środa, 30 kwietnia 2014

Projekt Denko : Kwiecień 2014

Kwiecień wyjątkowo szybko mi minął - pewnie dlatego, że więcej czasu spędziłam w domu niż na uczelni. Niestety, większość kończących się kosmetyków została w Krakowie, dlatego nie miałam jak ich zużyć, więc i denko jest niezbyt obfite, ale za to w maju z pewnością będzie tego dużo ... dużo więcej :)

A oto, co udało mi się zdenkować :

1. Mydło w piance Kitchen Lemon (Bath & Body Works) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

2. Borowinowy żel pod prysznic (BingoSpa) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

3. Żel oczyszczający 'Czysta skóra' (Garnier) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

4. Koncentrat balsamu nawadniający skórę Hydrain3 Hialuro (Dermedic) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

5. Żółty korektor VeryMe (Oriflame) - używałam go do rozjaśniania cieni pod oczami i choć radził sobie z nimi w miarę dobrze, to jednak lekko podrażniał skórę, wysuszał ją i miał nieciekawy zapach, więc bardzo szybko go odstawiłam i zalegał mi w kosmetyczce aż do czasu, kiedy to się przeterminował i w końcu mogę się go pozbyć :)
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

6. Tusz do rzęs Lash Architect 4D (L'Oreal Paris) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

7. Próbka 2 ml : S.O.S. Instant Radiance (Skincode) - krem, a raczej żel o mydlanym zapachu z dzieciństwa, ma w sobie mini drobinki, które rozświetlają skórę. Krem średnio szybko się wchłania, jednak pozostawia na skórze lepką warstwę przez długi, długi czas.
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

8. Próbka : Cold krem intensywnie łagodzący Angio Therapy (Dermedic) - krem przeznaczony do skóry naczyniowej, wrażliwej i z trądzikiem różowatym. Przyznam szczerze, że byłam bardzo mile zaskoczona jego chłodzącym działaniem i poziomem nawilżenia. Szkoda tylko, że kremik pozostawiał na skórze tłusty film, który od zawsze mnie irytuje.
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE


9. Żel pod prysznic Milkberry (Soraya)RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

10. Wybielająca pasta do zębów 3D White (blend-a-med) - Od dawna lubię pasty blend-a-med i kupuję je tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia, ponieważ wybielającego działania nie wykazują.
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

11. Płyn micelarny Hydrain3 Hialuro (Dermedic) - RECENZJA & UZUPEŁNIENIE
KUPIĘ PONOWNIE : TAK

12. Arganowy szampon do włosów 8w1 (Eveline) - RECENZJA
KUPIĘ PONOWNIE : NIE

13. Próbka szminki (Avon) - byłam z niej całkiem zadowolona, choć nawet nie wiem, która konkretnie jest to szminka z Avonu, bo próbka nie zawierała opisu
KUPIĘ PONOWNIE : MOŻE

Miałyście któryś z tych kosmetyków?!
No i oczywiście - pochwalcie się własnymi denkami :)

wtorek, 29 kwietnia 2014

Nowości miesiąca : Kwiecień 2014 + Przeżyć za 50 zł

Kosmetyczny odwyk, bo właśnie tak nazwałabym projekt "Przeżyć miesiąc za 50 zł". Jeszcze do niedawna kupowałam tony niepotrzebnych kosmetyków, które później zalegały i nie mogłam ich zużyć. Przez ten projekt nauczyłam się kupować z głową - tylko to, co jest mi potrzebne.

W tym miesiącu nie miałam niezbędników do uzupełnienia, więc postanowiłam dokończyć kolekcjonowanie zestawu do paznokci żelowych i hybrydowych - na allegro znalazłam spore promocje na produkty Silcare.


Oto moje kwietniowe zakupy :
Pilnik 100/180 (Silcare) 1,99zł
Waciki bezpyłowe 500 szt. (Silcare) 7,50zł
Żel UV Quick finish - Base one (Silcare) 6,90zł
Cleaner 100 ml - Base One (Silcare) 2,99zł
Żel jednofazowy UV - Base One (Silcare) 7,00zł

Łącznie: 26,38 (+8 zł przesyłka = 34,38)


Poza tym, dopisało mi szczęście i wygrałam rozdanie na rozowyswiatmarthe.blogspot.com u Marthe Tischendorf z takimi oto apetycznymi umilaczami kąpieli :


Peeling pod prysznic "The blues" (Bomb Comsetics)
Musująca kula do kąpieli "Lato miłości" (Bomb Comsetics)
Babeczka do kąpieli "Przyjęcie w ogrodzie" (Bomb Comsetics)
Szampon w kostce "Purpurowa namiętność" (Bomb Comsetics)

