14 sierpnia

Moje kosmetyki do opalania i po opalaniu - wakacyjna pielęgnacja ciała i twarzy

Moje kosmetyki do opalania i po opalaniu - wakacyjna pielęgnacja ciała i twarzy
Zaczynam doceniać studenckie życie - większości została 1/4 wakacji, a mi jeszcze ich połowa. Więc gdy tylko pogoda sprzyja (a niestety, na południu Polski coś rzadko się to ostatnio zdarza), to rozkładam się na balkonie i zażywam słonecznej kąpieli :)

Podczas tegorocznego opalania towarzyszył mi (i nadal towarzyszy) cały szereg różnych kosmetyków. Uznałam jednak, że skoro tyle ich się nazbierało, to warto napisać post zbiorczy - zwłaszcza, że niektóre kosmetyki pełnej recenzji pewnie się nie doczekają :)



13 sierpnia

Płyn do kąpieli Algi i Goji - Urzekł mnie, a może jednak nie?!

Płyn do kąpieli Algi i Goji - Urzekł mnie, a może jednak nie?!

Bohaterowi dzisiejszego odcinka miałam poświęcić dosłownie kilka linijek tekstu w comiesięcznym podsumowaniu zużyć. Miałam ... 

W końcu, płyn to tylko umilacz kąpieli ... Co więc jest w nim takiego niezwykłego, że zmieniłam zdanie i poświęcam mu cały post?! Zaraz się dowiecie :)

Hipoalergiczny płyn do kąpieli 'algi i goji' z serii Body Expertiv Creme 

Producent : BeBeauty
Cena : 5,99 zł
Pojemność : 1,5 L
Dostępność : Biedronka


Informacje od producenta : Nowa formuła płynu została stworzona w oparciu o delikatne oraz bezpieczne surowce, które jednocześnie myją i pielęgnują skórę. Płyn został wzbogacony ekstraktem z alg morskich i goji. Algi z uwagi na bogactwo mikroelementów, białek, aminokwasów i witamin działają antyrodnikowo, wspomagają proces regeneracji i odnowy skóry, pobudzają syntezę kolagenu oraz nawilżają. Goji rewitalizuje i zapobiega starzeniu się skóry oraz odżywia i regeneruje naskórek. Dodatkowo płyn został wzbogacony kompleksem witamin A, E, F oraz B5. Subtelny zapach sprawi, że każda kąpiel przyniesie wyjątkowe uczucie odprężenia i relaksu.

Skład (INCI) : 


Konsystencja : lejąca, kremowa

Zapach : bardzo przyjemny, delikatny, orzeźwiający

Moim zdaniem : Na początku byłam nim oczarowana - dużo piany o przepięknym zapachu, a skóra całkiem dobrze nawilżona. Jednak kąpiele w wannie to u mnie rzadkość, dlatego płyn wykorzystywałam głównie jako żel pod prysznic lub umilacz do moczenia nóg.

Pod prysznicem sprawdzał się nieźle - świetnie oczyszczał, a jego zapach i tak unosił się w całej łazience, a więc pełen relaks. Zaniepokoiło mnie trochę powracające uczulenie na detergenty, które pojawiło się standardowo na prawej dłoni w postaci pęcherzyków wypełnionych płynem - jednak nie wiązałam go z tym hipoalergicznym kosmetykiem i używałam go dalej jako żelu pod prysznic. 

Później zaczęłam moczyć nogi w wodzie z dodatkiem tegoż płynu i ... Lepiej żyjcie w nieświadomości, jak tragiczne były tego skutki :( Teraz jestem pewna, kto był sprawcą powrotu uczulenia na detergenty ...

Tak więc hipoalergiczny płyn do kąpieli - a jednak uczula :( Jeśli więc ktoś ma wrażliwą skórę - to zdecydowanie odradzam! 


Znacie ten płyn albo jego bliźniaczą wersję z Aparta?

