :)

Noworoczne postanowienia + podsumowanie 2013 roku :)
Każdy czas jest dobry, by zacząć zmieniać swoje życie. Wiele osób ulega trendowi tworzenia noworocznych postanowień i wymyśla własne - stara się przestrzegać ich przez pierwsze kilka dni, a z każdymi kolejnymi - postanowienia odchodzą w niepamięć ... Ale czy o to właśnie chodzi ?!


Rzuciłam okiem na post pisany ponad rok temu - Postanowienia noworoczne 2013 - napisałam wtedy ciekawe zdanie "jak już coś postanawiam, to angażuję się w to na 100%". Postanowienia wcieliłam w życie i z każdym mijającym miesiącem byłam dumna, że trwam w nich dalej :) Po roku mogę śmiało powiedzieć, że poświęciłam sporo czasu nauce - przez co całkiem dobrze zdałam maturę, oduczyłam się pić kakao i ograniczyłam jedzenie czekolady. Kupiłam orbitreka i systematycznie na nim ćwiczyłam - przez co moja kondycja znacznie się poprawiła. Poza tym, zwiększyłam ilość snu do min 6-7 godzin dziennie :) No i najważniejsze - ograniczyłam wydatki i zaczęłam "kupować z głową" :) Tak więc rok 2013 uważam za udany pod względem postanowień, które udało mi się wypełnić :)


W tym roku postanawiam :
  1. Ćwiczyć z Chodakowską przez rok - przynajmniej 3 razy w tygodniu - szczególnie chcę skupić się na brzuchu, by powrócić do kaloryferka, który kiedyś już u mnie zagościł :) Mam dziennik Fitness, więc nie pozostaje mi nic innego - tylko ćwiczyć :)
  2. Schudnąć 5 kg do wakacji - a będzie wiązać się to ze zdrowym odżywianiem i ćwiczeniami :)
  3. Koniec z fast food'ami! - studia w Krakowie niestety sprzyjają jedzeniu niezdrowo i na szybko :(
  4. Nie będę wydawać pieniędzy na niepotrzebne mi kosmetyki, a obecne zbiory stanowczo zminimalizuję - cierpię na nadmiar wszystkiego!, a w szczególności balsamów do ciała.
  5. Powrócić do picia zielonej herbaty - kiedyś nie mogłam bez niej żyć, a teraz nie mogę się zmobilizować do jej picia. 

Moje blogowe postanowienia :
  1. Obowiązkowo, w ostatni dzień każdego miesiąca - Projekt denko!
  2. Podsumowanie "nowości miesiąca" - łączone z akcją przeżyć miesiąc za 50 zł - czyli dodatkowo minimalizacja wydatków na kosmetyki :) starałam się wcielić w życie tą serię postów, ale jednak mi nie wyszło - tym razem się uda!
A Wy macie jakieś postanowienia? :)

07 stycznia

Tutti Frutti - Melon & Arbuz

Tutti Frutti - Melon & Arbuz

Tutti Frutti, czyli owocowa rozkosz, która zniewala zmysły i ciało ♥

Wiem, że to trochę dziwne, ale zawsze gdy widzę ten peeling, to pierwsze, co (a raczej kto!) przychodzi mi na myśl, to Kornelia (Rudaaa12) - to właśnie od niej pierwszy raz usłyszałam o tym scrubie i dzięki niej zwróciłam uwagę na serię Tutti Frutti, którą wcześniej po prostu mijałam w drogeriach - nie zwracając najmniejszej uwagi na kolorowe opakowania :)

W każdym razie, dziś chciałam Wam zaprezentować jedną z najbardziej apetycznych wersji Peelingu do ciała Tutti Frutti - świeży melon & dojrzały arbuz 

Producent : Farmona
Cena : ok. 3 zł
Pojemność : 120 ml
Dostępność : Ogólnodostępny - np. Drogeria Natura, Kosmyk, Rossmann
Produkt testowany dermatologicznie

Skład (INCI) : Aqua (water), Sodium laureth sulfate, Acrylates copolymer, Cocamidopropyl betaine, Polyurethane, Glycerin, Polysorbate 20, Synthetic wax, Caprylic/capric glycerides, Xanthan gum, Sodium chloride, Disodium edta, Sodium hydroxide, Parfum (fragrance), Limonene, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Dmdm-hydantoin, CI 19140, CI 42090, CI 16255.

