środa, 8 lipca 2015

Mix różności kosmetycznych - Syis, Foltene, mySecret, Hean, Joko, Sensique, Kobo, 100% olej tamanu & 3% kwas hialuronowy


W moich zbiorach często znajdują się kosmetyki, o których za wiele powiedzieć nie można, bo albo totalnie mi nie spasowały, dlatego ich używanie zakończyłam po kilku razach i nie zaznajomiłam się odpowiednio z ich właściwościami albo po prostu ich cała recenzja sprowadza się do kilku linijek, dlatego dziś czas na mini mix różności kosmetycznych :)


Serum kolagenowe do paznokci (SYIS) - jego cena, to 35 zł za 10 ml. Serum o zapachu drzewa herbacianego ma typową konsystencję dla preparatów kolagenowych, czyli jest po proste gęste i "ślimate". Wchłania się średnio w ciągu 5 minut i od razu poprawia wygląd skórek poprzez ich nawilżenie. Na szczęście, nie pozostawia po sobie tłustego filmu. 

Jeśli chodzi o wpływ na paznokcie, to po zużyciu ponad połowy buteleczki (czyli 5 ml+) nie zauważyłam, by stan płytek paznokci się zmienił. No cóż, serum przywędrowało do mnie z pudełkiem ShinyBox, ale gdybym sama miała je kupić, to raczej bym się nie skusiła ;)



Kuracja wzmacniająca do paznokci (Foltene Pharma) - 10 ml to koszt aż 58 zł! Dostępna jest na stronie infoplus24.pl. Najbardziej spodobał mi się w niej aplikator, który wyglądem przypomina pędzelek błyszczyka do ust, a więc jest bardzo praktyczny i ułatwia nakładanie preparatu. Kuracja jest bezzapachowa i ma nieco wodnistą konsystencję. Po aplikacji część z niej szybko odparowuje, a pozostała część wnika wgłąb płytki, przez co paznokcie zyskują zdrowy blask. 

Kuracja ma też pozytywny wpływ na skórki, które stają się mniej widoczne poprzez nawilżenie. No cóż, na stan paznokci narzekałam ostatnio po długiej przygodzie z żelami i hybrydami, ale udało mi się odbudować zdrową płytkę :) Podczas stosowania (po około 2-3 tygodniach) tej odżywki zauważyłam, że zniknął mój odwieczny problem z rozdwajaniem się końcówek paznokci. Pobudzenia wzrostu nie zauważyłam, bo trudno wychwycić ten milimetr na tydzień ;) Mimo wszystko, polubiłam tą kurację wzmacniającą, ale jej cena jest lekko przesadzona.



Po pielęgnacji paznokci - czas na co nieco z kolorówki ...

Beauty Elixir Smoothing Make-Up (mySecret / Pierre Rene) - 12,99 zł za 30 ml. Opis tego podkładu zapowiadał się znakomicie - witaminy A,C,E, jedwabista skóra, pochłanianie nadmiaru sebum - a jak było naprawdę?


Podkład ma nielejącą konsystencję i jest bezzapachowy. Szybko stapia się z cerą, delikatnie wyrównując koloryt i nie dając efektu maski. Niestety, moja cera go nie polubiła, gdyż szybko zaczynała się po nim przetłuszczać. W dodatku, wchodził w załamania i uwidoczniał zmarszczki. Nie zauważyłam też, by skóra była nawilżona ... Ale z drugiej strony, czego można oczekiwać od pokładu za 13 zł?!

No cóż, nie spisał się, dlatego po kilku użyciach z niego zrezygnowałam, by nie musieć się dalej męczyć :(


Korektor dla cery z problemami Antibacterial Cover Stick (mySecret / Pierre Rene) - 10,99 zł za 2g. Opis producenta znajdziecie >>tutaj<<. W tym przypadku nie mam wiele do powiedzenia (a raczej napisania) - korektor, który w ogóle nie maskuje, to żaden korektor!

Dałam mu kilka szans i nigdy nie byłam z niego zadowolona. Nie radził sobie nawet z drobnymi zaczerwieniami, cieniami pod oczami. Aplikowałam go, ale nie widziałam żadnej różnicy przed i po, więc musiałam się posiłkować innym korektorem, dlatego ląduje na mojej liście kosmetycznych bubli. 


Mix korektorów kamuflujących (biały, różowy, fioletowy) EYE MIX High Definition Camouflage (Hean) - 14 zł za 6g. Właśnie w ten sposób próbowałam walczyć z moimi cieniami pod oczami i całkiem dobrze mi to wychodziło. Trochę białego + trochę różowego i od razu wyglądałam na wypoczętą. Wystarczyło kilka dni, by ten korektor przesuszył delikatną skórę pod oczami, która zaczęła się łuszczyć. Później używałam go już tylko okazyjnie. Ostatecznie znalazłam mu dużo lepszego zastępcę, więc teraz zalega mi jedynie na dnie kosmetyczki ...