11 sierpnia

Niekosmetyczna chciejlista :)

Niekosmetyczna chciejlista :)
Wczorajszy dzień był dla mnie nieco przygnębiający, bo pewien rozdział w moim życiu został zamknięty. Ale zrozumieją mnie prawdopodobnie tylko Ci, którzy potrafią na długie lata związać się z pewną serią powieści i ich bohaterami.

W każdym razie, po 7 czy też 8 latach dawkowania emocji, czekaniu na kolejne części i 5 tomach, które rozpoczęły się od Eragona - nastał kres mojej przygody z tą lekturą. Tak więc w sercu czuję dziwną pustkę i szukam wypełniacza :)

Niestety, nie znoszę bibliotecznych książek i ebooków, dlatego mam tą przyjemność tworzenia wishlisty, by później zanurzyć się w księgarniane regały i rozpocząć nowy rozdział mojego życia :)

<< Empiku - nadchodzę! >>

DIABLO III - Zakon & Nawałnica światła

Książek na podstawie gry Diablo powstało ponad 10 ... Nie mają one chronologii, dlatego wybrałam te, których opisy najbardziej mnie zaciekawiły. Zakon pójdzie na pierwszy ogień, bo miałam na niego już ochotę, gdy rozpoczynałam ostatnią część Eragona :) Jeśli chodzi o Diablo, to mogłabym w nie grać godzinami - mam nadzieję, że te książki też mnie tak bardzo wciągną do świata, który zdążyłam już poznać ;)


METRO 2033 

Fantastyka postapokaliptyczna, czyli zlepek dwóch tematyk, które zawsze lubiłam. Co prawda, do tej pory żyłam w świecie magii, elfów, smoków i krasnoludów - bo właśnie tego dotyczył Władca Pierścieni i Eragon - myślę jednak, że Metro 2033 może mnie wciągnąć. W razie czego - dwie kolejne części już czekają :)


PIEŚŃ LODU I OGNIA - GRA O TRON

O serialu słyszałam już setki razy ... Jeśli mam być szczera - nie oglądałam ani jednego odcinka, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta saga mnie zaciekawi. Dlatego po przeczytaniu Diablo, o ile nie odechce mi się czytać Metro 2033, to właśnie po tą książkę sięgnę :) 

Znacie którąś z tych książek? :)
A może macie dla mnie lepsze propozycje?

10 sierpnia

Od nienawiści do ... Czyli przygoda z AA Body Care Program

Od nienawiści do ... Czyli przygoda z AA Body Care Program

Ten kosmetyk w moje ręce wpadł niecały rok temu (bodajże w październiku) i już wtedy byłam mega ciekawa jego działania, ale po pierwszym użyciu poszedł w odstawkę, ponieważ zirytował mnie niemiłosiernie i nie miałam ochoty dłużej się z nim męczyć. 

Teraz jednak pogoda sprzyja opalaniu się, a więc wyciągam kolejno wszystkie porzucone wcześniej nawilżacze do ciała - a jednym z nich jest (a właściwie był) Odżywczy balsam do ciała "Esencja energii i witalności", który pochodzi z serii Body Care Program.

Producent : AA Cosmetics / Oceanic
Cena : 24 zł
Pojemność : 250 ml
Gdzie kupić : Drogerie Rossmann

Przeznaczenie : do skóry wrażliwej, skłonnej do alergii, przesuszonej, podrażnionej, pozbawionej gładkości i witalności

Produkt testowany dermatologicznie; bez alergenów, parabenów i barwników, pH neutralne

Informacje od producenta / Sposób użycia / Skład (INCI) :

Konsystencja : gęsta, nielejąca, treściwa

Zapach : praktycznie niewyczuwalny, neutralny 

Moim zdaniem : Z reguły nie lubię balsamów do ciała, ale gdy te pozostawiają tłusty film na skórze, to lądują na mojej czarnej liście. Nie znoszę poplamionych ubrań, dlatego za ten balsam wzięłam się dopiero będąc w bikini, by odżywić skórę zmęczoną słońcem.

