niedziela, 27 marca 2016

Wiosenna pielęgnacja włosów: odżywka Agafi, szampon Beaute Marrakech, mgiełka Pilomax, serum Garnier + opinie

Źródło: pixabay.com

Od ostatniej aktualizacji włosowej minęły już prawie 4 miesiące. W tym czasie niewiele się działo - włosy spokojnie rosły, a ja, ze względu na operację, nie miałam głowy do ich intensywnej pielęgnacji. Odpuściłam olejowanie, sporadycznie nakładałam maski i odżywki, ale za to przeszłam na łagodne, bez-slesowe szampony.

Mimo minimalnej pielęgnacji włosy ani trochę na tym nie ucierpiały. Nie stały się przesuszone i zachowały swój blask. Co prawda, wypadały w przerażających ilościach, że czasami zaczynałam się modlić, żeby nie wyłysieć, ale po operacji + Euthyroxie wszystko wróciło do normy :)

Obecnie stosuję taki zestaw:

Serum "Opatrunek na rozdwojone końcówki" Goodbye Damage (Garnier Fructis) - 50 ml buteleczkę można kupić za 14,99 zł w Rossmannie. To serum towarzyszy mi od listopada 2014 r. Mimo że używam go na końcówki po każdym myciu włosów, to po 1,5 roku nadal się nie skończyło - wydajność obłędna! Działanie również wykazuje świetne, bo rozdwojonych końcówek musiałabym szukać z lupą w ręku, a u fryzjera byłam ostatnio 4 miesiące temu. Poza tym, nie obciąża włosów - no chyba, że wylejemy pół buteleczki ... No i ma przepiękny, kwiatowo-owocowy zapach, który przez kilka godzin utrzymuje się na włosach ♥


Jeśli chodzi o buteleczkę, to jest ona wykonana z twardego plastiku i posiada bardzo sprawnie działający dozownik, przez co zawsze aplikuję tyle serum, ile chcę - stąd też wydajność Goodbye Damage jest tak wysoka.


Skład INCI: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum/Fragrance, Eugenol, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Metyhlpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract (F.I.L.C158148/1).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Odżywka bez spłukiwania w postaci mgiełki / włosy jasne / Wax Daily Mist (Laboratorium Pilomax) - używam jej zawsze, gdy nie mam czasu na domknięcie łusek włosowych chłodną wodą, a w okresie wiosenno-letnim chronię nią włosy przed promieniami słonecznymi. Lekka mgiełka nie skleja, nie obciąża i nie przyspiesza przetłuszczania się włosów. Nadaje im natomiast ładny blask i ułatwia ich rozczesywanie na mokro. Poza tym, nie przesusza włosów (tak jak robią to lakiery) oraz sprawia, że ładniej się układają i nie puszą. Wydajność 100 ml mgiełki jest równie zadowalająca, a cena całkiem przystępna - 18 zł :)


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Naturalny szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z olejem z opuncji figowej / 100% naturel shampoo with prickly pear oil (Beaute Marrakech) - to chyba najciekawszy kosmetyk z prezentowanej przeze mnie czwórki. Nie dość, że jest naturalny, a w dodatku - orientalny (z Maroka), to ma przyzwoitą cenę - 25 zł za 250 ml. Graniczy z cudem wypatrzenie go na sklepowych półkach, ale można go zamówić u importera i pewnie niedługo to zrobię, bo ten szampon mnie zachwycił. Jest na tyle delikatny, ale zarazem skuteczny, że świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy, ale także nawilża, więc stosowanie odżywki lub maski jest zbędne. Szampon odżywia, nabłyszcza i dociąża, ale nie powoduje puszenia i nadmiernego przetłuszczania się włosów, które po umyciu można bez problemu rozczesać. Polubiłam go również za przyjemny zapach i wysoką wydajność, a co najważniejsze - poprawę ogólnej kondycji włosów. Obecnie zużyłam 2/3 buteleczki, więc niedługo się z nim na chwilę rozstanę.


Dodatkowe informacje o szamponie: Nie zawiera SLS, SLES, silikonów, parabenów, barwników, pochodnych ropy naftowej ani rafinowanych olejów. Zawiera wyłącznie konserwanty zaakceptowane przez ECOCERT.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tradycyjny syberyjski balsam do włosów na cedrowym propolisie, wzmacniający (Receptury Babuszki Agafii) - zapłaciłam za niego 17,99 zł za 600 ml, czyli jego cenę zaliczyłabym raczej do przystępnych. Dodam, że było to jakiś rok temu ... i tyle czasu już się z nim męczę. Działanie ma całkiem dobre - nawilża, odżywia, ułatwia rozczesywanie, nadaje włosom ładny zapach i połysk, nie obciąża, regeneruje ... Ideał? Co więc jest z nim nie tak?