Znów udało mi się zmieścić w limicie - nawet promocja w Rossmannie mnie nie złamała, bo nie kupuję już na zapas, a promocje i tak pojawiają się co jakiś czas. W maju również nie planuję większych zakupów :) Co do wygranej, to jestem mega ciekawa szamponu w kostce, ale zanim go wypróbuję, muszę zdenkować pozostałe :)

Jesteście ciekawe któregoś z tych kosmetyków? :)
Jak u Was z zakupami w tym miesiącu? :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Andra - Argan Hair Mask

Producenci - w szczególności kosmetyków do pielęgnacji włosów - atakują nas z każdej strony olejkiem arganowym, a ten u mnie różnie się spisuje ... Raz zadziała, a raz nie - w końcu jednak odkryłam, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Otóż olej arganowy przeznaczony jest głównie do włosów o normalnej porowatości, a moje są wysokoporowate - stąd jego "lepsze i gorsze dni".

W każdym razie, przedstawiam Wam Maskę do włosów Argan - z serii andcare

Producent : Andra
Cena : 7,50 zł
Pojemność : 300 ml
Dostępność : Drogerie internetowe np. negozio.pl

Od producenta : Maska z olejkiem arganowym pozyskiwanym w Maroku - intensywnie wzmacnia, odżywia i nawilża włosy. Olejek arganowy, dzięki wyjątkowo dużej zawartości naturalnych substancji czynnych, działa rewitalizująco i ochronnie na skórę głowy i włosy. Wyjątkowo duża zawartość witaminy E w olejku arganowym jest podstawą prawidłowego odżywienia włosów. Maska uelastycznia, nawilża i wygładza strukturę włosa. Włosy stają się mocniejsze, grubsze i lśniące. Polecana do wszystkich rodzajów włosów, a w szczególności do włosów osłabionych zabiegami fryzjerskimi i narażonych na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych i promieniowanie słoneczne.

Skład (INCI) :

Konsystencja : średniej gęstości, nielejąca

Zapach : miodowy, długotrwały, przyjemny

Moim zdaniem : Mam bardzo zniszczone włosy - a w ramach ich regeneracji postanowiłam nie używać prostownicy i już od ponad miesiąca w ogóle po nią nie sięgam - potrzebuję za to dobrej maski, która ujarzmi moje puszące się włosy ... Niestety, Argan Hair Mask mi w tym nie pomogła :(

Ostatnio używałam wosku z Beauty Formulas, który znacznie zniwelował puszenie się włosów, a po przejściu na tą maskę - sianko znów zawitało na mojej głowie ... Włosy wcale nie stały się odżywione ani nawilżone, a wręcz ich stan znacznie się pogorszył. Poza tym, straciły i tak już słaby połysk.

Jedyne pozytywy, jakie zauważyłam - to łatwiejsze rozczesywanie włosów po myciu i miodowy zapach, który utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin. To jednak o dużo za mało, dlatego już więcej nie chcę mieć do czynienia z tą maską ...


Znacie jakieś inne produkty marki Andra? :)

sobota, 26 kwietnia 2014

Wapozon, prądy d'Arsonvala, czyli znów wybieram się do kosmetyczki + promocje w Rossmannie i Naturze

Jakiś czas temu postanowiłam, że ograniczę wydawanie pieniędzy na kosmetyki, a w zamian za to zainwestuję w wizyty u kosmetyczki. Po ostatnim peelingu kawitacyjnym widzę, że to był dobry pomysł, bo moja cera wygląda dużo lepiej :)

Tym razem zainwestowałam pakiet składający się z 6 zabiegów tj.: mikrodermabrazja diamentowa, maska rozpulchniająca, wapozon, oczyszczanie manualne, prądy d'Arsonvala i maska z glinką. Niektóre z tych zabiegów są mi obce, dlatego przy okazji dokształcania się, postanowiłam co nieco napisać na ich temat :)

WAPOZON - brzmi to tak tajemniczo, a jest to prosty zabieg, polegający na wytworzeniu ozonu i pary wodnej, która zmiękcza naskórek i rozszerza pory - przez co skóra jest przygotowana do "dalszej obróbki".

