piątek, 28 lutego 2014

Projekt Denko : Luty 2014

Niestety, w tym miesiącu marne są moje zużycia - niby luty jest krótszy tylko o 2-3 dni od każdego innego miesiąca, a nie zużyłam nawet w połowie tyle kosmetyków, co w styczniu czy grudniu ...

A oto, co udało mi się mimo wszystko zdenkować :

1. Wyszczuplający, antycellulitowy balsam do ciała Slim Extreme 4D (Eveline) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

2. Płyn micelarny H2O Hydrain3 Hialuro (Dermedic) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

3. Aloesowa maseczka odżywcza, przeciwstarzeniowa do twarzy (Equilibra) - 12 ml próbka maseczki starczyła mi aż na 4 razy, jednak postanowiłam nie pisać o niej pełnej recenzji, bo po aplikacji zauważyłam tylko jedną jej zaletę - maksymalne i długotrwałe nawilżenie. Maseczka wyglądem przypomina śmietanę o zapachu kwiatowo-aloesowym :)
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

4. Zmywacz do paznokci (Isana) - już wiele razy podsumowywałam go w denkach, tak więc śmiało mogę napisać, że zmywacze z Isany, to moi ulubieńcy, choć wersja zielona jest dużo lepsza od różowej :)
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

5. Żel pod prysznic My Coconut Island (TreacleMoon) - 60 mililitrowa, kokosowa przyjemność - czyli gęsty i świetnie pieniący się żel, który doskonale oczyszcza i delikatnie nawilża skórę :)
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

6. Próbki: olejek, odżywka i szampon Kera Bond (Chenice) - byłam bardzo ciekawa, co zdziałają 3 uzupełniające się produkty :) Najpierw nałożyłam płynny olejek, później zmyłam go szamponem i nałożyłam odżywkę - po takiej jednorazowej kuracji moje włosy stały się mega puszyste, miękkie, wygładzone i nawilżone :) Szkoda tylko, że cena pełnowymiarowego zestawu to około 150 zł
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

7. Olejek kąpielowy (Green Pharmacy) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

8. Dermo face rosacal, maska wzmacniająco-łagodząca (Tołpa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

9. Preparat do depilacji biniki (Joanna) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

10. Siarkowa Moc, Szampon antybakteryjny, przeciwłojotokowy (Barwa) - ma ładny zapach, dobrze się pieni i świetnie oczyszcza ... Niestety zauważyłam, że włosy dużo szybciej się przetłuszczają :( A szkoda, bo po zużyciu 3 próbek stan moich włosów lekko się poprawił - były bardziej lśniące i nawilżone :)
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

11. Krem peelingujący Sebo-Almond Peel (Pharmaceris) - kremik do skóry trądzikowej ... U mnie niestety się nie sprawdził - nałożyłam go na noc i gdy się obudziłam, moja skóra była mega napięta i trochę się łuszczyła (w sumie krem ma działanie złuszczające, więc nie ma się co dziwić). Mimo wszystko jednak uczucie dyskomfortu go u mnie dyskwalifikuje.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

Pochwalcie się swoimi denkami w komentarzach :)

czwartek, 27 lutego 2014

Nowości miesiąca : Luty 2014 + Przeżyć za 50 zł

Luty się kończy, a więc czas na podsumowania - czyli coś, co lubię najbardziej i mam nadzieję, że Wy również, bo w tym miesiącu trochę kosmetyków mi przybyło :) 

Na wstępie, czas rozliczyć się z mojego noworocznego postanowienia, jakim było "Przeżyć miesiąc za 50 zł" - i oto jak sobie poradziłam :


Moje zakupy to :
1. Zmywacz do paznokci (Isana)  2,99
2. Szczotka do twarzy (ForYourBeauty)  10,99
3. Płatki kosmetyczne (Lilibe)  2,69
4. Rękawiczki bawełniane (ForYourBeauty)  9,99

