środa, 30 grudnia 2015

Projekt Denko: Grudzień 2015 + mini recenzje


W końcu jestem zadowolona z ilości zużytych kosmetyków :) Grudzień okazał się być najbardziej obfitym w denko miesiącem w ciągu całego ostatniego roku - udało mi się zużyć 26 sporych, pełnowymiarowych opakowań i 5 próbek.


~ Nawilżający lotion do ciała Exotic Jasmine (Halle Berry) - nie lubię balsamów i lotionów do ciała, ale ten wyjątkowo przypadł mi do gustu. Miał delikatny, jaśminowy zapach. Szybko się wchłaniał - nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Najbardziej zadowolona byłam z długotrwałego nawilżenia skóry, więc nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę :)
~ Maska do włosów (BingoSpa) - Recenzja
~ Lotion do ciała (Iles du Vent) - zapach miał nieciekawy, wchłaniał się powoli - a na skórze pozostawał tłustawy nalot, który mnie irytował. Co prawda, przyzwoicie nawilżał, ale męczyłam się z jego zużywaniem, więc nigdy więcej do niego nie wrócę!
~ Masło kakaowe (OlVita) - nieciekawa sytuacja ... Po zużyciu dwóch (powyższych) lotionów - zabrałam się za to masełko. Nigdy wcześniej nie było przeze mnie otwierane - a po odkręceniu wieczka, moim oczom ukazała się pleśń na całej powierzchni kosmetyku :( 
~ Mus pod prysznic Red Love (The Secret Soap Store) - miał bardzo apetyczny, słodki i nieco arbuzowy zapach, który przywodził mi na myśl wakacje ♥ świetnie się pienił i dobrze oczyszczał skórę, więc z chęcią miałabym ochotę na więcej, ale coś mi się wydaje, że była to limitowana, wakacyjna edycja :)
~ Szampon do włosów z ozonem, OZON Vita Med (The Secret Soap Store) - niezwykle ciekawy szampon, bazujący na ozonowanej oliwie. Jego cena za 250 ml to 45 zł, a więc całkiem sporo. Moje włosy bardzo go polubiły, bo ładnie się układały, były miękkie, zdrowsze i bardziej lśniące. Mimo że szampon nie ma w składzie SLS i SLESów, to dokładnie oczyszczał włosy i skórę głowy, która znacznie wolniej się przetłuszczała. Na szczęście, ten kosmetyk pozostał w ofercie TSSS, więc będę miała okazję jeszcze po niego sięgnąć. 
~ Nawilżająca 2-fazowa oliwka do demakijażu oczu i ust, Czarna Oliwka przeciwzmarszczkowa (Bielenda) - nie przepadam za oliwkami do demakijażu, bo wolę płyny micelarne, ale czasami musiałam sięgnąć po mocniejszy preparat, który świetnie radzi sobie z wodoodpornym makijażem - a oliwka pod tym względem była naprawdę bardzo dobra. Tusz i mocny eyeliner nie stanowiły dla niej żadnego problemu - tak samo puder i podkład. Oczywiście, na skórze pozostawiała tłusty film, dlatego musiałam używać dodatkowo żelu do mycia twarzy. Mimo wszystko, była to najlepsza dwufaza z jaką miałam do czynienia (poprzednia, z Flos-Leka, podrażniła mi oczy i skórę). 
~ Próbka: Szampon przeciw wypadaniu włosów (Radical Med) - miał ziołowy zapach, lejącą konsystencję i dosyć dobrą wydajność (7ml starczyło mi na umycie moich długich włosów). Mokre włosy można było bez problemu rozczesać, a po wyschnięciu nie puszyły się i nie przetłuszczały nadmiernie, więc myślę, że mogłabym skusić się kiedyś na pełnowymiarowe opakowanie, bo początki zapowiadały się nienajgorzej :)
~ Próbka: Sensitive Hydrogel (Alva) - nawilżający żel do twarzy, który szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustego czy lepkiego filmu na skórze. Nasza krótka znajomość zaczęła się pomyślnie, więc mam ochotę na więcej :D
~ Próbka: Podkład Match Perfection, 101 Ivory (Rimmel) - dobrze, że istnieją próbki, bo niestety, ale wersja Ivory okazała się trochę za ciemna. Na szczęście, istnieje jaśniejsza - 010 Light Porcelain. Ogólnie, podkład ładnie wtopił się w cerę, delikatnie zamaskował niedoskonałości, więc może kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowanie :)