Wskazania (+) i przeciwwskazania (-) : 
(+) rozpulchnienie skóry przed oczyszczaniem
(+) dezynfekcja skóry po zabiegu z użyciem ozonu
(+) do otwarcia ujść mieszków włosowych
(+) do pobudzenia gruczołów łojowych
(-) trądzik różowaty
(-) stany gorączkowe, zapalne, zakaźne i alergiczne
(-) skóra wrażliwa, płytko unaczyniona, wiotka
(-) oparzenia, otarcia


PRĄDY D'ARSONVALA - to zabieg, który polega na masażu szklaną elektrodą wypełnioną gazem szlachetnym, co powoduje powstawanie wyładowań elektrycznych na powierzchni skóry i uwolnienie ozonu, który ma działanie bakteriobójcze i bakteriostatyczne.

Wskazania (+) i przeciwwskazania (-) : 
(+) opryszczka
(+) świąd
(+) dezynfekcja skóry
(+) odmrożenia
(-) stany gorączkowe, zapalne, alergiczne
(-) metalowe implanty
(-) ciąża
(-) trądzik różowaty

Przyznam szczerze, że jestem ciekawa całej serii zabiegów mających na celu oczyszczenie twarzy :) Choć na cerę narzekać nie mogę, to jednak do ideału jeszcze dużo mi brakuje i mam nadzieję, że pieniądze wydane na zabiegi pomogą mi bardziej, niż gdybym wydała je na kosmetyki do pielęgnacji :)


A na koniec - coś co wszystkie lubimy najbardziej, czyli PROMOCJE :)

-49% w Rossmannie 

do jutra - na podkłady, korektory, róże, pudry
28.04 - 04.05 - na tusze, cienie, kredki, eyelinery
05.05 - 11.05 - na szminki, kredki do ust, lakiery

-40% w Drogerii Natura

28.04 - 05.05 - na kosmetyki kolorowe

Skorzystałyście albo macie zamiar skorzystać z promocji?!
Ciekawa jestem również, czy miałyście do czynienia z wapozonem i prądami :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Na słodki koniec tygodnia - rolada serowa z galaretką

ROLADA SEROWA Z GALARETKĄ

SKŁADNIKI :
CIASTO :
- 0,5 szklanki białek z jajek
- 1,5 szklanki mąki tortowej
- 0,5 szklanki oleju
- 0,5 szklanki cukru
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- 0,25 szklanki mleka
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki soli
MASA :
- 500 g sera twarogowego
- 0,5 szklanki śmietanki 30%
- 2 opakowania galaretki
- 2 łyżeczki żelatyny
- 3 łyżki cukru pudru 


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA :
Do miski wlewamy białka i dodajemy sól, cukier, proszek do pieczenia i cukier waniliowy - miksujemy do uzyskania sztywnej piany, po czym stopniowo dodajemy mleko, olej i mąkę tortową - miksując, do uzyskania jednolitego ciasta, które następnie wylewamy na dużą blachę (można ją wcześniej posmarować masłem i posypać bułką tartą).


Ciasto pieczemy przez 20 minut w temperaturze 180'C. Następnie wykładamy na wilgotną ścierkę i zwijamy w rulon - zostawiamy do wystygnięcia i zabieramy się za masę serową.

Galaretkę rozpuszczamy w 3/4 szklanki wrzącej wody, wylewamy na płaski talerz. Gdy stężeje, kroimy ją na wąskie, długie paski. Następnie, mieszamy 2 łyżeczki żelatyny z 2 łyżkami zimnej wody - gdy napęcznieje, to wsypujemy galaretkę i dolewamy do niej 1/2 szklanki wrzącej wody - wszystko dokładnie mieszając. Do płynnej galaretki dodajemy ser twarogowy, cukier puder i śmietanki i dokładnie miksujemy.


Gdy ciasto ostygnie, rozwijamy je i wypełniamy masą serową i dodajemy pokrojoną w paski galaretkę. Następnie znów zwijamy i pozostawiamy w zimnym miejscu (np. w lodówce), aby masa stężała.


SMACZNEGO !

czwartek, 24 kwietnia 2014

Oeparol Balance, czyli pielęgnacja ust wiosną

Od niepamiętnych czasów mam obsesję na punkcie moich ust, które zawsze muszą wyglądać zdrowo - być odpowiednio nawilżone oraz wypielęgnowane. 

