21 kwietnia

Jedwab jedwabiowi nierówny!

Jedwab jedwabiowi nierówny!
Poza odżywkami, maskami i innymi preparatami - ważną rolę w pielęgnacji moich włosów odgrywają różnego rodzaju olejki, a w szczególności jedwabie do włosów. Zdecydowanym numerem 1. jest Jedwab Biosilk, całkiem dobrze radzi sobie również Jedwab w płynie od Green Pharmacy, a ponieważ mam spory zapas tego typu kosmetyków, to postanowiłam najpierw je zużyć, zanim wrócę do ulubieńców :)

Tym razem sięgnęłam po Jedwabne serum - z serii PROVIT

Producent : Loton
Cena : ok. 14 zł; 5,44 zł u producenta
Pojemność : 15 g
Dostępność : Drogeria Natura, Tesco

Skład (INCI) :

Od producenta : Serum jedwabne - to kombinacja skondensowanych, naturalnych protein jedwabiu, witaminy B5 oraz polimerów krzemowych. Unikalny dobór składników sprawia, że serum scala rozdwojone końcówki włosów, wygładza je i nadaje niesamowity połysk. Działa również odżywczo na włosy tuż u ich nasady. W efekcie włosy są lśniące, sprężyste i delikatne w dotyku. Dodatkowym atutem serum jest także to, że włosy łatwo się rozczesują i lśnią pełnym blaskiem. 

Zapach : przyjemny, delikatny, choć podobny do męskich perfum
Konsystencja : płynny olejek

Moim zdaniem : Sięgnęłam po ten produkt, ponieważ spodobało mi się jego opakowanie. Już po pierwszym użyciu byłam lekko poirytowana - ze względu na zacinającą się pompkę ... Niestety, pompka zacinała się również przy każdym kolejnym użyciu :( 

Sam olejek miał całkiem przyjemny zapach i na szczęście nie obciążał włosów, a jedynie nadawał im połysk i ułatwiał rozczesywanie. Wygładzenia i nawilżenia niestety nie zauważyłam ... Działanie na końcówki również było bardzo słabe - pod tym względem zdecydowanie najlepszy jest jedwab z Green Pharmacy.

No cóż, ten jedwab nie przypadł mi do gustu i więcej go już nie kupię - mimo że jest wydajny i stosunkowo tani, to jednak jego działanie mi nie wystarcza, bo zdecydowanie wolałabym produkt, który dostatecznie nawilża i wygładza puszące się włosy ...


A Wy macie jakiś ulubiony jedwab do włosów?! :)

19 kwietnia

Szybki i tani placek z kaszą manną na Wielkanoc - bez pieczenia

Szybki i tani placek z kaszą manną na Wielkanoc - bez pieczenia
Cały wczorajszy dzień spędziłam w kuchni - i to nie z przymusu czy konieczności. Po prostu, gotowanie stało się moją nową pasją, która coraz bardziej mnie pochłania.

Zmajstrowałam aż 4 placki na Wielkanoc, a dziś postanowiłam pokazać Wam pierwszy z nich, który jest mało wymagający i możliwy do zrobienia nawet w "studenckich" warunkach, gdzie przeważnie brak narzędzi do pracy ;)

PLACEK Z KASZĄ MANNĄ I CYNAMONEM

SKŁADNIKI :

- 1 duże opakowanie herbatników
- 1 kostka margaryny
- 1 litr mleka
- 0,5 szklanki cukru
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 1 łyżka cynamonu
- 3 łyżki kakao
- 1 szklanka kaszy manny

Opcjonalnie : polewa czekoladowa, pisaki cukrowe
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA :
Brytfannę wykładamy folią aluminiową i układamy na niej herbatniki. Margarynę rozpuszczamy i dolewamy do niej mleko, dodajemy cukier, cukier waniliowy, cynamon oraz kakao. Gdy mieszanina zacznie wrzeć - dodajemy kaszę mannę i mieszamy aż do uzyskania gęstej konsystencji. Przygotowaną masę wylewamy powoli na herbatniki i układamy kolejną warstwę herbatników.


Placek odstawiamy na 1-2 godzin w zimne miejsce (np. do lodówki), a później możemy go zjeść lub trochę udekorować - a do tego polecam polewę o smaku białej czekolady (Wiepol) oraz pisaki cukrowe (Dr.Oetker)


SMACZNEGO!

