Bielenda Vanity - krem do depilacji

by - 18:10:00

bielenda-krem-do-depilacji

Ostatnio robiłam przegląd moich kosmetyków i w pudle z balsamami do ciała znalazłam krem do depilacji, o którym istnieniu nie miałam pojęcia, więc postanowiłam zrobić z niego użytek. Teraz bardzo tego żałuję...



BIELENDA, Vanity, Gładkie ciało, Krem do depilacji z alantoiną do skóry wrażliwej i suchej - ciała i bikini

bielenda-vanity-krem-do-depilacji-alantoina-blog-opinie

Producent: Bielenda
Cena / Pojemność: 8,99 zł za 200 ml
Gdzie można kupić: Drogerie Rossmann
Skład INCI: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Calcium Hydroxide, Ceteareth Hydroxide, Ceteareth-20, Thiglycolic Acid, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Propylene Glycol, Glyceryl Stearate Se, Allantoin, Potssium Hydroxide, Parfum (Fragrance), Amyl Cinnamal, Geraniol, Limonene, Linalool.

Przeznaczenie: do skóry wrażliwej i suchej, do ciała i bikini
Konsystencja: kremowa, średniej gęstości, nielejąca
Zapach: nieprzyjemny, śmierdzący "zgniłymi jajami"

bielenda-vanity-krem-do-depilacji-alantoina-blog-opinie-sklad-dzialanie

Jak już zaznaczyłam na wstępie - żałuję! Żałuję, że sięgnęłam po ten kosmetyk, bo straciłam tylko czas, pieniądze i cierpliwość. Krem do depilacji Vanity niczym nie różnił się od wszelkich innych specyfików tego typu, które miałam okazję używać (przy okazji mogę polecić krem do depilacji Joanna). Śmierdział okropnie, ale jest to znak rozpoznawczy kremów do depilacji, więc to zignorowałam... 

Na opakowaniu jest napisane, cytuję: "Pozostawić na 5 minut - jeśli włoski są mocne i grube można krem pozostawić na skórze nieco dłużej, ale całkowity czas depilacji nie powinien przekraczać 10 minut". Jako że jestem ciemną blondynką i mam raczej słabe owłosienie, więc po 5 minutach zrobiłam pierwszy test, ale ani jeden włosek nie został na szpatułce, która nie była dołączona do opakowania, więc miałam szczęście, że zostawiłam ją sobie po innym kremie do depilacji.

bielenda-vanity-krem-do-depilacji-alantoina-blog-opinie-sklad-dzialanie

Po upływie 10 minut zrobiłam kolejny test i nadal ani jeden włosek nie drgnął... Lekko zirytowana, ale nadal mająca nadzieję na sukces, odczekałam kolejne 5 minut i nadal nic! Moja cierpliwość się wyczerpała, bo 3x szybciej ogoliłabym się zwykłą maszynką 😡 Po ponad 15 minutach ściągnęłam szpatułką krem Vanity z nóg i pozbyłam się dosłownie kilku włosów - no po prostu ręce opadają 😤 Nie polecam!

Teraz rozważam wybranie się na depilację laserową 👉 http://www.studiolaser-depilacja.pl/kontakt/kontakt-poznan.html albo powrót do mojego niezawodnego, ale bolesnego depilatora Philips Satinelle, którego nie używałam już chyba od trzech lat.


A Wy wolicie klasyczną maszynkę, krem do depilacji, czy depilator?
A może miałyście okazję skorzystać z depilacji laserowej? 😊 

You May Also Like

2 Dodaj swój komentarz

  1. Ojej. To ciekawe, bo my czasem kupowaliśmy krem Vanity (tylko chyba inny rodzaj... a może zmienili opakowanie?) i zawsze się u nas sprawdzał. Szkoda, że u Ciebie nie zadziałał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda ma sporo kosmetyków do depilacji, więc obstawiam, że to była jednak inna wersja ;) U mnie większość kremów do depilacji się dobrze sprawdzało, a z Bielendą mi nie wyszło :(

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny - nawet gdy jest on negatywny. Dajesz mi wtedy motywację do pisania i pracy nad sobą, za co serdecznie Ci dziękuję ♥

Jeśli chcesz porozmawiać, poplotkować lub masz do mnie osobiste pytania - pisz śmiało na chelsea@onet.pl lub poprzez fanpage bloga :)