Tak więc, na moich ustach zagościło już sporo kosmetyków - ostatnio, pozostaję jednak wierna Pomadce ochronnej do ust z olejem z nasion wiesiołka - Oeparol Balance


Producent : Adamed Consumer Healthcare S.A
Cena : 5 zł
Pojemność : 3,6 g
Dostępność : Biedronka, Apteki np. DOZ
Inne wersje : z filtrem SPF20, malina, mango, owoce leśne

Od producenta / Skład (INCI) :

Konsystencja : gęsta
Zapach : delikatny, kwiatowy, przyjemny
Smak : niewyczuwalny

Moim zdaniem : Ta wiesiołkowa pomadka - to moja miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ długotrwale nawilża, zmiękcza i wygładza usta - pozostawiając na nich delikatny, naturalny połysk. Dodatkowym plusem jest również fakt, że nie jest ona lepka i łatwo rozsmarowuje się na ustach, ale i równie łatwo się z nich ściera. Poza tym, zapach i smak są niewyczuwalne, więc nawet wymagającym osobom powinna się spodobać :)

Jedyne, co mi się w niej nie podoba, to parę substancji w składzie (Isoprypyl Myristate, Bha, Tocopherol) - ale skoro liczy się działanie, a po miesiącu stosowania negatywnego wpływu nie zauważyłam, to jak najbardziej mogę polecić tą oto pomadkę do ochrony i pielęgnacji ust :)


A Wy macie jakiegoś ulubieńca do ust? :)

środa, 23 kwietnia 2014

Zebra manicure & black french

Ostatnimi czasy cierpię na brak weny twórczej. Poza tym, mam za dużo lakierów i zbyt wielki dylemat po jaki kolor sięgnąć. Na szczęście, proste rozwiązania są najlepsze, a "przypadki chodzą po ludziach" :)


Tym razem chciałam zmalować najzwyklejsze, czarne paski na paznokciach - niestety, moją ulubioną sondę zostawiłam w Krakowie i musiałam sobie radzić bez niej. Znalazłam za to inny - nieco grubszy pędzelek, przez co efekt nie wyszedł taki, jaki planowałam na wstępie. Stylowe, czarne kreski w trakcie tworzenia - zmieniły się w paski zebry. 


Przypadek sprawił, że wyszło lepiej niż planowałam - a efekt taki uzyskałam dzięki dwóm lakierom :

Lakier do paznokci "Kwadrat"
Producent : Lemax Colour
Cena : 2,50 zł
Pojemność : 9 ml

Lakier do paznokci Mirror Shine
Producent : Avon
Cena : 15 zł
Pojemność : 8 ml
Kolor : Silver foil

Mirror Shine to już staruszek, którego trudno będzie już zdobyć. Mimo wszystko daje na paznokciach lustrzany efekt. Niestety, bardzo szybko ściera się z końcówek paznokci. Lemax świetnie go uzupełnia i współgra z nim kolorystycznie - ze względu na srebrne drobinki brokatu :)


Podoba się Wam taki manicure? :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Jedwab jedwabiowi nierówny!

Poza odżywkami, maskami i innymi preparatami - ważną rolę w pielęgnacji moich włosów odgrywają różnego rodzaju olejki, a w szczególności jedwabie do włosów. Zdecydowanym numerem 1. jest Jedwab Biosilk, całkiem dobrze radzi sobie również Jedwab w płynie od Green Pharmacy, a ponieważ mam spory zapas tego typu kosmetyków, to postanowiłam najpierw je zużyć, zanim wrócę do ulubieńców :)

Tym razem sięgnęłam po Jedwabne serum - z serii PROVIT

Producent : Loton
Cena : ok. 14 zł; 5,44 zł u producenta
Pojemność : 15 g
Dostępność : Drogeria Natura, Tesco

Skład (INCI) :

Od producenta : Serum jedwabne - to kombinacja skondensowanych, naturalnych protein jedwabiu, witaminy B5 oraz polimerów krzemowych. Unikalny dobór składników sprawia, że serum scala rozdwojone końcówki włosów, wygładza je i nadaje niesamowity połysk. Działa również odżywczo na włosy tuż u ich nasady. W efekcie włosy są lśniące, sprężyste i delikatne w dotyku. Dodatkowym atutem serum jest także to, że włosy łatwo się rozczesują i lśnią pełnym blaskiem. 

Zapach : przyjemny, delikatny, choć podobny do męskich perfum
Konsystencja : płynny olejek

Moim zdaniem : Sięgnęłam po ten produkt, ponieważ spodobało mi się jego opakowanie. Już po pierwszym użyciu byłam lekko poirytowana - ze względu na zacinającą się pompkę ... Niestety, pompka zacinała się również przy każdym kolejnym użyciu :( 

Sam olejek miał całkiem przyjemny zapach i na szczęście nie obciążał włosów, a jedynie nadawał im połysk i ułatwiał rozczesywanie. Wygładzenia i nawilżenia niestety nie zauważyłam ... Działanie na końcówki również było bardzo słabe - pod tym względem zdecydowanie najlepszy jest jedwab z Green Pharmacy.