17 kwietnia

Orientalne kosmetyki - czyli co nieco o kajalu Hashmi

Orientalne kosmetyki - czyli co nieco o kajalu Hashmi
Kajal, kohl czy też po prostu arabski eyeliner - jest starożytnym kosmetykiem, wytwarzanym z mieszanki ziół, które miały pielęgnacyjne działanie na oczy. Przede wszystkim, miały one przynosić ulgę, chronić przed słońcem i zwężać naczynka krwionośne w oku, by tęczówka wyglądała wyraźniej.


Taka zapowiedź orientalnego kosmetyku i mnie zaintrygowała. Skoro lubię zwykłe, płynne eyelinery, to czemu nie skusić się na ziołową, pielęgnacyjną wersję i czerpać z tego podwójne korzyści?!

No i skusiłam się - na kajal w paście
Producent : Hashmi
Cena : 14,50 zł
Pojemność / Waga : 4,5 g
Dostępność : Internetowe Drogerie z kosmetykami orientalnymi np. EtnoBazar lub Yasmeen
Kolor : czarny
Zapach : ziołowy, ziemisty - niezbyt przyjemny

Skład (INCI) : Zinc Oxide, Waxes, Processed Carbon Black, Herbs, Clarified Butter, Cinnamomum Camphora

Kraj pochodzenia : Indie / Pakistan


Konsystencja : zbita, przypominająca pastę do butów
Na szczęście, miałam dwa opakowania i jedno niezbyt już zdatne do użycia, więc poświęciłam go do zdjęcia.

Aplikator : plastikowy, twardy, nieelastyczny

Moim zdaniem : Dla niewprawionych (w tym i mnie na początku) malowanie oczu tym kajalem jest bardzo trudne - z czasem jednak można się przyzwyczaić do nieelastycznego patyczka, którym można zrobić sobie krzywdę ...

Poza tym, miałam też pewne obawy ze względu na zapach tejże pasty, ale w końcu ziółka nie zawsze pachną pięknie dlatego się przełamałam i zaczęłam stosować kajal, który na oczach dawał efekt zwykłej, czarnej kredki. Choć był bardzo trwały i trudno było go zmyć, to z łatwością się rozcierał i odbijał na powiece.


Nie miałam podrażnionych oczu ani powiek, więc kajal nie miał tutaj pola do popisu - choć warto dodać, że uczuleń i podrażnień u mnie nie spowodował, a za to delikatnie nawilżył powieki, dlatego narzekać nie mogę. Mimo wszystko, wolę jednak zwykłe eyelinery :)


Lubicie orientalne kosmetyki? :)
A może miałyście już do czynienia z tym kajalem?!

14 kwietnia

Srebro w oczyszczaniu twarzy - Phytosilver Cleansing Milk

Srebro w oczyszczaniu twarzy - Phytosilver Cleansing Milk
Jakiś czas temu czytałam artykuł o nanocząsteczkach srebra, które posiadają wyjątkową właściwość, a mianowicie - mogą wnikać wgłąb skóry, oczyszczając ją i zapobiegając powstawaniu przykrych niespodzianek. Wtedy właśnie przypomniałam sobie, że w moich zbiorach mam kilka kosmetyków ze srebrem i postanowiłam sięgnąć po pierwszy lepszy - i tak oto poznałam mleczko oczyszczające ze srebrem - Phytosilver Cleansing Milk z serii Chinese Herbs

Producent : Pulanna
Cena : 17 zł
Pojemność : 90 g
Dostępność : trudnodostępny 

Od producenta : Mleczko zawiera płatki srebra, wyciąg z rumianku i nasion lotosu. Usuwa nadmiar wydzieliny łojowej, kurz, makijaż, nie narusza jednak naturalnej warstwy ochronnej skóry. Dzięki temu nie tylko oczyszcza skórę lecz także ją pielęgnuje. Zachowane zostaje prawidłowe nawilżenie naskórka, zwiększa się jego elastyczność i odporność na podrażnienia. Skóra zostaje przygotowana do dalszej pielęgnacji.
Skład (INCI) :





Zapach : bardzo delikatny - prawie niewyczuwalny
Konsystencja : lejąca, kremowa 

Moim zdaniem : Z reguły nie przepadam za mleczkami do demakijażu - zdecydowanie wolę płyny micelarne. Ten produkt podbił jednak moje serce przez to, że z niebywałą łatwością zmywa nawet najtrwalszy makijaż (w tym również kosmetyki wodoodporne), przy okazji nie dając 'efektu pandy', nawilżając i nie powodując podrażnień.