No cóż, na pewno temu kosmetykowi nie mogę zarzucić braku odżywienia czy też nawilżenia - bo to jest długotrwałe i intensywne. Nawet, gdy robiłam sobie 1-2 dniową przerwę od balsamu, to i tak nawilżenie skóry było dużo lepsze, niż przed rozpoczęciem jego stosowania. Po 2 tygodniach moja skóra znacznie się wygładziła, co niezmiernie mnie ucieszyło.

Niestety, AA zawiodło mnie, jeśli chodzi o kojenie podrażnień i zaczerwienień ... Oj, przysmażyłam trochę brzuch na słońcu, a rozpalony do czerwoności był przez kilka dni - ratowałam go aloesem (ulga!), próbowałam tego balsamu i efektów zero :( Ale nie jest to kosmetyk typowo po opalaniu, więc trochę go to rozgrzesza ... jednak powolnego wchłaniania, a raczej braku - czego skutkiem jest irytujący, tłusty film na skórze przez pół dnia - nie zniosę, dlatego jestem na nie!


Miałyście okazję używać jakiegoś balsamu z serii Body Care Program? :)

08 sierpnia

Ashanti manicure

<center>Ashanti manicure</center>
Ostatnio zaczęłam gnębić zalegające u mnie lakiery, których stan bądź zużycie sugeruje, że należałoby się ich już pozbyć.


Tym razem postanowiłam sięgnąć po krwistą czerwień od Butterfly o numerku 283, która pochodzi z serii Ashanti. 


Żeby manicure nie był nudny, użyłam również utwardzacza Nailife Hardener Pro French z Manhattanu, którego poziom sięgnął w końcu dna :) 


Całe wieki nie bawiłam się z gradientem, czy też ombre - jak kto woli :) Co prawda, wyszło trochę patriotycznie (prawie biało-czerwono) - no ale w końcu, ostatnio obchodziliśmy  70. rocznicę Powstania Warszawskiego 




Podoba się Wam? :)

07 sierpnia

The Blues Body Polish, czyli bombowy peeling do ciała

<center>The Blues Body Polish, czyli bombowy peeling do ciała</center>
Widząc napis "The Blues" spodziewałam się czegoś niebieskiego, bo nazwa ta kojarzy mi się głównie z Chelsea Londyn, ale jak się później okazało - niebieskie było tylko opakowanie, co trochę mnie rozczarowało już na samym początku mojej przygody z tym kosmetykiem. Natomiast jego dalsze losy poznacie już za chwilę :)

Tak więc bohaterem dzisiejszego odcinka będzie Peeling do ciała z trawą cytrynową i olejkami eterycznymi z bergamotki - The Blues Body Polish

Producent : Bomb Cosmetics
Cena : £7.99 = 41 zł
Pojemność : 210 ml
Można kupić : Lawendowa Mydlarnia

Skład (INCI) : Sucrose, Glycerin, Aqua (Water), Sodium Cocoyl Isethionate, Sorbitol, Propylene Glycol, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Parfum (Fragrance), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Phenoxyethanol, HelianthusAnnuus (Sunflower) Seed Oil, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Etidronate, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Denatonium Benzoate, Citral, Limonene, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Geraniol, Linalool.

Konsystencja : zbita, trudno się nabiera; peeling średnioziarnisty


Zapach : świeży, cytrusowy, bardzo przyjemny

Moim zdaniem : Moje początki z tym peelingiem były trudne - i bynajmniej nie chodzi mi tu już o nazwę. Po prostu, byłam przyzwyczajona, że tego typu kosmetyki nabieram na dłoń i wmasowuję w ciało - a tu lipa! Scrub okazał się na tyle zbitą bryłką, że się nie rozcierał.
Ale - jak to mówią - do trzech razy sztuka. W końcu nałożyłam peeling na gąbkę i zaczęłam masaż. Nagle pojawiło się sporo kremowej piany o orzeźwiającym zapachu i wyraźne uczucie peelingowania. Moja skóra nareszcie odżyła - stała się dużo gładsza i bardziej nawilżona, a ja pokochałam The Blues! Szkoda tylko, że tak trudno go zdobyć - i do tego ta cena :( No cóż, będę za nim tęsknić - bo nic co dobre nie trwa wiecznie ...


