Projekt Denko: Wrzesień & Październik 2018

projekt-denko-2018-blog

Sierpniowe denko publikowałam końcem września, przez co w ubiegłym miesiącu zużyłam niewiele kosmetyków i postanowiłam je połączyć z październikowymi zużyciami. Tym razem przedstawiam Wam kilka moich nowych hitów, ale też bubel, który koszmarnie mnie uczulił i przez ponad dwa tygodnie miałam na ciele czerwone plamy z łuszczącą się skórą. Całe szczęście, że w porę zorientowałam się co było ich przyczyną, wyrzuciłam nieszczęsny kosmetyk i rozpoczęłam leczenie alergii 😰



Lakierowe denko

lakiery-do-paznokci-eveline-lemax-melkior

Co jakiś czas staram się robić przegląd moich lakierów (zwłaszcza tych klasycznych) i wyrzucam te rozwarstwione, zaschnięte i stare. Tym razem pożegnałam się z czerwonym miniMAX'em Eveline - zobaczcie na test wytrzymałości lakieru (innego odcienia). Czarny lakier ze srebrnym brokatem Lemax bardzo polubiłam, choć w dobie hybryd ostatnio rzadko po niego sięgałam - tutaj możecie zobaczyć zebra manicure z Lemax'em w roli głównej (mani z 2014r.!). Lime i Pineapple to neonowe kolory marki Melkior Professional - swego czasu bardzo lubiłam ich lakiery, bo mimo jaskrawych kolorów miały niezłe krycie.


Włosowe denko

projekt-denko-2018-blog-pielegnacja-wlosow-catzy-delia-bionigree-opinie

Jeszcze we wrześniu zużyłam szampon Cameleo BB Anti Damage - Delia Cosmetics, który doczekał się już recenzji. Tak samo jak niedawno zużyte serum oczyszczające do skóry głowy - Bionigree. Październik upłynął mi na przygodzie z Catzy Healing, którą przedstawiałam kilka dni temu. Próbki szamponu Equilibra zużyłam podczas wyjazdu, jednak w ubiegłym roku opisywałam pełnowymiarową butelkę, więc również Was do niej odsyłam po szczegóły - Equilibra Tricologica, wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów z aloesem, arganem i keratyną


Prysznicowe denko

roge-cavailles-uczulenie-wysypka-blog-projekt-denko-avon

Avon, Red Berries Bubble Bath, płyn do kąpieli 'czerwone jagody' - pochodzi ze świątecznej kolekcji i ma niezwykle apetyczny, słodziutki zapach malinowo-jagodowy z dodatkiem kokosa. Pachnie wręcz jak świąteczne wypieki, jednak nie jest mdły i nie przytłacza. Ma otulający i relaksujący zapach, więc jest idealny na jesień i zimę 😍 Częściej stosowałam go jako żel pod prysznic niż jako płyn do kąpieli, ale w obu rolach świetnie się sprawował - wytwarzał sporo piany, świetnie oczyszczał i nie przesuszał skóry. Już nie mogę się doczekać tegorocznej edycji świątecznych kosmetyków!


Co mnie uczuliło?!

Roge Cavailles, Krem pod prysznic 'masło Shea & magnolia' - to pierwszy tak bardzo kremowy kosmetyk do mycia ciała, że można by go pomylić z balsamem pod prysznic. Na początku byłam nim zachwycona, bo wytwarzał kremową piankę i delikatnie nawilżał skórę. Pachniał nieco chemiczną magnolią, jednak zapach był na tyle delikatny, że mi nie przeszkadzał. Gdy po raz pierwszy go użyłam, to kolejnego dnia zauważyłam czerwoną plamkę na brzuchu, którą zignorowałam, bo myślałam, że jest to jakieś ukąszenie owada. Następnego dnia plama się powiększyła, a na brzuchu odkryłam kilka kolejnych. Trzeciego dnia naliczyłam kilkanaście plam na brzuchu i plecach, więc już nie miałam wątpliwości, że "coś" mnie uczuliło - nie wiedziałam tylko co... Zaczęłam szukać winowajców wśród jedzenia i kosmetyków, jednak nic nowego w tamtym czasie nie jadłam i nie stosowałam na skórę - nic poza tym kremem, który zagościł pod prysznicem po zużyciu Red Berries.