ŁĄCZNIE :  26,66 zł

Znów mogę być z siebie dumna, bo wykorzystałam limit tylko w połowie :) Mało kupiłam, ale ogrom kosmetyków dostałam na spotkaniu blogerek w Suchej Beskidzkiej - KLIK :) Poza tym, uśmiechnęło się do mnie szczęście i aż 3 razy wygrałam w rozdaniach (Balsam do ust Baby Lips u kawaiimama86.blogspot.com - na powyższym zdjęciu; Zestaw pierniczkowy i Pilomax'owy u aneczka84.blogspot.com oraz śliczne lakiery u elpiss87.blogspot.com)


W ramach współpracy otrzymałam od BingoSpa dwa żele pod prysznic i serum kolagenowe, a od Biogened - do bardzo intrygującego, ponownego testu - płyn micelarny oraz koncentrat balsamu nawadniającego. Niespodzianką były również dodatkowe kosmetyki od Joko/Virtual ze spotkania blogerek w Wadowicach :)


Sporo się tego u mnie nazbierało :)
Dla Was luty też był taki hojny? :)

wtorek, 25 lutego 2014

Essie - Off the shoulder, czyli sweet manicure na urodziny :)

Wczorajszy dzień zaczął się jak każdy inny i tak też skończył ... Zawsze nie mogłam doczekać się urodzin - i tak aż do 18-stki, a później wzrastające cyferki przestały mnie cieszyć ... Wczoraj straciłam swoje naście lat i choć dużo starsza się nie czuję, to jednak 2 z przodu brzmi poważniej :D

Choć obyło się bez świętowania, to bez świeżutkiego manicure obyć się nie mogłam - zwłaszcza, że ostatnio w moje ręce wpadło takie oto cacko :


Przepiękny Essie o numerku 223A - Off the shoulder i pojemności 13,5 ml, którego nabyć można w Hebe za 31,99 zł, a który na paznokciach prezentuje się tak :


Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym dodatkowo nie osłodziła i tak już słodkiego manicure - dlatego skorzystałam z gotowca od Deni Carte, czyli przepięknych naklejek na paznokcie 2D, a ponieważ niedawno były Walentynki, to skusiłam się na serduszka :


A tak oto prezentuje się mój urodzinowy manicure :


Podoba się Wam?
Czy jednak przesłodziłam? :)

niedziela, 23 lutego 2014

Krem nawilżający, który wysusza - Care&Control

W tym kremie pokładałam nadzieję, a raczej w obietnicach producenta, które brzmiały aż za pięknie, by mogły być prawdziwe - "czysta, gładka i matowa skóra, bez wyprysków i zaskórników" ... Która z nas nie chciałaby mieć takiej właśnie skóry?! 

Przy mojej cerze mieszanej, to jak na razie marzenie, które próbowałam osiągnąć za pomocą znanego Wam zapewne preparatu ... Tak więc przedstawiam antybakteryjny krem "nawilżający" redukujący blizny i zmiany potrądzikowe Care & Control - marki Soraya :


Cena : 17 zł
Pojemność : 50 ml
Dostępność : Drogerie Rossmann, Natura

Informacje od producenta / Sposób użycia / Skład (INCI) :

Konsystencja : średniej gęstości krem
Zapach : chemiczny, cytrusowy

Moim zdaniem : Na początku byłam zachwycona tym kremem, bo świetnie wygładzał skórę. Co prawda, chemicznego zapachu nie mogłam znieść, jednak im dłużej go stosowałam, to zapach przestał mi przeszkadzać - za to działanie kremu z dnia na dzień było coraz gorsze ...

Z czasem, preparat zaczął coraz to bardziej napinać skórę - przez co wyglądałam, jak z przezroczystą, foliową reklamówką na twarzy (a szczególnie na czole) ... Skóra, zamiast nawilżona - stawała się przesuszona - do tego stopnia, że po prostu się łuszczyła. Poza tym, krem pozostawiał tłusty film, dlatego stosowałam go jedynie na noc i rano zmywałam. 

Na szczęście, było też trochę pozytywów - przede wszystkim wyrównany koloryt, szybsze gojenie się ran (po prostu je wysuszał) i minimalizacja zaczerwienień. Poza tym, krem szybko się wchłaniał, nie podrażniał i nie zatykał porów, a 50 ml opakowanie starczyło mi na miesiąc ...