Od producenta : Peeling do ciała o rześkim zapachu świeżego melona i dojrzałego arbuza. Soczysty i orzeźwiający aromat arbuza w połączeniu z intrygująco słodkim zapachem melona tworzy doskonałą harmonię, przepełnia radością i przenosi myśli w kolorowy świat owocowej radości. Peelingujące drobinki zanurzone w delikatnym żelu doskonale usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Ciało pozostaje idealnie oczyszczone i wygładzone, skóra miękka i delikatna w dotyku.

Konsystencja : średniej gęstości żel ze średniej ostrości, nieścieralnymi drobinkami

Zapach : Arbuzowy z delikatną nutą melona

Moim zdaniem : Wszystkie peelingi z serii Tutti Frutti przyciągają mój wzrok swoimi neonowymi kolorami, więc aż żal nie wypróbować kolejnych wersji :) Poza tym, zapachy są naprawdę rozkoszne i wypełniają całą łazienkę podczas kąpieli. Ale te scruby kocham za jedno - drobinki, które są w nich zawarte! Trudno jest znaleźć dobry, płynny peeling do ciała, który ma w sobie nieścieralne drobinki, które świetnie masują ciało, złuszczają martwy naskórek i peelingują - nie powodując przy tym podrażnienia skóry :) Oczywiście, żel świetnie się pieni i oczyszcza skórę. Jedyną wadą jest opakowanie - buteleczka jest szczelna, poręczna - ale strasznie twarda, przez co może być problem z wydobyciem peelingu ze środka. Ogólnie - polecam! Ja z pewnością jeszcze nie raz powrócę do Tutti Frutti :)


Lubicie te peelingi?
A może jeszcze ich nie znacie?! :)

06 stycznia

Czas kogoś uszczęśliwić - wyniki :)

Czas kogoś uszczęśliwić - wyniki :)

W końcu nastał ten dzień, kiedy to uporałam się ze sprawdzeniem wszystkich zgłoszeń - było tego sporo, ale jest mi niezmiernie miło, że tak licznie wzięłyście udział w rozdaniu - to bardzo motywuje do organizowania kolejnych niespodzianek, a takowe w najbliższym czasie na pewno się pojawią, bo 2-gie urodziny bloga i moje 20-ste urodziny, to chyba najlepsza okazja  :)

W każdym razie, właśnie wrzucam całą listę z notatnika do mojej ulubionej maszynki losującej i ... Już mam przed oczami, znajomy z komentarzy, nick szczęściary, która wygrała :)


Oto nowa właścicielka otulającego zestawu z Pat&Rub :
InfallibleLifestyle - Gratulacje! :)
Podeślij mi swoje dane adresowe na chelsea@onet.pl

A dla Was już niedługo będę miała kolejną niespodziankę, tak więc "keep calm and stay tuned" :)

05 stycznia

Henna Wax - Pilomax

Henna Wax - Pilomax
Ta maska, to moje najnowsze odkrycie i zarazem włosowy hit ubiegłego roku! Myślę, że już dobrze ją znacie - w końcu, dużo można było się o niej naczytać w blogosferze w ostatnim czasie :) Ponieważ niezmiernie mnie zachwyciła, to i ja postanowiłam podzielić się 'achami' na jej temat :)

Henna Wax - maska regenerująca do włosów jasnych z ekstraktami z henny i rumianu rzymskiego
Producent : Laboratorium Pilomax
Cena : 13 zł
Pojemność : 70 g
Dostępność : Apteki
Przeznaczenie : do włosów jasnych - farbowanych, rozjaśnianych, suchych i zniszczonych

Skład (INCI) : Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Cetrimonium Chloride, Lawsonia Inermis (Henna) Extract, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract, CI 19140. Nie zawiera SLS, SLES, parabenów i silikonów

Od producenta : Henna Wax - odbudowuje i regeneruje włosy. Przywraca im elastyczność oraz nadaje połysk. Zapobiega łamliwości i rozdwajaniu się włosów. Wzmacnia strukturę włosów oraz zmniejsza ich nadmierne wypadanie. 