Początkowo go nie obwiniałam, bo stwierdziłam, że myjąc się mogę rozsiewać uczulenie, więc starałam się myć najdelikatniej jak tylko się dało. Czwartego dnia zaczęłam stosować apteczną maść na uczulenia, ale nawet ona niewiele pomogła, bo z dnia na dzień przybywało mi czerwonych plam. Dopiero po tygodniu skreśliłam Roge Cavailles, gdy do golenia pach wykorzystałam tenże krem i kolejnego dnia miałam wysyp czerwonych plam właśnie pod pachami. Po odstawieniu kremu pod prysznic maść nagle zaczęła radzić sobie z uczuleniem, które przestało się rozprzestrzeniać, a czerwone plamy z łuszczącą się w środku skórą zaczęły blednąć i zanikać. Ponad dwa tygodnie byłam cała w kropki 😱

SKŁAD INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Glutamate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Potassium Olivoyl Hydrolyzed Oat Protein, Butyrospermum Parkii Butter, Olive Oil PEG-7 Esters, Polysorbate 20, Magnolia Officinalis Flower Extract, Xanthan Gum, Glycol Distearate, Parfum, Citric Acid, Cocamide MEA, Titanium Dioxide, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA

Zawsze zapisuję sobie kosmetyki, które mnie uczuliły, wraz z ich składami. W tym nieszczęsnym kremie Roge Cavailles, żelu pod prysznic BeBeauty oraz w wygładzającym kremie do rąk z Delii znalazłam kopolimer akrylowy, który rzadko widuję w kosmetykach, więc prawdopodobnie to on może być przyczyną moich uczuleń.


Mini różności kosmetyczne

projekt-denko-blog-2018-mary-kay-cafe-mimi-sylveco-ahava

Czerwona pasta do zębów Red Dabur jest moim ulubieńcem i zarazem stałym bywalcem Projektu Denko. Zużyłam już kilka, a może nawet kilkanaście tubek, a kolejne są w zapasach. Szczerze polecam, jeśli lubicie mocne, imbirowe pasty. Ta świetnie odświeża oddech i wybiela zęby 😍

Krople do oczu HydroBalance Starazolin - noszę soczewki, więc dbam też o odpowiednie nawilżanie oczu, a po wypróbowaniu wielu różnych rodzajów kropli - zakochałam się w HydroBalance, bo nie mglą oczu, nie powodują pieczenia i przywracają komfort. Średnio zużywam 1 buteleczkę miesięcznie 👀

Błyszczyk nourishine plus Mary Kay (odcień: In Harmony) - nie przepadam za błyszczykami, ale ten uwielbiałam, bo świetnie nawilżał usta, nieco je powiększał i długo się utrzymywał, a gdy się starł, to wargi jeszcze przez długi czas były miękkie i nawilżone. Udało mi się go zużyć w całości 💋 W tym miesiącu rozstałam się również z miętową pomadką z peelingiem do ust Sylveco, którą przedstawiałam już na blogu początkiem roku.

Nawilżający krem na dzień 'time to hydrate' Ahava - jestem oczarowana tą miniaturką kremu, bo moja cera była po nim gładziutka, dobrze nawilżona i nie przetłuszczała się nadmiernie. Krem miał lekką konsystencję, szybko się wchłaniał i nie pozostawiał po sobie tłustego ani lepkiego filmu. 

Zestaw do pielęgnacji twarzy 2w1 (węglowa maseczka + serum) Le Cafe de Beaute, Cafe Mimi - kosmetyki węglowe świetnie się u mnie sprawdzają i tak też było w tym przypadku. Węglowa maseczka była niesamowicie kremowa i miała bogaty skład, a po jej zmyciu moja cera była świetnie oczyszczona, gładziutka i idealnie nawilżona, a pory skóry stały się mniej widoczne. Najbardziej pokochałam serum, które starczyło mi na kilka dni. Szybko się wchłaniało, nie natłuszczało skóry, ale świetnie ją nawilżało i zapobiegało nadmiernemu przetłuszczaniu się strefy T. Koniecznie muszę kupić kolejne opakowanie! 😍


Zdenkowany demakijaż i pielęgnacja twarzy


Pasta węglowa z Bielendy doczekała się już pełnej recenzji i jako nieliczny z kosmetyków poleciała ze mną na wakacje. Na Maderę zabrałam również chusteczki micelarne do demakijażu z serii nutraeffects - Avon True, które mnie nie zawiodły. Mocno nasączone, sporych rozmiarów chusteczki dokładnie zmywały makijaż i nie powodowały podrażnień ani pieczenia oczu. Nie pozostawiały na skórze lepkiego ani tłustego filmu. Pozytywnie zaskoczył mnie ich krótki skład, który pełen był ekstraktów roślinnych, a te z kolei świetnie działały na moją skórę. Z chęcią jeszcze kiedyś do nich wrócę i zabiorę na kolejny wyjazd 👌

Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu, Tołpa dermo face, physio - ten płyn miał zapach intensywniejszy niż niektóre z moich perfum, co trochę mnie w nim drażniło. Świetnie radził sobie z demakijażem, jednak często powodował u mnie pieczenie oczu, dlatego w końcu odpuściłam i zmywałam nim wyłącznie podkład z twarzy, a do demakijażu oczu stosowałam inny płyn. No cóż, zły nie był, ale jakoś szczególnie dobry też nie, więc nie zamierzam do niego wracać.

Żel do mycia twarzy i okolic oczu, Dermo System Delia - z mgiełką tonizująca z tej samej serii się nie polubiłam, za to żel okazał się hitem, bo świetnie zmywał z twarzy resztki makijażu, delikatnie nawilżał i matował skórę, która nie przetłuszczała się nadmiernie. Nie zapychał porów skóry i był dla niej bardzo delikatny. W składzie nie znalazłam slesów, a cera po umyciu nie była nieprzyjemnie ściągnięta. Poza tym, miał subtelny zapach i słabo się pienił, a to ułatwiało mi zmywanie go z twarzy. Z chęcią do niego kiedyś wrócę 👍


Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Jak się u Was spisywał?
A może macie ochotę któryś z nich poznać? 😊

You May Also Like

15 Dodaj swój komentarz

  1. O rany, popatrz, a zwykły kosmetyk pod prysznic. Narobił niezłego zamieszania....dobrze że w końcu sytuacja została opanowana...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykły - a co lepsze, przeznaczony do skóry wrażliwej ;) Moja skóra nie jest jakoś szczególnie wrażliwa, a mimo to dopadła mnie alergia kontaktowa :(

      Usuń
  2. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale dobrze, że ostrzegasz przed tym kremem pod prysznic, bo mnie zawsze wszystko uczula :D Teraz wiem, żeby po niego nie sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam sporo pozytywnych opinii o Roge Cavailles, a u mnie taka masakra :( Dobrze, że chociaż uczulenie dopadło mnie jesienią, bo czerwone plamy schowałam pod ciepłymi ubraniami :)

      Usuń
  3. Chusteczki z Avon też mam i bardzo je lubię, u mnie też się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię zabierać chusteczki na wyjazdy, bo płyn micelarny w butelce może mi się rozlać w kosmetyczce :D

      Usuń
  4. Dobrze, że doszłaś do tego, co spowodowało te uczulenie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie się udało, ale kilka lat zajęło mi dojście do uczulającego mnie składnika ;) Dobrze, że zapisywałam składy, bo teraz już wiem czego unikać :)

      Usuń
  5. Ta linia Cameleo jest mi dobrze znana i bardzo ją lubię :) Cameleo ma też fajne i niedrogie farby cameleo omega - spotkałaś sie już z nimi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serii Cameleo miałam sporo kosmetyków :) Farb nie stosuję, za to kiedyś lubiłam ich szampony koloryzujące do włosów :D

      Usuń
  6. Pomadki od Sylveco są fantastyczne, ostatnio zamówiłam sobie 4 w internetowej aptece melissa. Trzeba się uzbroić na zimę! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety nie robiłam regularnych porządków w lakierach i w tym miesiącu wyrzuciłam kilkadziesiąt :(. Miałam odżywkę do włosów z serii cameleo, ale do włosów kręconych i była okej w nawilżaniu, ale nie spełniała obietnic co do podkreślania skrętu. Mnie też kiedyś uczulił żel pod prysznic, u mnie objawiło się to czerwonymi śladami, wręcz doszło do krwi w zgięciach łokci. Wyratowałam się bepantenem (chyba tak to się pisało ;)) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilkadziesiąt lakierów? Niezłe porządki... :-)))

      Usuń
  8. Masakra z tym kremem pod prysznic ;/ Ale denko całkiem spore miałaś!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieciekawa historia z tym żelem-kremem pod prysznic. Nie używałam nigdy kosmetyków tej marki.

    Z całego denka znam tylko szampon Catzy.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)