No cóż, moje poszukiwania kremu idealnego trwają nadal ...
A Wy macie jakiegoś swojego ulubieńca? :)

piątek, 21 lutego 2014

Daily Cleansing Gel - czyli twarzowy ulubieniec od Palmer's

Po wykończeniu poprzedniego ulubieńca, czyli odświeżającego żelu - Olay Essentials, zaglądnęłam do moich zapasów i bez wahania sięgnęłam po bohatera dzisiejszego odcinka, ponieważ już wcześniej miałam okazję przetestować próbkę tego dermokosmetyku, a ta zapowiadała się całkiem obiecująco :)

Tak więc dziś przedstawiam Wam - Daily Cleansing Gel, czyli Oczyszczający żel do twarzy z serii Cocoa Butter Formula - marki Palmer's.


Cena : 30 zł
Pojemność : 150 ml
Dostępność : Apteki

Skład :





Konsystencja : bardzo gęsty żel
Zapach : bezzapachowy
Testuję od : listopad 2013


Od producenta :

Moim zdaniem : Z tym produktem polubiłam się już od pierwszego użycia, bo wtedy różnica była najbardziej widoczna. Żel jest bardzo łagodny, ale doskonale odświeża i oczyszcza cerę - pozostawiając ją nawilżoną i nieściągniętą. Oczywiście, nie zapycha porów, nie uczula ani nie podrażnia :)

Poza tym, opakowanie posiada praktyczną pompkę z funkcją open/close, która ani razu się nie zacięła. Przez możliwość kontrolowania ilości nabieranego żelu, ten jest mega wydajny - spokojnie wystarczy na 100 aplikacji, w końcu używam go prawie codziennie od listopada, a żelu nadal jest sporo (o połowę mniej niż na zdjęciu) :)

Jeśli chodzi o pianę, to z tym bywało różnie - jeśli nałożymy żel na suchą skórę, to piany nie będzie, za to ogromna ilość wytworzy się podczas zmywania, przez co pomęczymy się ze zmyciem żelu. Jeśli jednak nałożymy go na zwilżoną twarz, to piana się pojawi, a jej zmycie będzie bezproblemowe :)


Miałyście już styczność z marką Palmer's? :)

środa, 19 lutego 2014

Mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny a może kwasy? ... czyli moje dylematy :)


Już niedługo (a dokładnie w przyszły poniedziałek) moje 20-ste urodziny - z tej okazji chciałabym zafundować sobie trochę przyjemności ... Niestety, im większy wybór, tym większy dylemat - dlatego mam nadzieję, że to Wy doradzicie mi, którą z opcji wybrać :)

Na pewno zostawię w spokoju moje paznokcie i włosy, bo na nie jeszcze czas nadejdzie. Masaże brzmią rozkosznie - zwłaszcza "czekoladowy relaks", ale nic nie może się równać z masażem mojego ukochanego, więc pozostaje mi kosmetyka - i tu zaczyna się czarna magia ...


Mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny, fale radiowe, zabiegi ultradźwiękowe oraz kwasy : F-peel, S-peel, M-peel i TCA 15% ... Z nazwy brzmią znajomo, ale tak naprawdę moja wiedza na ich temat jest bardzo uboga, a wybieranie zabiegu w ciemno może przynieść więcej szkody, niż pożytku - dlatego zaczęłam się dokształcać w tym temacie i przy okazji postanowiłam napisać małe streszczenie dla Was :)
~~~~~~~~~~
MIKRODERMABRAZJA - zabieg, polegający na ścieraniu kolejnych warstw naskórka przez strumień mikrokryształków za pomocą specjalnego urządzenia. Za pomocą łagodnego, mechanicznego peelingu poprawia funkcjonowanie skóry i pomaga uporać się ze specyficznymi problemami skórnymi.

Wyróżnia się 3 rodzaje mikrodermabrazji :
* diamentowa - dla skór delikatnych, wrażliwych, alergicznych
* korundowa - działa stymulująco na regenerację kolagenu i elastyny
* tlenowa - dzięki niej można pozbywać się zalegających na skórze i porach zanieczyszczeń

Wskazania (+) i przeciwwskazania do zabiegu (-) :
(+) trądzik, zmiany i blizny potrądzikowe
(+) piegi i przebarwienia
(+) rozstępy, wiotkość i suchość skóry, zmarszczki
(+) rozszerzone pory, zaskórniki
(+) uszkodzenia słoneczne
(-) zakażenia wirusowe, bakteryjne i grzybicze
(-) nowotwory skóry i znamiona
(-) uszkodzenia ciągłości skóry
~~~~~~~~~~
PEELING KAWITACYJNY - zabieg, który wykorzystuje wibracje ultradźwiękowe o wysokiej częstotliwości, które powodują wzrost metabolizmu komórek, rozdrabniane są wszelkie zwapnienia i przyspieszone jest krążenie krwi, przez co poprawia się wygląd skóry.