Miałyście okazję poznać markę Bomb Cosmetics? :)

05 sierpnia

Top 15 wzruszających filmów #3 część

Top 15 wzruszających filmów #3 część
To już niestety albo i stety ostatnia część przeglądu wzruszających do łez filmów. Tutaj znajdziecie wcześniejsze części #1 & #2 . No to zaczynamy!


11. Shooting dogs - Strzelając do psów (2005)
Gatunek : Dramat historyczny

Do tej pory nie wiem, jak mogłam zapomnieć o tym filmie, a z pewnością zasługiwał na to, by znaleźć się wyżej w tym zestawieniu. W każdym razie, oglądałam go jeszcze jako dziecko, będąc na feriach zimowych u wujka, a mimo upływu lat - bardzo zapadł mi w pamięć. Co prawda, tematyka jest niewątpliwie ciężka - opierająca się na faktach, a dokładniej wojnie domowej w Rwandzie w 1994 roku - ten film powinien zaciekawić każdego i przy okazji wycisnąć trochę łez. Tak więc - szczerze polecam!





12. Siła spokoju (2006)
Gatunek : Dramat

Gimnastyka nigdy mnie nie ciekawiła, dlatego miałam wielki problem, żeby zmotywować się do obejrzenia Siły spokoju. A jednak było warto!
Ten film daje dużo do myślenia i płynie z niego wiele życiowych mądrości - w tym moja ulubiona, że to wędrówka daje szczęście, a nie jej cel.
No cóż, Siła spokoju może nie jest arcydziełem, ale końcówka i to wyczekiwanie, czy będzie happy end czy nie, wyciska łzy jak mało który film o sportowej tematyce.




13. Szkoła uczuć (2002)
Gatunek : Melodramat

Komedia romantyczna to z pewnością nie jest, a mimo to ukazuje historię pewnej miłości, tak prawdziwej i pięknej, że samemu chciałoby taką przeżyć.

Film jest trochę podobny do "Now is good". Według mnie, to jednak Szkoła uczuć jest lepsza i wywarła na mnie większe wrażenie. Być może za sprawą głównych bohaterek, które tak bardzo się różnią - zwłaszcza, że podejście do życia Tessy niezmiernie mnie irytowało ;) Polecam jednak oba filmy - tak dla porównania.





14. Slumdog. Milioner z ulicy (2008)
Gatunek : Dramat

Tytuł tak naprawdę mówi wszystko, a nagrody tylko potwierdzają jego fenomen.
W filmie opowiedziana jest historia młodego chłopaka, który mieszkał w slumsach, a dzięki temu, czego doświadczył w życiu udało mu się dojść tak daleko w popularnym teleturnieju.
Obraz biedy w Slumdogu jest bardzo przytłaczający, jednak to wątek miłosny stał się główną przyczyną moich łez podczas oglądania tego filmu.




15. Zielona mila (1999)
Gatunek : Dramat

Z wyborem ostatniego filmu miałam trochę problemu, ponieważ po głowie chodziły mi jeszcze dwie inne pozycje, a mianowicie Dom z piasku i mgły oraz Martwa Strefa - oczywiście oba te filmy polecam obejrzeć :)
Jednak Tom Hanks to jeden z moich ulubionych aktorów, a Zielona Mila to klasyk, który jest adaptacją powieści Stephena Kinga, a więc warto poświęcić 3 godziny swojego życia na obejrzenie filmu, który ukazuje ludzkie poświęcenie oraz to, jak bardzo nasz świat jest niesprawiedliwy, a pozory mylące. 



Widziałyście któryś z tych filmów?
A może macie jakiś wyciskacz łez do polecenia? :)

04 sierpnia

Arganowa maska 8 w 1, a może 1 z 8 ?!

Arganowa maska 8 w 1, a może 1 z 8 ?!
Producenci jak zwykle wiele obiecują ... Poprzedni kosmetyk z tej samej serii, a mianowicie Arganowy szampon do włosów 8w1 z keratyną okazał się totalną klapą, który bardziej mi zaszkodził niż pomógł ...


Jesteście ciekawe, jak sprawdziła się Arganowa maska 8 w 1 z serii Argan + Keratin ?


Producent : Eveline Cosmetics
Cena : 26,99 zł (w Rossmannie)
Pojemność : 500 ml
Gdzie kupić : Drogerie Rossmann

Skład (INCI) / Informacje od producenta / Sposób użycia :

Zapach : słodki, typowy dla kosmetyków z olejkiem arganowym
Konsystencja : gęsta, ale łatwo da się nabrać i nie spływa

Moim zdaniem : Po przygodzie z szamponem byłam sceptycznie nastawiona do tej maski. Na początku, jej zapach niezmiernie mnie irytował - jednak z czasem przywykłam i nawet go polubiłam :)

Jeśli chodzi o działanie, to na kolana mnie nie powaliło, jednak narzekać również nie mogę. Już po pierwszym użyciu włosy stały się dużo gładsze, lepiej się układały i - co najważniejsze - nie puszyły się. Podniósł się również poziom nawilżenia. Po każdym kolejnym użyciu efekt był identyczny. Tak więc, co do 8w1 - myślę, że 5 na 8 warunków spełniła :)

Niestety, mam długie włosy i potrzebuję czegoś, co wyraźnie poprawi ich stan, dlatego do tej maski już nie wrócę, ale śmiało mogę ją polecić osobom, które nie mają większych włosowych problemów i potrzebują jedynie ujarzmienia fryzurki po myciu włosów :)


Miałyście już do czynienia z kosmetykami Eveline z tej serii?
Znacie jakąś dobrą maskę/odżywkę, którą możecie mi śmiało polecić? :)

03 sierpnia

Caviar manicure, czyli kawior zalany żelem

<center> Caviar manicure, czyli kawior zalany żelem </center>
Kawiorowy manicure był swego czasu bardzo modny, jednak jego czar pryskał tak szybko, jak szybko malutkie kuleczki, jedna po drugiej, zaczynały odpadać od paznokci. Wystarczył dzień - jedno mycie włosów ....


Mimo to, perełki wzbudziły moją sympatię - a wszystko zaczęło się ponad rok temu od wylansowanych przez Lovely - Pearl Nails, które miały wiele wariantów kolorystycznych. Później dorobiłam się kilku odsypek.

Tym razem zabrałam się za denkowanie jednego z mlecznych lakierów, ale żeby manicure nie był zbyt nudny - postanowiłam dodać jasnoróżowy kawior, który zalałam żelem, by nie irytować się odpadającymi kuleczkami :)





Ten manicure w stanie prawie idealnym przetrwał już tydzień, a do jego wykonania użyłam :

- Top Coat for Crystal Color (Golden Rose)
- Mleczny lakier do utwardzania paznokci Pro French Nailife Hardener (Manhattan)
- Odżywka o perłowym kolorze Nail Care (Lovely)
- Jasnoróżowy kawior :)


A Wy miałyście już kawiorowe paznokcie?

02 sierpnia

Dodatek do rozdania - Sleek MakeUp Arabian Nights

Dodatek do rozdania - Sleek MakeUp Arabian Nights
Mam dla Was dobrą wiadomość :)
Ponieważ w drogerii internetowej, z której mam zamiar zamawiać nagrodę dla zwycięzcy TEGO rozdania jest już dostępna nowiuteńka, limitowana paleta Sleek Arabian Nights, dlatego dodaję ją do możliwości wyboru.


Daję Wam również możliwość zdobycia dodatkowych 3 losów , ponieważ potrzebuję 20 głosów, by moja recenzja była sprawdzana przez Komisję Konkursową. LINK  - wystarczy jedynie zaakceptować regulamin, a na 11 stronie znajdziecie moją recenzję (Magdalena Ch.) i zagłosować :)

Po dodatkowe 3 losy możecie się zgłosić pod tym postem lub doczepić do swojego komentarza w rozdaniu. Tych 3 losów nie mogę zweryfikować, więc dobrze będzie, jeśli podacie, że Wasz głos miał nr X :)

Ja właśnie idę się opalać - a Wam życzę udanego weekendu :)

01 sierpnia

Szampon przeciwłupieżowy? Czas na tańszy odpowiednik Head&Shoulders

Szampon przeciwłupieżowy? Czas na tańszy odpowiednik Head&Shoulders

Założę się, że pierwsze, co przychodzi Wam na myśl, gdy słyszycie słowo "łupież" to właśnie Head&Shoulders ... Ich reklamy od lat goszczą w TV, prasie oraz na bilboardach - i skutecznie! W końcu to reklama jest dźwignią handlu, a ja nie znam osoby, która nie kojarzyłaby H&S ;)

Dlatego dziś - dla odmiany - chcę Wam pokazać mało znany (a raczej słabo wypromowany) szampon do włosów z serii Redukcja Łupieżu - czarna rzepa.

Producent : Ziaja
Cena : 5,50 zł
Pojemność : 400 ml
Można kupić : niektóre apteki, sklepy kosmetyczne
Przeznaczenie : do włosów z łupieżem
Produkt testowany dermatologicznie i alergologicznie

Składniki aktywne : czarna rzepa, octopirox, aloes, prowitamina B5 (D-Panthenol)

Od producenta : Szampon oparty na formule roślinnej, która wzbogacona została o Octopirox – czyli substancję wykazującą skuteczność w zwalczaniu łupieżu. Preparat zmniejsza aktywność gruczołów łojowych, dzięki czemu eliminuje łupież i zapobiega jego ponownemu powstawaniu. Oprócz właściwości przeciwłupieżowych, szampon ten działa wzmacniająco na cebulki włosowe, poprawiając tym samym kondycję włosów. Produkt zapewnia także optyczne zwiększenie objętości włosów.

Skład (INCI) : 

Konsystencja : średniej gęstości
Zapach : rzepa z delikatnymi nutami aloesu

Moim zdaniem : Oj, nie przypadł mi jego zapach do gustu - podobny do rzepowej kuracji z Joanny. Na szczęście, nuty aloesu trochę złagodziły zapach, który po umyciu utrzymywał się na włosach jeszcze przez kilka godzin. Na konsystencję i wydajność narzekać jednak nie mogę, bo szampon nie przeciekał przez palce, a moja przygoda z nim trwała długo ponad miesiąc i właśnie dobiega końca.

Co do działania, to pienił się całkiem dobrze i oczyszczał, a po umyciu głowy - nie miałam problemów z rozczesaniem włosów, których objętość trochę się zwiększyła - i bynajmniej nie było to spowodowane puszeniem, które w końcu udało mi się okiełznać.

Jeśli chodzi o łupież, to jakoś nigdy nie miałam z nim większego problemu ... Nigdy - do czasu użycia ogórkowo-aloesowego szamponu marki Avea :( Przynajmniej mam nauczkę, by nie używać kosmetyków mojej mamy :/ W każdym razie, Ziaja opanowała sytuację i po łupieżu ani śladu :)


Znacie ten szampon czy jednak wolicie H&S? :)

Copyright © Rainbow Beauty Blog , Blogger