Sposób użycia : Umyć włosy szamponem, nałożyć 10-20 ml maski i pozostawić na 15-20 minut. Głowę najlepiej owinąć ręcznikiem lub nałożyć czepek. Stosować co 5 lub 10 dni.

Konsystencja : kremowa o średniej gęstości, nielejąca


Zapach : przyjemny, rumiankowy

Moim zdaniem : Maska znajduje się w szczelnym, plastikowym słoiczku bez jakiegokolwiek dozownika, a więc mamy pełną kontrolę nad ilością nabieranego produktu. Mimo to, maski starczyło mi na 6 aplikacji - co określiłabym jednak całkiem dobrą wydajnością, gdyż mam długie włosy :)

Przeważnie nakładałam ją na 15 minut, a po tym czasie zmywałam ciepłą wodą - bez problemu się spłukiwała. Po jej aplikacji, włosy stają się dużo bardziej miękkie, nie ma problemu z ich rozczesaniem i gdy wyschną, to dużo łatwiej jest je ułożyć :) Poza tym, zyskują delikatny blask i zyskują trochę na sprężystości. Ogólnie, włosy wyglądają dużo lepiej, a z każdą kolejną aplikacją ich stan się poprawia, dlatego myślę, że już niedługo powrócę do Henny Wax, bo po miesiącu zdziałała cuda, więc na dłuższą metę może okazać się moim 'must have' :)


Miałyście okazję ją wypróbować?
Jak się u Was sprawiła?

04 stycznia

True blue - ColourVUE

True blue - ColourVUE
Stali bywalcy zapewne dobrze wiedzą, że niechętnie noszę okulary, dlatego od wielu lat nie rozstaję się z soczewkami. A skoro już je noszę, to na święta i Sylwestra postanowiłam nieco zaszaleć i wzmocnić kolor moich oczu :) 

Wybór koloru nie był przypadkowy - zawsze marzyłam o mocnym niebieskim lub nienaturalnym turkusie (Turquoise). A ponieważ nadarzyła się okazja - Dzień Darmowej Dostawy - to zamówiłam ColourVUE Glamour w odcieniu BLUE :



Soczewki dały efekt prawie jak z obrazka, a więc jestem bardzo zadowolona i ani trochę nie żałuję wydanych 100 zł :) Poza tym, nie są uciążliwe w trakcie noszenia - nie podrażniają oczu, ani nie męczą ich nadmiernie, dlatego przypadły mi do gustu. 

Oczywiście, kolorowe soczewki nie zniekształcają kolorów rzeczy, na które patrzymy - chyba że nasze źrenice znacznie się rozszerzą (w nocy) i wtedy faktycznie może dojść do przekłamania kolorów - właśnie dlatego większość producentów nie zaleca stosowania takich soczewek na noc :) 

Dla zainteresowanych - parametry :

A Wy nosicie soczewki? :)

03 stycznia

New Year's Manicure

New Year's Manicure


Standardowo, Nowy Rok zaczęłam od niebieskiego manicure - bo taki właśnie pasował mi do Sylwestrowej kreacji. Nie miałam czasu na bawienie się motywem galaxy, który na tą okazję jest idealny, bo przypomina niebo roziskrzone od fajerwerków - tym razem postawiłam na gotowca w formie brokatowej mieszanki od Delii - z serii Las Vegas :


Za bazę posłużył mi perłowo-niebieski lakier o numerku 8 - marki Dor, który przewijał się przez kilka manicure'owych postów na tym blogu - zresztą tak samo, jak i brokat Las Vegas :) 

Jak się Wam podoba? :)

02 stycznia

2 lata + info rozdaniowe

2 lata + info rozdaniowe

Dokładnie dziś (2.01.2014) mija 2 rocznica założenia tego bloga i opublikowania pierwszego posta.


Trochę mojej historii :
Początki były trudne - sama nie wiedziałam, o czym chcę tworzyć tego bloga. Minęło pół roku zanim odnalazłam swoje powołanie - kosmetyki! Które tak naprawdę lubiłam testować od zawsze, ale nigdy wcześniej nie przyszło mi na myśl, żeby je opisywać. 