Wskazania (+) i przeciwwskazania do zabiegu (-) :
(+) przebarwienia i szary koloryt skóry
(+) zmarszczki
(+) trądzik
(+) cellulit
(-) ciąża
(-) niewydolność krążenia 
(-) stany gorączkowe
(-) metalowe implanty np. aparat na zębach
~~~~~~~~~~
FALE RADIOWE - na skutek ich działania następuje stymulacja kolagenu i eliminacja toksyn. Dzięki falom radiowym wypełniają się zmarszczki, zwiększa się gęstość, elastyczność i napięcie skóry oraz poprawia owal twarzy i koloryt cery.

Wskazania (+) i przeciwwskazania do zabiegu (-) :
(+) likwidacja zmarszczek i worków pod oczami
(+) cellulit, rozstępy i blizny
(+) rozciągnięta, wiotka skóra
(-) ciąża
(-) metalowe implanty np. aparat na zębach
(-) rany otwarte 
~~~~~~~~~~
ZABIEGI ULTRADŹWIĘKOWE - Ultradźwięki wytwarzają ciepło, które odpręża i relaksuje mięśnie, przyspiesza metabolizm i powoduje roztopienie tłuszczu znajdującego się pod skórą

Wskazania (+) i przeciwwskazania do zabiegu (-) :
(+) cellulit, rozstępy, blizny
(+) redukcja tkanki tłuszczowej
(+) zmarszczki mimiczne
(-) ciąża
(-) stany gorączkowe
(-) niewydolność krążenia 
~~~~~~~~~~
KWAS F-PEEL (peeling ferulowy) - peeling odmładzający o silnych właściwościach antyoksydacyjnych. Wykazuje działanie przeciwzapalne, redukuje zaczerwienienia.

KWAS S-PEEL (kwas salicylowy) - oprócz działania przeciwzapalnego i antyseptycznego przyspieszania procesu gojenia wyprysków i podrażnień, wskazuje także działanie przeciwstarzeniowe i fotoochronne.

KWAS M-PEEL (peeling migdałowy) - regeneruje skórę, zwiększając syntezę włókien elastycznych, poprawia stan skóry tłustej i reguluje wydzielanie sebum. Niweluje przebarwienia, ma silne działanie na bakterie wywołujące trądzik.

KWAS TCA 15% (kwas trójchlorooctowy) - stymuluje odnowę komórkową skóry, działa złuszczająco i odmładzająco. Regeneruje skórę, poprawia jej grubość, napięcie oraz wygładza nierówności naskórka. Stymuluje syntezę kolagenu i elastyny. Zmniejsza głębokość zmarszczek, wspomaga redukcję niedoskonałości skóry w postaci rozszerzonych porów, blizn, przebarwień.
~~~~~~~~~~

Z całą pewnością, na kwasy się nie zdecyduję, choć ich główne przeznaczenie to skóra tłusta i mieszana, więc zdziałałyby cuda, to wizja wysokich filtrów i unikania słońca mnie nie zachęca ;) Zabiegi ultradźwiękowa i fale radiowe - hmm, może za kilka albo kilkanaście lat, gdy zmarszczki zaczną mi przeszkadzać :)