No cóż, ten jedwab nie przypadł mi do gustu i więcej go już nie kupię - mimo że jest wydajny i stosunkowo tani, to jednak jego działanie mi nie wystarcza, bo zdecydowanie wolałabym produkt, który dostatecznie nawilża i wygładza puszące się włosy ...


A Wy macie jakiś ulubiony jedwab do włosów?! :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Szybki i tani placek z kaszą manną na Wielkanoc - bez pieczenia

Cały wczorajszy dzień spędziłam w kuchni - i to nie z przymusu czy konieczności. Po prostu, gotowanie stało się moją nową pasją, która coraz bardziej mnie pochłania.

Zmajstrowałam aż 4 placki na Wielkanoc, a dziś postanowiłam pokazać Wam pierwszy z nich, który jest mało wymagający i możliwy do zrobienia nawet w "studenckich" warunkach, gdzie przeważnie brak narzędzi do pracy ;)

PLACEK Z KASZĄ MANNĄ I CYNAMONEM

SKŁADNIKI :

- 1 duże opakowanie herbatników
- 1 kostka margaryny
- 1 litr mleka
- 0,5 szklanki cukru
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 1 łyżka cynamonu
- 3 łyżki kakao
- 1 szklanka kaszy manny

Opcjonalnie : polewa czekoladowa, pisaki cukrowe
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA :
Brytfannę wykładamy folią aluminiową i układamy na niej herbatniki. Margarynę rozpuszczamy i dolewamy do niej mleko, dodajemy cukier, cukier waniliowy, cynamon oraz kakao. Gdy mieszanina zacznie wrzeć - dodajemy kaszę mannę i mieszamy aż do uzyskania gęstej konsystencji. Przygotowaną masę wylewamy powoli na herbatniki i układamy kolejną warstwę herbatników.


Placek odstawiamy na 1-2 godzin w zimne miejsce (np. do lodówki), a później możemy go zjeść lub trochę udekorować - a do tego polecam polewę o smaku białej czekolady (Wiepol) oraz pisaki cukrowe (Dr.Oetker)


SMACZNEGO!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Orientalne kosmetyki - czyli co nieco o kajalu Hashmi

Kajal, kohl czy też po prostu arabski eyeliner - jest starożytnym kosmetykiem, wytwarzanym z mieszanki ziół, które miały pielęgnacyjne działanie na oczy. Przede wszystkim, miały one przynosić ulgę, chronić przed słońcem i zwężać naczynka krwionośne w oku, by tęczówka wyglądała wyraźniej.


Taka zapowiedź orientalnego kosmetyku i mnie zaintrygowała. Skoro lubię zwykłe, płynne eyelinery, to czemu nie skusić się na ziołową, pielęgnacyjną wersję i czerpać z tego podwójne korzyści?!

No i skusiłam się - na kajal w paście
Producent : Hashmi
Cena : 14,50 zł
Pojemność / Waga : 4,5 g
Dostępność : Internetowe Drogerie z kosmetykami orientalnymi np. EtnoBazar lub Yasmeen
Kolor : czarny
Zapach : ziołowy, ziemisty - niezbyt przyjemny

Skład (INCI) : Zinc Oxide, Waxes, Processed Carbon Black, Herbs, Clarified Butter, Cinnamomum Camphora

Kraj pochodzenia : Indie / Pakistan


Konsystencja : zbita, przypominająca pastę do butów
Na szczęście, miałam dwa opakowania i jedno niezbyt już zdatne do użycia, więc poświęciłam go do zdjęcia.

Aplikator : plastikowy, twardy, nieelastyczny

Moim zdaniem : Dla niewprawionych (w tym i mnie na początku) malowanie oczu tym kajalem jest bardzo trudne - z czasem jednak można się przyzwyczaić do nieelastycznego patyczka, którym można zrobić sobie krzywdę ...

Poza tym, miałam też pewne obawy ze względu na zapach tejże pasty, ale w końcu ziółka nie zawsze pachną pięknie dlatego się przełamałam i zaczęłam stosować kajal, który na oczach dawał efekt zwykłej, czarnej kredki. Choć był bardzo trwały i trudno było go zmyć, to z łatwością się rozcierał i odbijał na powiece.