Butelka, a raczej butla o pojemności 600 ml jest nieporęczna. Na ten fakt mogłabym przymknąć oko - jednak wydobywanie odżywki to istna męczarnia. Opakowanie trudno jest postawić do góry dnem, żeby balsam spłynął do zakrętki, więc najczęściej potrząsam ciężką butlą. Ale na tym nie koniec! Butelka wykonana z bardzo twardego plastiku, więc nie da się jej ścisnąć, by balsam wypłynął - trzeba odkręcić korek z prowizorycznym dozownikiem i wytrzepać na dłoń "trochę" odżywki. Minął rok, a udało mi się to zrobić zaledwie kilka razy - bo prawie zawsze wylewa się dwa razy tyle balsamu, ile faktycznie potrzebuję ... a to skutecznie zniechęca mnie do używania Agafii :( No cóż, pomęczę się z nim, zużyję i już do niego nie wrócę - mimo przyzwoitego działania.


Podsumowując:
Najbardziej zachwycił mnie szampon Beaute Marrakech, pokochałam także serum Goodbye Damage. Mgiełki używam sporadycznie, bo nie stanowi kosmetyku niezbędnego do pielęgnacji włosów. Natomiast balsam Agafii ma dobre działanie, ale opakowanie beznadziejne, dlatego jestem zniechęcona do jego używania.


A Wy czego aktualnie używacie do włosów? :)
Miałyście do czynienia z powyższą czwórką kosmetyków?

21 komentarzy:

  1. mam ten szampon, uwielbniam go :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz dam włosom trochę odpoczynku od niego, by się nie przyzwyczaiły i z pewnością zamówię kolejną sztukę :D

      Usuń
  2. Chętnie bym wypróbowała szampon i serum na końcówki z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam też szampon Goodbye Damage, więc mam zamiar wypróbować wszystkie kosmetyki z tej serii :)

      Usuń
  3. Skuszę się na opatrunek na rozdwojone końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) U mnie sprawdza się świetnie i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł

      Usuń
  4. Miałam kiedyś ten balsam Agafii i przyznam że jakoś nie miałam strasznych problemów z wydobyciem, a może po prostu nie zwróciłam uwagi :D Za to działanie miał przyzwoite choć nie powalające z tego co pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię męczyć się z wyciąganiem balsamu :D Bardziej sprawdziłoby się opakowanie z pompką lub zwykły, odkręcany słoiczek :)

      Usuń
  5. Nie miałam tych kosmetyków ;). Na razie próbuje przekonać się do owsianego szamponu Sylveco, ale nie jest łatwo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten pszeniczno-owsiany uwielbiałam, a balsam myjący z betuliną mam w zapasach i sięgnę po niego, gdy zużyję aktualny z opuncją :)

      Usuń
  6. też mam to serum ,sprawdza się i rzeczywiście nie może się skończyć ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pewnie do 2 lat dociągnie :D Jeszcze nie miałam kosmetyku o takiej wydajności :)

      Usuń
  7. O jezu nie.... ja to serum z Garniera chciałabym jak najszybciej skończyć, a ty tu piszesz, że starcza na milion lat... u mnie nie robi nic oprócz oblepiania włosów.. tak używam oszczędnie i nadal nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu ludzi - tyle opinii :D U mnie Goodbye Damage świetnie się sprawdza i mam końcówki w bardzo dobrym stanie od wielu miesięcy :)

      Usuń
  8. Mgiełkę polecam, bardzo lekka i ślicznie pachnie. Używam jej głównie na końcówki włosów i bardzo ładnie je wspomaga. I mam na myśli mgiełkę Pilomaxu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mgiełkę polecam, bardzo lekka i ślicznie pachnie. Używam jej głównie na końcówki włosów i bardzo ładnie je wspomaga. I mam na myśli mgiełkę Pilomaxu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabrałam mgiełkę na wakacje, pomogła mi bardzo przetrwać plażowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i udzielanie się na blogu ♥
Jeśli masz do mnie jakieś osobiste pytanie - pisz śmiało w wiadomości na FanPage'u lub na chelsea@onet.pl :)