I tym sposobem, do wyboru pozostaje mi mikrodermabrazja lub peeling kawitacyjny ... Tego dylematu sama nie rozwiążę, dlatego jestem ciekawa, na który z tych zabiegów byście się wybrały, a może już macie za sobą?! :) 


niedziela, 16 lutego 2014

Niedzielny relaks z Tołpą :)

Z Tołpą do tej pory nie miałam do czynienia, więc byłam bardzo ciekawa produktów tejże marki - zwłaszcza dlatego, że opisy kosmetyków są niestandardowe - co same zaraz zobaczycie, a może już o tym dobrze wiecie :) Poza tym, ilekroć czytałam recenzje produktów Tołpy, to były one wychwalane pod niebiosa, dlatego sama chciałam zweryfikować te "achy" :)

Na pierwszy ognień poszła maska-opatrunek wzmacniająco-łagodząca na twarz, szyję i dekolt z serii Dermo Face, Rosacal

Producent : Tołpa
Cena : 8 zł
Pojemność : 2 x 6 ml
Dostępność : Apteka

Od producenta :

Konsystencja : bardzo gęsta, nielejąca, kremowa
Zapach : rumiankowo-ziołowy
Dodatkowe informacje : bez alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego

Skład :

Moim zdaniem : Maseczka zaraz po otwarciu sprawia dobre wrażenie - ma przyjemny zapach i bardzo łatwo się ją aplikuje, a to za sprawą gęstej konsystencji, przez co preparat nie spływa z twarzy. Wchłania się również szybko - trwa to około 5 minut. Oczywiście, maska się nie kruszy, ale niestety trudno ją zmyć z twarzy.

Efekty jakie daje są zadowalające :) Przede wszystkim, bardzo intensywnie regeneruje i nawilża skórę, a wysoki poziom nawilżenia utrzymuje się przez ponad 1 dzień. Poza tym, ujednolica koloryt i całkiem dobrze redukuje zaczerwienienia. Nie ściąga skóry - za to znacznie ją wygładza :)

Muszę przyznać, że jestem zadowolona z Tołpowej maski, a zarazem ciekawa kolejnej - typowo nawilżającej wersji :)


A Wy miałyście już styczność z Tołpą?

sobota, 15 lutego 2014

Lady Speed Stick - tej Pani już podziękujemy!


Skuszona jedną z Rossmannowskich promocji, postanowiłam kupić nowy antyperspirant ... Nigdy do tej pory nie miałam okazji wypróbować żelowych, bo zawsze używałam różnych wersji Adidasa w sztyfcie i całej masy antyperspirantów kulkowych ... 

Postawiłam na Antyperspirant w żelu Light Perfume - Lady Speed Stick o 24H ochronie 

Producent : Colgate-Palmolive
Pojemność : 65 g
Cena : 9,79 zł
Dostępność : Drogerie Rossmann

Skład :

Konsystencja : żelowa, nielejąca
Zapach : intensywny, całkiem ładny

Opakowanie : 

Moim zdaniem : Jak widać już na pierwszym zdjęciu - po użyciu tego antyperspirantu pozostają białe plamy, które trudno jest wyprać - a to dyskwalifikuje go już na starcie ... A gdyby tego było mało, to gdy mamy podrażnioną skórę po goleniu i posmarujemy ją tym antyperspirantem, to aż ma się ochotę wziąć tabletki przeciwbólowe ...


Co do ochrony - to takowa istnieje ... do 2-3 godzin po aplikacji, a później pozostaje się jedynie modlić, by nie przytrafiła się jakaś stresująca sytuacja :( No cóż, w tym żelu nie zachwyciło mnie NIC! Z pewnością już do niego nie wrócę i raczej nigdy więcej nie zainwestuję w Lady Speed Stick ...


Miałyście okazję go testować?! 
Jak u Was się sprawdził? :)

piątek, 14 lutego 2014

Cynamonowo miodowe naleśniki beztłuszczowe z walentynkowym ♥ przesłaniem



Dziś Walentynki, a więc dzień szczególny dla wielu par ... Niestety, mi Walentynki kojarzą się negatywnie - ze skomercjalizowanym świętem i bieganiem po sklepach za prezentami, by później dać je ukochanej osobie i mieć rok wolnego ...