Cienie Hot Colors (mySecret) Shake colors & Revolt against the nude - robią ostatnio furorę swoimi żywymi odcieniami. Przepiękne, mocno napigmentowane kolory tęczy ♥
Niestety, rzadko używam cieni, a jeśli już, to na moich powiekach toleruję jedynie odcienie nude, bo w każdych innych wyglądałabym jak Halinka Kiepska ;)


Podobnie sprawa ma się z cieniami duo - Perfect your look (Joko) - w tym wypadku jednak fioletowe kolorki podkreślają moje okropne cienie pod oczami.

Pech chciał, że jedyny cień, który toleruję u siebie, czyli Diamond Shine (Sensique) o przepięknym, perłowo-białym odcieniu - po prostu nie chce ze mną współpracować :( Ma fatalną pigmentację i praktycznie nie widać go na powiekach.


Skoro już pokazałam tyle ślicznych cieni do powiek, to czas na tusz :)

Od producenta : Idealna aplikacja, perfekcyjnie rozdzielenie i zwiększenie objętości rzęs dzięki modelującej, silikonowej szczoteczce. Elastyczna formuła tuszu nie kruszy się i nie rozmazuje. Zawiera aktywne składniki pielęgnacyjne i regenerujące strukturę rzęs: proteiny pszeniczne, hydrolizat keratyny, D-pantenol, wosk Carnauba.


Pogrubiający tusz do rzęs Ideal Volume (Kobo Professional) - 11 ml tusz kosztuje około 25 zł. Spodobała mi się w nim szczoteczka z krótkimi wypustkami, z którą zawsze dobrze mi się pracowało, ale nie tym razem :( Na włoskach osadzają się grudki tuszu, które przenosi się później na rzęsy. Żeby wyeliminować grudki trzeba trochę pomachać szczotką, co niekiedy kończy się posklejanymi rzęsami. No cóż, efekt pogrubienia niestety też nie jest zadowalający, dlatego kolejny raz jestem rozczarowana :(



Czas na półprodukty kosmetyczne ze sklepu internetowego Naturalissa.pl :)

100 % olej Tamanu - przyznam szczerze, że ten olej nie był mi do tej pory znany, więc tym bardziej intrygowało mnie jego zastosowanie, zwłaszcza, że można go nabyć za przystępną cenę 11 zł za 15 ml. Ma on brązowo-zielonawy kolor i płynną, oleistą konsystencję. Zapachem przypomina mi lubczyk, czy też słynną przyprawę Maggi z Knorr'a.
Na początku zaczęłam go nakładać na twarz, gdyż jest wskazany do pielęgnacji cery mieszanej ... Ale chyba nie był to najlepszy pomysł, gdyż stan cery zamiast się poprawić, to wręcz odwrotnie - znacznie się pogorszył, dlatego znalazłam mu inne zastosowanie. Smarowałam nim zaczerwienienia po ugryzieniu komarów i w tej roli sprawdził się już dużo lepiej, gdyż łagodził uczucie swędzenia. Doskonale nawilżał również przesuszoną od detergentów skórę dłoni i nie powodował podrażnień ani reakcji alergicznych.

3% kwas hialuronowy - to jeden z najbardziej znanych składników kosmetycznych, więc wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać :) Stosowałam go do pielęgnacji twarzy - czasami punktowo na drobne rany, a czasami dodawałam do maseczek i kremów, dzięki czemu cera dostawała porządny zastrzyk nawilżenia, przez co stała się dużo gładsza i bardziej jędrna, a drobne ranki goiły się w mgnieniu oka :) 


Miałyście okazję poznać któryś z powyższych kosmetyków?
Jak u Was się sprawdził? :)

13 komentarzy:

  1. a mnie serum Syis nawet podpasowało - nie wiem na ile to siła autosugestii, ale paznokcie były jakby twardsze i ładniejsze ;) no i podobał mi się zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zapach drzewa herbacianego w każdym kosmetyku się podoba :D

      Usuń
  2. Ja również w makijażu toleruję jedynie kolory nudę :-) nawet wieczorowe makijaże zazwyczaj są w kolorach brązu. Więc mnie te paletki my secret nie kuszą :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się te paletki z MS podobają, no i ta ich pigmentacja

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam niczego z Twoich zapasów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spoko tego, zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Te paletki z Mysecret są coraz to lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam mic z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny przegląd :) U mnie tusz Kobo bardzo dobrze się spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też nie każdemu produktowi poświęcam cały wpis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat tych, które tu pokazujesz nie miałam, ale też mam taki cały stos bubelków, z którymi nic nie robię i sobie leżą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na te cienie z MySecret poluję od dawna, ale nie mam gdzie ich kupić. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Cienie z MS kuszą niejedną kobietę :D Ale na szczęście się na nie nie skusiłam, gdy były dostępne w mojej Naturze :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)