~ Żel peelingujący Oil Infusion (AA) - Recenzja
~ Ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów (Bioxsine) - Recenzja
~ Pasta do zębów Herbal White (Colgate) - smak miała całkiem dobry, odświeżała oddech i przyzwoicie oczyszczała zęby, więc może kiedyś do niej wrócę.
~ Żel pod prysznic Mleko i Mód (Isana) - moja współlokatorka dostała uczulenia po tym żelu, dlatego polecić go nie mogę, choć u mnie reakcja alergiczna nie wystąpiła. Ale przezorny zawsze ubezpieczony - więc szkoda ryzykować dla żelu, który zapachu nie ma urzekającego i jest typowym średniakiem. 
~ Woda micelarna do demakijażu (Le'Maadr) - Recenzja
~ Perfumetka 20 ml, Panthera (Paris Avenue) - Recenzja


W tym miesiącu pożegnałam się z trzema starymi lakierami do paznokci, które nie nadawały się już do użytku - różowym chińczykiem (no name), pękającą czerwienią (Lovely) oraz niebieskim Paese, którego pokazywałam tutaj. Wyrzuciłam też dwie oliwki do paznokci (Nail Studio & Oriflame), których data ważności upłynęła i zaschnięty klej do tipsów (AnnCo). 


~ Pasta do zębów (Prokudent Med) - pasta jak pasta, ale to nie był przemyślany zakup. Jej smak trochę uprzykrzał mi mycie zębów, więc już do niej nie wrócę.
~ Maść Tribiotic (Kato) - Recenzja
~ Próbka: Pasta stomatologiczna, przeciwpróchnicza, Mintperfekt sensitive (Ziaja) - to nowość Ziaji. Ta miniaturka była dodatkiem do jakiejś gazety i od razu przypadła mi di gustu, więc z pewnością skuszę się na dużą tubkę :)
~ Krem Sudomax (Sudopharma) - zdążył już zmienić nazwę na Flodomax, a ja dalej mam (miałam) jego starą, prehistoryczną wersję :D Uwielbiałam go za tlenek cynku, który pomagał mi przy uczuleniu na detergenty, wszelkich otarciach i ukąszeniach komarów. Muszę w końcu zaopatrzyć się w nowe opakowanie :)
~ Miętowy balsam do ust Balmi (Balmi) - Recenzja
~ Próbka: Krem pod oczy (Resibo) - nie lubię smarować skóry wokół oczu ciężkimi, tłustymi kremami - a ten niestety do takowych należy. Wchłaniał się bardzo wolno - pozostawiając po sobie tłusty film. Co prawda, miał ładny - ziołowy zapach, ale to za mało, bym chciała w przyszłości sięgnąć po ten krem.


~ Nawilżająca pomadka do ust "Eliksir" (Wibo) - Recenzja
~ Odżywka do rzęs (Realash) - ja + odżywka do rzęs, to nie jest dobrana para :D Tydzień codziennego stosowania, a potem odłożyłam ją w kąt i o niej zapomniałam. No cóż, po tygodniu nie zauważyłam jakichś spektakularnych rezultatów, co nie zmienia faktu, że z chęcią bym do niej wróciła :)
~ Pomadka do ust Pink Future (L'Oreal) - lubiłam tę pomadkę - jej kolor, trwałość - ale na co dzień sięgałam po bezbarwne, ochronne sztyfty, więc rzadko jej używałam, a później przerzuciłam się na mocną fuksję, więc Pink Future się marnowała. Mam ją już chyba od dwóch lat, więc najwyższy czas, by się z nią pożegnać :)

KUPIŁABYM PONOWNIE (25) ; NIGDY WIĘCEJ NIE KUPIĘ!!! (6)


Znacie któreś z powyższych kosmetyków?
Jak się u Was sprawowały? :)

10 komentarzy:

  1. Też miałam ten lakier no name różowy (poznaje po buteleczce) i pamiętam że go bardzo lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. spore denko !
    ja też muszę zrobić porządek w lakierach
    szczęśliwego Nowego Roku
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się też spore denko w grudniu uzbierało, ale jeszcze o nim nie pisałam, i też musiałam pare lakierów wyrzucić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ladnie ci poszlo:) bioxsine lubilismy

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam jedynie dwufazę oliwkową, ale już daaawno jej nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tribiotik znam i czasem używam.
    Colgejt też lubię ale ten miętowy smak.
    Z tym masełkiem to nie fajnie Ci wyszło.
    Nie mniej denko na prawdę okazałe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie takie posty :) Całkiem sporo udało Ci się zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O paście do zębów Prokudent mam to samo zdanie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)