Choć Walentynki mnie irytują, to obchodzę je na swój własny sposób - po prostu spędzam ten dzień z chłopakiem, a wieczorem romantyczny spacer do naszej ulubionej pizzerii, czyli nic szczególnego.

Ponieważ lubię wolny czas spędzać w kuchni, to bez słodkiego obiadu się nie obejdzie - moja tegoroczna propozycja to cynamonowo-miodowe naleśniki :) Chyba nie muszę tłumaczyć, że jestem uzależniona od cynamonu, dlatego dodaję go do wszystkiego :)

Do składników można dodać jeszcze proszku do pieczenia - ja jednak unikam chemii, więc czasami jako spulchniacz stosuję gazowaną wodę mineralną :)

Sposób przyrządzenia :
Ponieważ unikam tłuszczu, dlatego naleśniki zawsze smażę na patelni teflonowej, bo wtedy nic nie przywiera, a naleśniki można usmażyć beztłuszczowo :)

Jest też drugi sposób na wykonanie sercowych naleśników

A Wy szykujecie coś na Walentynki?
Jak zamierzacie spędzić ten dzień? :)

czwartek, 13 lutego 2014

Leżę i pachnę, czyli o ulubionym zapachu Tooty Musk

Od zawsze przyzwyczajona byłam do perfum z atomizerem, dlatego bardzo zaciekawiły mnie perfumy w kremie, bo z takimi do czynienia jeszcze nigdy nie miałam :)


Arabskie perfumy w kremie Tooty Musk trafiły do mnie podczas październikowego spotkania w Krakowie, a ponieważ wyglądały tak niepozornie i miały arabskie szlaczki na opakowaniu, to zabrałam się za ich testowanie dopiero po zdenkowaniu moich ulubieńców :)

Trochę faktów o nich :
Producent : Al-Rehab
Cena : około 20 zł
Pojemność : 10 g
Dostępność : TUTAJ

Skład : Vaseline, Perfume
Wyprodukowano w : Arabii Saudyjskiej
Data ważności : 36 miesięcy od otwarcia


Moim zdaniem : Opakowanie jest bardzo lekkie, bo plastikowe - niestety wygląda trochę tandetnie, ale za to skrywa w sobie orientalny skarb. Perfumy mają obłędny zapach - tajemniczy, słodki, ale nie mdlący. Przypomina on malinę z delikatną nutą róży, a więc zakwalifikowałabym go do owocowo-kwiatowych :)

Perfumy w kremie, a dokładniej w wazelinie - nie podrażniają skóry i nie uczulają. Są mega wydajne, a trwałość zapachu jest zadowalająca - utrzymują się nawet cały dzień i pachną tak samo intensywnie, jak zaraz po aplikacji :) 

Po prostu, tego nie da się opisać - to trzeba poczuć! 


środa, 12 lutego 2014

Bergamota & Limonka, czyli umilacze kąpieli


Mieszkając w Krakowie o niczym tak nie marzę, jak o powrocie do domu na weekend i relaksie w wielkiej wannie pełnej ciepłej wody z dodatkiem aromatycznego płynu.

Ostatnio udało mi się namierzyć nowego, kąpielowego ulubieńca o świeżym zapachu, który wręcz dodaje mi energii po ciężkim tygodniu, czyli Olejek kąpielowy Pomarańcza bergamota & Limonka z serii Body Care

Producent : Elfa / Green Pharmacy
Cena : 10 zł
Pojemność : 250 ml
Dostępność : Rossmann
Konsystencja : gęsty żel
Zapach : świeży, limonkowy

Od producenta / Sposób użycia / Skład (INCI)  :

Moim zdaniem : Ten produkt z prawdziwym olejkiem zbyt wiele wspólnego nie ma, ale może to i dobrze, bo wersja żelowa bardziej przypadła mi do gustu. Testowałam go zarówno w wannie, pod prysznicem, a także do moczenia stóp - i zawsze sprawdzał się świetnie. 