Nie miałam podrażnionych oczu ani powiek, więc kajal nie miał tutaj pola do popisu - choć warto dodać, że uczuleń i podrażnień u mnie nie spowodował, a za to delikatnie nawilżył powieki, dlatego narzekać nie mogę. Mimo wszystko, wolę jednak zwykłe eyelinery :)


Lubicie orientalne kosmetyki? :)
A może miałyście już do czynienia z tym kajalem?!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Srebro w oczyszczaniu twarzy - Phytosilver Cleansing Milk

Jakiś czas temu czytałam artykuł o nanocząsteczkach srebra, które posiadają wyjątkową właściwość, a mianowicie - mogą wnikać wgłąb skóry, oczyszczając ją i zapobiegając powstawaniu przykrych niespodzianek. Wtedy właśnie przypomniałam sobie, że w moich zbiorach mam kilka kosmetyków ze srebrem i postanowiłam sięgnąć po pierwszy lepszy - i tak oto poznałam mleczko oczyszczające ze srebrem - Phytosilver Cleansing Milk z serii Chinese Herbs

Producent : Pulanna
Cena : 17 zł
Pojemność : 90 g
Dostępność : trudnodostępny 

Od producenta : Mleczko zawiera płatki srebra, wyciąg z rumianku i nasion lotosu. Usuwa nadmiar wydzieliny łojowej, kurz, makijaż, nie narusza jednak naturalnej warstwy ochronnej skóry. Dzięki temu nie tylko oczyszcza skórę lecz także ją pielęgnuje. Zachowane zostaje prawidłowe nawilżenie naskórka, zwiększa się jego elastyczność i odporność na podrażnienia. Skóra zostaje przygotowana do dalszej pielęgnacji.
Skład (INCI) :





Zapach : bardzo delikatny - prawie niewyczuwalny
Konsystencja : lejąca, kremowa 

Moim zdaniem : Z reguły nie przepadam za mleczkami do demakijażu - zdecydowanie wolę płyny micelarne. Ten produkt podbił jednak moje serce przez to, że z niebywałą łatwością zmywa nawet najtrwalszy makijaż (w tym również kosmetyki wodoodporne), przy okazji nie dając 'efektu pandy', nawilżając i nie powodując podrażnień.

Bardzo często korzystam z niego, gdy nie mam już cierpliwości do płynów micelarnych. Po prostu - jest moim numerem 1. do demakijażu oczu! Poza tym, jest stosunkowo tani i bardzo wydajny. Szkoda tylko, że trudno jest go kupić w jakimś sklepie stacjonarnym ... No i przeszkadza mi w nim jeszcze jeden fakt - jak każde mleczko - pozostawia na skórze tłusty film, którego i tak w mig się pozbywam, bo demakijaż kończę umyciem twarzy żelem.


Dla mnie jest po prostu niezastąpiony!
A Wy macie demakijażowego ulubieńca? :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Lakierowe rozdanie #6

Lakierów w mojej kosmetyczce jest co nie miara (ponad 100 sztuk) i choćbym chciała, to nie jestem w stanie ich wszystkich zużyć, a szkoda, by się marnowały i zbierały kurz, skoro którejś z Was mogą umilić życie :) 

Tak więc, zapraszam na rozdanie - oczywiście zasady z poprzednich rozdań pozostają niezmienne, czyli należy publicznie obserwować tego bloga, a każda dodatkowa aktywność zwiększy Waszą szansę na zgarnięcie takiego oto zestawu lakierów :

(to zdjęcie jest zarazem banerem)

W skład nagrody wchodzi :
- *Wibo, Wow sand effect nr 3
- *Lovely, Crystal Strenght
- Alkemika, nr 181
- Paese, nr 335
- *Sally Hansen, Salon, Fizz it is
- Lovely, Must Have, Naturalist
- Eveline, miniMAX nr 843
- Eveline, miniMAX nr 375
- Miyo, mini drops nr 146, very very pink
- Golden Rose, Rich Color nr 28


Jeśli chcecie zgarnąć te nagrody, to obowiązkowo należy :
- zostać publicznym obserwatorem tego bloga (1 los)
- dodać komentarz pod tym postem

Aby zwiększyć szanse na wygraną dodatkowo można :
- Polubić FanPage bloga na FB (2 losy)
- Publicznie udostępnić post z rozdaniem na FB (3 losy)
- Dodać baner w pasku bocznym z linkiem do tego rozdania (3 losy)
- Napisać post lub wspomnieć w poście o rozdaniu dodając baner oraz link (4 losy)

Top komentatorzy z dzisiaj i dnia zakończenia rozdania otrzymują po 3 losy:

Regulamin rozdania :
1. Wyłącznym fundatorem nagród jestem ja (Chelsea Lena). 
2. Lakiery w większości są nowe, nieużywane - trzy z nich oznaczone * zostały użyte 1-2 razy.
3. Rozdanie trwa od dnia dzisiejszego do 16.05.2014 do północy.
4. W rozdaniu nie mogą brać udziału blogi stworzone tylko na potrzeby rozdań/konkursów. 
5. Warunkiem wzięcia udziału jest publiczne obserwowanie bloga. Dodatkowa aktywność zwiększa szansę na wygraną.
6. Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). Wyniki pojawią się do 7 dni od zakończenia (czyli max. do 23 maja), a zwycięzca ma 3 dni czasu na odpowiedź i podanie danych adresowych do wysyłki.
7. Nagroda zostanie wysłana na mój koszt na terenie Polski.