Bardzo często korzystam z niego, gdy nie mam już cierpliwości do płynów micelarnych. Po prostu - jest moim numerem 1. do demakijażu oczu! Poza tym, jest stosunkowo tani i bardzo wydajny. Szkoda tylko, że trudno jest go kupić w jakimś sklepie stacjonarnym ... No i przeszkadza mi w nim jeszcze jeden fakt - jak każde mleczko - pozostawia na skórze tłusty film, którego i tak w mig się pozbywam, bo demakijaż kończę umyciem twarzy żelem.


Dla mnie jest po prostu niezastąpiony!
A Wy macie demakijażowego ulubieńca? :)

12 kwietnia

Lakierowe rozdanie #6

Lakierowe rozdanie #6
Lakierów w mojej kosmetyczce jest co nie miara (ponad 100 sztuk) i choćbym chciała, to nie jestem w stanie ich wszystkich zużyć, a szkoda, by się marnowały i zbierały kurz, skoro którejś z Was mogą umilić życie :) 

Tak więc, zapraszam na rozdanie - oczywiście zasady z poprzednich rozdań pozostają niezmienne, czyli należy publicznie obserwować tego bloga, a każda dodatkowa aktywność zwiększy Waszą szansę na zgarnięcie takiego oto zestawu lakierów :

(to zdjęcie jest zarazem banerem)

W skład nagrody wchodzi :
- *Wibo, Wow sand effect nr 3
- *Lovely, Crystal Strenght
- Alkemika, nr 181
- Paese, nr 335
- *Sally Hansen, Salon, Fizz it is
- Lovely, Must Have, Naturalist
- Eveline, miniMAX nr 843
- Eveline, miniMAX nr 375
- Miyo, mini drops nr 146, very very pink
- Golden Rose, Rich Color nr 28


Jeśli chcecie zgarnąć te nagrody, to obowiązkowo należy :
- zostać publicznym obserwatorem tego bloga (1 los)
- dodać komentarz pod tym postem

Aby zwiększyć szanse na wygraną dodatkowo można :
- Polubić FanPage bloga na FB (2 losy)
- Publicznie udostępnić post z rozdaniem na FB (3 losy)
- Dodać baner w pasku bocznym z linkiem do tego rozdania (3 losy)
- Napisać post lub wspomnieć w poście o rozdaniu dodając baner oraz link (4 losy)

Top komentatorzy z dzisiaj i dnia zakończenia rozdania otrzymują po 3 losy:

Regulamin rozdania :
1. Wyłącznym fundatorem nagród jestem ja (Chelsea Lena). 
2. Lakiery w większości są nowe, nieużywane - trzy z nich oznaczone * zostały użyte 1-2 razy.
3. Rozdanie trwa od dnia dzisiejszego do 16.05.2014 do północy.
4. W rozdaniu nie mogą brać udziału blogi stworzone tylko na potrzeby rozdań/konkursów. 
5. Warunkiem wzięcia udziału jest publiczne obserwowanie bloga. Dodatkowa aktywność zwiększa szansę na wygraną.
6. Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). Wyniki pojawią się do 7 dni od zakończenia (czyli max. do 23 maja), a zwycięzca ma 3 dni czasu na odpowiedź i podanie danych adresowych do wysyłki.
7. Nagroda zostanie wysłana na mój koszt na terenie Polski.


Wzór zgłoszenia :

Obserwuję jako :
E-mail :


Na FB jako : (imię + pierwsza litera nazwiska)
Udostępnienie : (dokładny link)
Baner : (link do bloga)
Notka : (bezpośredni link do posta)


Życzę powodzenia! :)

11 kwietnia

Pastel pink manicure

Pastel pink manicure
Przez 9 ostatnich dni na moich paznokciach gościła rażąca czerwień, wcześniej jeszcze ciemny fiolet, słoneczne złotko i neonowy róż - tym razem, dla odmiany, wybrałam spokojne barwy, a mianowicie odcień Pastel pink - z serii Nailwear Pro.


Nigdy nie byłam fanką lakierów z Avon'u i chyba nikogo nie powinno to dziwić ... Co prawda, mają w swojej ofercie ogromną gamę kolorów, ale niestety jakość pozostawia wiele do życzenia ...