Do wanny wlewałam przeważnie 5 zakrętek, by wytworzyła się piana. Oczywiście, całą łazienkę wypełniał przepiękny, świeży zapach, który utrzymywał się jeszcze przez kilka następnych godzin. Pachniała również i moja skóra, a poza tym była miękka, delikatnie natłuszczona i nawilżona, a ja czułam się zrelaksowana i pełna energii po kilkudziesięciu minutach leżenia w wannie :)

Olejek świetnie sprawdzał się też w roli zwykłego żelu pod prysznic. Niewielka jego ilość dawała bardzo dużo piany, która oczyszczała ciało - delikatnie je nawilżając :) Niestety, zapach szybko ulatniał się ze skóry, dlatego wolałam kąpiele z tym preparatem :)


Miałyście okazję już go poznać? :)
Jaki jest Wasz kąpielowy ulubieniec?

wtorek, 11 lutego 2014

Spotkanie blogerek - Sucha Beskidzka 2014 cz. II

Czas w końcu się pochwalić - a jest czym, bo po spotkaniu w Suchej znów wróciłam do domu z torbą pełną kosmetyków :) Pomału zaczyna mi już brakować miejsca na półkach z kosmetykami, dlatego systematycznie będę Was obdarowywać, bo w końcu - co za dużo, to niezdrowo, a dzielenie się sprawia mi dużo przyjemności :)

Na początek, kilka słów o ciekawej inicjatywie - paczek niespodzianek :) Każdej z nas została przydzielona jedna osoba, której miałyśmy kupić prezent - najlepsze w tym wszystkim było to, że tylko organizatorka wiedziała, kto komu robi niespodziankę :) 

Tak więc, od tajemniczej osoby dostałam taki oto prezent - 4 śliczne lakiery, w dodatku 2 z nich miałam ochotę kupić, więc moja lista Rossmannowskich zakupów nieco się zmniejszyła. Najbardziej jednak ciekawa jestem kuli do kąpieli z Vedary, więc niedługo zafunduję sobie odprężającą kąpiel :)


Od Eveline Cosmetics otrzymałyśmy aż 7 lakierów (większość czerwonych) oraz balsam do ciała pod prysznic i termoaktywne serum wyszczuplające, którego jestem bardzo ciekawa, bo z serii Slim Extreme 4D testowałam już wiele świetnych produktów :)


Soraya uraczyła nas żelami pod prysznic - tym razem wpadła mi w ręce wersja czekoladowa. Ponadto w mojej torebce wylądował peeling orzechowo-morelowy oraz podkład matujący, a także dwaj ulubieńcy mojej mamy, czyli krem i serum z kwasem hialuronowym.


Od Rimmel London tym razem dostałyśmy tusz z mega zakręconą szczoteczką, a od MakeMeBio - pomarańczowy krem, o mega przyjemnym zapachu :)


Najbardziej z wszystkich zaciekawiły mnie kosmetyki nieznanej mi do tej pory marki Subrina - czyli szampon i loton do włosów. Od Flos-Leku dostałyśmy zimowe upominki, czyli pomadkę ochronną, tłusty krem, żel do powiek i pod oczy oraz balsam do ciała :)


Na koniec - trochę kolorówki, czyli piękna czerwona pomadka, zielony lakier i brązowa kredka - jaką uraczyła nas marka Paese oraz niebieski lakier, puder brązujący, czarna kredka oraz tusz do rzęs od Pierre Rene (i MIYO) :)

Sporo się tego nazbierało, dlatego na dzień kobiet możecie liczyć na kolejną niespodziankę :)


poniedziałek, 10 lutego 2014

1 rozmiar mniej?! - Slim Extreme 4D, Intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową

Czasami wierzę w cuda - jeśli jednak chodzi o producentów kosmetyków, to te cuda rzadko się zdarzają ... Z tego też powodu, sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju obietnic - typu "zmniejsza obwód brzucha o 1 rozmiar" ... Ćwiczenia, dieta - tak! Ale balsam?!

Gdy widzę takie napisy, to po prostu w nie nie wierzę. Dlaczego więc kupuję takie produkty?! A dlatego, że wszystko, co wyszczuplające bądź antycellulitowe - ma ujędrniającą moc i pozytywnie wpływa na moje ciało :)

Do tego specyfiku podeszłam z wielką rezerwą, ponieważ jego poprzednik wywołał u mnie reakcję alergiczną i całe moje ciało wyglądało jak podczas ospy ...

Na szczęście, Intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową z serii Slim Extreme 4D z efektem chłodzącym i technologią 'A Size down' mnie nie uczuliło :)

Producent : Eveline Cosmetics
Cena : 22 zł
Pojemność : 150 ml
Dostępność : Drogerie Rossmann

Od producenta :

Konsystencja : średniej gęstości, nielejący
Zapach : mentolowy

Skład (INCI) :

Moim zdaniem : Balsam ma działanie 48h (wg. producenta), dlatego stosowałam go raz na 2 dni i starczył mi na cały miesiąc, więc do wydajności nie mam zastrzeżeń. Jego działanie dało się odczuć po kilkudziesięciu minutach, kiedy to zaczynał działać bardzo przyjemny efekt chłodzący, który utrzymywał się przez około pół godziny. Bardzo wielką zaletą tego balsamu było również to, że wchłaniał się w mgnieniu oka i nie brudził ubrań :)

A teraz najważniejsze, czyli jak to jest z tym 1 rozmiarem mniej?! Ano właśnie nie jest - to chyba nikogo dziwić nie powinno :) Dzięki balsamowi nie schudniemy, ale za to zyskamy dużo bardziej jędrną i nawilżoną skórę, która z każdym tygodniem wygląda coraz lepiej. Jeśli dołożymy do tego zdrowe odżywianie + ćwiczenia, to efekt może być rewelacyjny, ale ktoś kto kupuje ten balsam tylko dlatego, że chce zgubić parę cm, a nie ma zamiaru trochę bardziej się wysilić, to niestety bardzo się zawiedzie ;)


Miałyście już okazję wypróbować ten balsam?
A może nie lubicie tego typu specyfików? :)

niedziela, 9 lutego 2014

Spotkanie blogerek - Sucha Beskidzka 2014 cz. I

Dla większości osób, niedzielny wieczór służyć ma odpoczynkowi przed rozpoczynającym się, nowym tygodniem - tak więc nie będę Was zasypywać masą tekstu, a po prostu zapraszam do oglądania :)


W minioną sobotę (8 lutego) spotkałyśmy się w Pizzerii 102 w Suchej Beskidzkiej, w całkiem sporym, bo aż 18-osobowym gronie Większość dziewczyn miałam okazję poznać już wcześniej - podczas październikowego spotkania w Krakowie.

A oto cała nasza paczka :


Ponieważ nie samymi kosmetykami bloger żyje, to nasze spotkanie zaczęło się od zamówienia pizzy, która nie dość, że była całkiem tania, to dodatkowo bardzo smaczna :) A moja mina na poniższym zdjęciu - bezcenna! :)


Gdy już sobie pojadłyśmy, popiłyśmy i pogadałyśmy, to nadszedł czas na rozdawanie prezentów, które same dla siebie przygotowałyśmy, tak więc każda dostała indywidualną, choć anonimową paczkę :) W roli Św. Mikołaja wystąpiła nasza organizatorka, czyli Kornelia - a Śnieżynką została Iwona, która bardzo sprawnie rozdawała upominki :)


Nie obeszło się bez testowania i zachwytów nad Tangle Teezerem, który ostatnio robię furorę wśród blogerek :D W sumie nie dziwne, gdy już po pierwszym przeczesaniu włosów była widoczna takaaa różnica :)


I to nie koniec atrakcji! Zostałyśmy hojnie obdarowane przez sponsorów - ale nie rozpisuję się teraz na ten temat, ponieważ już niedługo powstanie osobny post :)


Oczywiście, spotkanie było bardzo udane - w końcu mogłam porozmawiać sobie za wszystkie czasy z Kornelią i resztą dziewczyn, zjeść dobrą pizzę i znów poczuć się jak na Gwiazdkę w Boże Narodzenie :)

A teraz uciekam do mojego domowego SPA, by oddać się błogim przyjemnościom przed jutrzejszą sesją ... na szczęście, nie egzaminacyjną - a zdjęciową! :D