Wzór zgłoszenia :

Obserwuję jako :
E-mail :


Na FB jako : (imię + pierwsza litera nazwiska)
Udostępnienie : (dokładny link)
Baner : (link do bloga)
Notka : (bezpośredni link do posta)


Życzę powodzenia! :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Pastel pink manicure

Przez 9 ostatnich dni na moich paznokciach gościła rażąca czerwień, wcześniej jeszcze ciemny fiolet, słoneczne złotko i neonowy róż - tym razem, dla odmiany, wybrałam spokojne barwy, a mianowicie odcień Pastel pink - z serii Nailwear Pro.


Nigdy nie byłam fanką lakierów z Avon'u i chyba nikogo nie powinno to dziwić ... Co prawda, mają w swojej ofercie ogromną gamę kolorów, ale niestety jakość pozostawia wiele do życzenia ...


Oczywiście i w tym wypadku nie było inaczej - dwie warstwy lakieru, widoczne prześwity, smużenie pędzelka, fatalna trwałość - po 2 dniach spore odpryśnięcia ... I to wszystko za 11 zł - oj, trochę kiepsko!


Na szczęście, mój ulubiony Matte Top Coat trochę przedłużył żywotność lakieru z Avon'u - dodatkowo go zmatowił i wybielił, przez co pastel pink spodobał mi się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej :)

A Wy lubicie takie blade odcienie? :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kitowe połączenie orzecha z morelą - czyli o peelingu So Pretty!

Jeszcze kilka lat temu uzależniona byłam od peelingów do twarzy, ale na szczęście je porzuciłam, bo bardziej mi szkodziły niż pomagały i teraz tylko sporadycznie po nie sięgam, a dokładniej po gruboziarnisty peeling orzechowo-morelowy z serii So Pretty! Piękna cera, który zapewne już dobrze znacie :


Producent : Soraya / Cederroth
Cena : 12 zł
Pojemność : 75 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann, Natura
Produkt testowany dermatologicznie

Od producenta :

Skład (INCI) : Aqua, Juglans Regia Shell Powder, Glyceryl Stearate SE, Glycerin,Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Cetearyl alcohol, Cetyl Alcohol, Cocamidopropyl Betaine, Salicylic Acid, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate,Triethanoloamine, Cetyl Acetate, Carbomer, Ceteareth-20,Polysorbate 60,Stearyl Acetate, Oleyl Acetate, Acetylated Lanolin Alcohol, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Butylene Salix Alba Bark Extract, Phenoxyethanol, Methylisothliazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-izomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Limonene, CI 15510

Konsystencja : gęsta, nielejąca; ze średniej wielkości, nieścieralnymi drobinkami 

Zapach : chemiczny - bardzo nieudany, podobny do zapachu kitu

Moim zdaniem : Na wstępie, w kosmetykach zwracam uwagę na zapach - i tutaj niestety Soraya się nie popisała, bo peeling pachnie jak silikonowy kit, a tego się już wystarczająco nawąchałam podczas remontów. Za to, konsystencja bardzo przypadła mi do gustu - peeling nie spływa z twarzy, a w dodatku ma idealne drobinki, które nie są zbyt ostre i nie wyrządzimy sobie nimi krzywdy.

Niestety, skład jest trochę zatrważający - ze względu na sporą ilość komedogennych składników (Glyceryl Stearate SE, Sodium Laureth Sulfate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Triethanol amine, Acetylated Lanolin Alcohol). Dużą część stanowią również substancje zapachowe - tylko na co i po co?! Skoro peeling i tak ma fatalny zapach ...

Na szczęście, działanie wykazuje całkiem dobre - odświeża i oczyszcza skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną - przy okazji złuszczając martwy naskórek i wyrównując koloryt cery. Dużym plusem jest również fakt, że nie powoduje podrażnień i łatwo się zmywa z twarzy. 