Oczywiście i w tym wypadku nie było inaczej - dwie warstwy lakieru, widoczne prześwity, smużenie pędzelka, fatalna trwałość - po 2 dniach spore odpryśnięcia ... I to wszystko za 11 zł - oj, trochę kiepsko!


Na szczęście, mój ulubiony Matte Top Coat trochę przedłużył żywotność lakieru z Avon'u - dodatkowo go zmatowił i wybielił, przez co pastel pink spodobał mi się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej :)

A Wy lubicie takie blade odcienie? :)

10 kwietnia

Kitowe połączenie orzecha z morelą - czyli o peelingu So Pretty!

Kitowe połączenie orzecha z morelą - czyli o peelingu So Pretty!
Jeszcze kilka lat temu uzależniona byłam od peelingów do twarzy, ale na szczęście je porzuciłam, bo bardziej mi szkodziły niż pomagały i teraz tylko sporadycznie po nie sięgam, a dokładniej po gruboziarnisty peeling orzechowo-morelowy z serii So Pretty! Piękna cera, który zapewne już dobrze znacie :


Producent : Soraya / Cederroth
Cena : 12 zł
Pojemność : 75 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann, Natura
Produkt testowany dermatologicznie

Od producenta :

Skład (INCI) : Aqua, Juglans Regia Shell Powder, Glyceryl Stearate SE, Glycerin,Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Cetearyl alcohol, Cetyl Alcohol, Cocamidopropyl Betaine, Salicylic Acid, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate,Triethanoloamine, Cetyl Acetate, Carbomer, Ceteareth-20,Polysorbate 60,Stearyl Acetate, Oleyl Acetate, Acetylated Lanolin Alcohol, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Butylene Salix Alba Bark Extract, Phenoxyethanol, Methylisothliazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-izomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Limonene, CI 15510

Konsystencja : gęsta, nielejąca; ze średniej wielkości, nieścieralnymi drobinkami 

Zapach : chemiczny - bardzo nieudany, podobny do zapachu kitu

Moim zdaniem : Na wstępie, w kosmetykach zwracam uwagę na zapach - i tutaj niestety Soraya się nie popisała, bo peeling pachnie jak silikonowy kit, a tego się już wystarczająco nawąchałam podczas remontów. Za to, konsystencja bardzo przypadła mi do gustu - peeling nie spływa z twarzy, a w dodatku ma idealne drobinki, które nie są zbyt ostre i nie wyrządzimy sobie nimi krzywdy.

Niestety, skład jest trochę zatrważający - ze względu na sporą ilość komedogennych składników (Glyceryl Stearate SE, Sodium Laureth Sulfate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Triethanol amine, Acetylated Lanolin Alcohol). Dużą część stanowią również substancje zapachowe - tylko na co i po co?! Skoro peeling i tak ma fatalny zapach ...

Na szczęście, działanie wykazuje całkiem dobre - odświeża i oczyszcza skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną - przy okazji złuszczając martwy naskórek i wyrównując koloryt cery. Dużym plusem jest również fakt, że nie powoduje podrażnień i łatwo się zmywa z twarzy. 


Mimo wszystko, nie polecam stosowania tego peelingu częściej niż raz w tygodniu - w końcu, co za dużo, to niezdrowo! Nawet jeśli chwilowo daje wspaniałe efekty, to gdy z nim przesadzimy - zapcha pory i będziemy mogły przywitać się z zaskórnikami - tak więc umiar przy So Pretty! jest bardzo wskazany :)

A Wy co o nim sądzicie? :)

08 kwietnia

Arganowy szampon 8 w 1 z keratyną

Arganowy szampon 8 w 1 z keratyną
Obecnie, panuje moda na wszelkiego rodzaju kosmetyki z olejkiem arganowym w roli głównej. A jeśli o włosy się rozchodzi, to producenci lubią dorzucić do swoich produktów również keratynę. Aby było na bogato - nie może zabraknąć stylowego opakowania w kolorze złota i zagwarantowania "efektu jak z salonu". Dla zwiększenia popytu, warto również dodać, że to nie jest zwykły szampon, a innowacyjny szampon 8 w 1!
Na te wszystkie 'producentowskie zalety' i ja dałam się nabrać ... Wierzyłam, że zdziała wiele - ale niestety tak się nie stało. No cóż, przestawiam Wam "bohatera" dzisiejszego odcinka, czyli arganowy szampon 8 w 1 z keratyną (Argan+Keratin)

Producent : Eveline Cosmetics
Cena : 12,99 zł
Pojemność : 150 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann
Przeznaczenie : do włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych

Skład (INCI) :

Konsystencja : galaretowata, gęsta, nielejąca
Zapach : przyjemny, słodki - ale nie mdły

Od producenta : 

Moim zdaniem : Już na pierwszy rzut oka widać, że to całe 8 w 1 można zawrzeć w 'intensywnej regeneracji', bo odbudowane, nawilżone, wygładzone, odżywione i wzmocnione włosy, to włosy zregenerowane ... Tak samo - wygładzone = miękkie ... Ale mniejsza z tym!

Szampon z pewnością dobrze oczyszcza włosy, ale wcale nie ułatwia rozczesywania - a wręcz przeciwnie - włosy po nim po prostu się plączą ... Po wysuszeniu, strasznie się puszą - a więc trudno mi tu mówić o jakiejkolwiek regeneracji, skoro po używaniu szamponu jest gorzej niż przed moją przygodą z nim ... Na szczęście, to tylko 150 ml, w którego zużyciu pomógł mi chłopak, więc szybko pozbyłam się tego bubla.

Jedyną zaletą tego szamponu, jest fakt, że przyjemnie pachną po nim włosy - to jednak zdecydowanie za mało, bym była skłonna kiedykolwiek jeszcze kupić ten produkt :(


Miałyście z nim już do czynienia? :)

06 kwietnia

Malinowa obsesja vs. czekoladowa euforia

Malinowa obsesja vs. czekoladowa euforia
Znam tylu zwolenników, co i przeciwników zapachu słodkiej czekolady pod prysznicem, ale nie znam za to osoby, która pogardziłaby delikatnymi nutami maliny. Tak więc na słoneczne, niedzielne popołudnie mam dla Was propozycję z cyklu 'Dla każdego coś miłego'.

Żele pod prysznic z serii Piękne ciałoSo fresh! - Chocolate kiss & Milkberry, czyli czekoladowa euforia z pikantną nutą oraz malinowa obsesja. Do tej serii należy również Sunny peach i Lemon Twist.


Producent : Soraya
Cena : 12 zł za szt.
Pojemność : 300 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann, Natura

Od producenta :

Konsystencja : kremowy, gęsty żel
Zapach : czekoladowy, słodki - ale nie mdły ; waniliowo-malinowy, delikatny

Skład :

Moim zdaniem : Na pierwszy ogień poszedł żel malinowy, z tego względu, że zapach bardziej do mnie przemawiał. Spodobała mi się jego gęsta konsystencja, przez co żel był wydajny i wytwarzał dużo piany. Po kąpieli w całej łazience unosił się słodki zapach, który przez chwilę pozostawał jeszcze na skórze. 

Spodobały mi się  również słowa producenta, w których nie było dziesiątek obietnic - założeniem było, że żel ma tylko pachnieć i oczyszczać, a on dodatkowo nawilżał delikatnie moją skórę - w sumie to nie dziwne, skoro w składzie zawiera owocowe ekstrakty i glicerynę. Oczywiście, oba żele miały identyczne działanie - a różniły się jedynie zapachem i kolorem. 

Poza tym, żele okazały się bezpieczne przy moim uczuleniu na detergenty, za co również wielki +. Co do wad, to jedyną, jaką udało mi się odnaleźć, jest fakt, że opakowania nie da się postawić do góry dnem, przez co ciężko jest wydobyć resztki z opakowania :)


Do żeli z serii So fresh! nie mam zastrzeżeń, więc pewnie jeszcze nie raz do nich wrócę - w końcu do wypróbowania pozostały mi jeszcze dwie wersje :)

A Wy miałyście okazję poznać żele Sorayi? :)

05 kwietnia

Test wytrzymałości lakieru, czyli 9 dni z Eveline miniMAX 375

Test wytrzymałości lakieru, czyli 9 dni z Eveline miniMAX 375
W skład mojej lakierowej kolekcji wchodzi aż 7 miniMAX'ów. Niestety, do tej pory nie miałam okazji ich wypróbować, ale w końcu coś mnie tchnęło, aby sprawdzić, czy faktycznie zasługują na tytuł 'long lasting'. Producent zapewnia, że lakiery z tej serii są długotrwałe i wytrzymują 9 dni ... 

