środa, 7 października 2015

Masło Shea na włosach, czyli fenomenalna maska Planeta Organica


Pielęgnacji włosów poświęcam sporo uwagi. Ostatnie półtora roku było prawdziwym przełomem, kiedy to odzyskałam przyzwoicie wyglądające włosy, choć do ideału jeszcze wiele im brakuje. Oczywiście, nie zamierzam się poddawać i cały czas szukam czegoś, co pozwoli mi zrobić kolejny krok do przodu w odbudowie zniszczeń, jakie poczyniła prostownica i nieumiejętne rozjaśnianie/koloryzowanie. 


Jakiś czas temu (a dokładnie w lutym) kupiłam maskę do włosów suchych oraz uszkodzonych z organicznym masłem Shea - pochodzącą z serii Africa - marki Planeta Organica, którą przedstawiałam już w denku, więc czas na nieco więcej informacji na jej temat :)


Cena: 14,99 zł
Pojemność: 200 ml
Gdzie można kupić: Drogeria Jasmin (Kraków), sklepy z rosyjskimi kosmetykami

Skład INCI:

Informacje od producenta:

Konsystencja: bardzo gęsta, kremowa, zbita

Zapach: przyjemny, nieco słodki - ale nie mdły, kwiatowo-owocowy

Kilka razy już o niej wspominałam (w denku i przy okazji aktualizacji włosowej), gdyż pod względem działania jest to jedna z lepszych masek, z jakimi miałam do czynienia. Ale zacznę najpierw od jej wad, bo jest ich stosunkowo mało. Przez bardzo gęstą konsystencję - maskę jest trudno wydobyć z opakowania, co szczególnie uciążliwe staje się pod koniec jej użytkowania. Gęstość sprawia też, że jest mało wydajna, choć mi i tak starczyła na kilka miesięcy, bo używałam jej raz w tygodniu i trzymałam na włosach przez 15-25 minut. 

Maskę można bez większego problemu wypłukać ciepłą wodą, przez co nie obciąża włosów i nie powoduje także ich szybszego przetłuszczania. Mimo to sprawia, że włosy są dociążone - a więc ładnie się układają i wyglądają na bardziej proste (co dla mnie jest niezmiernie ważne, gdyż nie używam prostownicy). Włosy stają się także mocniejsze, lepiej nawilżone i wygładzone - a co za tym idzie - miękkie i bardzo przyjemne w dotyku :) Zyskują piękny zapach, który utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin. Po zużyciu całego opakowania śmiało mogę rzec, że ta maska pomogła mi w odbudowie moich zniszczonych włosów i pewnie za jakiś czas do niej wrócę.

Na razie planuję powiększyć moją kolekcję kosmetyków do pielęgnacji o BC Oil Miracle ze Schwarzkopfa. Znalazłam nawet ciekawą hurtownię fryzjerską http://lapuella.pl/pl/c/Myjnie/124, która ma tą serię w swoim asortymencie, więc szykują się "skromne" zakupy. Przy okazji skuszę się na Tangle Teezera, bo ceny są naprawdę zachęcające :)

A Wy używałyście ostatnio jakiejś perełki do pielęgnacji włosów? :)


8 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam okazji przetestować produktów tej firmy

    _________________
    perfect look
    blog.justynapolska.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować bo kosmetyki Planeta Organica jak dotąd mnie nie zawiodły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba powinnam ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa ta hurtownia :) A maska mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna maska, słyszałam dużo dobrego o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety za maskami do spłukiwania nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)