Kolejne pół roku spędziłam na wdrażaniu się w urodowy dział blogosfery. I tak nastał 2013 rok, kiedy wiedziałam już, że to moje miejsce na ziemi :) Zaczęłam coraz bardziej odcinać się od poprzedniego bloga, który miał piękną - sięgającą 20.08.2010r. historię i prawie 850 obserwatorów. Z perspektywy czasu, wiem, że dobrze zrobiłam poświęcając się tylko i wyłącznie Rainbow Above Me :) Wiem też, że szybko Was nie opuszczę ♥


I na koniec info :
Rozdanie zakończyło się z nadejściem 2014 roku - liczba zgłoszeń jednak mnie przerosła, więc trochę zajmie mi uporanie się z ich sprawdzeniem :) Oczywiście, (jak w regulaminie) do tygodnia się wyrobię :)

A potem - szykuję dla Was kolejną, urodzinową niespodziankę :) Jest jakaś rzecz, którą chciałybyście wygrać? Czekam na propozycje :)

01 stycznia

Wild Rose w moim KWC

Wild Rose w moim KWC
"Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego" - to zdanie chyba najdokładniej podsumowuje moją miłość do pewnego błyszczyka ... Nie wiem dlaczego tak go polubiłam, ale w ciągu minionego roku był ze mną zawsze i wszędzie. Jak dla mnie to ideał, który zawiera w sobie wszystko, czego wymagam od kosmetyków do pielęgnacji ust :)


Wild Rose Volume Lip Gloss (Moisture & Creme)
Błyszczyk do ust "Kremowy połysk"

Producent : Lumene
Cena : 25 zł
Pojemność : 6 ml
Dostępność : trudno dostępny, szafy Lumene
Nr koloru : 24  


Główne składniki : Olej z nasion owocu dzikiej róży arktycznej, Witamina E, VP/Hexadecene Copolymer

Od producenta : Fiński olej z nasion owocu dzikiej róży nawilża usta i pomaga utrzymać je miękkie i nawilżone. Formuła łączy funkcję super trwałości oraz szeroką gamę kolorów. Błyszczyk Lumene nie klei się. Jest optymalnie trwały i zostawia miękką i przyjemną powłokę na twoich ustach. Nowy aplikator z miękkimi konturami, aby ułatwić nałożenie odpowiedniej ilości błyszczyka, bez rozmazywania.

Efekty :

Konsystencja : gęsta, lekko klejąca
Zapach : delikatnie różany, nienachalny, niewyczuwalny po aplikacji

Moim zdaniem : Ten błyszczyk towarzyszył mi przez cały 2013 rok, a więc 6 ml ma mega wydajność, która jest tak wysoka za sprawą aplikatora z zagłębieniem, dzięki któremu nabieramy odpowiednią ilość. Gęsta konsystencja błyszczyka świetnie wtapia się w usta i utrzymuje się na nich przez 3-6 godzin (w zależności od tego co robimy), a więc mamy zapewnioną ochronę ust na długi czas - a po starciu błyszczyka, usta przez długi czas są mega nawilżone i wypielęgnowane.

Przyznam szczerze, że zawsze bardzo przeszkadzały mi klejące błyszczyki - i choć ten jest delikatnie klejący, to jednak nie na tyle, bym uznała to wadę. Poza tym, nie lubiłam różanych zapachów - a tu niespodzianka - ten akurat przypadł mi do gustu :) Jak widać - nie powinnam była go polubić, a jednak coś mnie w nim urzekło - i to na tyle, że trafił na moją listę KWC :)


Miałyście do czynienia z marką Lumene?

31 grudnia

Projekt Denko : Grudzień 2013

Projekt Denko : Grudzień 2013
Nadszedł czas na moje ulubione, denkowe podsumowanie miesiąca :) Ponieważ kosmetyków zużyłam sporo, to nie będę przedłużać - oto one :


1. Żel pod prysznic Hawaii Pineapple (Balea) - RECENZJA  ♥
2. Cienie do powiek z lusterkiem - 10 pięknych, mocno napigmentowanych cieni za 10 zł, których nie było mi żal wyrzucić do kosza, z powodu końca terminu ważności :)  ♥
3. Puder (Mariza) - RECENZJA  ☺
4. Sztyft przeciw otarciom (Avon) - RECENZJA  ♥
5. (próbka) Szampon i odżywka Volume Sensation (Nivea) - oba kosmetyki bardzo przypadły mi do gustu, więc myślę, że za jakiś czas kupię ich pełnowymiarowe wersje i wtedy przygotuję recenzję  ☺
6. Maseczka do twarzy (Flos-Lek) - RECENZJA  ♥
7. Dwustronna kredka do oczu - z pewnością jest już przeterminowana, więc czas się z nią pożegnać ☺
8. Błyszczyk do ust (Sensique) - miał tak wielkie i nieprzyjemne drobinki brokatu, które były wyczuwalne na ustach, że nie udało mi się go zdenkować nawet w połowie ... Jak dla mnie to bubel, który w dodatku bardzo mnie irytował :(   ↓
9. (próbka) Peeling myjący (Under 20) - miał małe, przyjemnie peelingujące drobinki, które świetnie wygładziły twarz i idealnie ją oczyściły - mam ochotę na pełny wymiar ☺
10. Maseczka Beauty Mask (Dax) - RECENZJA  ♥
11. (próbka) Krem 2w1 (Corine de Farme) - używałam jej jako kremu pod oczy i muszę przyznać, że całkiem dobrze nawilżała - jednak na całe opakowanie bym się nie skusiła ☺


1. Mydło do rąk w płynie (Alterra) - RECENZJA  
2. Żel pod prysznic Hawaii Pineapple (Balea) - RECENZJA  
3. (próbka) Krem przeciw rozstępom (Pharmaceris) - mała próbeczka, więc trudno mi cokolwiek o niej powiedzieć - poza tym, że szybko się wchłania :)
4. (próbka) Perfumy Femme (Hugo Boss) - oj, śliczny miały zapach, ale w końcu miniaturowa próbka kiedyś musiała się skończyć :(   ♥
5. Lakier do paznokci (O.P.I.) - RECENZJA  
6. Pękający lakier do paznokci (Barry M.) - RECENZJA  ♥


1. Foot Works, peeling do stóp (Avon) - RECENZJA  ☺ i  ↓
2. (próbka) Łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1 (Johnson's Baby) - stosowałam go tylko do mycia włosów i byłam zachwycona działaniem :) teraz już wiem, dlaczego dzieci mają takie piękne, delikatne włoski - oj, z całą pewnością w niego zainwestuję, bo myślę, że warto ☺
3. (próbka) Krem intensywnie pielęgnujący (Johnson's Baby) - tego kremiku używałam do dłoni i stóp - choć poziom nawilżenia znacznie wzrósł, to jednak na pełnowymiarowe opakowanie nie mam ochoty ☺
4. Henna tradycyjna (Delia) - RECENZJA  ♥
5. (próbka) Perfumy To Be Woman (Police) - kolejne piękne perfumy i wcale nie takie drogie :) 40 ml to koszt ok. 120 zł; mają tajemniczy i trudny do opisania zapach, na który składa się : nuta głowy jabłka Granny Smith, klementynka, limonka ; nuta serca frezja, jaśmin, kandyzowane owoce ; nuta bazy drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, piżmo. ♥
6. Próbki przeterminowane i te, o których niewiele mogę napisać ...
7. Satynowe cienie do powiek (Wibo) - całkiem dobra pigmentacja, przystępna cena, no i dosyć dobra trwałość - tak właśnie bym je opisała :) niestety termin ważności upłynął ☺
8. Bordowy lakier do paznokci (Euphora) - nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce i też nie znalazłam jej w żadnym sklepie, a szkoda, bo lakier przypadł mi do gustu i służył kilka lat ☺
9. Micelarny płyn do demakijażu (BeBeauty) - RECENZJA  ♥
10. Regenerująca sól do kąpieli (BeBeauty) - RECENZJA  ☺

Oznaczenia :
♥ - ulubieniec
☺ - całkiem dobry
≈ - nic szczególnego
↓ - fatalny

Uff, dobrnęłam do końca! Muszę przyznać, że taka ilość zdenkowanych kosmetyków bardzo mnie cieszy - z miesiąca na miesiąc staram się zużywać jak najwięcej, a kupować jak najmniej - takie też jest moje noworoczne postanowienie :)


Przy okazji, chciałam Wam życzyć udanego Sylwestra - i szczęśliwego Nowego Roku :)
Pochwalcie się, gdzie dziś będziecie balować?! :)

Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger