sobota, 17 grudnia 2016

Najlepsze i najgorsze kosmetyki odkryte w 2016 roku

kosmetyki-roku-hity-buble

Rok zmierza ku końcowi, a więc czas rozpocząć kosmetyczne podsumowania. Dziś mam dla Was 5 ukochanych hitów i znienawidzonych bubli, które w ciągu tego roku szczególnie zapadły mi w pamięć.



Kosmetyki, których NIE POLECAM i po które nigdy więcej nie sięgnę:

kosmetyk-roku-2016-blog-opinie-ulubione-kosmetyki-blogerek

#1. bio IQ, Pure Organic, Hair & Body, 2 in 1, All skin and hair types; naturalny szampon do mycia włosów i ciała 2w1 - gdy o nim pomyślę, nadal mam przed oczami białe grudki wyglądające jak zarodek kurczaka w początkowej fazie... W dodatku, nieciekawy zapach, problem z wydobyciem żelu z opakowania oraz wysoka cena przy marnym działaniu. Niestety, taka ilość wad spowodowała, że okrzyknęłam go bublem roku!
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#2. Yves Rocher, Sebo Vegetal, Oczyszczający peeling do cery mieszanej i tłustej - od wielu lat walczę z mieszaną cerą by doprowadzić ją do porządku, a gdy jest już dobrze, to zawsze musi mi się trafić jakiś kosmetyk, który zniweczy moje wysiłki. Niestety, tak było w przypadku peelingu Sebo Vegetal, któremu dwa razy dawałam szansę i za każdym razem kończyło się to wysypem pryszczy.
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#3. Synergen / Rossmann, Tonik do skóry zanieczyszczonej, antybakteryjny z kwasem salicylowym, Deep Clean - do dziś nie wiem dlaczego go kupiłam, skoro obok stał mój ulubiony tonik z serii Liście Manuka z Ziaji... No cóż, jego cena była adekwatna do działania - zamiast pomagać w walce z problematyczną cerą zapychał pory i powodował szybsze przetłuszczanie się strefy T.
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#4. Synergen / Rossmann, Balsam Deo Roll-on, Antyperspirant w kulce - to kosmetyk, którego działania w ogóle nie zauważyłam, a więc również dobrze mogłabym go nie używać i efekt byłby taki sam... Na całe szczęście, nie powodował podrażnień i nie uczulał.
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#5. Rimmel, Wake me up, Rozświetlający podkład z witaminą C i SPF 15, nr 100 Ivory - podkłady Rimmel są moimi ulubieńcami (zwłaszcza Lasting Finish i Match Perfection), ale Wake Me Up sprawił mi niemiłą niespodziankę, gdy za każdym razem utleniał się na mojej skórze, przez co wyglądałam jak wysmarowana samoopalaczem...
>>> Więcej na jego temat: Recenzja



Kosmetyki, które skradły moje serce:

kosmetyk-roku-2016-blog-opinie-ulubione-kosmetyki-blogerek

#1. Missha, Missha, Perfect Cover BB Cream, 21 - Light Beige - trudno jest znaleźć idealny podkład (czy krem BB), który spełni szereg oczekiwań, bo nie dość, że musi być trwały, matowić cerę przez cały dzień, nie zapychać porów, mieć idealny odcień, nawilżać i nie wysuszać, zapewniać ochronę UV oraz dobrze kryć... Pewnie zapomniałam wymienić jeszcze kilka wymogów, ale Perfect Cover BB i tak spełnia je wszystkie. Jak do tej pory okazał się być niezawodny i szybko stał się moim numerem 1. wszech czasów :)
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#2. Ducray / Pierre Fabre, Keracnyl - żel do mycia twarzy i ciała, do skóry skłonnej do trądziku - większość żeli do mycia twarzy usuwa tylko zanieczyszczenia z jej powierzchni, a nie ma dogłębnego działania, jednak Keracnyl pod tym względem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo świetnie oczyszczał pory i likwidował zaskórniki.
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#3. Yves Rocher, Płukanka octowa z malin - jest mało wydajna, dlatego zużyłam sporo jej buteleczek, ale muszę przyznać, że się od niej uzależniłam, bo nieziemsko wygładza włosy, które stają się niezwykle przyjemne w dotyku i zdrowo wyglądają. Płukanka zastąpiła mi również przemywanie włosów zimną wodą, by domknąć łuski włosowe.
>>> Więcej na jej temat: Recenzja, Recenzja


#4. Rimmel, Podkład udoskonalający cerę Lasting Finish 25h NUDE, z filtrem SPF 20, o odcieniu Ivory 100 - Lasting Finish był moim numerem 1. zanim poznałam Misshę, jednak jest od niej troszeczkę gorszy, bo krócej utrzymuje cerę idealnie matową i ma o połowę niższy filtr UV, ale za to jest tańszy i dostępny w prawie każdej drogerii :)
>>> Więcej na jego temat: Recenzja


#5. Korana, Propolis; Tonik oczyszczająco-pielęgnujący & Żel do mycia twarzy - jeszcze pół roku temu nie wiedziałam o istnieniu Korany, a w asortymencie mają naprawdę ciekawe kosmetyki na bazie miodu. Propolisowy duet pozwolił mi okiełznać kapryśną cerę, której stan znacznie się poprawił, więc tonik z żelem zasługują na końcoworoczne wyróżnienie.
>>> Więcej na ich temat: Recenzja



Znacie któryś z powyższych kosmetyków? :)
Jeśli tak, to jak się u Was sprawowały?


17 komentarzy:

  1. Ja znam tylko ducray i też się u mnie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  2. Wake me up też bardzo zbrązowiał u mnie i musiałam go wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rimmel Wake me up też u mnie niewypał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam kilka z tej pierwszej części..no u mnie też te produkty szału nie zrobiły. Za to zainteresowałaś mnie produktami z drugiej kategorii. Muszę się im poprzyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie miałam nic z Synergen ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ten szampon BIO IQ i zgadzam się z twoją opinią w 100%. Też mi nie odpowiadała a ta konsystencja z białymi grudkami to już w ogóle tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam jedynie płukankę malinową, miałam ją kiedyś. Nie robiła u mnie kompletnie nic.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie bio IQ to hit do mycia włosów, aż szkoda mi było używać go do ciała :) Żadnych grudek w nim nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam tylko misshe i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kojarzę tylko Rimmel. Tez będe pisała takiego posta ale bliżej stycznia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam u siebie nic z wymienionych przez Ciebie produktów. Ale przydałoby mi się też zrobić takie podsumowanie roku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety ten podkład rimmel ciemnieje. Sama sie o tym przekonałam :/

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie żel z Bio IQ sprawdzał się do mycia włosów. Byłam z niego bardzo zadowolona, nie sprawdzałam go na ciele, ale powrotu ze względu na cenę nie planuję

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam tylko podkład Rimmel Wake Me Up i u mnie też szału nie zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wake Me Up miałam kilka lat temu i naprawdę byłam z niego zadowolona w okresie wakacyjnym. Naprawdę ładnie ujednolicał i rozświetlał cerę, ale fakt faktem, że potrafił trochę ciemnieć. Mam jednak ogromną ochotę do niego wrócić na wiosnę/lato, chociaż na świecie czeka jeszcze tyle innych podkładów do wypróbowania ;)
    Krem BB Missha miałam w wersji miniatury/odlewki i bardzo byłam z niego zadowolona pod względem koloru i krycia. Próbka zachęciła mnie do zakupu pełnego opakowania, ale jakoś do tej pory nigdy mi się to nie zdarzyło. Co jakiś czas wrzucam ten krem do koszyka, ale zazwyczaj i tak decyduję się na coś innego, bo boję się, że przy dłuższym używaniu spowoduje pojawienie się niedoskonałości. Może kiedyś się w końcu skuszę i sprawdzę jak to z nim jest.

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie Wake Up się sprawdził- jeden z moich ulubionych, Lasting Finish rewelacja :) a żel Ducray też miłe zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)