Czy aby faktycznie tak jest?! Zaraz się przekonacie!

Aby nieco wzbogacić manicure, oprócz miniMAX'a, użyłam również lakieru brokatowego nr 3 z serii Blink Blink od Lovely, o pojemności 8 ml i średniej cenie 6 zł, który kupić można np. w Rossmannie. Jednak to nie na nim dziś chcę się skupić ;)


Buraczkowy lakier do paznokci miniMAX 9 days long - długotrwały i szybkoschnący
Producent : Eveline Cosmetics
Cena : 5 zł
Pojemność : 5 ml
Dostępność : Drogeria Natura
Nr koloru : 375

Przed przystąpieniem do testu miniMAXa, specjalnie odtłuściłam paznokcie, by dodatkowo wzmocnić trwałość lakieru przez jego lepszą przyczepność do płytki. Niestety, już na samym początku lakier mi się nie spodobał ze względu na to, że strasznie prześwitywał, dopiero druga warstwa zniwelowała większość prześwitów, a przy trzeciej - lakier pokrył idealnie płytkę paznokcia.


Po około 4 dniach lakier zaczął się ścierać z końcówek paznokci, a dopiero po 7 dniach zaczął odpryskiwać (i to głównie na paznokciach u prawej dłoni). No cóż, do 9-tego dnia w stanie idealnym nie dotrwał ... Poza tym, fatalnie odbarwił płytkę paznokcia :(


No niestety, lakier nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ma całkiem dobrą trwałość, jednak słabe krycie i odbarwienie płytki go u mnie dyskwalifikują.

A Wy miałyście już okazję poznać miniMAXy?

03 kwietnia

Z cytryną w roli głównej, czyli Kitchen Lemon od Bath And Body Works

Z cytryną w roli głównej, czyli Kitchen Lemon od Bath And Body Works
Prawdę powiedziawszy, to mydła do mycia rąk nie są warte uwagi - chyba, że są uczulającymi bublami albo mają w sobie "to coś", o czym warto napisać. 

Tak jest w przypadku tego właśnie mydła - tanie ono nie jest, ale za tą ceną stoi znana, amerykańska marka i wysoka jakość. A ponieważ produkty marki Bath & Body Works jest w Polsce bardzo trudno kupić, to są też obiektem westchnień - i przyznam szczerze, że się nie dziwię :)

W moje ręce wpadło mydło w piance Kitchen Lemon (Gentle foaming hand soap)

Producent : Bath and Body Works
Cena : około 30 zł
Pojemność : 259 ml
Dostępność : trudno dostępny

Skład :

Od producenta : Mydło do rąk w piance wzbogacone ekskluzywną mieszanką nawilżającego miodu, mleka kokosowego i ekstraktu oliwy z oliwek, który pomaga odżywić i zmiękczyć skórę. Dodatkowo wzbogacony o Wyciąg z owoców mango, pozostawia ręce pachnące, delikatnie oczyszczone i odżywione.

Konsystencja : gęsta piana

Zapach : mocno cytrusowy
Moim zdaniem : Podczas pierwszego użycia, zamiast pianki, na mojej dłoni wylądował sam płyn, co wywołało lekką dezorientację. Na szczęście, przy kolejnym i każdym następnym użyciu - nie spotkałam się już z takim problemem. Poza tym, nie miałam również problemów z pompką, która zawsze działała bez zarzutów.

Sama pianka była delikatna dla dłoni - przez co nie wysuszała skóry, ale niestety - nie zauważyłam, by ją nawilżała. Najważniejszy jednak był fakt, że nie wywołała reakcji alergicznych przy moim uczuleniu na detergenty. Mimo delikatności, pianka świetnie radziła sobie z oczyszczaniem, a na dłoniach pozostawał po niej cytrynowy zapach jeszcze przez długi czas.

Mimo wszystko, na kolejne mydełko się już nie zdecyduję, bo niewiele jest w Polsce sklepów, które mają w swojej ofercie B&BW, a płacenie 30 zł za produkt do mycia rąk, który starcza mi na miesiąc, określiłabym mianem niepotrzebnego wydatku, zwłaszcza, że mogę kupić 10x tańsze odpowiedniki, które starczają 2x dłużej, a działają o wiele lepiej :) Ale cóż, marka się ceni ...


A Wy miałyście już do czynienia z B&BW?

Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger