Masło Shea na włosach, czyli fenomenalna maska Planeta Organica

by - 19:17:00


Pielęgnacji włosów poświęcam sporo uwagi. Ostatnie półtora roku było prawdziwym przełomem, kiedy to odzyskałam przyzwoicie wyglądające włosy, choć do ideału jeszcze wiele im brakuje. Oczywiście, nie zamierzam się poddawać i cały czas szukam czegoś, co pozwoli mi zrobić kolejny krok do przodu w odbudowie zniszczeń, jakie poczyniła prostownica i nieumiejętne rozjaśnianie/koloryzowanie. 


Jakiś czas temu (a dokładnie w lutym) kupiłam maskę do włosów suchych oraz uszkodzonych z organicznym masłem Shea - pochodzącą z serii Africa - marki Planeta Organica, którą przedstawiałam już w denku, więc czas na nieco więcej informacji na jej temat :)


Cena: 14,99 zł
Pojemność: 200 ml
Gdzie można kupić: Drogeria Jasmin (Kraków), sklepy z rosyjskimi kosmetykami

Skład INCI:

Informacje od producenta:

Konsystencja: bardzo gęsta, kremowa, zbita

Zapach: przyjemny, nieco słodki - ale nie mdły, kwiatowo-owocowy

Kilka razy już o niej wspominałam (w denku i przy okazji aktualizacji włosowej), gdyż pod względem działania jest to jedna z lepszych masek, z jakimi miałam do czynienia. Ale zacznę najpierw od jej wad, bo jest ich stosunkowo mało. Przez bardzo gęstą konsystencję - maskę jest trudno wydobyć z opakowania, co szczególnie uciążliwe staje się pod koniec jej użytkowania. Gęstość sprawia też, że jest mało wydajna, choć mi i tak starczyła na kilka miesięcy, bo używałam jej raz w tygodniu i trzymałam na włosach przez 15-25 minut. 

Maskę można bez większego problemu wypłukać ciepłą wodą, przez co nie obciąża włosów i nie powoduje także ich szybszego przetłuszczania. Mimo to sprawia, że włosy są dociążone - a więc ładnie się układają i wyglądają na bardziej proste (co dla mnie jest niezmiernie ważne, gdyż nie używam prostownicy). Włosy stają się także mocniejsze, lepiej nawilżone i wygładzone - a co za tym idzie - miękkie i bardzo przyjemne w dotyku :) Zyskują piękny zapach, który utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin. Po zużyciu całego opakowania śmiało mogę rzec, że ta maska pomogła mi w odbudowie moich zniszczonych włosów i pewnie za jakiś czas do niej wrócę.

Na razie planuję powiększyć moją kolekcję kosmetyków do pielęgnacji o BC Oil Miracle ze Schwarzkopfa. Znalazłam nawet ciekawą hurtownię fryzjerską http://lapuella.pl/pl/c/Myjnie/124, która ma tą serię w swoim asortymencie, więc szykują się "skromne" zakupy. Przy okazji skuszę się na Tangle Teezera, bo ceny są naprawdę zachęcające :)

A Wy używałyście ostatnio jakiejś perełki do pielęgnacji włosów? :)


You May Also Like

8 Dodaj swój komentarz

  1. nigdy nie miałam okazji przetestować produktów tej firmy

    _________________
    perfect look
    blog.justynapolska.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować bo kosmetyki Planeta Organica jak dotąd mnie nie zawiodły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba powinnam ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa ta hurtownia :) A maska mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna maska, słyszałam dużo dobrego o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety za maskami do spłukiwania nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)