Mimo wszystko, nie polecam stosowania tego peelingu częściej niż raz w tygodniu - w końcu, co za dużo, to niezdrowo! Nawet jeśli chwilowo daje wspaniałe efekty, to gdy z nim przesadzimy - zapcha pory i będziemy mogły przywitać się z zaskórnikami - tak więc umiar przy So Pretty! jest bardzo wskazany :)

A Wy co o nim sądzicie? :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

Arganowy szampon 8 w 1 z keratyną

Obecnie, panuje moda na wszelkiego rodzaju kosmetyki z olejkiem arganowym w roli głównej. A jeśli o włosy się rozchodzi, to producenci lubią dorzucić do swoich produktów również keratynę. Aby było na bogato - nie może zabraknąć stylowego opakowania w kolorze złota i zagwarantowania "efektu jak z salonu". Dla zwiększenia popytu, warto również dodać, że to nie jest zwykły szampon, a innowacyjny szampon 8 w 1!
Na te wszystkie 'producentowskie zalety' i ja dałam się nabrać ... Wierzyłam, że zdziała wiele - ale niestety tak się nie stało. No cóż, przestawiam Wam "bohatera" dzisiejszego odcinka, czyli arganowy szampon 8 w 1 z keratyną (Argan+Keratin)

Producent : Eveline Cosmetics
Cena : 12,99 zł
Pojemność : 150 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann
Przeznaczenie : do włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych

Skład (INCI) :

Konsystencja : galaretowata, gęsta, nielejąca
Zapach : przyjemny, słodki - ale nie mdły

Od producenta : 

Moim zdaniem : Już na pierwszy rzut oka widać, że to całe 8 w 1 można zawrzeć w 'intensywnej regeneracji', bo odbudowane, nawilżone, wygładzone, odżywione i wzmocnione włosy, to włosy zregenerowane ... Tak samo - wygładzone = miękkie ... Ale mniejsza z tym!

Szampon z pewnością dobrze oczyszcza włosy, ale wcale nie ułatwia rozczesywania - a wręcz przeciwnie - włosy po nim po prostu się plączą ... Po wysuszeniu, strasznie się puszą - a więc trudno mi tu mówić o jakiejkolwiek regeneracji, skoro po używaniu szamponu jest gorzej niż przed moją przygodą z nim ... Na szczęście, to tylko 150 ml, w którego zużyciu pomógł mi chłopak, więc szybko pozbyłam się tego bubla.

Jedyną zaletą tego szamponu, jest fakt, że przyjemnie pachną po nim włosy - to jednak zdecydowanie za mało, bym była skłonna kiedykolwiek jeszcze kupić ten produkt :(


Miałyście z nim już do czynienia? :)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Malinowa obsesja vs. czekoladowa euforia

Znam tylu zwolenników, co i przeciwników zapachu słodkiej czekolady pod prysznicem, ale nie znam za to osoby, która pogardziłaby delikatnymi nutami maliny. Tak więc na słoneczne, niedzielne popołudnie mam dla Was propozycję z cyklu 'Dla każdego coś miłego'.

Żele pod prysznic z serii Piękne ciałoSo fresh! - Chocolate kiss & Milkberry, czyli czekoladowa euforia z pikantną nutą oraz malinowa obsesja. Do tej serii należy również Sunny peach i Lemon Twist.


Producent : Soraya
Cena : 12 zł za szt.
Pojemność : 300 ml
Dostępność : Drogeria Rossmann, Natura

Od producenta :

Konsystencja : kremowy, gęsty żel
Zapach : czekoladowy, słodki - ale nie mdły ; waniliowo-malinowy, delikatny

Skład :

Moim zdaniem : Na pierwszy ogień poszedł żel malinowy, z tego względu, że zapach bardziej do mnie przemawiał. Spodobała mi się jego gęsta konsystencja, przez co żel był wydajny i wytwarzał dużo piany. Po kąpieli w całej łazience unosił się słodki zapach, który przez chwilę pozostawał jeszcze na skórze. 

Spodobały mi się  również słowa producenta, w których nie było dziesiątek obietnic - założeniem było, że żel ma tylko pachnieć i oczyszczać, a on dodatkowo nawilżał delikatnie moją skórę - w sumie to nie dziwne, skoro w składzie zawiera owocowe ekstrakty i glicerynę. Oczywiście, oba żele miały identyczne działanie - a różniły się jedynie zapachem i kolorem. 

Poza tym, żele okazały się bezpieczne przy moim uczuleniu na detergenty, za co również wielki +. Co do wad, to jedyną, jaką udało mi się odnaleźć, jest fakt, że opakowania nie da się postawić do góry dnem, przez co ciężko jest wydobyć resztki z opakowania :)


Do żeli z serii So fresh! nie mam zastrzeżeń, więc pewnie jeszcze nie raz do nich wrócę - w końcu do wypróbowania pozostały mi jeszcze dwie wersje :)

A Wy miałyście okazję poznać żele Sorayi? :)